Nasza księgarnia

Uwaga! Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

Waterloo - niemieckie zwycięstwo

Opublikowano w Recenzje

Peter Hofschröer
Waterloo - niemieckie zwycięstwo

Armagedon, Gdynia 2006


Waterloo - niemieckie zwycięstwo Kampania 1815 r. i bitwa pod Waterloo, jedne z najobszerniej opisanych epizodów epoki napoleońskiej w światowej literaturze przedmiotu, w Polsce traktowane były dotąd po macoszemu. Oprócz niewielkich monografii Tomasza Rogackiego (Ligny 16 VI 1815 r.) i Tomasza Malarskiego (Waterloo 1815) polski czytelnik miał niewielkie możliwości zapoznania się z tymi wydarzeniami. W pewnym stopniu lukę tę wypełniały obszerne fragmenty książek Kukiela (Wojny napoleońskie), Bieleckiego (Encyklopedia Wojen Napoleońskich) czy liczne biografie Napoleona i Wellingtona. Istotnym ich mankamentem było jednak to, że prezentowały przede wszystkim francuski lub angielski punkt widzenia. W tym kontekście pojawienie się w Polsce książki Petera Hofschröera "Waterloo - niemieckie zwycięstwo" jest niezwykle znaczącym wydarzeniem dla wszystkich miłośników historii, a szczególnie fascynatów epoki napoleońskiej.
Peter Hofschröer, syn Niemca i Angielki, obecnie rezydujący w Austrii, publikacją tej książki wywołał kilka lat temu sporo kontrowersji wśród anglojęzycznych miłośników epoki napoleońskiej, jak również wśród historyków tym okresem się zajmujących. Na zachodnim rynku wydawniczym książka ukazała się w wydaniu dwutomowym: 1815: The Waterloo Campaign. Volume 1: Wellington, His German Allies and the Battles of Ligny and Quatre Bras (1998) oraz 1815: The Waterloo Campaign. Volume 2: The German Victory (1999). Polski wydawca (Armagedon) zebrał dzieło Hofschröera w jedną całość oddając w ręce polskiego czytelnika obszerny wolumin (niemal 800 stron!) ujmujący całościowo przebieg kampanii 1815 r., począwszy od interesującego nakreślenia niuansów politycznych poprzedzających przebieg walk a kończąc na marszu sprzymierzonych ku bramom Paryża i oblężeniach licznych twierdz, które pozostawały wierne cesarzowi aż do jesieni 1815 r.
Tak obszerne, a przy tym niezwykle dokładne, przedstawienie ostatniej kampanii Napoleona jest wydarzeniem bez precedensu w Polsce i już tylko ten fakt powinien skłonić każdego, kto choć trochę interesuje się epoką napoleońską, by książka Hofschröera znalazła się w jego kolekcji. Ale powodów, aby się tą książką zainteresować jest znacznie więcej.
Już sam tytuł "Waterloo - niemieckie zwycięstwo" zapowiada, że jest to książka niezwykła, łamiąca pewne stereotypy, które przez lata utrwalały się w powszechnej świadomości. Bo któż, oprócz znawców tematu, kojarzy z Waterloo postacie Gneisenaua, Grolmana, Pircha, Thielemanna czy Bülowa? Któż zna zasługi, jakie w tej bitwie oddali Hanowerczycy, Brunszwikczycy czy Nassauczycy? A zasługi te same przez się musiały być ogromne, bo z 209 tys. żołnierzy sprzymierzonych biorących udział w zmaganiach 1815 r. tylko 30 tys. mówiło po angielsku, część po niderlandzku i aż 155 tys. było Niemcami. Przez całe lata anglojęzyczni autorzy piszący o kampanii 1815 r. jakby o tym zapominali i jedynym prawowitym zwycięzcą czynili księcia Wellingtona i wojska angielskie, tylko mimochodem wspominając rolę pruskich wojsk Blüchera w końcowej fazie bitwy pod Waterloo. Rozpoczynając swą pracę Hofschröer postawił sobie zadanie zademonstrowania, w oparciu o źródła niemieckie, "pełnej roli narodu niemieckiego w ostatnim akcie obalenia Napoleona Bonaparte, roli często umniejszanej w literaturze anglojęzycznej". I właśnie ogromny materiał źródłowy zaprezentowany w książce stanowi bodaj największą jej wartość. Mnogość rozkazów, meldunków, relacji i innych archiwaliów ogromnie podnosi wiarygodność autora, choć ten, już na wstępie, lojalnie nas uprzedza: "Opisy walk składają się głównie z oficjalnych meldunków i relacji niemieckich uczestników. Jako takie, są jednostronne i niekoniecznie stanowią pełną historię. W celu uzyskania bardziej wyważonego spojrzenia na przebieg wydarzeń czytelnicy powinni odwołać się do opisów sporządzanych z punktu widzenia brytyjskiego i francuskiego". Tyle, że brytyjski i francuski punkt widzenia są już jako tako znane, natomiast źródła niemieckie stanowią zupełną nowość zarówno dla czytelników anglo- jak i polskojęzycznych.
Hofschröer dostarcza nam licznych, z pierwszej ręki opisów i relacji walk, które jeszcze nigdy nie były opublikowane w języku angielskim i polskim. Z dziennika kpt. von Bismarcka dowiadujemy się szczegółów zaciekłych walk pod Ligny, a z raportu 1. brygady hanowerskiej poznajemy specyfikę walk pod Quatre Bras. Walki w Hougoumont relacjonuje nam dowódca żołnierzy z Nassau mjr Büsgen, zmagania w la Haye Sainte poznajemy dzięki raportom jednostek hanowerskich i Niemieckiego Legionu Królewskiego a pojawienie się wojsk pruskich na polu bitwy doskonale oddają raporty Bülowa. Wreszcie panikę w szeregach Gwardii Cesarskiej i wzięcie do niewoli gen. Cambronne'a poznajemy dzięki opisom żołnierzy z batalionu Osnabrück.
Spośród setek relacji szeregowców, oficerów i generałów, meldunków, raportów i listów wyłania się być może nieco subiektywny obraz zmagań w kampanii 1815 r. Trzeba więc już nieco wiedzieć o przebiegu kampanii belgijskiej, by w pełni docenić to, czym częstuje nas Peter Hofschröer. A Waterloo w jego wykonaniu to prawdziwa uczta pozbawiona propagandowego wydźwięku znanego z opracowań brytyjskich czy martyrologicznego zadęcia historyków francuskich. Hofschröer zdejmuje z piedestałów nietykalnych bohaterów w rodzaju księcia Wellingtona czy gen. Cambronne'a dopisując, w oparciu o mocny materiał źródłowy, ich prawdziwą (a przynajmniej bardzo prawdopodobną) historię.
Dużym walorem jego książki jest również to, że nie zakończył swej opowieści pod Waterloo, jak czyniło to przed nim wielu autorów. Z wielką swadą kontynuuje dalszy przebieg kampanii zabierając czytelników pod Wavre, by opisać szczegółowo starcie Grouchy'ego i Thielemanna, wraz z wojskami Blüchera zbliża się w szybkim marszu ku bramom Paryża a na koniec raczy nas mało znanymi szczegółami oblężeń ostatnich twierdz francuskich, które pozostały jeszcze wierne Napoleonowi.
Co ciekawe najwięcej kontrowersji, polemik i dyskusji dotyczących książki "Waterloo - niemieckie zwycięstwo" wzbudziło kilka stron, którymi autor podsumował poczynania księcia Wellingtona mających zapewnić mu w oczach potomnych chwałę jedynego zwycięzcy spod Waterloo. Odważne tezy Hofschröera, poparte mocnymi dowodami, są być może i słuszne, ale nie one stanowią o wartości tej książki. Jej największym atutem jest ogrom nowych i zupełnie dotąd nieznanych informacji dotyczących poczynań armii pruskiej i kontyngentów niemieckich podczas kampanii belgijskiej 1815 r.
"...Każde miejsce na polu bitwy różni się znacząco, zatem tak samo musi być z każdą relacją z walki, choć każdy z relacjonujących jest całkowicie pewien, że jego twierdzenia odpowiadają prawdzie." - napisał sir Hussey Vivian w swym opisie bitwy pod Waterloo i zdanie to może stać się doskonałym mottem recenzji książki Petera Hofschröera.
Dzięki Wydawnictwu Armagedon kontrowersje narosłe wokół tej książki ma szanse ocenić również polski czytelnik. Wypada tylko mieć nadzieję, że w przyszłości spotkają nas podobne przyjemności w postaci kolejnych książek Hofschröera, Nafzigera czy Petre, czego sobie i Wam życzy

Redakcja


Wydawnictwo: Armagedon
Wydanie I, Gdynia 2006
Format B5, 772 stron, twarda oprawa.
44 zdjęcia i 59 map
Cena detaliczna 100,00 PLN



KiW