Pamiętniki oficera polskiego
Urodziłem się w r. 1789, w małej wioseczce Łąki, położonej w dawnej prowincyi Prus Zachodnich, podczas podróży moich rodziców. Wyprowadzono z tego wniosek, że będą miał życie burzliwe.
Początkowe nauki przeszedłem w domu rodziców, gdzie kilku nauczycieli zajmowało się kształceniem jedenaściorga dzieci.

W dziewiątym roku życia pojechałem z trzema starszymi braćmi do liceum w Królewcu w Nowej Marchii, gdzie w owym czasie uczyło się wiele młodzieży z Prus Zachodnich i Południowych. Nauczyciele w liceum byli dobrzy, uczciwi ludzie, ożywieni jak najszlachetniejszemi chęciami względem powierzonej im młodzieży. Po upływie czterech lat, gdy moi starsi bracia zdali ostatnie egzaminy i przerzucili się na uniwersytet do Królewca w Prusach, pojechałem i ja z nimi i wstąpiłem tam do szkoły (Alstädtische Schule), w której dyrektorem był Haman. Wykłady w primie, prowadzone przez dyrektora, były świetne...
Brandt H., Pamiętniki oficera polskiego, cz. 1
Pamiętniki Wybranowskiego
Skończywszy szkoły wyższe w mieście Lwowie, na widok zwycięskiego wojska polskiego, które do tegoż miasta wkroczyło, zaciągnąłem się dnia 2 Maja 1809 roku jako ochotnik do 3 pułku ułanów polskich, w siedmnastym roku życia mego.
W całej Galicji podówczas kilka tysięcy tylko wojska austrjackiego zostawało, a i te siły za zbliżeniem się wojska polskiego w różnych kierunkach ku granicom Węgier cofać się poczęły. Większa część wojska austriackiego udała się do Stanisławowa, miasta cyrkularnego, pod komendą generała Merfelda; reszta zaś pod komendą generała Pikinga stanęła w Zaleszczykach na pozycji, oczekując dalszych rozkazów, a nie czując się w siłach aby przeszkodzić wkroczeniu wojska polskiego do Galicji i organizacji dalszej wojska, którą dowódzcy nasi we wszystkich innych cyrkułach Galicji na swoją korzyść przeprowadzili.

Wojsko polskie w nader małej liczbie weszło do stołecznego miasta Lwowa. Była to sama kawalerja, nie mogła tedy nic stanowczego przeciw nieprzyjacielowi przedsięwziąć. Książę Józef Poniatowski, naczelny wódz armji polskiej, stojąc obozem w Trześni, miał całe wojsko przy sobie zebrane, działając przeciw głównej armji austrjackiej, ustępującej ku Krakowowi.
Złota Pszczoła 2025
Jury konkursu "Złota Pszczoła" na Najlepszą Napoleońską Książkę roku 2025 ogłasza, że zwycięzcą tegorocznej edycji został wolumin:
“Superbes – Polacy w kampaniach 1813 i 1814”
autorstwa Marcina Baranowskiego, która ukazała się nakładem Wydawnictwa NAPOLEON V

Seweryn Fredro pod Peterswalde
Juliusz Kossak wysnuł z kroniki rodzinnej Fredrów szereg obrazów – pisał w swoich „Portretach i sylwetkach dziewiętnastego stulecia” Ludwik Dębicki – Obok rycerzy w zbrojach idących na różne potrzeby Rzeczypospolitej dla odparcia pohańców – dalszą serię stanowić mogą czyny rycerskie z dwóch ostatnich pokoleń. W obozach napoleońskich widzimy trzech starszych braci, w powstaniu listopadowym dwóch młodszych…
Cykl obrazów „Dzieje rodziny Fredrów” stworzył Kossak na początku lat 80-tych XIX stulecia. Wkrótce na salonach Krakowa i Warszawy o nowych akwarelach zrobiło się głośno, a rówieśnik nestora rodu Kossaków Władysław Zawadzki, słynny galicyjski historyk i publicysta, wypisywał peany na cześć mistrza: Cóż więcej powiedzieć o tym przepysznym cyklu obrazów, w których nie wiedzieć, co więcej podziwiać, czy bogactwo fantazji w ugrupowaniu i układzie kompozycji, czy nieskazitelną doskonałość rysunku w oddaniu ludzi, koni i najdrobniejszych szczegółów, jak najwierniej wystudiowanych, czy rozkoszować się życiem, z każdej sceny wionącem, przepychem kolorytu, doskonale zawsze dobranym, uroczo wrażenie każdej sceny podnoszącym. Tyle tu wszędzie życia, ruchu, powietrza, perspektywy, iż śmiało powiedzieć da się że Kossak sam siebie tutaj przewyższył i że obrazy te zaliczyć należy do jego arcydzieł.
Zobacz też: Seweryn Fredro (1785–1845)
„Moskwa, Moskwa!"
Kolejna bitwa? - „spoglądaliśmy na ogromne miasto" - „ani jeden komin w nim nie dymił" - rozmowy z nieprzyjacielem - misja von Muraldta - „wszystkie ulice były puste" - bohaterowie-amatorzy - „nigdy nie widziałem go tak przygnębionego" - „zamierałem z przerażenia" - „car nie zawrze pokoju" - Murat przechodzi przez Moskwę - „spokojnie pływały sobie łabędzie" - dwa obiady - „Pali się!"
Nie wiedząc co się dzieje na jego prawym skrzydle, lecz będąc pewien, że w końcu musi się przecież znaleźć na podejściach do Moskwy, 14 września, książę Eugeniusz:
„wspiął się na wzgórze po naszej prawej i przez dłuższą chwilę próbował stwierdzić, czy da się już dostrzec miasto Moskwę. Widok na nią zasłaniało nam jeszcze kilka wzgórz, a wszystko co dostrzegliśmy, to jedynie kłęby kurzu, które, układając sie równolegle do naszej trasy, wskazywały na drogę, jaką maszerowała Wielka Armia. Z odgłosu kilku jedynie strzałów armatnich, oddawanych gdzieś daleko i w dużych odstępach czasu, wywnioskowaliśmy, że nasze oddziały zbliżały się do Moskwy nie napotykając większego oporu".






