Historia konsulatu i cesarstwa t. 5
Napoleon opuściwszy Bayonnę aby w powrocie zwiedzić Gaskoniję i Wandeę, żadnej już niemiał z illuzyj, jakie był powziął przez chwilę, co do ducha Hiszpanii, i co do łatwości z jaką rozporządzać mu nią przyjdzie. Wybuchło powstanie, naprzód cząstkowe, potem powszechne, i aż do samego Napoleona dochodziły krzyki nie nawiści nieubłaganej. Liczył wszelako na młodych żołnierzy, i na kilka starych półków świeżo skierowanych ku Pireneom, i pewny był że poskromią wzburzenie, które mogło bydź jeszcze powstaniem podobnem do Kalabryjskiego. Chociaż wyprowadzony był już z błędu, może nawet żałował tego co przedsięwziął, wiele mu jeszcze zostawało do nauczenia się w tym przedmiocie, i nim powrócił do Paryża, miał poznać wszystkie następstwa błędu popełnionego w Bayonnie.

Hiszpanie od miesiąca marca, w krótkim przeciągu czasu, doświadczyli najrozmaitszych wzruszeń. Pełni nadziei ujrzawszy przychodzących Francuzów; radości, widząc upadek starego dworu; niespokojności, gdy widzieli że Ferdynand VII szukać musi we Francyi uznania królewskiego tytułu: szybko poznali co się dzieje w Bayonnie, i zażarty gniew rozpalił się wkrótce w ich sercu. Nie wszyscy wprawdzie, podzielali to uczucie w jednostajnym stopniu.

