Nasza księgarnia

Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

D. Dziewanowski, Początek Kampanji 1812 r.

Castiglione włącz . Opublikowano w Źródła

GENERAŁA DZIEWANOWSKIEGO POCZĄTEK KAMPANJI W ROKU 1812 I DZIENNIK WOJENNYCH CZYNNOŚCI DYWIZJI GENERAŁA DĄBROWSKIEGO
(W niewoli pisany).

 

POCZĄTEK KAMPANJI W ROKU 1812 CZYLI PRZEJŚCIE NIEMNA PRZEZ PRAWE SKRZYDŁO WIELKIEJ ARMII POD KOMENDĄ N. K. JMCI WESTFALSKIEGO.


Dnia 29. Czerwca. Generał Tyszkiewicz ze swoją brygadą i z pierwszym pułkiem piechoty polskiej stanął pomiędzy Łososną a Niemnem, naprzeciw Grodna. Ale ponieważ Król Jmć mało zapewne miał zaufania w generałach polskich, a bardziej dla zobligowania swoich, zdał tego całego oddziału komendę westfalskiemu, generałowi Halcz, który jak słyszałem, zdaleka bardzo przyglądał się tej sprawie.
Generał Płatów stojący w Grodnie z całą lekką konnicą wysłał naprzeciw polskiego wojska kilka pułków kozaczych, a z za Niemna działami ich protegował.
Pułk pierwszy szaserów pułkownika Przependowskiego z małą stratą swoich, równie jako i małym zyskiem spędził nieprzyjaciela, który przeszedłszy most spalił go za sobą, a wojska polskie stanęły obozem na placu bitwy. Tegoż samego dnia generał Płatów opuścił Grodno w nocy w liczbie ośmnastu tysięcy różnej jazdy i dwunastu dział polowych udając się ku Ladzie. Cały zaś czwarty korpus jazdy biwakował w okolicach Adamowie, gdzie była główna kwatera tego korpusu.
Dnia 30. Czerwca. Generał Tyszkiewicz przeprawił się na statkach przez Niemen ze swoim oddziałem i most kazał budować.
Cała kawalerją czwartego i piątego korpusów przeszła po mostach Niemen i Grodno, za nią dywizja piątego korpusu pod komendą generała Dąbrowskiego, za którą przeszły gwardje westfalskie, a za niemi król i książę Poniatowski, przenieśli do tego miasta główne kwatery.
Dnia 1. Lipca. Dywizja ułanów ruszyła naprzód, brygada 29-ta poszła ku Mereczowi dla zrobienia komunikacji z korpusem wice-króla włoskiego, 28-ma stała za nią, pułk drugi w Rosiłkach gdzie była kwatera generała brygady, siódmy w Konkolinie, jedenasty w Grandyczy. Główna kwatera korpusu i dywizji w Grodnie, reszta kawalerji w okolicach miasta na prawo ku Bielicy. Tegoż dnia przeszła reszta korpusu piątego.
Dnia 2. Lipca. Cała armja spoczywała czekając za westfalską piechotą, która dnia tego dopiero przeszła Niemen, prócz brygady huzarów westfalskich i jedenastego pułku ułanów, które poszły pod komendą generała westfalskiego Hamerstein do Lady. Nieprzyjaciel uprzedził ich przybycie i rzucił się na prawo.
Dnia 3. Lipca. Spoczynek całej armji, wieczorem dopiero dywizja ułanów nagły odebrała marszu rozkaz.
Dnia 4. Lipca. Brygada dwudziesta ósma stanęła w Wasilkowie o jedenaście mil od noclegu, brygada dwudziesta dziewiąta toż samo zrobiła i stanęła w Ladzie. Z dnia czwartego na piąty przybiegł adjutant od generała Rożnieckiego z rozkazem do generałów brygad, aby w dniu piątym brygady stanęły nad Niemnem w Bielicy.
Dnia 5. Lipca. Brygada dwudziesta dziewiąta nocowała w Bielicy, dwudziesta ósma w Papierni.
Dnia 6. Lipca. Spoczynek w Bielicy.
Dnia 7. Lipca. Brygada dwudziesta dziewiąta przeszła wbród rano Niemen, a po południu brygada dwudziesta ósma, a za nią później brygada Tyszkiewicza.
Dnia 8. Lipca, Rano cała dywizja ułanów złączyła się w Nowogrodku gdzie i generał dywizji swoją kwaterę założył, później nadeszła jazda piątego korpusu, a przed wieczorem tego samego dnia generał Turno ze swą brygadą poszedł do Koralic, zkąd wysłał zaraz w nocy szwadron pułku trzeciego pod komendą szefa Sumińskiego, do Miru. Ten szwadron napadł nieprzyjaciela pod miastem, rozpędził go i zabrał kilkunastu niewolnika. Z poranku pułkownik Radzimiński, nadchodzi z resztą pułku. Zwiedzony fałszywemi wieści żydowskiemi o sile nieprzyjaciela posunął się za nim aż za miasto, lecz niespodziewanie zobaczył się wpośród całego korpusu Płatowa, przed którym lubo się bardzo porządnie rejterował, przecież ustąpić musiał przewyższającej sile. Generał Turno dowiedziawszy się o tym wypadku, poszedł na pomoc z dwoma pułkami piętnastym i szesnastym, wstrzymał nieprzyjaciela i nakoniec zrejterował się za groblę z małą stratą żołnierzy i coś oficerów złapanych z przyczyny złych koni. Generał Rożniecki wyszedłszy z brygadą dwudziestą dziewiątą o godzinie dziewiątej rano z Nowogrodka, w Koralicach odebrał od generała Turny o tej aferze raport, i pośpieszył natychmiast do Turczy, zkąd po małym spoczynku, ruszył zaraz naprzód do pierwszej wioski, gdzie pułk piętnasty stał w przedniej straży. Tam zgromadziwszy brygady, bardzo przyzwoicie naganiał dwudziestej dziewiątej zbyteczną żwawość i uniesienie się a dwudziestej ósmej dawał z niej przykład, jaką ma być w pierwszej okazji, poczem posłał dwie części dywizji, na pilnowanie miejsc przez błota do przejścia zdolnych, z rozkazem powrotu jak najraniej, ale noc była krótka, zaledwie pułki na miejscach stanęły powracać musiały.
Dnia 10. Lipca. Rano generał Rożniecki niecierpliwy zemszczenia się, nieczekając na powrót dwudziestej ósmej brygady ruszył sam z dwudziestą dziewiątą ku Mirowi, gdzie go dwudziesta ósma dogoniła, przyszedłszy pod Mir pułk piętnasty wysłał na trakt nieświeżski dla strzeżenia się od nieprzyjaciela, reszta dywizji została za miastem, kazawszy jej brać żyto z magazynu, a sam zbierał żywność w mieście. Około godziny jedenastej ruszyliśmy za miasto, a nieuszedłszy więcej jak dobre pół mili, pułk piętnasty spotkał pod laskiem nieprzyjaciela, który po kilku wystrzałach cofnął się za lasek. Generał Rożniecki stanąć kazał dywizji i sformować się w szwadrony, prócz pułku siódmego, któremu kazał pójść za las dla uważania nieprzyjaciela, który się zdawał cofać; dla przekonania się o czem generał dywizji sam osobiście pojechał do pułku siódmego a za powrotem swoim odbierając powtórne o cofaniu się doniesienie, rozkazał pułkom brygady dwudziestej ósmej zsiąść z koni i trzymać za cugle, a brygadzie dwudziestej dziewiątej kazał zsiąść, wykiełznać i paść, a ludziom jeść, gotować.

Zaledwie brygada dwudziesta dziewiąta paść konie zaczęła, gdy pułkownik Zawadzki donosi, że nieprzyjaciel z bardzo mocną siłą pokazuje się, a w ten moment słyszemy armatnie strzały, do pułku siódmego wymierzone.

Generał dywizji rozkazał wsiąść na koń, odesłał wszystkie bagaże za Mir, a adjutantowi generała Dziewanowskiego, kapitanowi Klichowskiemu, rozkazał jechać do Miru dowiedzieć się, czyli brygada generała Tyszkiewicza przyszła, i z nią baterja artylerji konnej, prosząc aby przychodził.
Adjutant Klichowski niezastał jeszcze ani brygady ani baterji, ale zastał pana Serona, szefa sztabu korpusu czwartego jazdy, który taką dał odpowiedź "que la brigade et l'artillerie n'est qu'a un quart de lieu de la ville, et que je les ferai avancer au grand trot." Lecz nieszczęściem bagaże natrafiwszy brygadę generała Tyszkiewicza i artyleryą, tak one zaalarmowały, że pierwsza stanęła, a druga w tył mocno uciekała, aż przecież generał Kamiński zwrócił baterje, a brygadzie kazał naprzód pójść.
Tymczasem nieprzyjaciel coraz nowem wojskiem nacierając, a widząc, że żadne nam posiłki nie nadchodzą, ośmielony położeniem naszego wojska, około godziny szóstej ze wszystkich stron zaczął nas atakować; pierwszy pułk jedenasty po daniu walecznego odporu uledz musiał przemocy, i zabrał z sobą, swojego generała, za tym, cała dywizja przymuszona była do cofnięcia się, ścigana aż pod mury miasta Miru.
Generał Rożniecki stojący w odwodzie z częścią pułku drugiego cofnął się wraz z generałem Turno. który się przyłączył do niego, po za rzekę, w niejakiej odległości po prawej stronie miasta. Przybycie armat, z nich trzy wystrzały, wstrzymały zapęd nieprzyjaciela, tak dalece, że niewolników popuszczano, nakoniec noc wszystko pokryła.
Ile w tym dniu brygada dwudziesta dziewiąta ucierpiała, niemożna się było z pewnością dowiedzieć.
Brygadzie dwudziestej ósmej tegoż dnia brakło w zabitych, ranionych, w niewolą, wziętych i zabłąkanych stu trzydziestu żołnierzy i sześciu oficerów.
Dnia 11. Lipca. Generał Rożniecki przybył do dnia do Miru, zorganizował dywizję, brygada dwudziesta dziewiąta została za miastem, a dwudziesta ósma poszła naprzód na trakt nieświeżski.
Dnia 12. Lipca. Król Jmc. przeniósł swoją kwaterę do Miru, równie jako i dowódzca korpusu piątego książe Poniatowski. Za przybyciem którego cała kawalerją przeszła pod rozkazy generała Latour-Maubourg i ruszyła ku Nieświeżowi, dywizja ułanów szła na czele, dwudziesta ósma brygada robiła przednią straż. Dla zaszłej nocy i blizkości nieprzyjaciela, który każdy krok dysputował awangardzie, cały korpus zanocował o mile przed Nieświżem.
Dnia 3. Lipca. O północy, szef Żukowski pułku drugiego jazdy, odebrał rozkaz pójść ze swym szwadronem za nieprzyjacielem dla wyśledzenia jego obrotów; około godziny czwartej rano przysłał raport że stanął w Nieświżu, niedogoniwszy nieprzyjaciela. Za odebraniem takiego raportu generał Latour-Maubourg kazawszy ruszyć całemu korpusowi w odstępach, sam z dywizją ułanów pomaszerował na czele, którą zostawiwszy za miastem, z generałem dywizji pojechał do miasta, gdzie trochę spocząwszy, powiedział generałowi Rożnieckiemu, aby dywizji ruszyć kazał a sam zapomniawszy, że dywizja nieprzyjacielska opodal stała, wziąwszy tylko swoją eskortę i szwadron Żukowskiego, który na trakcie przed miastem stał, pomaszerował, lecz zaledwie uszedł trzy lub cztery wiorsty od miasta, nieprzyjaciel zobaczywszy to, taką siłą naparł i otoczył go, że zaledwie wyszedł, z tej biedy ze stratą dwóch kirysjerów z eskorty, i dwóch ułanów zabitych i pięciu ranionych z pułku drugiego, szczęściem dla niego, że generał Rożniecki spostrzegłszy tuman z daleka, domyślił się co jest, i rozkazał generałowi Dziewanowskiemu z resztą pułku drugiego galopem ruszyć, a sam z całą dywizją kłusem poszedł, co nieprzyjaciel spostrzegłszy cofnął się. Generał Latourg Maubourg widząc się być tak blizko nieprzyjaciela, rozkazał dywizji sformować kolumnę szwadronu z podwójnym odstępem, a boczne straże flankerów wysłać opodal dla oczyszczenia lasków i podejrzanych miejsc, w tym porządku maszerując stanął we wsi Rajówce, gdzie kazał stanąć z brygadą generałowi Dziewanowskiemu, reszcie zaś korpusu po za wsią co nieprzyjaciel spostrzegłszy, zaczął się stanowić w różnych punktach pod lasem, lecz kilkanaście strzałów armatnich od naszej artylerji konnej, dobrze do niego wymierzonych wypędziły go i korpus spokojnie noc całą spoczywał.
Dnia 14. Lipca. O godzinie piątej rano cały korpus ruszył z Rajówki traktem ku Romanowu mając brygadę huzarów westfalskich w przedniej straży, ponieważ nieprzyjaciel zawsze się pokazywał i z przodu i ze skrzydeł. Cały korpus, siedmnaście pułków jazdy we wczorajszym porządku; to jest w kolumnie szwadronowej maszerował aż do miasteczka Ciemkowicz, gdzie nieprzyjaciel spaliwszy mosty na bagnistej bardzo rzece wszystko zatrzymał, i zdawał się chcieć bronić przejścia. Generał Rożniecki wziąwszy dywizją, poszedł na prawo, gdzie obok młyna spalonego znalazł bród i wyszedł na lewe nieprzyjacielskie skrzydło, co ten zobaczywszy, cofnął się ku Romanowu. Około dziesiątej rano most sporządziwszy, cały korpus przeszedł, i główna kwatera korpusu i dywizjów zostały w miasteczku, wraz z wszystkiemi kirysjerami, artylerją i jednym bataljonem wołtyżerów, dywizja ułanów poszła na prawo do Rajkowic, dywizja piątego korpusu pod komendą generała Kamińskiego, poszlą wielkim traktem ku Romanowu, i stanęła w lasku pod Kijewicami o milę od Ciemkowicz, brygada huzarów westfalskich stanęła na lewo, we wsi Ruszkowo. Generał Latour-Maubourg przewidując, że niechybnie pod Romanowem znów mosty spalą i korpus zatrzymany będzie, wysłał za nieprzyjacielem cztery szwadrony szaserów pułku pierwszego i szwadron ułanów pułku dwunastego pod komendą pułkownika Przependowskiego, z rozkazem, aby wszystko co spotka przed sobą spędzał, i zapewnił sobie mosty. Przepędowski podszedłszy pod Romanów spostrzegł naprzeciw siebie około 5, 000 nieprzyjacielskiej jazdy, a lubo bardzo miał dużo ufności w swoim pułku, niechciał się przecież kompromitować; lecz posłał z doniesieniem o tem oficera, do generała Latour-Maubourg, z zapytaniem: "czyli ma atakować czyli nie?" Oficer czy nieuważny, czyli mało umiejący języka francuzkiego, zamiast powiedzieć cinq mille powiedział cinq cents. Generał Latour-Maubourg odebrawszy podobny raport, a niespodziewając się tak grubej omyłki, odpowiedział z całą żywością, swojego charakteru: "iż zadziwia go, jakim sposobem pułkownik odważa się robić podobne zapytanie." Którą odpowiedź pułkownik odebrawszy, niezostawało mu, tylko wykonać rozkaz, lecz nieprzyjaciel nieczekając tego, podług zwyczaju mając ukryte po bokach swe wojsko, obskoczywszy go naokoło, niezważał ani na manewrowanie szaserów, ani ich karabinowe strzały, i pomimo od tylu lat doświadczenia pułkownika Przependowskiego, i majora Brzechwy 7. dwunastego pułku w dwóch wojnach obeznanego z nieprzyjacielem, nic dokazać niemogli. Nieprzyjaciel pędził naszych aż pod same Kijowice, i dopiero zatrzymał się, spostrzegłszy brygadę generała księcia Sułkowskiego, gotową do odparcia goniących, tam się zatrzymali i nasi ze stratą majora Montresora ośmiu niższych oficerów, i około dwustu siedmdziesięciu żołnierzy, mało co ubitych, najwięcej ranionych i w niewolę wziętych. Generał Latour-Maubourg dowiedziawszy się o tem, ruszył z całym korpusem aż do samego Romanowa, lecz zapóźno, bo nieprzyjaciel przeszedł już mosty, i one zapalił. Chciał generał francuzki przeszkodzić spaleniu, lecz nieprzyjaciel bronił silnie artylerją, której z naszej strony znowu dość długo niebyło, i to tylko najprzód trzy, a potem sześć armat kilka razy się odezwało. Lecz szczęśliwie, bo sam generał Płatów ciężką dostał w nogę kontuzję. Gen. Latour-Maubourg widząc że w tym dniu próżno się zapędzać, częścią dla nadeszłej nocy, a częścią dla niewiadomości, że na lewo (jak się później pokazało) można było obejść, -- straciwszy kilku ludzi z brygady księcia Sułkowskiego i drugie tyle z brygady westfalskiej, cofnąć się kazał na poprzednie stanowiska.
Dnia 15. Lipca. Cały korpus spoczywał, prócz brygady dwudziestej ósmej, która przeszła na lewo do wsi Ruszkowa na zastąpienie brygady westfalskiej którą zbliżono do dywizji generała Kamińskiego.
Dnia 16. Lipca. O czwartej godzinie cały korpus ruszył i przeszedł rzekę Lachmurę, po lewej Romanowa idąc od Ciemkowicz, a po prawej od strony nieprzyjaciela, dywizja ułanów szła w przedniej straży, idąc zawsze trop w trop za nieprzyjacielem aż do Słucka, zkąd nieprzyjaciel nagle wypędzony nie zdążył w tem mieście trzech mostów spalić i poniżej na jednym młynie stojących na rzece Słuczy, ze stratą kilku kozaków, którzy podpalali. Generał Latour Maubourg z generałem Rożnieckim wyjechali pod protekcyą brygady dwudziestej ósmej na rozpoznanie nieprzyjaciela stojącego pod lasem na trakcie urzeckim, lecz dla ciemnej i późnej pory wrócili się do miasta a generał komenderujący kazał się rozlokować całemu korpusowi.
Dnia 17. Lipca. O pierwszej z rana szef Żukowski posłany za nieprzyjacielem w trzysta ułanów, aż do Urzecza o mil trzy zaszedł i około południa doniósł, że nieprzyjaciel przeszedłszy o milę jeszcze dalej rzekę Oressę, mosty za sobą popalił. Tegoż samego dnia ruszyły do Urzecza najprzód Kamińskiego, potem Rożnieckiego główne dywizje i batalion woltyżerów.
Dnia 18. Lipca. Dywizje polskie w Urzeczu, a kirysjery w Słucku przy głównej kwaterze spoczywały; do ostatniego z tych miast przybył także książe Poniatowski z piątym korpusem, który po zasłabnięciu J. K. M. westfalskiego i złożeniu komendy prawego skrzydła, objął był tymczasowie dowództwo nad tem skrzydłem; a że miał rozkaz, aby dyrekcją swoją brał na Ihunien, rozkazał tedy całą konnicę cofnąć z Urzecza do Słucka. Przyszedł więc rozkaz aby brygada dwudziesta ósma z dywizji ułanów przyszła dnia tego z całą artylerją i woltyżerami do Słucka, dwudziesta dziewiąta do Pohosta i ztamtąd przyszła się złączyć z pierwszą w Słucku, dywizja generała Kamińskiego została na miejscu.
Dnia 19. Lipca. Rano piąty korpus ruszył do Chrozowa, a za nim przeszła brygada generała Tyszkiewicza, generał Turno z brygadą dwudziestą dziewiątą przybył z Pohosta, i złączył się z korpusem.
Dnia 20. Lipca. Generał Kamiński z brygadą generała księcia Sułkowskiego przeszedł Słuck i poszedł za piątym korpusem.
Dnia 21. Lipca. Generał Latour-Maubourg z całym korpusem i woltyżerami ruszył z Słucka i stanął w Chrozowie, zkąd pobiegł za księciem Poniatowskim, którego dogonił w Dołhynowie, a za powrotem swoim (niemożna pewno wiedzieć bałamuctwa tego przyczyny) wydał rozkaz aby znów cały korpus, wrócił się i z woltyżerami do Słucka, jakoż tego dnia stanął w Słucku, która niepewność dała nam stracić sześć dni marszu, kręcąc się na jednem miejscu, i o tyleż uprzedzić nas księciu Bagracionowi.
Dnia 22. pułk 17ty piechoty polskiej pod komendą generała Paszkowskiego przybył do Słucka, za przybyciem którego cała dywizya ułanów z batalionem woltyżerów i cała artylerja ruszyła nad Oressę, gdzie już wprzódy poszedł był pułkownik Zawadzki z swym pułkiem dla przysposobienia mostów, a za dywizyą ułanów poszedł pułk siedmnasty i kirysyery.
Dnia 28. od rana, cały korpus przechodził Oressę. Generał Rożniecki z brygadą dwudziestą ósmą i batalionem Mycielskiego woltyżerów i artyleryą stanął w Sukiennicy, brygada dwudziesta dziewiąta nocowała w Pasiece, gdzie główna kwatera korpusu była. Dywizya kirysyerów i pułk piechoty w tyle nocowały.
Dnia 24. Cały korpus czwarty jazdy z piechotą i artyleryą stanął w Hłusku nad rzeką Ptyczą, gdzie i główna kwatera korpusu stanęła, a skoro popalone mosty były sporządzone, dywizya ułanów stanęła na równinach traktu idącego na Kossarzyce do Mozyra. Dnia 25. cały korpus stał na miejscu, prócz brygady Dziewanowskiego, który z nią, z dwiema kompaniami woltyżerów i bateryą artyleryi konnej poszedł na lewo, do Borysowczyzny, po nad rzeką Ptyczą, pułk zaś piętnasty poszedł do Wilczy.
Dnia 26. spoczynek powszechny, prócz wysyłania patrolów.
Dnia 27. spoczynek.
Dnia 28. Generał Dziewanowski odebrał rozkaz od generała Latour Maubourg wysłania patrolów do Wołczyna, Jakszyc, Lapiczków, odległych o mil 10 do 12 dla zrobienia komunikacji z korpusem piątym. Generał Turno posunął pułk piętnasty do Horbaszewic o mil trzy od Bobrujska, a sam stanął z resztą brygady w Wilczy.
Dnia 29. Generał Dziewanowski w nocy odebrał rozkaz od generała komenderującego, aby wysłał szukać dróg do Jakszyc i Swisłoczy najsposobniejszych do przeprowadzenia armat i wozów amunicyjnych, oraz aby pułk 7. wysiał do Horodka, co natychmiast uskutecznił.
Tegoż samego dnia w południe odebrał rozkaz, aby natychmiast wysłał pułk siódmy na Siedlce, Simochowice, Raduszyce ku Świsłoczy, dla przysposobienia mostów i naprawy dróg a sam aby z resztą brygady za nim postępował, co znów 5 dni marszu korpusowi czwartemu spóźnienia zrobiło.
Dnia 30. cały korpus ruszył, brygada dwudziesta ósma zanocowała w Raduszycach, gdzie i główna kwatera stanęła. Reszta korpusu wraz z piechotą nocowały w tyle. Generał Turno wraz swą brygadą szedł na Herbaszowice, Baranowice, Wołczyn, Hotynkę do Świsłoczy.
Dnia 31. brygada dwudziesta ósma ułanów przeszła rano wbród Ptycz, artylerja zaś wraz z piechotą i ciężką konnicą przeprawiła się po moście zrobionym przed wieczorem. Pułk 7. poszedł natychmiast rano do Świsłoczy, generał Dziewanowski z pułkiem drugim i bateryą artyleryi konnej odebrał rozkaz udać się do Kamienicy. Pułk jedenasty i batalion jeden siedmnastego piechoty, pod komendą, pułkownika Potockiego wysłany był do Świsłoczy, dla zastąpienia brygady dwudziestej dziewiątej i pułku siódmego jazdy, reszta korpusu odebrała swoje przeznaczenie, lecz dla wielkiej ciemności i deszczu nikt prawie nie trafił do swego stanowiska, chyba nazajutrz, przepędziwszy całą noc w marszu.
Dnia 1. Sierpnia cały korpus przed południem złączył się w Jakszycach, prócz pułku jedenastego jazdy i batalionu siedmnastego piechoty, które do później zostały w Świsłoczy, to jest dni 12 lub 13.
Po południu pułk siódmy otworzył marsz idąc w przedniej straży, za nim brygada dwudziesta dziewiąta, a za tą dywizya kirysyerów i artyllerya, co wszystko stanęło w mieście Berezynie wraz z główną kwaterą. Generał zaś Dziewanowski czekał na miejscu dopóki wszystkie bagaże pozostałe nad Ptyczą nieprzeszły równie i rezerwa artyleryi, za któremi szedł dopiero z pułkiem siedemnastym piechoty, drugim jazdy i bateryą artylryi konnej, robiąc tylną straż i stanął dnia tego w Bożynie.
Dnia 2. generał Latour Maubourg z całym korpusem ruszywszy z Berezyny zanocował w Pohoście. Generał Dziewanowski z ariergardą stanął w Berezynie.
Dnia 3. ruszyszy korpus rano z Pohosta stanął w miasteczku Białynicach, nad Drucią, w gubernii, mohylewskiej. Ariergardą przeszedłszy Pohost stanęła w Kijewie.
Dnia 4. cały korpus jazdy udał się do Szkłowa, ariergardą przyszła przed południem do Białynicz. gdzie Dziewanowski odebrał rozkaz od generała Latour Maubourg, odesłać piechotę będącą w ariergardzie do Mohylewa, z którą poszedł zaraz generał Paszkowski dla złączenia się z piątym korpusem gdzie już od kilku dni spoczywał książę Poniatowski. Generał zaś Dziewanowski, stosownie do swego rozkazu, poszedł z resztą za korpusem do Szkłowa, a mając rozkaz pospieszenia, stanął dnia tego w Hołowczyznie.
Dnia 5. cały czwarty kopus jazdy zwrócony był z Szkłowa do Mohylowa i złączył się z piątym, generał za Dziewanowski odebrał rozkaz w marszu zwrócić się do Mohylowa i zanocował w Śmietankach z swoim oddziałem.
Dnia 6. piąty korpus spoczywał koło Mohylowa, dla zebrania pozostałych żołnierzy w marszu. Generał zaś Latour Maubourg poszedł na noc do Daszkówki (gdzie niedawno książę Ekmühl wybił Rajewskiego, dywizyjnego generała rosyjskiego) a za nim dywizja generała Dąbrowskiego poszła.
Tegoż dnia generał Dziewanowski stanął w Mohylewie z Ariergardą.
Dnia 7. ariergardą z całą rezerwą artylerji stanęła w Daszkowce, generał Latour Maubourg przeszedłszy stary Bychów; stanął z całą jazdą około Termanowic. Generał Dąbrowski zanocował w Sapiżance, skąd posłał batalion pułku siedemnastego piechoty z dwoma armatami pod komendą szefa batationu Luxa do Czecherynki, a pułk piętnasty jazdy przez Czecherynkę poszedł do Pobyłowa.
Dnia 8. generał Latour Maubourg, a za nim dywizja generała Dąbrowskiego posunęły się po za nowy Bychów, ku Rohaczewu, a generał Dziewanowski odebrawszy rozkaz od generała dywizji Rożnieckiego, aby pospieszał za korpusem, pomimo wielkich bardzo deszczów przeszedł stary Bychów i stanął w nowym Bychowie o półtory mili za korpusem.
Dnia 9. ariergardą dogoniła korpusu i prawie razem dnia tego stanęła z całym korpusem w Rohaczewie.
Tegoż samego dnia pułkownik Zawadzki z drogi czyli z marszu wysłany był z pułkiem siódmym jazdy i z bataljonem czternastego piechoty do Pobyłowa, gdzie przyszedł i złączył się z nim pułk piętnasty jazdy.
Dnia 10. książę Poniatowski z piątym korpusem ruszył z Mohylowa do wielkiej armji. Gener. Latour Mauburg z swoim odpoczywał w Rohaczewie, prócz brygady dwudziestej dziewiątej ułanów, z której pułk przeszedłszy Druć w tem miejscu, gdzie w Dniepr wpada, poszedł prawym brzegiem ku Rzeczycy do Żłobina, a pułkownik Tarnowski przeszedłszy wpław Dniepr z swoim pułkiem, uważał nieprzyjaciela po lewym, od strony Czernichowa.
Dnia 11. cały korpus w miejscach. Generał Dziewanowski odebrał rozkaz udania się osobą swoją do Pobyłowa, dla objęcia komendy nad oddziałami tam stojącemi.
Dnia 12. spoczynek powszechny, u przednich straży nie zaszło nic ważnego, wysłane tylko były patrole i porozstawiane kresy od Pobyłowa do Świsłoczy, dla utrzymaniu komunikacji pomiędzy pułkownikiem Potockim tam będącym, złapany był patrol pułku trzeciego jazdy z powodu zbytniej nieostrożności oficera.
Dnia 13. około godz. 3. z rana gen. Dziewanowski ostrzeżony był od chłopów, że znaczny oddział kozaków przyszedł do Omylny, wsi o 5 wiorst od Pobyłowa leżącej, i że jest w intencji go napaść. Pomimo że mu się to zdawało za szczerze na chłopów dawnego majora moskiewskiego pana Bułakowa, jednak strzegąc się ze wszystkich stron, wysiał ku nieprzyjacielowi najprzód mały patrol z piętnastego pułku; a za nim kapitana Marciszewskiego z oddziałem 60 koni, którzy spotkali się z Moskalami w lasku na środku drogi z Pobyłowa do Omylny; po pierwszych wystrzałach pułkownik Zawadzki, który ze szwadronem szedł za nimi w assekuracji, pospieszywszy, pędził kozaków aż za Omylną więcej pół mili, ubiwszy kilku kozaków, a dwóch złapali.
Tegoż samego dnia korpus ruszył z Rohaczewa nazad do Mohylowa, wysłany kapitan Radoszewski ze szwadronem pułku siódmego do Swisłoczy, dla przewiezienia ekspedycji do pułkownika Potockiego, spotkawszy się pod Michalewem na trakcie bobrujskim z nierównie mocniejszą siłą wrócił do Pobyłowa bez straty, a zarazem przywiózł wiadomość, że kressy w Michałowie i w Zielonej Karczmie, o dwie mile od fortecy, pozabierane zostały: czego, wysyłając one, z pewnością trzeba się było spodziewać. Gen. Dziewanowski mając rozkaz w nocy opuścić Pobyłów z swemi oddziały i pójść na Czecherynkę, a stamtąd zabrać tam stojący batalion siedmnastego pułku i armaty, ruszył o pierwszej i stanął dnia tego za Drucią i za Czecherynką. Pułkownik zaś Potocki odebrał inną drogą rozkaz opuścić Świsłocz i pójść za korpusem.
Dnia 15. cały korpus stanął przed południem w starym Bychowie, gdzie gen. Latour Maubourg przejrzawszy dywizje, miał mowę do wojska, z okazji imienin wielkiego Napoleona, z armat bito przy okrzykach: "niech żyje Napoleon", poczem był wielki obiad u generała. Dnia 16. cały korpus ruszywszy rano, zanocował w Daszkówce na trakcie mohylowskim.
Dnia 17. cały korpus przeszedł Mohylów i stanął obozem po za Dnieprem.
Dnia 18. od rana gen. Lotour de Maubourg robił naoczną rewiją całej konnicy i artyleryi, co sfatygowanego i mniej zdatnego do służby zostawić w depo mohylowskiem rozkazał. Po południu zaś cały korpus i z dywizją generała Dąbrowskiego ruszył do Koroszowej.

Dnia 19. korpus czwarty jazdy stanął w Drobinie i tam została główna kwatera, dywizja zaś gen. Dąbrowskiego, i pułk piętnasty jazdy i jego główna kwatera stanęły w Rosny.
Dnia 20. spoczynek powszechny.
Dnia 21. spoczynek prócz pułku trzeciego jazdy, który dostał był rozkaz pójść ponad szosą.
Dnia 22. spoczynek.
Dnia 23. gen. Dziewanowski z brygadą dwudziestą ósmą odebrał rozkaz udać się do Łazic i przejść pod komendę gen. Dąbrowskiego, jakoż dnia tego przeszedł. Ale ponieważ pułk 15. był już przy dywizji Dąbrowskiego, a pułk jedenasty był dopiero w marszu, gen. Różniecki idąc do wielkiej armji, chcąc mieć z sobą brygadę, na którą mógłby rachować, korzystał z jakiegoś położenia, ile znał, jak pułk jedynasty pragnął się dystyng wować -- i chcąc wszystkiemu dogodzić, zostawił pułk piętnasty przy brygadzie dwudziestej ósmej, a jedenasty złączył z brygadą dwudziestą dziewiątą, o czem się wspomina, aby w dalszym ciągu Opisania było zrozumiane, gdy się mówić będzie o pułku piętnastym, który dotąd zawsze należał do brygady 28.