Białkowski, Pamiętniki starego żołnierza
Po bitwie pod Jena armia francuska wkrótce zajęła Berlin, a jej awangardy zbliżyły się do Poznania 1). A nim to nastąpiło, do Poznania przybył regiment piechoty pruskiej z Królewca, maszerując jakby na odsiecz swej armii. Niepomyślne wiadomości z pod Jena zatrzymały go w mieście do dalszego rozkazu. W Poznaniu nie zdawano sobie sprawy z ważności bitwy pod Jena: wiadomości podawane przez gazety upewniały nas, że Francuzi pobici, że armia pruska cofnęła się w celu zajęcia lepszej pozycyi, by następnie oskrzydlić Francuzów.

Wiadomości o tych powodzeniach Prusaków zachęcały mnie do wejścia w służbę pruską, zwłaszcza, że w przybywającym do Poznania pułku było paru oficerów Polaków, a brakowało podchorążych. Do służenia w wojsku pruskiem zachęcały mnie także opowiadania braci moich, którzy po kilka lat w regimencie Zastrowa służyli. Robiłem sobie nadzieję, że zasłużę na względy moich przełożonych i w czasie wojny prędzej dosłużę się wyższego stopnia.
Antoni Białkowski, Pamiętniki starego żołnierza (1806 – 1814)

