Nasza księgarnia

Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

François de Kellerman - książę Valmy (1735 - 1820)

Opublikowano w Marszałkowie Cesarstwa

Kellermann był czwartym ze starych republikańskich marszałków. Urodził się w 1735 roku w Strassburgu w dobrej rodzinie kupieckiej. W 1753 roku otrzymał nominację na chorążego w pułku Royal Baviere i brał później udział w wojnie siedmioletniej. Został mianowany marszałkiem, ponieważ dowodził francuskimi wojskami w najbłahszej i jednocześnie najważniejszej, najmniejszej i jednocześnie największej z bitew, które zmieniły losy świata. Jako bitwa, kanonada pod Valmy zakrawała na kpiny, jako zdarzenie, mało miała sobie równych. Dumouriez, doskonały generał, który później przeszedł na stronę nieprzyjaciela, był naczelnym wodzem republikańskiej zbieraniny. Wyćwiczone wojska pruskie, spuścizna po strasznym Fryderyku, waliły się na Francję jak potężna żelazna maszyna. Obok nich maszerowali ich austriaccy sojusznicy. Jedynym ratunkiem dla Dumourieza było zagrodzić im drogę przez obsadzenie przejść w lesistych wzgórzach Argońskich. Dumouriez pośpiesznie ewakuował dwa przejścia i z niewiarygodną wprost odwagą obrał stanowisko pod młynem Valmy, zwrócony tyłem ku Argonnom i Niemcom, przodem zaś w stronę Paryża. "Sądzę -mówił Napoleon w wiele lat później - że ja, chociaż byłem najśmielszym ze wszystkich wodzów, nie ośmieliłbym się zająć tego stanowiska."
    Żelazna maszyna niemiecka przewaliła się przez błoto ewakuowanych przez Francuzów przejść, okrążyła małą armię i 20 września uderzyła na Valmy. Kellermann dowodził wojskami na wzgórzu, Dumouriez - rezerwą za wzgórzem. Przez szereg godzin artyleria pruska grzmiała na bojaźliwych sankiulotów, artyleria republikańska odpowiadała jej i ku zdumieniu obydwóch stron sankiuloci byli niewzruszeni. Wreszcie pruski generał sądząc, że nastąpiła odpowiednia chwila, wypuścił na Francuzów maszynę Fryderyka - linię pruskiej piechoty - aby sforsować wzgórze, na którym stał młyn Valmy. Powoli, miarowym krokiem piechota pruska zeszła w dolinę i... nagle coś się popsuło w maszynie. Czy maszyneria została zatkana błotem, czy też naczelny wódz stracił głowę, dość że atakująca linia zachwiała się, stanęła, wreszcie zawróciła i z godnością oraz precyzją pomaszerowała z powrotem. Bitwa była skończona. Następnego dnia nieprzyjaciel zarządził odwrót.
    "Z 36 tys. ludzi i czterdziestoma działami Francuzi wstrzymali napór Europy nie skutkiem jakiejś zręcznej taktyki lub orężnego starcia, lecz dzięki moralnemu efektowi ich niewzruszoności wobec najlepszych armii nieprzyjacielskich. Naród francuski zrozumiał wtedy, że cała Europa stoi przed nim otworem, i że wojna rozpoczęta dla ocalenia monarchii stała się wojną o rozszerzenie Republiki. Podwaliny Republiki zostały założone w Paryżu, utrwalone zaś pod Valmy".

A. G. Macdonnel, Napoleon i jego marszałkowie