Nasza księgarnia

Biblioteka Barwy i Broni

  • Biblioteka Barwy i Broni
  • Ułani Księstwa Warszawskiego 1807-1814
  • Piechota XW wg przepisu 3 września 1810
  • Huzarzy Księstwa Warszawskiego 1809-1813

Niewiarygodny wyczyn Neya

Ney opuszcza Smoleńsk – nagi człowiek przebiega dwanaście mil – 80 tysięcy Rosjan przeciwko 6 tysiącom Francuzów i Wirtemberczyków – „maszerowaliśmy przez zaorane pola, strasznie cierpiąc z powodu głodu” – upór generała Henina – „ciągle znajdowaliśmy się osiem lig od Orszy” – „Nasze położenie nie jest wcale wspaniałe, marszałku” – „idź i powiedz swojemu generałowi, że marszałek Francji nigdy się nie poddaje” – tragedia porucznika woltyżerów – „spokój Neya pomagał jego żołnierzom w spełnianiu ich obowiązków” – „Qui vive? – France!” – zapanowała nieopisana radość.

Więcej znajdziesz w książce "Wielki Odwrót"

Z 11 tysięcy żołnierzy III Korpusu, jacy opuścili Moskwę, do Smoleńska dotarły jedynie trzy tysiące. „Z wirtemberskiej dywizji kawalerii nie zostało nic. Artyleria zdołała zachować kilka tylko dział”. Fezensac podziwiał twardą postawę swoich żołnierzy, gdy wolno wycofywali się przez wschodnie przedmieścia do Starego Miasta. Jego pięciuset żołnierzy z 4. Pułku Liniowego było ostatnimi, którzy opuścili wypalone ruiny za Dnieprem. „Przez trzy dni owych wydarzeń” – zapewnia nas hrabia – „nie wysłano do Neya żadnego ostrzeżenia o niebezpieczeństwie”, jakie wkrótce miało na niego spaść.

W mieście, wzmocniony 129. Pułkiem Liniowym , Iliryjczykami i 2. Dywizją I Korpusu, której część tworzą 2. i 3. batalion Hiszpańskiego Pułku Józefa Napoleona, Ney „zebrał wszystkie odcięte pododdziały i włączył je do swojego korpusu. Zreorganizował też baterię złożoną z sześciu armat”, do której przydzielono dwudziestu żołnierzy z kompanii porucznika Sauvage’a, choć on sam, jak widzieliśmy, pomaszerował dalej z I Korpusem. Później, 16 listopada po południu, zjawił się jeden z adiutantów Davouta, niejaki major de Briqueville, który wrócił, aby przekazać Neyowi informację, iż I Korpus otrzymał rozkaz zwiększenia tempa i radził marszałkowi postąpić tak samo. Ney – według Caulaincourta, który słyszał o tym później, najprawdopodobniej we dworze w Baraniu – przyjmuje Briqueville’a

„dość nieładnie. Obaj marszałkowie – Davout i Ney – nie lubili się. Ostatnio doszło między nimi do różnicy zdań na temat złupienia Smoleńska”.

Przebicie się pod Wiaźmą

Obawy – F. A. Teste w Wiaźmie – rozstrzelanie jeńców rosyjskich – kapitan Roeder rozstawia straż wokół kwatery Napoleona – Gwardia łupi magazyny – „Nie jestem zwyczajny generał” – Miłoradowicz atakuje – bitwa pod Wiaźmą – Ney obejmuje dowództwo straży tylnej

Więcej znajdziesz w książce "Wielki Odwrót"

Teraz, gdy awangardy armii zbliżają się już do Wiaźmy – tego „nowo zbudowanego, liczącego 15 000 mieszkańców miasta, wyróżniającego się elegancją wielu swoich budynków”, gdzie pod koniec sierpnia armia tak sobie używała, korzystając z obfitości gęsi i ryb – wszystkich znających jego topografię zaczynają nachodzić obawy. Wiaźma leży mianowicie, na skrzyżowaniu traktów na Możajsk i Medyń. Od chwili gdy Napoleon zrezygnował ze skorzystania z tego ostatniego, jako drogi swojego odwrotu, niewątpliwie ciągną nim Rosjanie, i to z zamiarem odcięcia armii Cesarza. Tego popołudnia, opuściwszy Rybki, Fain słyszy po drodze, że

„nasza straż przednia jeszcze nie doszła do miasta. Zdaje się, że Konownicyn, który właśnie zastąpił Płatowa, próbował zyskać nad nami kilka godzin marszu. Mamy nadzieję, że w Wiaźmie znajdą się dla nas jakieś zapasy. Nieprzyjaciel ustępuje nam jednak bardzo powoli, tak że obawiamy się, iż szykuje kolejny pożar”.

Złota Pszczoła 2020

Jury konkursu "Złota Pszczoła" na Najlepszą Napoleońską Książkę roku 2020 ogłasza, że zwycięzcą tegorocznej edycji został wolumin:

"Polski korpus inżynierów wojskowych w latach 1807–1831"

autorstwa Marcina Ochmana, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Infort Editions

Wywiad z Aleksandrem Mikaberidze

Redakcja Napoleon.org.pl: Pytanie pierwsze będzie dość banalne: Skąd u Gruzina zainteresowanie Napoleonem i jego epoką? I skąd pomysł założenia Napoleonic Society of Georgia?

Nie mam dobrej odpowiedzi na to pytanie. Zawsze kochałem historię i jako dziecko codziennie czytałem książki historyczne i fikcję z historią w tle. Na przykład w dzieciństwie jedną z moich ulubionych książek była powieść Henryka Sienkiewicza „Krzyżacy”, którą czytałem kilka razy; powieści Alexandra Dumasa i Maurice'a Druona wprowadziły mnie do historii Francji, którą pokochałem bardziej niż jakąkolwiek inną.

Włodzimierz Nabywaniec, Odwrót spod Moskwy

Dnia 15 września o godzinie szóstej rano – wspominał Konstanty Janta, adiutant gen. Kirgenera – wjechałem nieledwie pierwszy z Polaków do Moskwy i w całej jeszcze widziałem ją świetności. (…) O godzinie dziewiątej rano wszczął się pierwszy pożar w starym Kremlinie…

Inny uczestnik kampanii 1812 roku kapitan Franciszek Gajewski, adiutant gen. Chastela, tak oto opisał swe pierwsze wrażenia z rosyjskiej stolicy: Nie mogłem sobie zdać sprawy, patrząc z ciekawością na rozległą Moskwę, co znaczą kłęby dymu, wznoszące się tu i ówdzie nad miastem; ani mi do głowy nie przyszło, ażeby Rosjanie mogli podpalić własną stolicę. (…) W nocy z 16-go na 17-go września wszczął się ogień, podobno podpalono przedewszystkiem bank i dom podrzutków (hospitalny dom). Wojsko stojące w Moskwie pospieszyło na ratunek, jakoż pożar został prędko ugaszony. Wszakże pozapalano niebawem rozmaite inne części miasta, co naprowadziło na myśl, że ogień naumyślnie podkładano. (…) Widok gorejącej Moskwy przechodził wszelkie wyobrażenie. Cały widnokrąg był w ogniu od wschodu, a lubo korpus nasz stał o dobrą milę od Moskwy, jasno było jak we dnie przez wszystkie noce aż do ustania pożaru.

Recenzje

Maurice Tascher Dziennik wojenny 1806-1813

Powrót "Serii Napoleońskiej" wydawanej przez wydawnictwo Finna (obecnie Fundacja Historia.pl) to z pewnością spora niespodzianka dla wszystkich miłośników epoki napoleońskiej. Maurice de Tascher, krewny cesarzowej Józefiny, służył najpierw w 8. pułku huzarów, a następnie w 12. pułku szaserów i w latach 1806-1813 odbył szereg kampanii. Walczył pod Jeną, gdzie został ranny, trafił do Hiszpanii, gdzie kapitulował pod Bailen i dostał się do hiszpańskiej niewoli, później walczył między innymi pod Wagram oraz wziął udział w wyprawie na Rosję, po której to umarł z wycieńczenia w Berlinie. Dziennik podzielony jest na sześć rozdziałów, każdy z nich poprzedzony krótkim wstępem od redakcji dotyczącym ówczesnej sytuacji politycznej. Tascher jawi się czytelnikowi jako inteligentny i wrażliwy obserwator otaczającego go świata. Podczas swojej służby zwiedza liczne miasta, zwraca uwagę na zabytki, rzeźby czy malowidła. W Burgos interesuje go katedra, w Poczdamie udaje się zwiedzić pałac Fryderyka Wielkiego Sanssouci, w Madrycie idzie do gabinetu historii naturalnej, w Eskurialu zachwyca się malowidłami Rubensa czy Tintoretta, w Tulonie oczarowany jest kariatydą, a w Wiedniu rzeźbami Canovy. Trzeba też pamiętać, że Tascher to arystokrata, więc oddaje się rozrywkom właściwym jego pochodzeniu. W swoim dzienniku wspomina o polowaniach, nauce niemieckiego, grze na skrzypcach, lekcjach fechtunku; interesuje go sztuka – w Ratyzbonie idzie na operę Glucka "Na koszt diabła", w Paryżu ogląda tragedię Racine'a "Ifigenia", ciekawi go również moda oraz zwyczaje (walki byków, bolero) w odwiedzanych przez niego regionach Europy. Autora cechuje także dwuznaczna postawa względem wojny. Z jednej strony marzy o orderach, z drugiej dostrzega także jej cienie. Zwiedzając pola bitwy pod Ulm czy Jeną, zwraca uwagę na zrujnowane budynki, zniszczone plony, martwi go również widok rannych. Tascher dostrzega brutalne zachowanie armii francuskiej w Hiszpanii, wspomina o okrucieństwach Mameluków w Madrycie, o grabieży Kordoby. "Gdyby tylko nasza sprawa była słuszna, nie skarżyłbym się na niedostatki ani na okropny gorąc!" – zapisał w swoim dzienniku. Polskiego czytelnika mogą również zainteresować fragmenty dotyczące naszego kraju, aczkolwiek autorowi kojarzy się on tylko z brudnymi, cuchnącymi, biednymi osadami zamieszkanymi w dużej mierze przez Żydów. Praca Taschera jest o tyle wartościowa, że była pisana na bieżąco podczas służby, co wpływa na pewną lakoniczność opisów, za to nie możemy narzekać na luki w pamięci, które charakteryzują niektórych pamiętnikarzy, należy więc tylko żałować, że autor umarł w tak młodym wieku.

Balcar