Nasza księgarnia

Biblioteka Barwy i Broni

  • Biblioteka Barwy i Broni
  • Ułani Księstwa Warszawskiego 1807-1814
  • Piechota XW wg przepisu 3 września 1810
  • Huzarzy Księstwa Warszawskiego 1809-1813

Żegnaj babo czyli, gdzie w Sejnach...

Było to w karczmie (a może kawiarni, skoro we wspomnieniach dom nazywany jest cafe haus) należącej do Miculewiczów. Na pewno zjadł kotlety wieprzowe z marchwią i był podobno posiłkiem zachwycony. Był ubrany w mundur przykryty kurtką podbitą sobolim futrem, na głowie miał sobolową czapę.

Przy obiedzie rozpoznał go jeden z polskich gwardzistów przebywający w Sejnach (cesarz odznaczył go po bitwie pod Wagram). Skończyło się na moment ukrywanie tożsamości gościa. Po ogrzaniu się (było minus 20 stopni) i posileniu, Napoleon dokonał przeglądu miejskiej milicji składającej się z sejneńskich mieszczan i pikinierów składających się z wieśniaków pod dowództwem 80-letniego kapitana Żelny. Zgromadzeni wznieśli okrzyk: Niech żyje cesarz!

Nadszedł czas wyjazdu w dalszą drogę. Cesarz, który podczas posiłku przekomarzał się z gospodynią Miculewiczową, nazywając ją "piękną Polką", pożegnał się z nią wsiadając do sań słowami: Adieu baba… i tyle go widzieli.

No pięknie, tylko jest jeden kłopot, a w zasadzie cztery. Bo tyle właśnie lokalizacji domu, w którym zatrzymał się Napoleon pokazują w Sejnach. We wspomnieniach Soni Dusznickiej pojawia się opis małego domku przy ulicy, która podobno przed II wojną światową nosiła nazwę Napoleona. W "domu Napoleona" po wojnie mieścił się sierociniec. Wydawałoby się, że konkretów sporo, ale nawet autorka przewodnika po ziemi sejneńskiej wymienia w nim cztery lokalizacje: 1. restaurację (dawną karczmę) na rogu Pl. św. Agaty i Łoździejskiej (obecnie 22 Lipca); 2. XIX-wieczny dom zajezdny na rozwidleniu 22 Lipca i Mickiewicza (d. Kalwaryjskiej). 3. starą karczmę na rogu Piłsudskiego i Marchlewskiego (w miejscu byłego Starostwa Powiatowego). 4. Starą Pocztę (dzisiaj siedzibę Fundacji Pogranicze).

I bądź tu człowieku miłośnikiem Napoleona. Ileż trzeba się naganiać…? Podobno najprawdopodobniejsza jest wersja nr 2 i nr 3. Jeśli wierzyć pocztówce przedwojennej musiałoby to być miejsce nr 3.

                      Lokalizacja nr 1

                      Lokalizacja nr 2

                      Lokalizacja nr 3

                      Lokalizacja nr 4

Adam Gąsior

Tekst ze strony www.SzukajacNapoleona.com

Opublikowano za zgodą autora

Napoleon w Pewexie

Hm, wymyśliłem ten tytuł i od razu pomyślałem, że dużej części ewentualnych Czytelników, nazwa „Pewex” nic już nie mówi. I przez krótką chwilę nawet chciałem wyjaśnić, co to było Ale nie, starsi lub dojrzalsi wiedzą, młodsi – niech zapytają starszych, poszukają w starodrukach z lat 80. ubiegłego wieku.

Meczet Al-Azhar

W październiku 1798 roku w meczecie Al-Azhar zebrali się szejkowie egipscy i emisariusze mameluccy planujący powstanie przeciwko Francuzom, stąd wydano odezwę do powstania, tutaj też na koniec powstania wjechał Napoleon na koniu...

 

Słoneczny Split lubi marszałka Marmonta

Kufel zimnego piwa Ożujsko na promenadzie w Splicie to obowiązkowy punkt programu wizyty w tym mieście. Stada spacerowiczów i turystów, tuż obok – cień dawnego Pałacu Dioklecjana. A w głowie myśli o facecie, dzięki któremu zbudowano tę promenadę zasypując sięgające do murów bagniste mielizny – o marszałku napoleońskim Marmoncie...

 

Narobili wrzawy pod Wrzawami

Pomnik ustawiony na małym pagórku widoczny jest z daleka. Od Sandomierza rozsławionego księdzem z detektywistycznymi umiejętnościami jest tu niedaleko, więc grzechem byłoby nie odwiedzić miejsca mniej znanej bitwy w roku 1809. Więc, chociaż to miasto Ojca Mateusza było głównym celem wyprawy, nie zgrzeszyłem i pobliskie Wrzawy odwiedziłem.

Recenzje

Krzysztof Gerlach, Rok 1810 na Oceanie Indyjskim. Zwycięstwo Francuzów w wielkiej bitwie fregat i zdobycie Ile De France przez Brytyjczyków

Jeśli komuś się wydawało, że o epoce napoleońskiej napisano już wszystko i ten okres nie skrywa już przed czytelnikiem żadnych białych plam, to żył w błędzie, a książka Krzysztofa Gerlacha jest tego najlepszym przykładem. Autor przedstawia bowiem temat z polskiej perspektywy dosyć egzotyczny, a mianowicie brytyjski atak na Archipelag Maskarenów w 1810 roku. Przede wszystkim w pozycji widać ogromną wiedzę i pasję autora na temat marynarki wojennej omawianego okresu. Książka pełna jest informacji o okrętach, ale moim zdaniem czytelnik nawet kiepsko zorientowany w żargonie żeglarskim odnajdzie przyjemność w lekturze. Poza tym, Gerlach nie ogranicza się do opisywania tylko działań morskich, ale omawia również działania na lądzie, do których odchodziło podczas zajmowania wysp należących do Maskarenów. Widać również ogrom pracy wykonanej przy krytyce źródeł, bo autor nie bierze żadnych liczb za pewnik, lecz przedstawia i argumentuje własne wnioski na różne zagadnienia. Podkreślić należy też ładne wydanie książki, zawierające sporą liczbę ilustracji oraz map. W zasadzie jedyną łyżką dziegciu jest dosyć charakterystyczny styl autora, który określam jako lekko nadęty, którego wielkim fanem być może nie zostanę, ale nie powinno to jednak przysłaniać korzyści z lektury tak znakomitej pracy.

Balcar