Nasza księgarnia

Uwaga! Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

Wakacyjny pogrzeb w Internecie, czyli zapomniane artykuły o historii

Wakacje zbliżają się do końca …

Niemniej jeszcze w nastroju letnim chciałbym się podzielić wynikami mojego szperania, grzebania w Internecie.

Tym bardziej, że niektóre z artykułów znalazłem w miejscach najmniej spodziewanych. Przy czym pozostaniemy stale przy naszym ulubionym obiekcie zainteresowań, historii, a w szczególności epoce napoleońskiej.

1. Największym dla mnie zaskoczeniem okazał się znany użytkownikom internetu miesięcznik „Komputer Świat”. Przy czym nie chodzi w tym wypadku o historię komputerów, czy wirusów, ale klasyczną „Historię, Nauczycielkę życia” (od której nie chcemy się uczyć, ale czy to Jej wina?).

Tytuł artykułu to Interesujesz się historią? Te strony warto odwiedzać.

Artykuł jest już „wiekowy”, z 2013 roku, ale większość portali jest wciąż aktywna (sprawdziłem):

Historia.org.pl, Historykon, Archeowieści, Inne Oblicza Historii, Histmag.org, Historycy.org

Portale ciekawe, różnorodne wiadomości, w sam raz na czas wakacyjno-letni.

Oczywiście w tym subiektywnym wyborze „Komputera Świat” nie mogło zabraknąć Napoleon.org.plktórego adres znacie, skoro to czytacie.

Spalony Młyn – spotkanie Napoleona z kłamcą Franciszkiem I

Klęska pod Austerlitz była tak wielka, że w już w nocy po bitwie, z 2 na 3 grudnia cesarz Austrii Franciszek I wysłał z misją dyplomatyczną do Napoleona, księcia Liechtensteina. Na zamku w Austerlitz uzgodniono jak najszybsze spotkanie dwóch władców. Spotkanie miało się odbyć w “Spalonym Młynie”,  między wsiami Násedlovice i Žarošice. Na zboczach otaczających doliny, w której stał młyn 4 grudnia stanęła Gwardia oraz pułki piechoty francuskiej. Budynek młyna był zniszczony, spotkanie więc na życzenie Napoleona odbyło się pod gołym niebem. Sam cesarz przyjechał konno. Rozpalono ognisko, strzelcy konni rozłożyli wiązkę słomy, zrobili też z desek prowizoryczną ławeczkę dla obu cesarzy.

Ku czci lekarzy spod Austerlitz

W 200. rocznicę bitwy pod Austerlitz doceniono lekarzy ratujących życie setek rannych w boju. Pomnik ku czci lekarzy stanął w Šlapanicach, miejscowości, w której podczas bitwy działały dwa szpitale polowe.

Šlapanice w czasie bitwy pod Austerlitz znalazły się poza terenem walk. W dwóch największych budynkach w miejscowości Francuzi założyli szpitale polowe. Jeden w zamku hrabiego Brumegena, drugi zaś w szkole, w której kilka dni wcześniej stacjonował sztab marszałka Soulta. W obu szpitalach polowych opatrywano i leczono rannych zarówno francuskich, jak i przeciwników.

Na Morawach kochają Napoleona

Podobno piękno morawskich kobiet to mieszanina urody Morawianek i Francuzów. Po kampanii w 1805 roku w wielu miejscowościach na Morawach dochodziło do zdrowia kilka tysięcy francuskich żołnierzy. To zażyłość ich z gospodyniami miała dać tak piękne owoce, jak dzisiejsze Morawianki. Czy to dostateczny powód, by Morawianie tak bardzo lubili Napoleona i jego epokę? Na logikę to Morawianie czy Czesi nie powinni tak lubić Napoleona. Ponad dwieście lat temu walczyli z nim w szeregach armii austriackiej, zawsze ich zwyciężał, dwukrotnie armie francuskie zajmowały Morawy. A jednak – na Morawach jest dużo więcej upamiętnień Napoleona i jego żołnierzy niż w całej Polsce. A na Morawach, tak naprawdę, miały miejsce dwie bitwy napoleońskie: Austerlitz i Znojmo.

Polecamy książkę o bitwie pod Austerlitz!

Kowno – piwo pod napoleońskim freskiem

Najpopularniejsza restauracja na kowieńskiej starówce ma w piwnicach trzy sale. Dla mnie oczywiście najważniejsza jest ta nosząca nazwę Napoleońska.

W czerwcu cesarz nie zdążył zjeść posiłku w samym Kownie, podczas grudniowego powrotu, 7 grudnia zjadł obiad w jednym z domów na dzisiejszej ulicy Wileńskiej. Dzisiaj na ulicy Wileńskiej w XVII wiecznych piwnicach kamienicy pod numerem 34 znajduje się jedna z bardziej modnych wśród mieszkańców Kowna restauracja – Stare Piwnice (Seniei Rűsiai).

Trzy sale mają historyczne nazwy: Szlachecka, Strzelecka i Napoleońska.

Polecamy przewodnik po Litwie!

Kalendarium

Recenzje

Ryszard Morawski, Adam Paczuski
Wojsko Księstwa Warszawskiego. Piechota, gwardie narodowe, weterani.

KARABELA D. Chojnacka, Warszawa 2013
Album "Wojsko Księstwa Warszawskiego. Piechota. Gwardie Narodowe. Weterani." (dalej jako "album o piechocie Księstwa Warszawskiego") prezentuje się znakomicie. Składa się z dwóch tomów w twardym etui. Jest to etui koloru granatowego, na której, z jednej strony znajduje się orzeł wojskowy Księstwa Warszawskiego z napisem "Woysko Polskie", z drugiej zaś strony - tenże orzeł z napisem "Pułk 5 Piechoty". Przypomnieć należy, iż podobnie wyglądała "klaserowa" okładka na dwa tomy "Ułanów Księstwa Warszawskiego", na której widniała z jednej strony pelta z orłem - czyli to, co znajdowało się na czapce ułańskiej, a z drugiej, blacha naczelna z pogonią, którą nosili ułani pułków sformowanych w 1812 roku na Litwie, a sama okładka była koloru ciemnej czerwieni. Dwa tomy tego najnowszego albumu wydawnictwa Karabela są koloru białego. Nieprzypadkowo zaczynam recenzję wieloletniego czytelnika serii albumowej od przedstawienia kolorów etui samych albumów ponieważ dobór kolorów z pewnością nie jest przypadkowy. Po prostu granat i biel to kolory najczęściej występujące w umundurowaniu piechoty Księstwa Warszawskiego. Poza tym są to również barwy narodowe po których, między innymi (oprócz charakterystycznych kształtem nakryć głowy - czapek) rozpoznawano wojsko polskie tego okresu. Biorąc pod uwagę powyższe (dygresja) doprawdy trudno zrozumieć oburzenie niektórych kibiców, gdy polska reprezentacja piłkarska zagrała w granatowych strojach, za co potem odsądzano piłkarzy od czci i wiary. A przecież granat to kolor doskonale komponujący się z bielą i czerwienią czy też amarantem (bo ten kolor wówczas nawet częściej niż czerwień utożsamiano z barwą narodową). Wiedziano o tym już w XIX wieku, a później, jak widać, zapomniano... więcej>>>