Nasza księgarnia

Uwaga! Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

Wilhelm Brune (1763 - 1815)

Opublikowano w Marszałkowie Cesarstwa

Brune był synem adwokata z Brives-la-Gaillarde w departamencie Correze i sam pierwotnie zamierzał poświęcić się temu zawodowi. Wzdychał jednak do laurów literackich i w 1788 roku, będąc jeszcze studentem prawa, wydał książkę o podróży po wschodniej Francji. Po rewolucji trudniej już mu było znaleźć wydawcę swych nieśmiertelnych dzieł, założył przeto drukarnię, z której oprócz jego pism wychodziło jeszcze czasopismo "Le Magasin Historique ou Journal General". Szczególnie lubił pisać poezję. W 1790 roku wyjątkowo zrobił wycieczkę w inną dziedzinę i napisał dla swego serdecznego przyjaciela Dantona traktat o wojskowości. Brune był bardzo dumny ze swego traktatu i mocno się zmartwił, gdy mademoiselle Gerfault, słynna aktorka z Palais Royal, rzuciwszy okiem na to dzieło, zauważyła: "Pan będzie generałem, gdy będzie się walczyło gęsimi piórami". Dotknięty do żywego tą drwiną Brune udał się do Dantona, otrzymał od niego nominację na majora - po upływie zaś roku - stopień generała. Pierwszą jego misją było eskortowanie terrorystów wysyłanych do Bordeaux dla wykonania swej haniebnej pracy. Ludność tego miasta długo później z wdzięcznością wspominała Brune'a za jego wysiłki mające na celu zmniejszenie grozy terroru. Nieprawdą jest, że Brune był obecny przy zamordowaniu księżny de Lamballe w 1792 roku i do pewnego stopnia zatem za to morderstwo odpowiedzialny. Lecz mimo to ta plotka w dwadzieścia trzy lata później była przyczyną jego śmierci.
   Pierwsza część wojskowej kariery Brune'a upłynęła głównie w Szwajcarii i Italii. W początkach 1799 roku uśmiechnęło się do niego szczęście. Wysłano go do Holandii, gdzie objął dowództwo nad armią republikańską przeciw Anglikom pod wodzą księcia Yorku, chyba jedynego człowieka na świecie, którego on mógł pobić. I istotnie pobił go w bitwach pod Bergen i Kastricum.
   Brune był wyjątkowo wysokim, o długich rękach człowiekiem. Postać Brune'a bardzo się podobała Napoleonowi. Czytał bardzo dużo, lecz z tego, co przeczytał, niewiele mu pozostawało w pamięci. Marmont mówił, że głowa Brune'a jest jak źle urządzona biblioteka i że nie posiada on ani odwagi, ani charakteru. Według Marmonta, było to uczciwe nic.
   Nowy wódz armii Italii był nader ucieszony ze swego stanowiska. Lecz dziwne jego żądania, by trzy dywizje maszerowały jednocześnie po jednej i tej samej drodze, narobiły wiele zamieszania w armii. Wojska musiały czekać bezczynnie całymi dniami, zanim mogły ruszyć w drogę, i zwykle wymarsz następował już po zapadnięciu ciemności. "Marcher a la brune" stało się w armii Italii przysłowiowym wyrażeniem, oznaczającym maszerowanie po ciemku i błądzenie. Pierwszy Konsul znosił to przez kilka miesięcy, później zaś wysłał poetycznego generała do Konstantynopola w charakterze przedstawiciela republiki. [...]
   Drugiego sierpnia 1815 roku [...] marszałek rozstał się z życiem, padając ofiarą wstrętnego i nikczemnego okrucieństwa motłochu. Szumowiny społeczne w Awinionie wywlokły marszałka Brune'a z powozu, rozszarpały go na sztuki i wrzuciły szczątki do Rodanu. Nieszczęsny patron literatury, wydawca jakobiński i poeta był wprawdzie wyjątkowo niedołężnym wodzem, lecz nie zasłużył na taką śmierć. Nawet jego poezje nie były dostatecznym do niej powodem. Stara, sprzed dwudziestu trzech lat plotka zabiła Brune'a, a mianowicie ta, że w czasie Terroru był on jakoby jednym z winowajców okrutnej śmierci księżnej de Lamballe. Plotka szła za nim przez całe jego życie i w końcu wtrąciła go do grobu.

A. G. Macdonell, Napoleon i jego marszałkowie