Nasza księgarnia

Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

Dąbrowski Jan Michał Henryk (1783-1827)

Opublikowano w Generałowie Księstwa Warszawskiego

Całe życie i służba wojskowa Jana Michała Henryka Dąbrowskiego przebiegała w cieniu sławnego ojca. Popularny "Jaś" był postacią barwną, którego skomplikowane życie osobiste przysparzało trosk wodzowi legionów i było wykorzystywane przez jego wrogów. I choć młody Dąbrowski nie był wybitnym oficerem, jednak dzięki odebranemu wykształceniu, doświadczeniu nabytemu u boku ojca i francuskich generałów, i osobistemu męstwu, wyrastał ponad przeciętność i zasługuje na pamięć. Świetnie zapowiadającą się karierę przerwała jednak rana odniesiona podczas szturmu Tczewa.

Jan Michał Henryk Dąbrowski urodził się w Wielki Czwartek 17 kwietnia 1783 r. w Dreźnie jako syn porucznika gwardii saskiej Jana Henryka i Gustawy Małgorzaty von Rackel. W myśl intercyzy ślubnej miał być wychowany w religii ojca, czyli rzymskokatolickiej, podczas gdy jego matka i siostry były protestantkami. W domu mówiono po niemiecku; po polsku mówiła tylko ciotka Barnerowa i słabo ojciec. Pierwsze 9 lat Jan Michał spędził beztrosko w Saksonii, rozpieszczony przez rodziców, którzy, utraciwszy przedwcześnie czworo dzieci, drżeli o życie pozostałych dwojga, Jana i Karoliny. Ojciec mimo to przeznaczył go do kariery wojskowej.
Wraz z przejściem Jana Henryka Dąbrowskiego do wojsk polskich cała rodzina przeniosła się w 1792 r. do kraju. Dopiero w Warszawie Jan Michał zaczął uczyć się języka ojczystego. Być może uczęszczał eksternistycznie do Szkoły Rycerskiej (i z tego powodu prezentował się w 1806 r. przed Napoleonem w mundurze kadeckim). Podczas insurekcji, zaledwie 11-letni syn Dąbrowskiego miał według Pachońskiego towarzyszyć ojcu w sławnej wyprawie wielkopolskiej. Jego ojciec uzgodnił wówczas z Madalińskim, że odda go jako chorążego pod komendę Madalińskigo do 1 brygady kawalerii narodowej, a sam przyjmie syna tegoż do brygady 7. Jednak do realizacji owego porozumienia najprawdopodobniej nie doszło. Po upadku Rzeczpospolitej młody Jan Michał wraz z ojcem wyjechał do Berlina, a stamtąd przez Drezno i Lipsk do armii francuskiej. W kwaterze głównej armii Sambry przedstawiony był 13-letni Jaś wodzom tej miary, co Jourdan, Championnet, Lefebvre czy Bernadotte. Po drodze poznał także sławnego Klebera.
Po parotygodniowym pobycie w Paryżu ruszył przy boku ojca do Włoch, gdzie za zezwoleniem Dyrektoriatu przy boku Bonapartego miano formować Legiony Polskie. W ten sposób został jednym z pierwszych legionistów. Rangę porucznika z przydziałem do sztabu zyskał oczywiście nie ze względu na znajomość sztuki wojennej, lecz by "miał z czego żyć". Zresztą ojciec, dbający o karierę syna, wyrobił mu 15 stycznia 1798 dalszy awans na kapitana-adiunkta sztabu, co wielu oburzyło. Według Pachońskiego ów awans miał jednak inną genezę. W legionach doszło wówczas do konfliktu na tle wymuszonego przez rząd cizalpijski obsadzania etatów oficerskich przez Francuzów. Na znak protestu jednemu z przysłanych francuskich kapitanów "ustąpił" miejsca ppłk Czyżewski, a temu młody Dąbrowski. Wówczas, wobec niezręcznej sytuacji, Dyrektoriat cyzalpijski mianował Jana Michała kapitanem sztabu głównego.
Po odbyciu zwycięskiej kampanii neapolitańskiej (1799) ojciec wysłał syna na dłuższe studia do Paryża. Doskonałą okazją do podróży była misja gen. Kniaziewicza, który miał złożyć w Paryżu zdobyczne chorągwie zwycięskiej armii Championneta. W charakterze jego adiutanta odbył młody Dąbrowski drogę do stolicy, gdzie wziął udział w paradach i przyjęciach na ich cześć wydanych. W Paryżu dostał się pod wytrawną rękę sławnego wówczas lekarza Józefa Markowskiego, który "niecnotę zmusił do dużego wysiłku umysłowego, nie odstępując dzień cały". Dąbrowski uczył się pisania, matematyki, chemii, francuskiego, niemieckiego, fortyfikacji, topografii, rysunków, fechtunku i gry na klawikordzie. Jak pisze Pachoński: "Kształcący się pod okiem Kościuszki i Markowskiego syn gen. Dąbrowskiego Jan Michał spędzał wiele czasu na praktycznych zajęciach w terenie". Co dekadę egzaminowali go Kościuszko, Kniaziewicz i Wybicki. Od listopada 1800 r. uczęszczał do Ecole Politechnique i Ecole des Ponts et Chaussees. Bywał wówczas na salonach paryskich (m.in. gen. Brune'a), gdzie poznał wielu wybitnych Francuzów, zwłaszcza wśród generalicji. Ułatwiła mu to funkcja adiutanta (honorowego) Kościuszki.
Dopiero w kwietniu 1801 r. ojciec sprowadził go ponownie do Włoch, bojąc się, by przy szykującej się reorganizacji nie skreślono syna z listy oficerskiej za zbyt długie oddalenie od korpusu. Po powrocie młody Dąbrowski wziął się gorliwie do służby zyskując sobie sympatię przełożonych i kolegów. Po przeprowadzonej w grudniu 1801 r. reorganizacji utrzymał funkcję kapitana 2 kl. w 1. półbrygadzie polskiej, a następnie przeniósł się do kawalerii.
W kwietniu 1802 r. ojciec wysłał go w towarzystwie kpt. Froussarda (którego Pachoński określa mianem "lekkoducha") w podróż po Italii oraz na Sycylię i Maltę. Wszędzie podejmowano go serdecznie, pamiętając o zasługach i wpływach ojca. Na Malcie opiekował się nim komisarz gen. Le Menizier, a bej Tunisu, Sidi Achmet, bawiący tamże, dwukrotnie zapraszał go do siebie. W dalszej podróży w Neapolu zajął się Dąbrowskim ambasador francuski, Alquier, a w Rzymie sam papież i ks. Santa-Croce, których protekcja wprowadziła go do najlepszych domów. Podobnież było we Florencji i Genui, gdzie poznał uroczą, 14-letnią Emilię di Negro, dziedziczkę imienia i fortuny jednego z najstarszych rodów genueńskich. Za zgodą rodziców młodzi się zaręczyli, a ślub miał się odbyć po awansie Jana Michała na szefa szwadronu.
Latem 1803 r. młody Dąbrowski powołany został na adiutanturę przy okupującym królestwo Neapolu gen. Gouvion St. Cyr. Jan Michał zraził sobie jednak swego przełożonego niezrównoważonym usposobieniem i porywczością (St. Cyr zarzucał mu potem ponoć także niewdzięczność). 2 listopada 1803 r. dzięki ojcowskiej protekcji przy rządzie włoskim, awansował na szefa batalionu. Ojciec ściągnął go następnie pod swoją komendę jako adiutanta, by mu ułatwić ślub, który z wielką pompą został zawarty 26 grudnia 1803 r. w Genui. Było to duże wydarzenie towarzyskie w ówczesnych Włoszech napoleońskich. Na cześć młodej pary wydrukowano kilka utworów poetyckich. Uroczystość odbyła się pomimo trwającej żałoby po śmierci matki pana młodego (Gustawa "Lili" Dąbrowska zmarła 3 października 1803). Na ślubie obecny był m.in. gen. Milhaud, który przekazał z niego relację Muratowi. Małżeństwo to początkowo było bardzo szczęśliwe; jednak Emilia była rozrzutna, a i sam Dąbrowski zaczął wieść życie nad stan, zadłużając się na wszystkie strony, co mu bardzo popsuło opinię. Część długów spłacił za niego ojciec. Poprawę ich sytuacji materialnej miały przynieść prowadzone przez młodego Dąbrowskiego starania o zwrot majątku, jaki rodzina jego żony utraciła w czasach Republiki Liguryjskiej. Tymczasem w 1804 r. urodził się ich syn, któremu nadali imię Gustaw. Dziecko jednak bardzo chorowało i przeżyło zaledwie około roku. W 1805 r. Jan Michał awansował do stopnia majora i wziął udział z żoną w uroczystościach koronacyjnych Napoleona (22 maja).
W momencie wybuchu wojny 1805 r. młody Dąbrowski miał przydział u boku wicekróla Włoch - ks. Eugeniuszu Beauharnais. Był wówczas łącznikiem ze sztabem dowodzonego przez jego ojca obozu rezerwowego Gwardii Narodowych w Monza, oraz zajmował się badaniem jeńców wojennych. 17 lutego 1806 r. został powołany na szefa sztabu 1. dywizji dragonów (ojca) 2. korpusu armii, idącej na podbój królestwa Neapolu. Dywizja ta stała czas pewien w Apulii. W czerwcu ojciec objął komendę dywizji (terytorialnej) Abruzzów, instalując się z synem w Chieti. Tu, w maju 1806 r. otrzymał Dąbrowski order Korony Żelaznej.
W tym czasie doszło do kryzysu małżeńskiego. Kiedy młody Dąbrowski przyjechał z raportem do Neapolu, okazało się, że jego żona wraz ze swą matką przeniosły się do pałacu markiza Cetronio (zainteresowanego wdziękami pięknej Emilii). Wybuchł skandal. Jan Michał złożył na ręce komendanta neapolitańskiej policji ks. Di Laurentano skargę o opuszczenie domu przez żonę oraz zażądał odseparowania jej od teściowej, którą winił o namawianie Emilii do zdrady. Próbował ugody z żoną, jednak ta oświadczyła, ze woli pójść do klasztoru niż wrócić do małżonka. Doszło do sprawy rozwodowej, którą z ramienia Dąbrowskiego prowadził gen. Dembowski. Skandal jaki wybuchł wokół nieudanego małżeństwa syna oburzył gen. Dąbrowskiego, który zarzucił mu iż jest za niego częściowo odpowiedzialny (Skałkowski twierdzi, że Jan Michał nie wyleczył się przed ślubem z nabytej wcześniej choroby wenerycznej). Aż do czasu ostatecznego wyjaśnienia sprawy zawiesił syna w funkcji szefa sztabu swej dywizji.

Kliknij
Kliknij aby powiększyć


Tymczasem wódz legionów został wezwany przez Napoleona do Polski. Opuszczając Włochy, zabrał ze sobą syna, który towarzyszył mu w tryumfalnym powrocie do ojczyzny. 19 grudnia na warszawskim zamku królewskim obaj uczestniczyli w spotkaniu polskich dygnitarzy, wojskowych i arystokracji z Napoleonem. Wraz z innymi wychowankami Szkoły Rycerskiej Jan Michał wystąpił wówczas w paradnym mundurze kadeckim, wzbudzając tym zainteresowanie cesarza. Nominowany pułkownikiem, zajął formacją swego 1. pułku jazdy (kawalerii narodowej) z pospolitego ruszenia województw łęczyckiego, mazowieckiego i rawskiego zebranych 1 stycznia 1807 r. pod Łowiczem. Ponieważ miał wtedy niespełna 24 lat, wielu krzywiło się na jego awans, nawet minister wojny, ks. Józef Poniatowski, wystawił mu opinie niekorzystną: "peu d'instruction". Lecz nie wydaje się ona zupełnie uzasadnioną, zwłaszcza w porównaniu z innymi pułkownikami. Wszelkim zawiściom położyła kres kampania w 1807 r. Młody Dąbrowski, towarzysząc swemu ojcu brał udział w zdobywaniu Tczewa 23 lutego. Podczas walk (według Wieleckiego w czasie szarży swego pułku na ulicach miasta) został ciężko ranny od kuli karabinowej w lewą rękę. Ranienie popularnego pułkownika "Jasia" zauważyło wojsko, ale przede wszystkim wstrząsnęło jego ojcem, jednak jak sam napisał "serce ojca musiało ustąpić sercu generała". Dopiero po zakończeniu bitwy mógł dowiedzieć się o stanie syna, któremu amputowano rękę powyżej łokcia. Wódz legionów chwalił dzielną postawę syna podczas kampanii, ale jednocześnie bolał nad jego przerwaną karierą wojskową. Jak pisze Pachoński, zamierzał go wyprawić do wód we Francji i "deklarował, że dla ratowania syna gotów jest poświęcić cały majątek". 6 czerwca ks. Józef udzielił mu urlopu na leczenie we Włoszech. Wyjechał tam na koszt rządu w towarzystwie por. Józefa Haukego i sztabschirurga Weissa. Prawdopodobnie podczas tego pobytu sfinalizował także sprawy związane z rozwodem z Emilią. Pomimo nadziei ojca, nie powrócił do czynnej służby. Trwałe kalectwo zmusiło zaledwie 24-letniego Jana Michała do wzięcia dymisji, którą otrzymał 9 września w randze generała brygady w Korpusie Inwalidów z połową pensji. Pomimo tego, iż ojciec nie umieścił go na liście przedstawionych do odznaczenia Legią Honorowa za zdobycie Tczewa, Jan Michał 15 marca otrzymał krzyż kawalerski Legii od samego cesarza, który przesłał order przez gen. Giełguda. Został także odznaczony krzyżem kawalerskim Virtuti Militari.
Niebawem po dymisji i uzyskanym rozwodzie z Emilią, Jan Michał ożenił się po raz drugi. Jego wybranką została starościanka zgierska Karolina Wilkanowska. Jednak 19 czerwca 1809 r. zmarła podczas nieudanego porodu. Ojciec z otrzymanej donacji winnogórskiej wydzielił synowi ekonomię pyzdrską. Jan Michał gospodarował głównie w majątku w Ratajach w powiecie konińskim. Utrzymywał wówczas żywy kontakt z ojcem.
Podczas wojny z Austrią w r. 1809 wódz legionów zajął się organizowaniem zbrojnym Wielkopolski. W pracy tej liczyć mógł, jak pisze Sołtyk "na zapał własnego syna swego". Jan Michał wezwany został do objęcia organizacji powstania w Płocku i okolicy, potem w zastępstwie gen. Biernackiego objął komendę powstania kaliskiego. Z zebranymi w departamencie kaliskim oddziałami ruszył z Konina ku Warszawie, ścigając wycofującego się spod Torunia gen. Mohra. Pod Łęczycą stoczył pomyślną potyczkę i zajął miasto. Pomaszerował następnie na Kutno. Po powrocie Biernackiego Dąbrowski z nominacji ojca objął komendę departamentu warszawskiego, organizując tam siłę zbrojną. Jak pisze Czubaty: "Rozwinął tam energiczną działalność. Metody stosowane przez niego nie przypadły jednak do gustu miejscowym obywatelom. Do Rady Stanu napływały skargi na niezwykle surowe zarządzenia tego generała. Interwencje podprefektów spowodowały, że wezwano Jabłonowskiego (wówczas naczelnika powstania departamentu warszawskiego), by ten wpłynął na złagodzenie rozkazów Dąbrowskiego". Generał "Jaś" zajął się także organizacja sądu wojennego w Warszawie. Po zakończeniu kampanii 1809 r., podczas której jak pisze Pachoński "wykazał pomimo kalectwa znaczną ruchliwość i męstwo", został z nominacji Fryderyka Augusta szambelanem królewskim. Ożenił się po raz trzeci z Zofią Dąbrowską z Biskupic (Biskupiego) i miał z nią dwóch synów: Gustawa i Jana Kazimierza Maksymiliana. Wybrany posłem z powiatu pyzdrskiego, uczestniczył w sejmach w 1809, 1811 i 1812 r. Podczas wojny z Rosją, jako marszałek sejmikowy powiatu pyzdrskiego złożył swój akces do Konfederacji Generalnej Królestwa Polskiego. Po śmierci (około 1812 r.) trzeciej żony ożenił się z jej siostrą - Wiktorią Dąbrowską, z którą miał syna Napoleona (urodzonego w 1821 r.) i córki: Marię Ludwikę i Karolinę. Kiedy w 1815 r. wytyczono nową granicę dla Królestwa Polskiego, większość majątku ojca znalazła się w granicach Wielkiego Księstwa Poznańskiego, a Pyzdry i Rataje Jana Michała po stronie Królestwa Kongresowego. Utrudniało to znacznie kontakty wodza legionów z jego synem i wnukami.
Jan Michał Henryk Dąbrowski zmarł w Warszawie 23 lutego 1827 r., licząc niespełna 44 lata. Pochowany został na cmentarzu przy katedrze św. Jana. Jego synowie kontynuowali patriotyczne tradycje ojca i dziada. Gustaw i Jan Kazimierz Maksymilian wzięli udział w powstaniu listopadowym. Gustaw poległ pod Ostrołęką (według innych źródeł pod Grochowem), a jego brat musiał emigrować do Drezna a następnie Francji, gdyż rząd carski zarekwirował odziedziczone po ojcu Rataje. Został później urzędnikiem, a w 1855 r. nakłaniał zgromadzonych na wyspie Aix polskich jeńców z wojny krymskiej do wstępowania do Legii Cudzoziemskiej i pułku kozaków sułtańskich.
Jan Michał Henryk Dąbrowski nazywany był przez podkomendnych i towarzyszy ojca "Jasiem". Sam wolał używać swego trzeciego imienia - Henryk, gdyż drugie: Michał, też mu nie odpowiadało. Według opisu Stefana Pomian-Sokołowskiego, miał on: "okrągłą rumianą twarz, czarny wąsik, młodego Jana Sobieskiego przypominające". Jak pisze Pachoński, w synu wodza legionów "tkwił od czasów włoskich niespokojny duch, skłonność do hulanek, rozrzutność, ale trzeba przyznać, że znał biegle 4 języki i miał dobre przygotowanie teoretyczne i praktyczne do służby wojskowej. Wspaniale zapowiadającą się karierę wojskową, do której przygotowywał go ojciec, wyrabiając już w 16 roku życia stopień oficerski, a potem umożliwiając w Paryżu studia właściwe dla oficera sztabowego, przekreśliła pruska kula pod Tczewem..."

Apacz & Castiglione