Pamiętniki J. Grabowskiego
O urodzeniu mojem i o latach młodzieńczych zamilczę. Szkoły i uniwersytet ukończyłem jak wielu innych, którym nie zbywało na sposobności i na funduszach. Języki niemiecki i francuski posiadałem tak, że się dobrze w obydwóch, a szczególnie we francuskim wypisać i wysłowić umiałem; wprawę tę zawdzięczałem księżom emigrantom francuskim, których prześladowania rewolucyi do naszego kraju przywiodły. Po ukończeniu nauk podróżowałem po Europie, a powróciwszy do ojczyzny w roku 1811, wstąpiłem do wojska w przededniu kampanii roku 1812.

Wypadków i kolei, przez które przechodziłem od początku kampanii aż do bitwy pod Smoleńskiem i wkroczenia do Moskwy, nie zdołałbym opisać dokładnie, są one już wielokrotnie skreślone. Położenie zaś moje owoczesne, jako każdego podrzędnego oficera, było tak mało znaczące zazwyczaj, że, nie mając sposobności odznaczenia się, tonąłem w tłumie krociowej armii, w zapomnieniu, w nieświadomości, co się wokół mnie dzieje. Historya tej tak świetnej w początkach, jak nieszczęśliwej w zakończeniu dla oręża francuskiego kampanii, należy do piór znakomitych pisarzów. Ja mógłbym tylko skreślić tu marsze, noclegi, biwaki i potyczki, odbyte z pułkiem, które bodaj czy warte byłyby wspomnienia. Dlatego też pamiętniki rozpoczynam od chwili, gdy z rozkazu księcia Poniatowskiego powołany zostałem i komendęrowany do głównego sztabu Cesarza Napoleona.
Pamiętniki J. Krasińskiego
Po zwycięzkiej batalii Napoleona pod Jena dnia 14 Października,Prusacy z Warszawy 25 Listopada precz wyszli, rozbudziło się więc nowe w narodzie życie. Co tylko broń dźwignąć zdoła, weseli się i do zastępów wojennych spieszy. W mgnieniu oka stworzone ojczyste pułki z legionami włoskiemi, ostrzelanymi już w boju, najochotniej się łączą. Zagasły od lat kilku promyk nadziei dla ziemi naszej, świecić począł. Lud klęka przed uzbrojonym młodzianem każdym, łzami oblewa ręce nowozaciężnych rycerzy, zagrzewając własnych synów do chwały, do wytrwałości, starcy błogosławią wnuków do walki za ojczyznę wychodzących. Szlachta w pałacu Kossowskich uczy się wojennego rzemiosła. — Instrukturują ludowi starzy żołnierze Kościuszkowscy: dzielny Żymirski kapitan, który będąc jenerałem dywizyi w czasie powstania 1831 r. z żoną 50,000 złtp. dali ojczyźnie na wsparcie.

Porucznik Czyżewski jenerał potem — podoficer Słupecki, pułkownik w następstwie czasu. — Żołnierze: Grabowski i Kozubski podpułkownicy w 1830 r. P. Józef nie opowiadając się matce, zapisuje się do 5 pułku piechoty, w parę tygodni dla braku zdatnych ludzi z podoficera awansuje na podporucznika. Wojsko francuzkie zajęło całą Polskę.
Złota Pszczoła 2025
Jury konkursu "Złota Pszczoła" na Najlepszą Napoleońską Książkę roku 2025 ogłasza, że zwycięzcą tegorocznej edycji został wolumin:
“Superbes – Polacy w kampaniach 1813 i 1814”
autorstwa Marcina Baranowskiego, która ukazała się nakładem Wydawnictwa NAPOLEON V

Seweryn Fredro pod Peterswalde
Juliusz Kossak wysnuł z kroniki rodzinnej Fredrów szereg obrazów – pisał w swoich „Portretach i sylwetkach dziewiętnastego stulecia” Ludwik Dębicki – Obok rycerzy w zbrojach idących na różne potrzeby Rzeczypospolitej dla odparcia pohańców – dalszą serię stanowić mogą czyny rycerskie z dwóch ostatnich pokoleń. W obozach napoleońskich widzimy trzech starszych braci, w powstaniu listopadowym dwóch młodszych…
Cykl obrazów „Dzieje rodziny Fredrów” stworzył Kossak na początku lat 80-tych XIX stulecia. Wkrótce na salonach Krakowa i Warszawy o nowych akwarelach zrobiło się głośno, a rówieśnik nestora rodu Kossaków Władysław Zawadzki, słynny galicyjski historyk i publicysta, wypisywał peany na cześć mistrza: Cóż więcej powiedzieć o tym przepysznym cyklu obrazów, w których nie wiedzieć, co więcej podziwiać, czy bogactwo fantazji w ugrupowaniu i układzie kompozycji, czy nieskazitelną doskonałość rysunku w oddaniu ludzi, koni i najdrobniejszych szczegółów, jak najwierniej wystudiowanych, czy rozkoszować się życiem, z każdej sceny wionącem, przepychem kolorytu, doskonale zawsze dobranym, uroczo wrażenie każdej sceny podnoszącym. Tyle tu wszędzie życia, ruchu, powietrza, perspektywy, iż śmiało powiedzieć da się że Kossak sam siebie tutaj przewyższył i że obrazy te zaliczyć należy do jego arcydzieł.
Zobacz też: Seweryn Fredro (1785–1845)
„Moskwa, Moskwa!"
Kolejna bitwa? - „spoglądaliśmy na ogromne miasto" - „ani jeden komin w nim nie dymił" - rozmowy z nieprzyjacielem - misja von Muraldta - „wszystkie ulice były puste" - bohaterowie-amatorzy - „nigdy nie widziałem go tak przygnębionego" - „zamierałem z przerażenia" - „car nie zawrze pokoju" - Murat przechodzi przez Moskwę - „spokojnie pływały sobie łabędzie" - dwa obiady - „Pali się!"
Nie wiedząc co się dzieje na jego prawym skrzydle, lecz będąc pewien, że w końcu musi się przecież znaleźć na podejściach do Moskwy, 14 września, książę Eugeniusz:
„wspiął się na wzgórze po naszej prawej i przez dłuższą chwilę próbował stwierdzić, czy da się już dostrzec miasto Moskwę. Widok na nią zasłaniało nam jeszcze kilka wzgórz, a wszystko co dostrzegliśmy, to jedynie kłęby kurzu, które, układając sie równolegle do naszej trasy, wskazywały na drogę, jaką maszerowała Wielka Armia. Z odgłosu kilku jedynie strzałów armatnich, oddawanych gdzieś daleko i w dużych odstępach czasu, wywnioskowaliśmy, że nasze oddziały zbliżały się do Moskwy nie napotykając większego oporu".






