Nasza księgarnia

Uwaga! Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

Wojsko Ksiestwa Warszawskiego. Ułani.

Castiglione włącz . Opublikowano w Recenzje

Karabela
Ryszard Morawski, Adam Paczuski
Wojsko Ksiestwa Warszawskiego. Ułani, gwardie honorowe, pospolite ruszenie, żandarmeria konna. Tom I-II.

KARABELA D. Chojnacka, Warszawa 2009

Nareszcie są! Początek października, pierwsze pochmurne dni. Zgodnie z obietnicą wydawców ukazują się 2 tomy ułanów Karabeli. Pierwszy kontakt z książkami i pierwsze wrażenie-duży klaser zapakowany w folię. Oprawa ciemnoczerwona klasera, okładek klasera z godłami z blach naczelnych ułanów-po jednej stronie polska-po drugiej litewska. Same tomy odróżniają się w klaserze grzbietami w kolorze kości słoniowej. Nasuwają się od razu na myśl kolory: biały i czerwony.
Album składa się, tak jak poprzednie tomy serii, z dwóch części: opisowej oraz ilustracji. Autorem części opisowej, rozdzielonej pomiędzy oba tomy, zajmującej pierwszą część każdego z nich, jest Adam Paczuski. Historyk sztuki i muzealnik, autor m.in. wyróżnionego na łamach portalu napoleon.gery artykułu o wybitnym hiszpańskim malarzu Goyi tworzącym w czasach napoleońskich.
W pierwszym tomie zapoznajemy się z genezą formacji ułańskich. Potem poprzez okres faktycznego występowania formacji w czasach saskich oraz stanisławowskich, zaznaczenie ich roli w powstaniu kościuszkowskim oraz odrodzenie się ułanów jako formacji w legionach polskich we Włoszech zmierzamy ku początkowi wieku XIX, epoce napoleońskiej, na którą przypada prawdziwy rozkwit tej formacji. I chociaż Polska nie ma bytu niepodległego, polscy ułani są żywym świadectwem tego, że ojczyzna jeszcze nie umarła. Przełomowym dla historii ułanów okazuje się być wojna Napoleona z Prusami i Rosją w latach 1806-1807, w tym toczona również na ziemiach polskich. Tutaj właśnie powstają inspirowane przez francuskiego wodza, pierwsze polskie formacje walczące u boku Francuzów. Oprócz piechoty, do walki staje konne pospolite ruszenie szlacheckie z którego później, przynajmniej częściowo powstaną pierwsze pułki jazdy regularnej. Kadra tych pułków pochodzić będzie m.in. z członków gwardii honorowych poznańskiej i warszawskiej formujących się z kwiatu polskiej młodzieży szlacheckiej przy Napoleonie. Powstanie pułków jazdy regularnej związane jest z ustabilizowaniem się sytuacji politycznej na ziemiach polskich i utworzeniem Księstwa Warszawskiego. Przy każdej z legii, czyli dywizji wojsk Księstwa ma powstać brygada jazdy złożona z pułku ułanów i strzelców konnych. Powoduje to przezbrojenie i zmianę charakteru niektórych pułków powstających jako ułańskie. Do wybuchu konfliktu z Austrią w roku 1809 w armii księstwa powstają 3 pułki ułańskie. Niebagatelną rolę w formacji tych pułków odgrywają ludzie zamożni fundatorzy, którzy obejmują często dowództwo pułku. Następne pułki jazdy formowane zostają, początkowo jako wojsko galicyjsko-francuskie na terenach zaboru austriackiego gdzie przenoszą się w roku 1809 działania wojenne armii księcia Józefa. Podobnie jak w przypadku formacji jazdy Księstwa, powstanie regularnych formacji poprzedza formacja gidów galicyjskich przy wodzu naczelnym (mająca dostarczyć później kadr oficerskich) oraz pospolite ruszenie szlacheckie na koniach operujące obok regularnej armii polskiej. W wyniku porażki Austrii w kampanii 1809 r. Księstwo Warszawskie podwaja swoją wielkość. Rośnie również, do 14 w przededniu wojny z Rosją 1812 r., liczba pułków kawalerii regularnej. Pojawiają się nowe formacje, nieznane wcześniej w wojsku polskim: kirasjerzy (pułk kawalerii ciężkiej), huzarzy (dwa pułki). Powstaje 5 nowych pułków ułanów. Jest to znaczny wysiłek dla zubożałego wojną Księstwa co odbija się niekorzystnie na samych pułkach jazdy, ich wyszkoleniu i wyekwipowaniu.
W drugim tomie towarzyszymy formacjom ułańskim, rozproszonym po całej Wielkiej Armii francuskiej w wyprawie na Rosję. Nie jest to tryumfalny pochód ułański- od początku wojska napoleońskie borykają się z problemami aprowizacyjnymi oraz logistycznymi, także na skutek nieudolnego dowodzenia wyższych francuskich dowódców, braku komunikacji i współdziałania pomiędzy jednostkami tej samej armii. Jeśli dodać do tego strategię Rosjan-unikanie rozstrzygającego starcia, pozostawianie po sobie spalonej ziemii, wciąganie armii napoleońskiej wgłąb kraju w celu wydłużenia linii komunikacyjnych nieprzyjaciela, walkę partyzancką, operowanie rosyjskich oddziałów opłoczenija na tyłach wroga, nie dziwią duże straty marszowe armii napoleońskiej, w tym kawalerii, która w pierwszej kolejności dotykał brak paszy dla zwierząt. Jeśli do tego dodamy stale zatrudnienie formacji lekkiej kawalerii w straży przedniej to widać, że polscy ułani bynajmniej nie próżnowali. Odnotowano w tym czasie porażki zwartych formacji polskiej kawalerii - dywizji ułanów pod Mirem, gdzie pozbawiona wsparcia innych jednostek armii francuskiej, na skutek złych decyzji dowodzącego generała Różnieckiego, poniosła ciężkie straty i ułani musieli wyrąbywać sobie drogę odwrotu. Okazja do rehabilitacji i wyrównania rachunków nadarzyła się pod Szewardino, Borodino, walkach odwrotowych, np. pod Borysowem. Jednocześnie, używana często w regularnej bitwie, jak i walkach w awangardzie i ariegardzie, kawaleria szybko topniała w oczach i to jeszcze przed nadejściem wyniszczającej zimy roku 1812. Dość powiedzieć, że ze szczątków wojska polskiego, które dotarło w końcu 1812 r. do kraju odtworzone zostały tylko 4 pułki ułańskie do których włączano oddziały ocalałych pułków. Przyczynił się do tego również brak czasu na odtwarzanie pozostałych pułków - ofensywa rosyjska spowodowała konieczność ewakuacji wojsk polskich. W ten sposób, wojska polskie walczące u boku Napoleona w latach 1813 i 1814 odcięte zostały od bazy rekrutacyjnej co powodowało taki skutek dla jazdy, że w wyniku braku uzupełnień musiała być stale reorganizowana w celu oddania organizacyjnego stanu faktycznego. Przy czym de facto oddziały jazdy polskiej były przez polskich i francuskich dowódców w stanie permanentnego detaszowania, czyli nie operowały jako zwarte formacje pułkowe. Brało się to z prostej przyczyny - tak wielka była wartość tego doświadczonego żołnierza (w kampaniach 1813 i 1814 większość walczących ułanów to weterani), że każdy z dowódców chciał mieć przy sobie chociażby kompanię lub szwadron polskiej jazdy. Poniosła ona, podobnie jak cała armia, ciężkie straty pod Lipskiem, walczyła potem w kampanii francuskiej 1814 r. Po abdykacji Napoleona, z polskim wojskiem przeszła pod dowództwo rosyjskie i honorowo powróciła do kraju gdzie formować zaczęto nową armię.
Oprócz historii ułanów zajmującej gros części tekstowej, autor opisuje historię innych formacji jazdy - pospolitego ruszenia i gwardii honorowych, dostarczających żołnierzy i oficerów pułkom ułańskim oraz nielicznej w wojsku polskim, formacji żandarmerii konnej, często (a na Litwie szczególnie) przypominającej ułanów pod względem noszonych mundurów.
W dalszej części autor zaznajamia nas z życiem ułana - w koszarach na balach podczas kampanii. Dowiadujemy się o ekwipunku pułków ułańskich, różnicach w wyekwipowaniu i wyszkoleniu pomiędzy pułkami, wreszcie każdy pułk - jego formacja i historia opisane są oddzielnie, a towarzyszy im biogram dowódcy, o tyle ważny, że często był on jednocześnie fundatorem pułku. Tutaj znajduje się opis broni i barwy każdego z pułków. Wreszcie omawiany jest ekwipunek (w tym także np. produkcja lanc, oporządzenie końskie). Końcowa część stanowi odautorski komentarz do niektórych zamieszczonych w albumach plansz co do których istnieją wątpliwości. Ta część krytyczna pojawia się po raz pierwszy w serii i na pewno jest cenna dla czytelników posiadających zróżnicowaną wiedzę o historii munduru.
W części tekstowej pojawia się po raz pierwszy, obok zwyczajowo występującej bibliografii, indeks, na pewno pomocny w obcowaniu z dwoma dużymi tomami.
Należy podkreślić, że napisy przy planszach z sylwetkami ułańskimi są czwórjęzyczne- w językach: polskim, francuskim, angielskim oraz niemieckim. Podobnie streszczenie książki w językach francuskim , angielskim oraz niemieckim. Czyli, że rzetelne, oparte o polskie źródła informacje o historii ułanów oraz opisane plansze mundurowe są od chwili obecnej dostępne również czytelnikowi zagranicznemu.
Materiału ilustracyjnego autorstwa malarza Ryszarda Morawskiego było tak dużo, że wydawca zdecydował się na wydanie dwóch tomów. Niewątpliwie do zilustrowania było kilkanaście pułków ułanów, łącznie z ułanami litewskimi, których formacje rozpoczęto w czasie wojny 1812 roku. W pierwszym tomie znajdziemy formacje pospolitego ruszenia, gwardie honorowe i Ulanów Księstwa Warszawskiego do roku 1812, w drugim tomie zaprezentowano pulki ułanów litewskich, żandarmerię polską i litewską. Zabrakło miejsca dla gidów, przewodnich, formację kadrową przy naczelnym wodzu, a to dlatego, że formacja ta została przedstawiona przed laty, w pierwszym z albumów serii Kawaleria, razem ze strzelcami konnymi, kirasjerami i huzarami i krakusami. Ten tom dopełnia barwną opowieść zawartą w planszach mundurowych autorstwa Ryszarda Morawskiego o kawalerii Księstwa Warszawskiego.


Ułani jak motyle


Takie skojarzenie towarzyszyło mi po lekturze i przejrzeniu obu tomów. Jakbym oglądał zbiór, kolekcję motyli, uchwycone piękno i ulotność na kartach albumu. Efemeryczność i tymczasowość stanowią słowa - klucze. Tymczasowy byt miało Księstwo Warszawskie, prowizoryczny charakter jego instytucje, które przetrwały lat kilka, efemeryczne musiały być jego formacje wojskowe. Jak motyle, jeśli można rozciągnąć ta metaforę, byli polscy ułani. Krótki, bo kilkuletni (podobnie jak życie motyli przez dni kilka) był żywot tych formacji. Od 1807 lub w przypadku pułków formowanych w byłym zaborze austriackim od 1809 do katastrofy roku 1812. Po nowe życie nowy lot w latach 1813-1814. A jednak, pomimo tej ulotności piękno formacji, wielobarwnych mundurów, dzielnej postawy, furkoczących chorągiewek u szczytu lanc, tak mocno oddziaływał na współczesnych i późnych wnuków, że inne armie europejskie tego okresu chętnie formowały, na polski wzór, podobne oddziały jazdy, również po wojnach napoleońskich (ten proces rozpoczął się już w XVIII w. w armiach austriackiej, rosyjskiej i pruskiej). Owa efemeryczność, lotność, wigor, żywiołowość ułanów, wpisują się doskonale w czas Romantyzmu, początek wieku XIX. Podobnie jak w przypadku motyli, różnorodność barw, zróżnicowanie chorągiewek lanc, wyłogów i patek, nawet koloru munduru (odejście od narodowej barwy kawalerii narodowej do której ułański mundur nawiązywał barwy granatowej na rzecz barwy zielonej w przypadku niektórych pułków litewskich). Fantazyjnie umundurowani trębacze (w kolory odwrotne do ułana bądź barwę białą munduru), rogatywki oraz futrzane czapki, bermyce grenadierskie kompanii wyborczych tworzyły zadziwiający barwny kalejdoskop. Doskonale oddają to ilustracje zamieszczone w albumach. Jednak należy pamiętać o piętnie tymczasowości, ułani byli stale w stanie formacji, niektóre pułki radziły sobie z tym lepiej, inne gorzej. Charakterystyczną cechą dla polskich ułanów tego okresu, podobnie jak innych pułków jazdy (np. lansjerów nadwiślańskich, dawnego pułku jazdy legionów) jest niejednolitość barw w szeregach, donoszenie starych sortów mundurowych- regulaminy dotyczące umundurowania zmieniały się niejednokrotnie, możliwości ubiorcze pułków były ograniczone, nie zawsze dlatego kolejne zmiany od razu, jeśli w ogóle, wchodziły w życie. Było to zresztą bolączką kawalerii większości ówczesnych armii, stosunkowo najlepiej pod tym względem (ubiorczym) prezentowali się polscy lekkokonni w gwardii Napoleona, którym koszt pierwszego wyposażenia potrącano z żołdu. Polscy ułani w tak uprzywilejowanej sytuacji nie byli, stąd obecność sortów z różnych armii, przerabianych często, broń zdobyczna, w braku znaczącej produkcji krajowej i stałe jej braki. Pod tym względem sytuacja polepszyła się nieco w ostatnich latach epopei napoleońskiej, kiedy armia polska, walcząca poza granicami kraju, korzystała, przynajmniej w jakiejś części, z sortów armii francuskiej i była wyposażana i opłacana przez Napoleona.
Piękno ułanów tak silnie oddziałało na Polaków, że zarówno w armii Królestwa Polskiego, jak i późniejszym okresie powstań czy drugiej i trzeciej Rzeczpospolitej nawiązywano do formacji ułańskich (odrodzenie się formacji ułańskich po I wojnie światowej w polskiej armii, obecność pułków kawalerii w II wojnie światowej, szwadron reprezentacyjny wojska polskiego obecnie, liczne grupy rekonstrukcyjne na terenie całego kraju.


Sugestie dla wydawców serii


Kolejne tomy, począwszy od regularnie ukazujących się od paru lat legii nadwiślańskiej i ułanów nadwiślańskich, gwardii napoleona poprzez 2 tomy ułanów rozrastają się coraz bardziej. Podczas gdy pierwsze tomy serii, z różnych względów, zawierały ograniczoną liczbę plansz mundurowych, obecnie stosunek warstwy ilustracyjnej do warstwy tekstowej osiągnął proporcje 3 do 1. Jest to na pewno efekt odreagowania wcześniejszych ograniczeń, być może możliwości techniczne, obróbki tekstu i plansz mundurowych są również odpowiednio większe niż kilkanaście lat temu. Natomiast powstaje pytanie czy ta tendencja będzie się pogłębiać w przyszłych tomach. Wspominam o tym, bo wielość plansz barwnych determinuje z pewnością ostateczną cenę albumu. Ta zaś nigdy nie była niska. Seria miała zawsze charakter luksusowy. Nie jest to bynajmniej zarzut - od razu zaznaczę, że uważam, że stosunek jakości do wysokiej ceny obu tomów z klaserem jest adekwatny. Jednak mam wrażenie, że występuje pewien przerost w liczbie plansz barwnych - dotyczy to detali plansze o wyrobie lanc, uprzęże końskie, niektóre plansze prezentujące pojedyncze detale umundurowania, mogłyby miast na powiedzmy na kilku planszach, z powodzeniem znaleźć się na jednej wspólnej planszy. Oczywiście tutaj zaprotestują pewnie rekonstruktorzy, lecz dla mnie, czy mam przedstawione osiem wykuwanych grotów lanc w formie surowej czy mniej, nie ma takiej wielkiej różnicy.
Przez lata seria plansz mundurowych pana Morawskiego zyskała sobie określona markę i wydawca kontynuuje po prostu to co zawsze się czytelnikom podobało i zyskało ich serca. Układ treści i rysunków od kilku albumów jest niezmienny - podział na ozdobioną część tekstową oraz drugą część ilustracyjną z opisem na pustej karcie obok w kilku językach. Jest to układ prosty, czytelny i elegancki. Natomiast w najnowszych albumach mundurowych wydawnictw zachodnich przyjmuje się układ funkcjonalny (np. British Napoleonic Uniforms z 2008 r.), tak by czytelnik nie musiał cały czas wertować albumu - opis towarzyszy ilustracjom. Przyznam, że w miarę, jak każdy następny tom albumów wydawnictwa Karabela się rozrasta i materiału ilustracyjnego jest coraz więcej, zaczyna mi trochę brakować odniesień bezpośrednich w tekście opisującym przecież również barwne plansze do samych plansz. W Ułanach, takie odniesienia pojawiają się rzadko, w zasadzie bezpośrednio tylko w końcowej części gdzie autor komentuje parę wybranych plansz. I o ile zrozumiale jest, że ze względu na wielojęzyczność opisu plansz, układ tekstu i plansz występujących oddzielnie jest uzasadniony, to zasadniczy tekst mógłby bardziej odsyłać nas do konkretnych plansz. Jest to bardziej już kwestia redakcyjna, niż zarzut do autora albumu.


O przyszłości serii


Do dopełnienia serii zostaje wydanie albumu dotyczącego legionów polskich we Włoszech (podseria Wojsko polskie w służbie Napoleona w której ukazały się dotychczas tomy: Legia Nadwislańska, Ułani Nadwiślańscy oraz tom Gwardia Napoleona o polskich formacjach u boku Napoleona) oraz tomu zawierającego przedstawienia piechoty Księstwa Warszawskiego. Te dwa tomy zwięczą dzieło przedstawienia broni i barwy wojska polskiego w epoce napoleońskiej. Serdecznie życzymy wydawcom i autorom serii by udało im się ten ambitny plan dwóch następnych tomów w ciągu dwóch następnych lat wypełnić. Jako wierny czytelnik tej serii mogę obiecać, żartobliwie trawestując powiedzenie adwersarza Napoleona, admirała Nelsona żyjącego w epoce napoleońskiej, że każdy z nas wypełni swój obowiązek (England expects that etery Man will do his duty), a już na pewno oczekujący na następne tomy wierni od lat, dorastający z ta serią (w tym autor Ułanów czym napisał expressis verbis) od barwnych plansz Morawskiego/Wieleckiego w magazynie komiksów Relaks, ukazującym się na przełomie lat 70 i 80 ubiegłego wieku po dziś dzień, czytelnicy zainteresowani bronią i barwą napoleońską. Cieszy również fakt, że sukces serii Karabeli powoduje, że zaczynają się ukazywać inne wydawnictwa związane z bronią i barwą (jak np. 1000 mundurów, pierwsza z zapowiadanych 3 części albumowych autorstwa Jana Czopa- mamy już album o barwie wojsk I Rzeczpospolitej, w przyszłości mają się ukazać albumy o Księstwie Warszawskim i Królestwie Polskim).

Chevau-léger


KARABELA D. Chojnacka
Warszawa 2009
format cm 34 x 24 s. 296 + 296,
tablic kolorowych 105 + 84,
podpisy pod ilustracjami
w j. francuskim, angielskim i niemieckim,
oprawa twarda + jedno etui dla obu tomów,
Cena detaliczna 350,00 PLN


Jak zamówić: Zobacz



Karabela