Nasza księgarnia

Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

Rożniecki Aleksander (1774-1849)

Opublikowano w Generałowie Księstwa Warszawskiego

Służbę wojskową rozpoczął w 1788 r. po ukończeniu korpusu kadetów. W 1789 r. awansowany na stopień ppor., w 1790 kpt., a w 1794 wicebrygadiera. Uczestniczył w insurekcji kościuszkowskiej. Wyjechał do Włoch, gdzie w 1798 r. wstąpił do legionów Dąbrowskiego. Potem w Legii Naddunajskiej Kniaziewicza służył w 1800 r. jako szef szwadronu, a w 1801 - szef brygady dowodząc pułkiem jazdy legionowej. Służył we Włoszech w latach 1803-1806. W armii Księstwa Warszawskiego od 1806 r. na stanowisku Inspektora Jazdy. Awansowany w 1807 r. na stopień gen. bryg. Walczył w kampanii galicyjskiej za co został odznaczony najpierw krzyżem kawalerskim, a następnie oficerskim Legii Honorowej. W 1810 r. awansował na gen. dyw. Podczas wojny z Rosją dowódca dywizji w IV korpusie rezerwowym kawalerii. Obwiniany za porażkę polskiej jazdy pod Mirem i Romanowem. Uczestnik kampanii 1813 r. podczas której był szefem sztabu VIII korpusu Wielkiej Armii. Odznaczony krzyżem komandorskim Virtuti Militari. W armii Królestwa Polskiego dowódca jazdy polskiej, a od 1816 r. również komendant korpusu żandarmerii. Zaufany wlk. ks. Konstantego i organizator tajnej policji, za co został powszechnie znienawidzony. Po wybuchu powstania listopadowego uciekł z Warszawy. W 1832 r. wstąpił do służby rosyjskiej.
Ciekawą charakterystykę gen. Rożnieckiego pozostawił Aleksander Fredro:
"Rożniecki był generałem inspektorem kawalerii, która tylko tradycyjny miała regulamin. Zachodziły więc czasem małe różnice między pułkami, tak w komendzie, jak i pomniejszych obrotach. Miał zatem zawsze pan inspektor, sam doskonały kawalerzysta, obszerne pole do poprawy i do nagany. Sadził się on na koncepta, z których nieraz i ten, co był napominany, musiał się roześmiać.
Najwięcej to się zdarzało, kiedy kazał wystąpić oficerom w szereg do pokonnych obrotów. Konie dzielne, przyzwyczajone do ostrego zażycia, nie zawsze odpowiadały wymaganej dokładności. Powtarzane więc były w całej kawalerii koncepta Rożnieckiego i niemało śmiechu wzbudzały, bo przyznać trzeba, że były równie trafne, jak dowcipne, a wyrzeczone zawsze z najsurowszym marsem na czole. Nikt pewnie w armii nie byłby wówczas przeczuł jego haniebnego końca."

Apacz & Castiglione