Listy Kniaziewicza...
Podane tu listy tego najświatlejszego i najsympatyczniejszego z wodzów legionowych stanowią wybór z obfitego materyału rękopiśmiennego, nagromadzonego w Rocznikach Leonarda Chodźki w Muzeum rapperswylskiem. Znajdują się tam w odpisach, za których pochodzenie ze źródeł autentycznych oraz wierność ręczy imię zbieracza. Pisownia tylko została gdzieniegdzie zmienioną (mianowicie y zastąpione przez j, i przez j itp.), której już restytuować nie próbowałem.

Bardzo mało dotąd listów Kniaziewicza wyszło z ukrycia archiwalnego, a to jest niezawodnie przyczyną, że światła postać ta zostaje dotychczas w cieniu. Kilka tylko pomniejszych a nie zawsze dokładnych szkiców życia jego ukazało się w druku. Z listów jego polskich, pewna ilość wydrukowana została w książeczce dosyć mało znanej p. t. Listy znakomitych Polaków wyjaśniające historyę Legionów polskich (Kraków, 1831). Z notatki znajdującej się w papierach Chodźki dowiadujemy się, iż autografy listów stanowiących tę książkę, przesłane były dla niego, lecz po drodze przez kogoś samowolnie w Krakowie wydane, z pewnymi błędami co do dat i porządku listów.
Godebski, Pamiętnik oblężenia Mantui
Historya legionów polskich we Włoszech oczekuje dotąd na godnego siebie pisarza. Zamyślał o niej w swoim czasie Cypryan Godebski, posiadający wszystkie ku temu potrzebne przymioty: związany osobistą przyjaźnią z głównymi kierownikami narodowej sprawy poza granicami rozszarpanej ojczyzny, wtajemniczony we wszystkie zabiegi naszych politycznych agentów, główny wydawca podjętego wspólnie z Rymkiewiczem obozowego, a jedynego podówczas polskiego dziennika, byłby nam przekazał żywy i charakterystyczny obraz tej pierwszej epoki naszych pogrobowych dziejów.

Obarczony innemi pracami ograniczył się na treściwym zarysie, który jako przedmowę do swego „Wiersza do legiów polskich” zamieścił. Odstąpił od pierwotnego zamiaru tem snadniej, że inny znakomity legionista, Amilkar Kosiński, wziął się do pisania historyi legjonów, że zdolność autora wróżyła niepośledni utwór. Czasy wojenne xięstwa warszawskiego oderwały Kosińskiego od naukowych zatrudnień: wrócił do nich, porzuciwszy służbę wojskową...
20 rocznica BBiB
Aż trudno uwierzyć, że we wrześniu bieżącego roku przypada 20 rocznica powstania jednego z najważniejszych projektów, które pojawiły się na naszych łamach.
Chodzi, rzecz jasna, o projekt Biblioteki Barwy i Broni, którego głównymi twórcami są Przemysław „Zuzu” Dunaj - znawca mundurów i nasz nadworny malarz oraz Czesław „Towarzysz” Ratajewicz - znawca barwy i broni, nasz ambasador w krajach Beneluxu. Obaj twórcy chcieli w ten sposób wypełnić lukę w historiografii związanej z polskim mundurem epoki napoleońskie, co w dużej mierze im się udało. Ach… ileż razy trzeba było zamieszczać poprawki plansz mundurowych… a potem jeszcze poprawki do poprawek...
W ostatnich latach udało się przenieść projekt z Internetu do wydawnictw książkowych i z wydatną pomocą Ireneusza Piecyka udanie go kontynuować w wersji papierowej.
W związku z okrągłą rocznicą publikujemy kilkanaście nowych plansz mundurowych na łamach naszej witryny.

Seweryn Fredro pod Peterswalde
Juliusz Kossak wysnuł z kroniki rodzinnej Fredrów szereg obrazów – pisał w swoich „Portretach i sylwetkach dziewiętnastego stulecia” Ludwik Dębicki – Obok rycerzy w zbrojach idących na różne potrzeby Rzeczypospolitej dla odparcia pohańców – dalszą serię stanowić mogą czyny rycerskie z dwóch ostatnich pokoleń. W obozach napoleońskich widzimy trzech starszych braci, w powstaniu listopadowym dwóch młodszych…
Cykl obrazów „Dzieje rodziny Fredrów” stworzył Kossak na początku lat 80-tych XIX stulecia. Wkrótce na salonach Krakowa i Warszawy o nowych akwarelach zrobiło się głośno, a rówieśnik nestora rodu Kossaków Władysław Zawadzki, słynny galicyjski historyk i publicysta, wypisywał peany na cześć mistrza: Cóż więcej powiedzieć o tym przepysznym cyklu obrazów, w których nie wiedzieć, co więcej podziwiać, czy bogactwo fantazji w ugrupowaniu i układzie kompozycji, czy nieskazitelną doskonałość rysunku w oddaniu ludzi, koni i najdrobniejszych szczegółów, jak najwierniej wystudiowanych, czy rozkoszować się życiem, z każdej sceny wionącem, przepychem kolorytu, doskonale zawsze dobranym, uroczo wrażenie każdej sceny podnoszącym. Tyle tu wszędzie życia, ruchu, powietrza, perspektywy, iż śmiało powiedzieć da się że Kossak sam siebie tutaj przewyższył i że obrazy te zaliczyć należy do jego arcydzieł.
Zobacz też: Seweryn Fredro (1785–1845)
„Moskwa, Moskwa!"
Kolejna bitwa? - „spoglądaliśmy na ogromne miasto" - „ani jeden komin w nim nie dymił" - rozmowy z nieprzyjacielem - misja von Muraldta - „wszystkie ulice były puste" - bohaterowie-amatorzy - „nigdy nie widziałem go tak przygnębionego" - „zamierałem z przerażenia" - „car nie zawrze pokoju" - Murat przechodzi przez Moskwę - „spokojnie pływały sobie łabędzie" - dwa obiady - „Pali się!"
Nie wiedząc co się dzieje na jego prawym skrzydle, lecz będąc pewien, że w końcu musi się przecież znaleźć na podejściach do Moskwy, 14 września, książę Eugeniusz:
„wspiął się na wzgórze po naszej prawej i przez dłuższą chwilę próbował stwierdzić, czy da się już dostrzec miasto Moskwę. Widok na nią zasłaniało nam jeszcze kilka wzgórz, a wszystko co dostrzegliśmy, to jedynie kłęby kurzu, które, układając sie równolegle do naszej trasy, wskazywały na drogę, jaką maszerowała Wielka Armia. Z odgłosu kilku jedynie strzałów armatnich, oddawanych gdzieś daleko i w dużych odstępach czasu, wywnioskowaliśmy, że nasze oddziały zbliżały się do Moskwy nie napotykając większego oporu".






