Nasza księgarnia

Biblioteka Barwy i Broni

  • Biblioteka Barwy i Broni
  • Ułani Księstwa Warszawskiego 1807-1814
  • Piechota XW wg przepisu 3 września 1810
  • Huzarzy Księstwa Warszawskiego 1809-1813

Wakacyjny pogrzeb w Internecie, czyli zapomniane artykuły o historii

Wakacje zbliżają się do końca …

Niemniej jeszcze w nastroju letnim chciałbym się podzielić wynikami mojego szperania, grzebania w Internecie.

Tym bardziej, że niektóre z artykułów znalazłem w miejscach najmniej spodziewanych. Przy czym pozostaniemy stale przy naszym ulubionym obiekcie zainteresowań, historii, a w szczególności epoce napoleońskiej.

1. Największym dla mnie zaskoczeniem okazał się znany użytkownikom internetu miesięcznik „Komputer Świat”. Przy czym nie chodzi w tym wypadku o historię komputerów, czy wirusów, ale klasyczną „Historię, Nauczycielkę życia” (od której nie chcemy się uczyć, ale czy to Jej wina?).

Tytuł artykułu to Interesujesz się historią? Te strony warto odwiedzać.

Artykuł jest już „wiekowy”, z 2013 roku, ale większość portali jest wciąż aktywna (sprawdziłem):

Historia.org.pl, Historykon, Archeowieści, Inne Oblicza Historii, Histmag.org, Historycy.org

Portale ciekawe, różnorodne wiadomości, w sam raz na czas wakacyjno-letni.

Oczywiście w tym subiektywnym wyborze „Komputera Świat” nie mogło zabraknąć Napoleon.org.plktórego adres znacie, skoro to czytacie.

Spalony Młyn – spotkanie Napoleona z kłamcą Franciszkiem I

Klęska pod Austerlitz była tak wielka, że w już w nocy po bitwie, z 2 na 3 grudnia cesarz Austrii Franciszek I wysłał z misją dyplomatyczną do Napoleona, księcia Liechtensteina. Na zamku w Austerlitz uzgodniono jak najszybsze spotkanie dwóch władców. Spotkanie miało się odbyć w “Spalonym Młynie”,  między wsiami Násedlovice i Žarošice. Na zboczach otaczających doliny, w której stał młyn 4 grudnia stanęła Gwardia oraz pułki piechoty francuskiej. Budynek młyna był zniszczony, spotkanie więc na życzenie Napoleona odbyło się pod gołym niebem. Sam cesarz przyjechał konno. Rozpalono ognisko, strzelcy konni rozłożyli wiązkę słomy, zrobili też z desek prowizoryczną ławeczkę dla obu cesarzy.

Ku czci lekarzy spod Austerlitz

W 200. rocznicę bitwy pod Austerlitz doceniono lekarzy ratujących życie setek rannych w boju. Pomnik ku czci lekarzy stanął w Šlapanicach, miejscowości, w której podczas bitwy działały dwa szpitale polowe.

Šlapanice w czasie bitwy pod Austerlitz znalazły się poza terenem walk. W dwóch największych budynkach w miejscowości Francuzi założyli szpitale polowe. Jeden w zamku hrabiego Brumegena, drugi zaś w szkole, w której kilka dni wcześniej stacjonował sztab marszałka Soulta. W obu szpitalach polowych opatrywano i leczono rannych zarówno francuskich, jak i przeciwników.

Na Morawach kochają Napoleona

Podobno piękno morawskich kobiet to mieszanina urody Morawianek i Francuzów. Po kampanii w 1805 roku w wielu miejscowościach na Morawach dochodziło do zdrowia kilka tysięcy francuskich żołnierzy. To zażyłość ich z gospodyniami miała dać tak piękne owoce, jak dzisiejsze Morawianki. Czy to dostateczny powód, by Morawianie tak bardzo lubili Napoleona i jego epokę? Na logikę to Morawianie czy Czesi nie powinni tak lubić Napoleona. Ponad dwieście lat temu walczyli z nim w szeregach armii austriackiej, zawsze ich zwyciężał, dwukrotnie armie francuskie zajmowały Morawy. A jednak – na Morawach jest dużo więcej upamiętnień Napoleona i jego żołnierzy niż w całej Polsce. A na Morawach, tak naprawdę, miały miejsce dwie bitwy napoleońskie: Austerlitz i Znojmo.

Polecamy książkę o bitwie pod Austerlitz!

Kowno – piwo pod napoleońskim freskiem

Najpopularniejsza restauracja na kowieńskiej starówce ma w piwnicach trzy sale. Dla mnie oczywiście najważniejsza jest ta nosząca nazwę Napoleońska.

W czerwcu cesarz nie zdążył zjeść posiłku w samym Kownie, podczas grudniowego powrotu, 7 grudnia zjadł obiad w jednym z domów na dzisiejszej ulicy Wileńskiej. Dzisiaj na ulicy Wileńskiej w XVII wiecznych piwnicach kamienicy pod numerem 34 znajduje się jedna z bardziej modnych wśród mieszkańców Kowna restauracja – Stare Piwnice (Seniei Rűsiai).

Trzy sale mają historyczne nazwy: Szlachecka, Strzelecka i Napoleońska.

Polecamy przewodnik po Litwie!

Recenzje

Maurice Tascher Dziennik wojenny 1806-1813

Powrót "Serii Napoleońskiej" wydawanej przez wydawnictwo Finna (obecnie Fundacja Historia.pl) to z pewnością spora niespodzianka dla wszystkich miłośników epoki napoleońskiej. Maurice de Tascher, krewny cesarzowej Józefiny, służył najpierw w 8. pułku huzarów, a następnie w 12. pułku szaserów i w latach 1806-1813 odbył szereg kampanii. Walczył pod Jeną, gdzie został ranny, trafił do Hiszpanii, gdzie kapitulował pod Bailen i dostał się do hiszpańskiej niewoli, później walczył między innymi pod Wagram oraz wziął udział w wyprawie na Rosję, po której to umarł z wycieńczenia w Berlinie. Dziennik podzielony jest na sześć rozdziałów, każdy z nich poprzedzony krótkim wstępem od redakcji dotyczącym ówczesnej sytuacji politycznej. Tascher jawi się czytelnikowi jako inteligentny i wrażliwy obserwator otaczającego go świata. Podczas swojej służby zwiedza liczne miasta, zwraca uwagę na zabytki, rzeźby czy malowidła. W Burgos interesuje go katedra, w Poczdamie udaje się zwiedzić pałac Fryderyka Wielkiego Sanssouci, w Madrycie idzie do gabinetu historii naturalnej, w Eskurialu zachwyca się malowidłami Rubensa czy Tintoretta, w Tulonie oczarowany jest kariatydą, a w Wiedniu rzeźbami Canovy. Trzeba też pamiętać, że Tascher to arystokrata, więc oddaje się rozrywkom właściwym jego pochodzeniu. W swoim dzienniku wspomina o polowaniach, nauce niemieckiego, grze na skrzypcach, lekcjach fechtunku; interesuje go sztuka – w Ratyzbonie idzie na operę Glucka "Na koszt diabła", w Paryżu ogląda tragedię Racine'a "Ifigenia", ciekawi go również moda oraz zwyczaje (walki byków, bolero) w odwiedzanych przez niego regionach Europy. Autora cechuje także dwuznaczna postawa względem wojny. Z jednej strony marzy o orderach, z drugiej dostrzega także jej cienie. Zwiedzając pola bitwy pod Ulm czy Jeną, zwraca uwagę na zrujnowane budynki, zniszczone plony, martwi go również widok rannych. Tascher dostrzega brutalne zachowanie armii francuskiej w Hiszpanii, wspomina o okrucieństwach Mameluków w Madrycie, o grabieży Kordoby. "Gdyby tylko nasza sprawa była słuszna, nie skarżyłbym się na niedostatki ani na okropny gorąc!" – zapisał w swoim dzienniku. Polskiego czytelnika mogą również zainteresować fragmenty dotyczące naszego kraju, aczkolwiek autorowi kojarzy się on tylko z brudnymi, cuchnącymi, biednymi osadami zamieszkanymi w dużej mierze przez Żydów. Praca Taschera jest o tyle wartościowa, że była pisana na bieżąco podczas służby, co wpływa na pewną lakoniczność opisów, za to nie możemy narzekać na luki w pamięci, które charakteryzują niektórych pamiętnikarzy, należy więc tylko żałować, że autor umarł w tak młodym wieku.

Balcar