Nasza księgarnia

Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

Gwardia Cesarska - Grenadierzy piesi gwardii

Opublikowano w Armia francuska

Grenadierzy Piesi Gwardii Cesarskiej. Większość jednostek królewskiej gwardii pieszej została zniszczona lub rozwiązana w pierwszych latach rewolucji. Powoływane w ich miejsce efemeryczne formacje jak żandarmeria narodowa czy grenadierzy - żandarmi z reguły nie trwały zbyt długo. Dopiero w 1796 roku utworzono batalion grenadierów pieszych w składzie gwardii Dyrektoriatu. Formując ten oddział po raz pierwszy od lat zastosowano bardzo surowe kryteria. Od kandydatów wymagano ukończonych 25 lat, min. 178 cm. wzrostu, nienagannej opinii, udziału w trzech kampaniach, patriotycznej postawy i "dobrego prowadzenia" a także umiejętności czytania i pisania. W pierwszej kolejności wybierano zwłaszcza żołnierzy, którzy wykazali się szczególnym męstwem lub odnieśli rany na polu bitwy. Grenadierzy nosili mundury z białymi wyłogami i czerwonymi epoletami. Wyłogi rękawów były szkarłatne z białymi łapkami. Charakterystyczną cechą tego uniformu były białe guziki (grenadierzy oddziałów liniowych mieli żółte guziki). Nakryciem głowy była (niewielka jeszcze) niedźwiedzia czapa zdobiona blachą z granatem. Do 1807 roku denko czapy (zwane "małpim tyłkiem") zdobione było wizerunkiem wybuchającego granatu. Później zastąpiono go białym krzyżem. W marszu bermyce troczono do plecaków i zakładano zamiast nich dwurożne kapelusze ze szkarłatnymi dodatkami. Grenadierzy mieli strzec bezpieczeństwa Rady Starszych i Rady Pięciuset. Od października 1796 roku istniała także Gwardia Ciała Ustawodawczego licząca przeszło 1200 starannie dobranych żołnierzy. W trakcie zamachu trakcie zamachu 19 Brumaire'a (10 listopada 1799 roku) grenadierzy zdecydowanie poparli gen. Bonapartego i pod dowództwem Murata bagnetami rozpędzili parlament.
3 stycznia 1800 roku ostatecznie ustalono organizację grenadierów pieszych. Formacja składała się z dwóch batalionów po 6 kompanii (po 110 ludzi) liczących w sumie: 2 szefów batalionów, 2 starszych adiutantów, 2 adiutantów, 2 chorążych, 2 chirurgów, 2 doboszy-kaprali, 48 oficerów, 24 doboszy i 1128 grenadierów. Do tego dochodziła orkiestra złożona z szefa i 48 muzyków. Dowódcą grenadierów był szef brygady Frere, mający do pomocy kwatermistrza i dobosza pułkowego.
Jak przystało na elitarną formację grenadierzy od początku cieszyli się znacznymi przywilejami. Otrzymywali najlepsze mundury i wyżywienie oraz żołd prawie dwukrotnie wyższy niż wojska liniowe. Oddano im do dyspozycji najlepsze koszary w stolicy. Każdy oficer i podoficer wojsk liniowych musiał się zwracać do zwykłego grenadiera używając tytułu "Monsieur". Gdziekolwiek oddział liniowy spotkał w marszu oddział gwardii musiał się zatrzymać, prezentować broń i salutować sztandarem. Kolejnym przywilejem podkreślającym szczególną pozycję grenadierów (jak i całej gwardii) było liczenie ich stopni zawsze o jeden wyżej w stosunku do oddziałów liniowych. Zwykły grenadier miał więc rangę odpowiadającą kapralowi w pułku liniowym, porucznik odpowiadał kapitanowi itd. Tam, gdzie tylko było to możliwe grenadierzy wozili w swoich taborach mundury paradne i przebierali się w nie przed każdą bitwą (np. pod Borodino). Od początku wytworzył się też szczególny związek między Pierwszym Konsulem a jego gwardią. Bonaparte dbał o swoich weteranów wręcz po ojcowsku. Interesował się najdrobniejszymi szczegółami ich służby. Osobiście interweniował, gdy np. okazało się, że potężni grenadierzy mają w koszarach zbyt małe łóżka. Gwardziści odpłacali mu szczerym przywiązaniem i bezgraniczną lojalnością, nazywając go przy tym "w kółko golony" (z kolei Bonaparte mawiał o swoich weteranach "stare zrzędy").
Do legendy przeszedł bojowy debiut gwardii w bitwie pod Marengo. Kiedy wojska liniowe zaczęły się cofać pod naporem Austriaków 800 grenadierów weszło do akcji na prawym skrzydle między dywizjami Lennesa i Saint-Cyra. Sprawnie sformowali czworobok i przyjęli na siebie dwie szarże austriackich dragonów. Stali jak "granitowa forteca " śpiewając przy akompaniamencie orkiestry szefa Guiardele'a "On va leur percer le flanc". Kiedy przyszedł rozkaz do odwrotu wycofali się powoli, krok za krokiem, mimo morderczego ognia artylerii w szyku nienagannym jak na paradzie. Jeszcze raz gwardia dała o sobie znać w ostatniej fazie bitwy, kiedy to razem z piechotą gen. Saint-Cyra wyrzuciła Austriaków z Castel Ceriolo. Nie zabrakło w tej bitwie indywidualnych bohaterów. Jednym z nich był grenadier Brabant, który przez pół godziny samotnie obsługiwał opuszczoną czterofuntówkę, osłaniając odwrót swoich kolegów dopóki nie padł wykrwawiony od postrzału w rękę. Po raz pierwszy okazało się jak wielkie wrażenie grenadierzy wywierają na przeciwniku już samym swoim wyglądem. Jeńcy austriaccy byli święcie przekonani, że na polu bitwy było przynajmniej 3-4 tyś. gwardzistów w bermycach.
12 lutego 1801 roku utworzono kompanię weteranów gwardii. Sformowano ją z najstarszych żołnierzy, służących od trzech lat w gwardii a niezdolnych już do pełnienia służby liniowej. Oddział składał się z 4 oficerów, 6 podoficerów, 8 kaprali, 2 doboszy i 120 żołnierzy. Weterani pełnili służbę w pałacu Saint-Cloud.
14 listopada 1801 roku oba bataliony połączono w pułk (korpus) grenadierów pieszych. Jednocześnie dodano obu batalionom po 2 kompanie. Cała formacja liczyła teraz 1760 ludzi. Kolejna zmiana nadeszła 8 marca1802 roku. Gwardia Konsulów stała się tego dnia gwardią Konsularną. 21 stycznia 1804 roku dodano grenadierom batalion welitów. Był to oddział szkolny, w którym gwardyjscy instruktorzy mieli kształcić młodych rekrutów na przyszłych oficerów. Za możliwość pobierania nauki w tak szacownym gronie rodziny kadetów musiały płacić pod 200 franków, dzięki czemu mogli oni otrzymywać taki żołd jak pozostali gwardziści. Batalion welitów przydzielony do grenadierów pieszych stacjonował początkowo w Saint Germain-en-Laye a później w Ecouen.
10 maja 1804 roku pułk grenadierów otrzymał nazwę pułku grenadierów pieszych gwardii cesarskiej. Według nowej organizacji formacja składała się z 2 batalionów. Każdy liczył po 8 kompanii złożonych z kapitana, porucznika, 2 podporuczników, starszego sierżanta, 4 sierżantów, kaprala kwatermistrza, 8 kaprali, 2 saperów, 2 doboszy i 80 grenadierów. Sztab pułku składał się z pułkownika, majora, 3 szefów batalionów, 3 starszych adiutantów, 3 adiutantów, 2 chorążych, 3 oficerów medycznych, starszego dobosza oraz 3 doboszy kaprali. Do tego dochodziła orkiestra złożona z szefa i 46 muzyków. Batalion welitów składał się z 5 kompanii . Do każdej należał kapitan, porucznik, podporucznik, starszy sierżant, 4 sierżantów, 8 kaprali, dobosza i 172 welitów. Tytularnym dowódcą formacji w stopniu pułkownika-generała został wówczas gen. Davout.
We wrześniu 1805 roku grenadierzy w sile 1549 ludzi wyruszyli na wojnę a Austrią. Ani razu nie weszli jednak do walki. Nawet pod Austerlitz wraz ze strzelcami pieszymi do końca stali w rezerwie. Po zwycięstwie pułk grenadierów wraz z resztą gwardii powrócił do Paryża. 15 kwietnia 1806 roku utworzono 2 pułk grenadierów pieszych oraz 2 batalion welitów-grenadierów. Sztab grenadierów składał się odtąd z pułkownika komendanta, 3 majorów, 6 szefów batalionów, 6 starszych adiutantów, 6 adiutantów, 4 chorążych, oraz 6 doboszy kaprali. Przyjęto wówczas zasadę, że w razie działań wojennych do każdego batalionu grenadierów przydzielone będą 2 kompanie welitów, tak by każda kompania składała się odtąd z 80 grenadierów i 45 welitów (we wspomnieniach jednego z welitów zachowało się stwierdzenie, że "...młodzi ludzie wyglądali jak dziewczęta między wąsatymi wiarusami"). Równocześnie utworzono pułk rekrutów-grenadierów. Stacjonował on w Rueil pod Paryżem. Kierowano do niego rekrutów, którzy szkoleni przez starych grenadierów po kilku tygodniach przechodzili jako uzupełnienie do poszczególnych pułków. Podczas kampanii 1806/07 grenadierzy weszli do walki tylko raz, w bitwie pod Iławą Pruską. Dowodzący piechotą gwardii gen. Dorsenne rzucił wówczas po jednym batalionie 2 pułku grenadierów oraz 2 pułku strzelców pieszych przeciwko rosyjskiej kolumnie podchodzącej już do stanowiska dowodzenia Napoleona. Znakomity atak pozwolił powstrzymać przeciwnika do chwili rozpoczęcia wielkiej szarży kawalerii rezerwowej Murata. Pod Frydlandem grenadierzy nie weszli do walki (choć niewiele brakowało, bo wydano już rozkaz założenia bermyc). Jesienią 1808 roku Napoleon zabrał swoich weteranów do Hiszpanii. Tym razem był zdecydowany użyć ich w walce byle tylko złamać opór przeciwnika. Jak się okazało wojska liniowe same uporały się z tym zadaniem i grenadierzy zaliczyli kolejną kampanię pozostając cały czas w rezerwie.
16 stycznia 1809 roku cesarz zaliczył grenadierów pieszych do Starej Gwardii. Jednocześnie w związku z kolejną reorganizacją gwardyjskiej piechoty rozwiązano 2 pułk grenadierów. Żołnierzy włączono do 1 pułku a oficerowie i podoficerowie stali się kadrą dla pułku tyralierów-grenadierów Młodej Gwardii. W marcu i kwietniu utworzono kolejne dwa pułki rekrutów-grenadierów pieszych. Wyższe stanowiska obsadzili w nich oficerowie pułku grenadierów. Młodsi oficerowie rekrutowali się z pododdziałów linowych a podoficerowie z fizylierów gwardii. Oba pułki szkoliły uzupełnienia na potrzeby piechoty Starej Gwardii.
W 1809 roku roku grenadierzy piesi wzięli udział w wojnie z Austrią. Kolejny raz nie zaangażowali się bezpośrednio walce. Pod Essling piechota Starej Gwardii stanęła jako odwód w centrum francuskich pozycji. Ponaglani rozkazami grenadierzy w marszu ubierali swoje słynne bermyce i przechodząc przez most na Dunaju wyrzucali do wody swoje kapelusze (po raz pierwszy zrobili to pod Frydlandem). Gwardia dostała się wkrótce pod wściekły ostrzał austriackiej artylerii. Świadkowie wspominają o bermycach wyrzucanych na kilka metrów do góry, kiedy kule uderzały w gwardyjskie szeregi. Stojąc kilka godzin pod ogniem przeciwnika starzy grenadierzy imponowali swoją wspaniałą, zimną odwagą. Nie zawiódł także ich dowódca. Gen. Dorsenne stracił tego dnia dwa konie i stał pieszo na czele Starej Gwardii. W pewnej chwili upadł przed nim austriacki granat. Nieustraszony generał miał wówczas powiedzieć do swoich gwardzistów "Możecie polegać na swoim dowódcy, on wie, jak umierać na posterunku". Po 20 gwardzistów z każdej kompanii przydzielono do artylerii, która poniosła duże straty pod ogniem przeciwnika. Wielu grenadierów zginęło bądź odniosło rany od eksplozji jaszczy amunicyjnych trafianych austriackimi pociskami. Ich determinacja także tutaj pomogła utrzymać własne pozycje dopóki nie stał się możliwy uporządkowany odwrót. W bitwie pod Wagram Stara Gwardia do końca stała w rezerwie.
We wrześniu 1810 roku do korpusu grenadierów dołączono kolejny pułk. Sformowano go z byłej holenderskiej gwardii królewskiej. Pułk liczył ogółem 46 oficerów, 1188 podoficerów i żołnierzy, 16 saperów oraz 40 doboszy i fajfrów. Dowódcą był pułkownik Tindal (z pochodzenia Szkot). Grenadierzy holenderscy zachowali swoje białe mundury z czerwonymi dodatkami oraz bermyce bez blachy. W maju 1811 roku sformowano kolejny francuski pułk grenadierów. Sformowano go z żołnierzy mających za sobą minimum 8 lat nienagannej służby w oddziałach liniowych. Nowy pułk otrzymał numer 2 a w tej sytuacji pułk holenderski przemianowano na 3 pułk. Po kolejnej reorganizacji w Starej Gwardii pozostał 1 pułk oraz oficerowie i podoficerowie z 2 i 3 pułku. Do Średniej Gwardii zaliczono żołnierzy i kaprali 2 i 3 pułku. Kiedy szykowano gwardię pieszą do wojny z Rosją w 1812 roku wszystkie trzy pułki grenadierów pieszych (dowodzone przez: płk. Laurede, płk. Harleta i gen. Tindala) liczące przeszło 3500 ludzi zgromadzono w brygadzie gen. Curiala. W marszu na Moskwę 1 i 2 pułki grenadierów praktycznie nie poniosły strat. Po wchłonięciu niewielkich uzupełnień były nawet silniejsze niż na początku kampanii. Niechlubnym wyjątkiem był pułk holenderski, który po drodze stracił bez walki prawie 300 ludzi. Napoleon oszczędzał piechotę Starej Gwardii i tylko raz, w bitwie pod Borodino był bliski wydania grenadierom rozkazu wejścia do walki. Przesunął nawet brygadę Curiala kilkaset metrów do przodu. Jednak następny rozkaz zatrzymał ją na tej pozycji. Kiedy w październiku opuszczano Moskwę piechota Starej Gwardii była jeszcze w znakomitej formie. Pod Krasnem już sama obecność grenadierów powstrzymała armię rosyjską przed zaatakowaniem kolumny cesarskiej. 3 pułk grenadierów wraz z dywizją Młodej Gwardii gen. Rougeta osłaniał później przejście sił głównych, ponosząc w tej walce bardzo ciężkie straty (jego kompanie stopniały wówczas do 20-30 ludzi). Grenadierzy do końca szli w zwartych szykach zachowując żelazną dyscyplinę. Pod Wilnem, kiedy rozbito furgony skarbowe, jeden z adiutantów cesarza płk hr. de Turenne rozdał między grenadierów gwardii zawartość prywatnej szkatuły Napoleona. Gdy niebezpieczeństwo minęło "starzy wąsacze" zwrócili depozyt co do sztuki. Cesarz w miarę możliwości starał się ratować swoich wiarusów rezerwując dla nich zapasy żywności i nieliczne magazyny (co powodowało wielkie niezadowolenie wojsk liniowych). Mimo to straty były olbrzymie. Z dwóch pierwszych pułków uratowało się w sumie 77 oficerów i 603 żołnierzy. Pułk holenderski opuścił Rosję mając 24 oficerów i zaledwie 17 żołnierzy. W połowie lutego 1813 roku został on rozwiązany. Był to już początek końca Starej Gwardii.
Na początku 1813 roku udało się tylko częściowo odtworzyć 1 i 2 pułki grenadierów pieszych. W kampanii wiosennej wystawiły one po jednym słabym batalionie. Pośrednio zadecydowało o tym podwyższenie wymagań wobec kandydatów do Gwardii. Kadrę oficerską i podoficerską uzupełniano teraz weteranami mającymi za sobą co najmniej 12 lat nieskazitelnej służby oraz udział w kilku kampaniach. Od szeregowych grenadierów wymagano 10-letniej służby. Ewentualne przyjęcie kandydatów nie posiadających takich kwalifikacji zależało wyłącznie od osobistej decyzji cesarza. Zdarzało się to bardzo rzadko i to z reguły tylko wobec odznaczonych Legią Honorową. W kampanii wiosennej 1813 roku Napoleon tradycyjnie oszczędzał swoje najlepsze pułki i grenadierzy ani razu nie weszli do walki. W czasie rozejmu letniego ponownie zreorganizowano piechotę Starej Gwardii. Oba pułki grenadierów pod dowództwem gen. Michela weszły w skład dywizji gen. Frianta. Także w trakcie kampanii jesiennej piechota Starej Gwardii początkowo pozostawała w rezerwie. Tak było między innymi pod Dreznem, gdzie grenadierzy, choć obecni na polu bitwy, nie doczekali się rozkazu włączenia do walki. Stałym problemem były niskie stany pułków Starej Gwardii. Pod koniec sierpnia 1 pułk grenadierów pieszych liczył w 2 batalionach 42 oficerów oraz 1212 podoficerów i żołnierzy. 2 pułk liczył tylko 819 ludzi. Aby podnieść realną siłę swoich doborowych odwodów Napoleon postanowił powiększyć bataliony grenadierów do 800 żołnierzy. Osiągnięto to wzmacniając pierwsze bataliony żołnierzami z drugich. Z kolei do drugich batalionów wcielono po 30 ludzi z każdego z 24 pułków piechoty Młodej Gwardii. Mimo siły liczebnej była to jednak gwardia daleka od poziomu, jaki prezentowała jeszcze przed wyprawą na Moskwę, kiedy to trzon obu pułków stanowili weterani mający za sobą po kilkanaście lat czynnej służby. W bitwie pod Lipskiem dywizja Frianta weszła do akcji w ostatnim dniu zabezpieczając przed Austriakami jedyną drogę odwrotu na zachód. Grenadierzy odznaczyli się też pod Hanau. Poszli tam na czele natarcia, które rozbiło bawarską armię gen. Wrede. Ducha Starej Gwardii w tamtych strasznych dniach dobrze oddaje epizod ze wspomnień sierżanta Scheltense'a z 2 pułku grenadierów pieszych. Gdy oddział zmęczonych, głodnych gwardzistów pewnej mroźnej nocy stał w szyku czekając na rozkazy samorzutnie zaintonowano piosenkę "Oh! Cóż to za radość być żołnierzem!".
Podczas kampanii jesiennej 1813 roku na krótko zaistniał w składzie gwardii polski batalion grenadierów. Utworzono go z najlepszych żołnierzy korpusu księcia Poniatowskiego. Liczył przeszło 800 oficerów i żołnierzy dowodzonych przez płk. Kurcjusza. Oddział ten zaliczony był do Średniej Gwardii i miał pozycję taką jak 2 pułk grenadierów. Batalion odznaczył się w pierwszym dniu bitwy pod Lipskiem podczas walki z austriackim korpusem gen. Mertveldta. W następnych dniach grenadierzy ponieśli krwawe straty tak, że po bitwie oddział stopniał do około 400 ludzi. Tuż po klęsce zdezerterował dowódca batalionu przechodząc na stronę nieprzyjaciela. Trzon oddziału pozostał jednak z gwardią walcząc wraz z nią pod Hanau. Straty w trakcie dalszego odwrotu były jednak tak duże, że do Moguncji dotarło tylko 15 oficerów i 80 żołnierzy. W tej sytuacji 15 grudnia Napoleon rozwiązał polski batalion.
Na przełomie listopada i grudnia Stara Gwardia odpoczywała w rejonie Trewiru. Po wchłonięciu uzupełnień grenadierzy dołączyli do Wielkiej Armii. Pod koniec stycznia 1814 roku oba pułki liczyły w sumie 2437 oficerów i żołnierzy. Tym razem Napoleon już nie oszczędzał swoich wiarusów i piechota Starej Gwardii walczyła we wszystkich większych bitwach tej kampanii. Jej poświęcenie i męstwo nie mogło jednak odwrócić nieuchronnej klęski. Kiedy pod koniec marca wojska koalicji podeszły pod Paryż w obronie stolicy uczestniczyły tylko niewielkie oddziały gwardii. Jednak także i tutaj nie zabrakło grenadierów. Do legendy przeszedł por. Viaux z 2 pułku. Zwolniony właśnie ze szpitala zebrał około 20 żołnierzy z którymi samotnie bronił Montmartru. Jego ciało znaleziono pod drzewem z pałaszem tkwiącym w ciele zabitego przez niego Prusaka. W obronie Paryża walczyła także kompania weteranów. Bronili oni mostu w Neuilly. Gdy przyszedł rozkaz o zaprzestaniu walki i poddaniu stolicy nie chcieli się temu podporządkować odpowiadając "Stara Gwardia nigdy nie składa broni". Ostatecznie pozwolono im zatrzymać broń i skierowano do pilnowania magazynów w kapitulującym mieście. Choć gwardia do końca zachowała najwyższe morale i wolę walki klęska była nieuchronna. 20 kwietnia 1814 roku na Dziedzińcu Białego Konia pałacu w Fontainebleau cesarz pożegnał się ze Starą Gwardią, którą reprezentował mocno już uszczuplony 1 pułk grenadierów pieszych gen. Petita. Na Elbę wraz z cesarzem wyruszyły dwie kompanie wybranych grenadierów, tworzące wraz z dwiema kompaniami strzelców pieszych słynny "batalion Elby".
W trakcie pierwszej Restauracji utworzono z żołnierzy 1 i 2 pułku grenadierów pieszych oraz z fizylierów-grenadierów Królewski Korpus Grenadierów dowodzony przez marsz. Qudinote'a. Składał on się z 4 batalionów liczących w sumie 87 oficerów i 2400 żołnierzy. Burboni nie darzyli ulubionej formacji "uzurpatora" szczególnym zaufaniem, dlatego usunięto grenadierów z Paryża i wysłano do Fontainebleau. Jednocześnie zwolniono 45 oficerów i 237 grenadierów uważanych za najbardziej zagorzałych bonapartystów.
Po powrocie z Elby Napoleon rozpoczął rekonstrukcję Starej Gwardii. 8 kwietnia 1815 roku nakazał sformowanie trzech pułków grenadierów pieszych. Każdy z nich miał się składać z 2 batalionów po 4 kompanie ( w sumie pułk miał liczyć według etatu 1600 ludzi). 9 maja utworzono dodatkowo 4 pułk grenadierów pieszych. Tym razem odbudowa gwardii napotykała na poważne trudności. Najwyższy poziom prezentował jak zwykle 1 pułk grenadierów. Średnia wieku jego żołnierzy wynosiła 35 lat a czterech na pięciu było odznaczonych Legią Honorową. 2 i 3 pułk nie osiągnęły stanów etatowych a 4 wystawił tylko jeden i to słaby batalion. Po raz pierwszy w swojej historii Stara Gwardia miała problemy z zaopatrzeniem (zwłaszcza 3 i 4 pułk). Do walki poprowadził grenadierów kolejny raz gen. Friant. Poszczególnymi pułkami dowodzili generałowie: Petit, Christiani, Poret de Morvan i Harlet. Pod Waterloo dywizja Frianta stała aż do wieczora w odwodzie. Około godziny 19.00 pierwszy batalion 2 pułku grenadierów pieszych oraz pierwszy batalion 2 pułku strzelców pieszych ( w sumie około 1200 ludzi) prowadzone przez słynnego tamburmajora Stuberta wspaniałym atakiem wyrzuciły z Plancenoit ośmiokrotnie (!) liczniejszych Prusaków Bülowa. Starcie to przeszło do legendy jako "cud Plancenoit". Godzinę później piechota Starej Gwardii prowadzona osobiście przez marsz. Neya ruszyła do ostatniego ataku na centrum angielskich pozycji. Natarcie załamało się w morderczym ogniu piechoty i artylerii a widok cofającej się gwardii wywołał panikę we francuskich oddziałach liniowych. 1 pułk grenadierów pieszych do końca pozostawał w rezerwie. Kiedy wszystko było już stracone "starzy wąsacze" wycofali się z pola bitwy wśród strasznego ognia i nieprzyjacielskich kontrataków jak zawsze w nienagannym szyku. Dobosze cały czas bili sygnał "La Grenadiere" co pozwoliło opanować panikę wielu rozbitkom z oddziałów liniowych. Już w ostatniej fazie bitwy ciężko ranny został dowódca grenadierów Starej Gwardii gen. Friant. Pod Waterloo zginęła od kuli armatniej legendarna kantynierka 1 pułku Maria Tete-du-bois, znana z ostrego języka i gorącego serca. Była z pułkiem od początku jego istnienia. Wyszła za mąż za dobosza, który poległ później pod Montmirail. Jej syn, urodzony niedługo po Marengo był także doboszem. Poległ w obronie Paryża w 1814 roku. Na ufundowanym przez towarzyszy broni nagrobku napisano: "Tu leży Maria, kantynierka 1 pułku grenadierów pieszych Starej Gwardii Cesarskiej. Poległa na Polu Chwały 18 czerwca 1815 roku. Salut dla Ciebie Mario - gdziekolwiek jesteś!".
Tym razem Ludwik XVIII, po raz drugi wprowadzony na tron Francji przez obce armie, nakazał natychmiastowe zlikwidowanie gwardii, na której wierność nie mógł w najmniejszym stopniu liczyć. Od 11 do 24 września rozpuszczono wszystkie pułki grenadierów pieszych. Część mimo wszystko pogodziła się z Monarchią i ponownie zaciągnęła. Wielu wyjechało do francuskich kolonii w Ameryce Północnej (Texas). Większość biedowała, żyjąc na półżołdzie, nadzorowana jako szczególnie niebezpieczny element przez policję polityczną Burbonów. W 1840 roku, gdy sprowadzono ciało Napoleona ze Świętej Heleny, ostatni z żyjących jeszcze grenadierów znów założyli wyblakłe mundury by powitać na ojczystej ziemi ukochanego cesarza. W noc przed pogrzebem razem z kolegami z innych pułków byłej gwardii cesarskiej rozłożyli wokół wozu triumfalnego z trumną Napoleona "ostatni biwak Wielkiej Armii". Chronili "małego kaprala" tak jak dawniej, kiedy po bitwie zasypiał w czworoboku Starej Gwardii. Żaden weteran nie przyjął ofiarowanej im gościny w pobliskich domach. Spali wprost na ziemi w swoich starych, podartych płaszczach.
Przez 18 lat grenadierzy nosili mundury odziedziczone jeszcze po Gwardii Dyrektoriatu. Wprowadzono tylko niewielkie zmiany w kroju surduta oraz w wyglądzie bermycy. Piechota Starej Gwardii nigdy nie zaakceptowała wprowadzonych w 1812 roku do oddziałów liniowych kurtek habit-court (choć własne mundury sami gwardziści uważali za efektowne acz niewygodne i niepraktyczne). Pełne umundurowanie i wyposażenie (poza karabinem i pałaszem) było bardzo drogie - w sumie 258 franków na jednego grenadiera. Wszelkie rekordy pod tym względem biły paradne uniformy tamburmajorów. Koszt takie munduru mógł się zamknąć nawet kwotą 30.000 franków. Tylko w latach 1807/10 uniformy Starej Gwardii kosztowały skarb państwa przeszło 20 milionów franków. Grenadierzy mieli obowiązek noszenia sumiastych wąsów, bokobrodów oraz harcapów. Bardzo modną wśród gwardzistów ozdobą były także kolczyki (!).
Podstawowym uzbrojeniem grenadierów pieszych były karabiny wz. AN IX. Miały one długość 175 cm (lufa 113 cm) i kaliber 17,5 mm. Ważyły 4,5 kg. Do 1812 roku wyprodukowano około 9.000 sztuk tej broni. W ostatnich kampaniach Stara Gwardia używała także karabinów wojsk liniowych.

Grenadierzy piesi gwardii
Grenadierzy piesi Gwardii
Od lewej: grenadier Gwardii Konsularnej 1801, grenadier w mundurze polowym 1808, podoficer w mundurze wyjściowym, grenadier w mundurze polowym 1813-14, podoficer w mundurze paradnym, grenadier w mundurze polowym i w płaszczu (zamiast bermycy grenadierzy nosili w marszu kapelusze), grenadier Gwardii Cesarskiej w mundurze paradnym 1805-15

 

Grenadierzy piesi gwardii
Grenadierzy piesi Gwardii
Od lewej: podoficer w mundurze polowym i w płaszczu 1813-15, grenadier w mundurze służbowym

Piotr Pacak, ilustracja ze zbiorów autora