Nasza księgarnia

Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

Pardon, Toruń

Opublikowano w Rekonstrukcje i rekonstruktorzy

Jednym z elementów trwającego obecnie w Toruniu Festiwalu Nauki i Sztuki była impreza plenerowa "Napoleon w Toruniu", jaka miała miejsce 22 kwietnia na Starówce, połączona z odsłonięciem tablicy upamiętniającej pobyt cesarza Francuzów w mieście Kopernika w 1812 r.
Oczekiwania wobec tego wydarzenia były z pewnością duże. Nieczęsto bowiem w kupieckim Toruniu gości się taką postać jak Napoleona i to w dodatku w otoczeniu jego sławnych żołnierzy. Imprezę zapowiadał wielki billboard z podobizną cesarza zawieszony nad ryzalitem ratusza staromiejskiego (który zresztą miał do odegrania niepoślednią rolę w nadchodzących wydarzeniach). Tymczasem jednak, zaczęło się niestety od dość przykrego zgrzytu organizacyjnego. Na godzinę 15.30 zaplanowano (i ogłoszono w lokalnych mediach) złożenie przez władze i delegacje grup rekonstrukcyjnych wieńców pod obeliskiem upamiętniającym żołnierzy bawarskich poległych i zmarłych podczas oblężenia Torunia w 1813 r., kiedy to wspólnie z polskimi i francuskimi oddziałami bronili miasta przed wojskami rosyjsko-pruskimi. Odrestaurowany niedawno pomnik Bawarczyków, który kilkakrotnie cudem uniknął likwidacji jest jednym z niewielu pamiątek epoki napoleońskiej zachowanych na ziemiach polskich. Mimo wysiłków historyków wielu torunian nadal nie rozumie, że "ci Niemcy" byli wówczas naszymi sprzymierzeńcami. Tym bardziej należy żałować, że nie doszło do zapowiadanej uroczystości przy pomniku i po pół godzinie bezskutecznego wypatrywania rekonstruktorów grupka oczekujących na nich mieszkańców miasta rozeszła się, z pewnością z nie najlepszymi wobec organizatorów myślami. Dlaczego tak się stało? Nie wiem. Chciałbym jedynie wierzyć, iż nie miały tu znaczenia względy pozahistoryczne związane z nadchodzącymi wyborami samorządowymi.

Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć

 

Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć

 

Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć


W tym samym czasie, na Rynku Staromiejskim zgromadziło się kilkuset turystów i tubylców oczekujących na pojawienie się Napoleona. Najpierw jednak pokazali się szwoleżerowie gwardii z Ciechanowa. I choć oddział był zaledwie kilkuosobowy, to jednak widok konnych i to w najsławniejszych chyba uniformach polskiej jazdy wszechczasów wzbudził zrozumiałe zainteresowanie. Wkrótce od strony głównego traktu Starego Miasta - ulicy Szerokiej zaczęły dobiegać dźwięki muzyki marszowej i werbli. Prowadzeni przez orkiestrę wojskową uczestnicy imprezy przemaszerowali przez toruńską starówkę i omijając rynek doszli aż pod miejskie mury od strony Wisły, w pobliże Bulwaru Filadelfijskiego jeszcze niedawno niedostępnego z powodu tak zwanej "ptasiej grypy". Tam, pod bramą Klasztorną zaprezentowano gawiedzi kolejną atrakcję - pokaz użycia broni palnej. Palba karabinowa i huk armat docierał na drugi brzeg rzeki, budząc zachwyt szczególnie tej młodszej części widowni. Po prezentacji umiejętności pirotechnicznych, wszystkie oddziały skierowały się na Rynek, gdzie odbyło się odsłonięcie tablicy pamiątkowej. Najpierw jednak głos zabrał główny animator tego przedsięwzięcia dr Andrzej Nieuważny. Podkreślił, że zarówno impreza, jak i tablica służyć ma nie uczczeniu, ale upamiętnieniu czasów napoleońskich w Toruniu, które to czasy były dla miasta pełne różnorakich strat i nieszczęść. Niemniej przypomniał wkład Napoleona w prawodawstwo i powołał się na znaczenie "turystyczne" pamięci o małym kapralu w każdym nieomal mieście europejskim, które miało szczęście gościć go przed dwoma wiekami. Następnie zachęcając publiczność do skandowania imienia cesarza, wywołał "Napoleona" na balkon ratuszowego ryzalitu (który nota bene nie istniał w czasach napoleońskich). Dr Nieuważny odczytał przygotowane dla "cesarza" przemówienie, które "Napoleon" kilkakrotnie przerywał oświadczeniami "Pardon Toruń!" (to o cierpieniach miasta doznanych za jego sprawą) lub "Vive la Pologne!". Publiczność reagowała oklaskami, lub okrzykami "Vive l'Empereur!" które gromko wznosili rekonstruktorzy. To jednak nie "Napoleon" odsłaniał własnoręcznie tablicę sobie poświęconą (choć asystował), lecz lokalni włodarze i rektor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć

 

Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć

 

Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć


Tablica została wmurowana w ścianę południowego skrzydła budynku poczty. Obecny gmach pochodzi wprawdzie z czasów późniejszych, lecz został postawiony w miejscu dawnego zajazdu, w którym zatrzymał się Napoleon z pewnością w 1812 r. (pobyt cesarza w Toruniu w 1807 r. kwestionuje dr Nieuważny - problem ten omówiłem w recenzji wystawy towarzyszącej imprezie). Sama tablica niestety nie zachwyca ani projektem, ani jakością wykonania. Moim zdaniem jest po prostu koszmarnie brzydka, ale to już każdy musi zgodnie z własnym gustem ocenić. Niemniej odsłonięcie jej posiadało godną oprawę. Z pewnością pięknym akcentem było odegranie w tym czasie przez trębacza orkiestry wojskowej hymnu cesarstwa. Po ceremonii odsłonięcia tablicy główny sponsor imprezy - prezydent Torunia (z przypiętym do prochowca znaczkiem z podobizną cesarza) dokonał przeglądu uczestniczących w niej oddziałów. Cóż, w końcu zbliżają się wybory... Nastąpiło potem "bratanie się wojska z ludem" czyli wspólne zdjęcia, oglądanie oporządzenia, rozmowy itp. Rekonstruktorzy rozprowadzali także wśród publiczności znaczki imprezy i ulotki (w tym skserowany tekst dr. Nieuważnego z jednej z lokalnych gazet na temat pobytu Napoleona w Toruniu). Wydaje się, że zarówno "wojsko" jak i "lud" byli zadowoleni z takiego braterstwa.

Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć

 

Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć

 

Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć


Kilka słów więcej o uczestnikach. W Toruniu stawiło się około 10 grup rekonstrukcyjnych (w sumie około 50 osób nie licząc orkiestry wojskowej - dane te jednak są szacunkowe, oparte na pobieżnej obserwacji i zawodnej pamięci autora tekstu). Z większych "jednostek" był 2 pułk piechoty X.W., Legia Polsko-Włoska (ze wspaniałym sztandarem), pruscy dragoni litewscy z armatką, strzelcy konni X.W., pruska piechota z Gdańska przezwana "karaluchami" (wybacz Horhe...) oraz wspomniani już szwoleżerowie. Rozstrzał historyczny prezentowanych uniformów był od insurekcji kościuszkowskiej po okres Królestwa Kongresowego. Publiczności to jednak nie przeszkadzało. I choć impreza toruńska nie mogła się równać pod względem profesjonalizmu i ilości uczestników np. rekonstrukcji oblężenia Gdańska, to jednak aktorów tego widowiska było na tyle wielu, aby było ono atrakcyjne. I jeszcze jedna uwaga. Wśród rekonstruktorów znalazło się trzech chłopców w wieku około 10-12 lat ze Szkoły Podstawowej im. Jana Henryka Dąbrowskiego w Dobrzejewicach pod Toruniem. Ubrani w niewygodne uniformy nawiązujące do mundurów artylerzystów Królestwa Polskiego, z wyraźnym trudem, ale niesłychanie wytrwale dźwigali ciężki sztandar szkolny. I choć trochę oszołomieni zamieszaniem wokół nich, byli jednak wyjątkowo dzielni. Dla mnie to oni byli prawdziwymi bohaterami tej imprezy. Imprezy, po której na pewno zostanie w Toruniu, przynajmniej u części mieszkańców i władz, wiedza, ze mały kapral gościł kiedyś w ich rodzinnym mieście.

Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć

 

Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć

 

Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć
Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć


Adam Paczuski