Nasza księgarnia

S. Schnür-Pepłowski, Wincenty Szeptycki

Posted in Bez kategorii

Usąue ad finem!... Dewiza ta, wyryta na medalu zakroczymskiego sejmu we wrześniu 1831 r, była hasłem iście źołnierskiem, godnem narodu, dobijającego się swych praw z bronią w ręku. I gdyby wytrwałość stała się cnotą Polaków na równi z męstwem, stwierdzonem tylokrotnie na polach bitew, to napis ów wrześniowy zdobiłby dziś sztandary niepodległego państwa. Los zrządził inaczej. Niebawem bój ustał, choć nie brakło nam ni wodzów doświadczonych ni żołnierzy dzielnych, lub miejsc warownych, zdolnych jeszcze przez czas dłuższy do stawianiu skutecznego oporu nieprzyjacielowi. Nie stało tylko wiary w powodzenie sprawy powstania, lubo w chwili upadku tegoż liczyliśmy więcej wojowników pod bronią, aniżeli w pierwszych dniach rewolucyi listopadowej. Nie było naczelnika, zdecydowanego do wiedzenia walki na śmierć i życie, acz mieliśmy podostatkiem mężów, dla których wojna była najwłaściwszym żywiołem, a honor żołnierski bożyszczem.

Byli nimi żołnierze napoleońscy. Przeszli w zwycięskim pochodzie wzdłuż i wszerz całą Europę ci rębacze zawołani.

Stanisław Schnür-Pepłowski, Wincenty Szeptycki