Nasza księgarnia

Jean Rapp (1771-1821)

Opublikowano w Słynni dowódcy

Jean Rapp uważany jest w rodzinnych stronach za bohatera narodowego, wybitnego patriotę, polityka i dowódcę ze szkoły napoleońskiej, który utrwalił związki Alzacji z Francją. W Colmarze (Colmar), w departamencie Haut-Rhin, gdzie Rapp przyszedł na świat 27 kwietnia 1771 roku, stoi pomnik generała, a muzeum miejskie gromadzi wszelkie pamiątki po nim. Jego ojciec był kupcem pasmanterii. W domu używany był język niemiecki, jednak kariera Jeana trwale związała go z kulturą i francuską szkołą myślenia politycznego. Ukończył gimnazjum protestanckie, ale zrezygnował z możliwości służby bożej, poświęcając się wojaczce.
Służbę wojskową rozpoczął w 1788 roku. Początkowo miał niezbyt chwalebny epizod w rojalistycznej armii ks. Conde. Szybko jednak ją opuścił i związał się na trwale z obozem rewolucyjno-republikańskim. Niejaki Conrad Gsell, kuzyn ojca Rappa, oberżysta, założył w Colmarze klub rewolucyjny Przyjaciół Konstytucji i młody jakobin został jego członkiem w lutym 1794 roku. W tym samym roku został też oficerem. Wielka kariera rozpoczęła się dlań od służby pod dowództwem generała Desaixa (w 1796 roku został jego adiutantem) nad Renem i w kampanii włoskiej. We wrześniu 1797 roku spotkał się we Włoszech z młodym, utalentowanym generałem Bonaparte - człowiek ten miał zrobić z niego "człowieka". Podążył za nim do Egiptu, skąd powrócił w 1800 roku. Bonaparte, już pierwszy konsul, w szczególny sposób nagradzał oficerów, uczestników tej orientalnej wyprawy. Po śmierci Desaixa pod Marengo (czerwiec 1800 roku) Jean Rapp, wraz z późniejszym ministrem policji i księciem Rovigo, Savarym został jego adiutantem.
W 1804 roku był już generałem brygady odznaczonym Wielkim Krzyżem Legii Honorowej. Wykonywał na polecenie Napoleona trudne misje polityczne na terenie Szwajcarii, Niemiec i Włoch. Organizował szwadron mameluków gwardii. Okrył się wielką chwałą w "bitwie trzech cesarzy" pod Austerlitz, gdzie rozbił carską gwardię i wziął do niewoli księcia Repnina.
W nagrodę został mianowany generałem dywizji. Słynny dziś obraz Gerarda znajdujący się w Wersalu przedstawia generała Rappa składającego cesarzowi meldunek o rozbiciu gwardii cara Aleksandra i pokazującemu schwytanych jeńców, w tym rosyjskiego księcia. Dwukrotnie podczas wiernej służby za konsulatu i cesarstwa poważnie naraził się Napoleonowi: pierwszy raz w 1803 roku, popierając dwóch opozycyjnych generałów - Reyniera i Damasa, po raz drugi sześć lat później, sprzeciwiając się jego rozwodowi z Józefiną.
Początkowo Alzatczyk zamierzał poślubić Stefanię Tascher de la Pagerie, siostrzenicę cesarzowej. Temu projektowi sprzeciwił się jednak cesarz. Ostatecznie, za radą swojego przyjaciela bankiera Paira i być może pod naciskiem Napoleona, generał Rapp ożenił się 28 marca 1805 roku z Barbarą Rozalią Vanlenberghe. Młodziutka, czternastoletnia córka bogatego dostawcy armii, darzyła wielką miłością swojego małżonka. Generał otrzymał w posagu milion franków! Za te pieniądze kupił piękną rezydencję Malmaison de Busigny, a potem następną w Paryżu, przy ulicy Plumet pod numerem 6. Paryską rezydencję Rappów podziwiał sam Napoleon. Była ona znakomicie wyposażona w dzieła sztuki, znajdował się tam m.in. słynny obraz Gerarda "Amor i Psyche". Mme Rapp usiłowała konkurować z Józefiną w strojach i wydatkach, Hotel de Plumet stał się bajkowym pałacem z tysiąca i jednej nocy. Sam cesarz zaczął wytykać swojemu adiutantowi przesadny luksus. Rapp, jakobin w 1794 roku, stał się hrabią dysponującym ogromnym majątkiem.
W kampanii 1806-1807 generał Rapp dowodził awangardą korpusu marszałka Davouta. W "pierwszej wojnie polskiej" był najpierw gubernatorem Torunia, a następnie Gdańska (od traktatu tylżyckiego Wolnego Miasta Gdańska), gdzie dowodził wojskami francuskimi i polskimi do jego upadku w roku 1813. Cieszył się pełnym zaufaniem cesarza, który osobiście go instruował. "Jest w Gdańsku wyborny gubernator" - powiedział Bonaparte 4 marca 1810 roku swojemu ministrowi wojny. Wkrótce Alzatczyk stał się jedną z najbogatszych osób empirowej Europy. Szczególnie gdy objął ważną funkcję w Wolnym Mieście Gdańsk (miasto to było bardzo istotne dla francuskiej polityki na wschodzie). Łapówki pośrednie i bezpośrednie były wówczas codziennym obyczajem. Dla przykładu: za podpisanie tajnej umowy z Gdańskiem w lipcu 1807 roku (układ uznawał miasto wolnym i niepodległym pod opieką Polski, z którą się identyfikował) otrzymał milion franków. Od mieszczan dostał wówczas złotą szpadę. Miasto pokrywało jego wydatki, on zaś w miarę możliwości przymykał oczy na blokadę kontynentalną. Gdy blokada miała być z cesarskiego rozkazu zaostrzona znalazł ogromne źródło dochodów w konfiskowanych towarach kolonialnych na Bałtyku. Jemu bowiem podlegała cała flota kaperska zajmująca się tropieniem i niszczeniem statków oraz towarów angielskich. Władysław Zajewski wskazał w swojej pracy na kult napoleońskiego generała w grodzie Neptuna ("W kręgu Napoleona i rewolucji europejskich 1830-1831", Warszawa 1984). Był energicznym, sprężystym gubernatorem. Związek Rappa z Gdańskiem był emocjonalny i głęboki, mocno wpłynął na miasto i życie Francuza. Zajewski zaznacza, że siedem lat jego rządów, przeobrażenia w mentalności społecznej, politycznej i obyczajowej Gdańszczan, znaczą więcej niż cała epoka.
Rapp, jak wielu innych oficerów francuskich, znalazł w Gdańsku kochankę. Związek nie mógł być długo tajony. Barbara Rozalia Rapp wniosła pozew o rozwód, uzyskali go 1 lipca 1811 roku. Chcąc uniknąć większego skandalu gdański gubernator musiał się zgodzić na niebagatelne żądania finansowe eks-żony. Łącznie straty generała wyniosły grubo ponad milion franków, nie licząc Malmaison de Busigny. Rozłoszczony pisał do swego przyjaciela Paira 20 lutego 1811 roku: "Na koniec powiem ci, że z całą bezwzględnością zostałem pozbawiony fortuny, którą zdobyłem ostrzem mej szabli... Niewdzięczność to najczarniejsza i najoczywistsza zbrodnia." Jednak mimo tych awantur rozwodowych Rapp wyciągnął z więzienia swojego teścia. Dziećmi z nieprawego związku (syn i córka) zaopiekował się trwale i serdecznie (kochanka zmarła w 1810 roku).
Jean Rapp był przy Napoleonie również w kampanii austriackiej 1809. Udaremnił zamach na niego zorganizowany przez młodego Niemca Fryderyka Stapsa, pełnił rolę tłumacza w jego rozmowie z niedoszłą ofiarą. Jak bardzo cesarz cenił i szanował Rappa ilustruje pewna anegdota dotycząca gry karcianej Korsykanina. Pewnego razu Bonaparte, grając przy stole, na którym urósł "bank" napoleonodorów (złote dwudziestofrankówki z wizerunkiem cesarza, zwane "małymi Napoleonami") odezwał się do stojącego obok adiutanta:
- Prawda, Rapp, że Niemcy lubią "małych Napoleonów"?
- Dużo bardziej, najjaśniejszy panie, niż wielkiego - odparł Rapp.
Obecni struchleli z przerażenia, lecz cesarz skwitował to wesoło:
- Oto co, panowie, można nazwać szwabską otwartością!
W kampanii rosyjskiej 1812 mężny i odważny Rapp, zwany pieszczotliwie przez swych żołnierzy Nieustraszonym (l'Intrépide), był raniony pod Borodino i nad Berezyną, po raz dwudziesty drugi i dwudziesty trzeci w karierze. Od stycznia 1813 roku dowodził 10 korpusem Wielkiej Armii. Bronił Gdańska z podziwu godną wytrwałością, okazał się nieprzeciętną indywidualnością. "Oficer równie błyskotliwy, co dzielny, Rapp umiał porwać wyobraźnię żołnierza [pojętny uczeń Napoleona - PB]. Wkraczał tam wszędzie, gdzie było niebezpieczeństwo, tak u łoża chorego żołnierza, jak i na pole walki, poznał całą gorycz śmierci. Każdego dnia widziano go na przedpolu siedzącego na jednym ze swych wspaniałych koni. Wydawało się, że sam jeden zmusi nieprzyjaciela do odwrotu." - generał Martin de Campredon, "Defense de Dantzig en 1813" ("Obrona Gdańska 1813"), Paryż 1888. Skapitulował dopiero 29 listopada 1813 roku, przeszło miesiąc po lipskiej klęsce Bonapartego. Był trzymany w niewoli na Ukrainie, do Francji wrócił już po abdykacji cesarza, w lipcu 1814 roku. Długo wahał się czy wrócić do Napoleona w czasie "Stu Dni". Ostatecznie wrócił, bronił Strasburga dowodząc Armią Renu. Tak maluje pojednanie adiutanta z cesarzem Emil Ludwig w romantycznej biografii "Napoleon" (Warszawa 1958):
"Oto Rapp. Ten wahał się dłużej i staje też dziś niepewny przed swym panem.
- Kazał pan długo czekać na siebie. Czy chciał pan bić się ze mną ?
Rapp jako Alzatczyk jest na pół Niemcem i już jako taki raczej człowiekiem obowiązku niż sympatii:
- Mój obowiązek, Sire, byłem zmuszony.
- Diabła tam! Żołnierze nie usłuchaliby pana, pańscy Alzatczycy ukamienowaliby pana!
Rapp jest dokładny.
- Przyzna Wasza Cesarska Mość, położenie było przykre, WCM abdykuje, opuszcza Francję, radzi nam służyć królowi, przybywa znowu...
- Czy bywał pan tu często? Jak traktowano was? Wpierw głaskano, potem wyrzucono by za drzwi, oczywiście taki byłby wasz los!... Czytał pan pamflet Chateaubrianda? Czy to prawda, że na polu bitwy jestem tchórzem? Potem oskarżają mnie zawsze o ambicję, bo nie mogą powiedzieć nic innego. Czy człowiek, którego pożera ambicja, jest taki gruby, jak ja?... Jeszcze raz, generale, musi pan służyć Francji.
Potem możemy połączyć się z naszymi ojcami. Z taką świeżością, ruchliwością ducha miota tam i sam tym odważnym, porządnym człowiekiem. Ale i ten nie popuszcza:
- Czy przyzna WCM, że źle postąpił nie zawierając w Dreźnie pokoju? Moje relacje o nastroju w Niemczech uważał WCM wówczas za nonsens!
Cesarz odpowiada i mówi:
- Nie wie pan, co znaczy taki pokój!
Nagle przeskakuje w ton obozowy, zgoła obcy temu zamkowi i tej chwili, ale znany sercu Rappa:
- Czy też bałbyś się zacząć nową wojnę, ty, który przez lat piętnaście byłeś mym adiutantem? Gdyś przybył z Egiptu, byłeś tylko żołnierzem. Zrobiłem z ciebie człowieka. Dziś możesz stawiać najwyższe żądania!... Nie zapomnę nigdy twojej podstawy za Moskwą. Przed Gdańskiem dokonałeś największych rzeczy. Ney i ty należycie do małego legionu silnych charakterów!
Nagle obejmuje go, całuje kilkakrotnie, potem pociąga go za wąs:
- Jak to? Jeden z najwaleczniejszych w Egipcie i pod Austerlitz - chciał mnie opuścić? Obejmiesz armię reńską, gdy ja traktować będę z Prusami i Rosją. Za dwa miesiące przyjmiesz, spodziewam się, moją żonę i syna w Strasburgu. Od dnia dzisiejszego obejmiesz przy mnie obowiązki adiutanta.
- Wedle rozkazu, Sire !
Czyżby cesarz widział na scenie niemieckiej (Śmierć Wallensteina), jak owi mordercy w Polsce? Musi dostać tego Rappa, który jest do gruntu uczciwy i tak samo waleczny, który jest najczęściej rannym oficerem wielkiej armii [jednym z najczęściej rannych - przyp. PB]. Przeszedł do króla z poczucia obowiązku, więc nie złowisz go obietnicami. A jednak po kwadransie jest on nie tylko cały jego, ale jako dowódca armii pozwala narzucić sobie znowu stanowisko adiutanta, gdyż rozumie, że jeśli cesarzowi potrzeba czego dokoła, to wierności."
Po drugiej abdykacji Napoleona z konieczności odsunął się od czynnej polityki. W tajnych raportach policji rojalistycznej notowany był jako "człowiek myślący dość lojalnie". Przebywał to w Szwajcarii, to w Badenii, to w Bawarii. W 1817 roku powrócił do burbońskiej Francji. Zręczna taktyka, odpowiednia doza krytycyzmu wobec "diabła ze Świętej Heleny" zjednały mu sympatię Ludwika XVIII i utrzymanie odpowiednich poborów (był nawet szambelanem króla). Rodzina i przyjaciele po jego śmierci starali się utrwalić obraz Jeana jako w gruncie rzeczy lojalnego rojalistę, który jakoś przypadkowo ugrzązł w czeluściach przebiegłej polityki i taktyki Bonapartego. Na jej prośbę osoba opracowująca pamiętniki (dokonał tego Francois Buloz) stonowała wypowiedzi o Prusach i podkreśliła krytyczne wypowiedzi na temat polityki napoleońskiej.
Bohater narodowy Alzacji, wielki wódz i patriota, nieustraszony i odważny, mimo wszystko wierny i lojalny wobec Napoleona, jego adiutant, hrabia i generał Jean Rapp odszedł ze świata żywych 8 listopada 1821 roku. Zmarł na raka w badeńskiej miejscowości Rheinweiller, ta sama choroba wg oficjalnej wersji zmogła pół roku wcześniej jego pana, Jego Cesarską Mość Napoleona.

Opracował: Piotr Bejrowski