Gustaw Ochwicz, Rok 1809
A zatem polski teatr wojny w roku 1809 — to nie poboczny tylko plac boju, wojska operujące na nim — to nie zwykłe "detachements", mające odwrócić uwagę nieprzyjaciela lub wiązać jego siły, by umożliwić korzystne zapadnięcie decyzji na głównym terenie walki, lecz i widownia samodzielna, lecz samoistna armja, która sprowadzić miała rozstrzygnięcie już nie kampanji, nie wojny jakiej pojedynczej, ale całego szeregu tyloletnich potężnych zmagań starej Europy z najpotężniejszym z genjuszów wojennych, a to przez skutki natury politycznej, jakie wywołaćby musiały w razie powodzenia.

Strategja tkwić będzie zawsze w polityki sferze, gdyż „wojna jest polityki narzędziem, nosić winna jej charakter, mierzyć w inna jej miarą”. Wojny zaś celem absolutnym — powalenie przeciwnika, „zmuszenie go do spełnienia naszej woli”. Stąd płyną wszystkie konflikty, cały dualizm między polityką a strategją, gdy ta pierwsza ścieśnia granice działania militarnego, zwłaszcza w wojnach na kilka frontów, z kilkoma przeciwnikami. Tym jednak razem obie harmonizowały z sobą w zupełności, bo interes polityczny — przeciągnięcie Prus i Rosji na stronę koalicji — pozostawiał strategji jaknajszersze pole działania, wymagał wprost, należycie zrozumiany, zniszczenia wroga, zniszczenia młodej armji polskiej, odebrania jej wartości bojowej. W ten sens brzmiały też wskazówki generalissimusa austrjackiego, arcyksięcia Karola, w liście do dowódcy sił zbrojnych, przeznaczonych do ofenzywy na Księstwo, szwagra cesarskiego, arcyksięcia Ferdynanda d’Este.

