Nasza księgarnia

Uwaga! Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

Dariusz Nawrot, Napoleon a odbudowa Królestwa Polskiego w 1812 r.

Zawarcie traktatu rosyjsko-francuskiego w Tylży w 1807 r. i utworzenie Księstwa Warszawskiego, nie ostudziło związanych z Napoleonem nadziei na odbudowę Królestwa Polskiego. Aleksander Chodkiewicz pytał wówczas: „czyli pokój zawarty z Rosją uczyni ją uległą układom Napoleona - czas to rozstrzygnie; sądzę wszelako,  iż przyjdzie do nowej z Rosją wojny, a wtedy Napoleon pozna, iż jedynym sposobem jej poskromienia jest nie utworzenie Księstwa Warszawskiego, lecz polskiego narodu, który nic nie mając, co by go od Francji odłączyć mogło, ma wszystko do zostawania w nieprzyjaźni z Rosją, Austrią i Prusami. Lecz nie dochodźmy niezgłębionej polityki Francuzów. Zdajmy los przyszły na Boga, który po kilkunastu latach cierpień naszych może obróci ku nam wzrok swój łagodny”. Przewidywania okazały się trafne. 

 

Już kilka lat później, po wojnie francusko-austriackiej w 1809 r., w której Rosja była jeszcze sprzymierzeńcem Napoleona, zarysował się kolejny kryzys w stosunkach francusko-rosyjskich. Wywołało go wyczerpanie korzyści dla Aleksandra I z sojuszu z Francją i  powiększenie - na mocy pokoju w Schönbrunn - Księstwa Warszawskiego o ziemie III zaboru austriackiego. W dodatku Napoleońska idea Wielkiego Cesarstwa, które miało zdominować kontynent europejski, wzbudzała sprzeciw w Petersburgu. Jego efektem był plan ataku na Zachód. Natomiast w Księstwie Warszawskim i na Litwie, po złamaniu Prus i Austrii, oczekiwano wojny Francji z Rosją, wierzono w wojnę powszechną i pragnięto tej wojny, gdyż w jej wyniku miała powstać odbudowana, dawna Rzeczypospolita. W tej sytuacji, Napoleon przystępując do wojny z Rosją w 1812 r. dążył do szybkiego rozstrzygnięcia militarnego kampanii i natychmiastowego zawarcia pokoju. Spodziewał się, że po zwycięstwie w walnej bitwie, stoczonej między Niemnem a Dźwiną, Aleksander będzie zmuszony do kapitulacji politycznej. 

Do końca maja 1812 r. Napoleon, przygotowując Wielką Armię do wojny, unikał kroków politycznych, które Aleksander I mógłby wykorzystać do zrzucenia odpowiedzialności za konflikt na Francję i przyspieszyć działania rosyjskie. Dlatego zbyt późno przystąpił do działań związanych z realizacją idei Konfederacji Generalnej Królestwa Polskiego, która w intencji cesarza Francuzów miała być wielką insurekcją na zapleczu armii rosyjskiej, a za sprawą działań ambasadora francuskiego w Warszawie zamieniła się w manifestację polityczną. Konfederacja Generalna miała wzniecić wielki ruch powstańczy na ziemiach zaboru rosyjskiego, który opanowując  tyły walczących z Wielką Armią wojsk cara i uniemożliwiając im skuteczną obronę, doprowadziłby do ostatecznej klęski armii Aleksandra. Natomiast nowy ambasador Dominique Pradt, który de facto  został  wicekrólem w Księstwie Warszawskim, opóźniał niezwykle ważne działania. Krytykował skład Rady Ministrów, domagając się zmian. Samowolnie przesunął termin otwarcia obrad sejmowych, aby mieć czas na przerabianie wszystkich aktów dotyczących zawiązania Konfederacji Generalnej, które dotychczas przygotowali Polacy. Twierdził przy tym, że wszystko, co od nich pochodzi, „jest poza regułami dobrego gustu i pozbawione wszelkiej miary”. Postanawiając, że sam wszystko przygotuje, nie mógł zdążyć z wykonaniem wszystkich prac. W intencji Napoleona leżało, by jego ambasador wzniecił patriotyczny zapał wśród Polaków, ten zaś „cały zapał topił w atramencie”, twierdząc przy tym, że „potrzeba tu [w Warszawie – D.N.] uzdy, nie ostrogi”. Wprowadzał nawet zmiany w instrukcji cesarskiej, proponując, by po utworzeniu Rady Konfederacji Generalnej, rozagitowany sejm rozwiązać, pozostawiając tylko Radzie dalsze działania. Bardzo szybko okazało się, że Pradt wbrew zaleceniom Napoleona nie zamierzał wywoływać powstania i z ziem zaboru rosyjskiego czynić „drugiej Wandei”, a w intencji twórców Konfederacji Generalnej, miała ona tylko przejąć przywództwo  polityczne nad działaniami zmierzającymi do połączenia Księstwa Warszawskiego z ziemiami zaboru rosyjskiego i odbudowy Królestwa Polskiego.

Szybki marsz Wielkiej Armii nad Niemen, mający na celu zaskoczenie i zniszczenie korpusów Aleksandra zgrupowanych wokół Wilna, sprawił, że już nad granicą rosyjską wojskom Napoleona zagrażało widmo głodu. Wyżywić armię miał kraj nieprzyjaciela. Ale ziemie litewskie, na które wkroczyły oddziały napoleońskie, zostały zrujnowane wskutek planowych działań rosyjskich. W dodatku, z powodu spóźnionych działań francuskich, społeczeństwo było nieprzygotowane do wielkiej akcji powstańczej, która odcięłaby armię Aleksandra I od jej zaplecza w głębi Cesarstwa Rosyjskiego i ułatwiłaby zakończenie kampanii. Aleksander oraz jego generałowie i urzędnicy nie mieli wątpliwości, że w chwili wkroczenia Francuzów na Litwę i wraz z ogłoszeniem przez Napoleona odbudowy Królestwa Polskiego większość społeczeństwa stanie do walki przeciwko Rosji. Zdawano sobie sprawę, że natychmiast po wkroczeniu wojsk Napoleona na Litwie rozpocznie się organizowanie nowych władz krajowych, których pierwszym zadaniem będzie utworzenie oddziałów wojska narodowego. Aby to uniemożliwić, wydano wiele tajnych instrukcji, w których nakazywano wywiezienie wszystkich kas państwowych oraz całego zasobu akt z archiwów i urzędów rosyjskich wszystkich szczebli. Plan rosyjski objął również nakaz opuszczenia terytoriów pozostawionych nieprzyjacielowi przez urzędników wszystkich szczebli – także samorządowych. W ręce Francuzów oddawano Litwę zrujnowaną, tak by przeciwnik nie mógł wykorzystać jej zasobów do kontynuowania wojny z Rosją.

Pierwszy tydzień kampanii rozpoczętej 24 czerwca 1812 r. przyniósł pierwsze niepowodzenie w realizacji napoleońskich planów. Armia rosyjska była w odwrocie na wschód. Litwa pozbawiona zasobów żywności nie była w stanie wyżywić wojsk francuskich. W dodatku załamała się pogoda, po fali upałów przyszło ochłodzenie i gwałtowne burze. W krótkim czasie spowodowało to w armii rozkład dyscypliny, niespotykaną liczbę maruderów i szerzący się w zastraszającym tempie zwykły bandytyzm, a obszary, przez które przemaszerowały oddziały napoleońskie, zostały całkowicie zdewastowane. Na Litwie tworzyła się „maruderska międzynarodówka”, w której szeregach znajdowali się zbiegli żołnierze z wszystkich nacji Wielkiej Armii, zawiązując bandy wraz z dezerterami z armii rosyjskiej oraz różnego autoramentu ludźmi luźnymi, zasilane dodatkowo zbuntowanymi chłopami, dla których początek wojny i towarzyszący jej chaos był sygnałem do zrzucenia więzów poddańczych. Wkroczenie wojsk Napoleona na Litwę przyniosło wprawdzie wyzwolenie od rządów rosyjskich ale sprowadziło na Litwinów wszystkie okrucieństwa wojny. Dla wielu mieszkańców kraju oznaczało to osobiste tragedie, które wstrzymywały od zaangażowania się po stronie „wyzwolicieli”. Mimo to większość Litwinów z entuzjazmem witała Napoleona. Jeszcze przed wojną 1812 r. Litwini odrzucili rządy rosyjskie, przesiąknięte wschodnim despotyzmem i korupcją oraz biurokratyzacją wszystkich obszarów życia publicznego. Polityka eksploatacji gospodarczej guberni zachodnich, ograniczenie praw samorządu szlacheckiego, nasilające się po 1809 r. represje wobec wszystkich podejrzanych o sprzyjanie Napoleonowi – wszystko to sprawiło, że porzucano postawę oportunistyczną, a oczy coraz większej części społeczeństwa zwrócone były na zachód. Na obszarach wolnych od większych zgrupowań wojsk Litwini jeszcze w końcu czerwca 1812 r. rozpoczęli akcję powstańczą. Po zajęciu Wilna przez Francuzów 28 czerwca powszechnie oczekiwano, że Napoleon utworzy osobny zarząd dla każdej z zajętych guberni litewskich, a władzę zwierzchnią nad nimi odda rządowi Księstwa Warszawskiego.

W tej sytuacji przed Napoleonem stanęła kwestia zorganizowania Litwy, by móc korzystać z jej zasobów w dalszych działaniach wojennych. Sam cesarz odezwą w Wiłkowyszkach ogłaszał rozpoczęcie „drugiej wojny polskiej”. Wkraczając na Litwę, został zmuszony do sprecyzowania swojej polityki wobec odradzającego się Królestwa Polskiego. Jeszcze przed wojną Napoleon brał pod uwagę wiele wariantów rozwoju działań wojennych. Zakładał przy tym konieczność mobilizacji zasobów dawnych ziem Rzeczypospolitej, wchodzących w skład Rosji. Oczywiście cesarz nie miał przygotowanego ostatecznego, a tym bardziej jednego planu działań politycznych wobec zajętych przez Francuzów obszarów guberni zachodnich. Pamiętać należy, że Napoleon nigdy nie trzymał się raz opracowanego projektu i zawsze był skłonny wykorzystać wszelkie sprzyjające, a nieprzewidywalne okoliczności, które przynosił rozwój wypadków. Dlatego w przededniu wojny nie określił jednoznacznie politycznych losów zajętych w najbliższej przyszłości ziem. Rozważał natomiast możliwość podjęcia różnych kroków wobec opanowanych terytoriów, w zależności od militarnego przebiegu nadchodzącej kampanii. Teraz, przebieg kampanii zadecydował o rozwiązaniu, w którym Napoleon postanowił dać Litwie osobną organizację, nie włączając jej bezpośrednio do ogłoszonego w Warszawie Królestwa Polskiego. W tej sytuacji początkowe trzy dni pobytu w Wilnie cesarz, oprócz kontynuowania prac nad planami operacji wojskowych, poświęcić musiał na powołanie władz litewskich.

Postanowienia Napoleona dotyczące powołania władz litewskich ściśle wiązały się z planami cesarza dotyczącymi określenia przyszłego statusu odebranych Rosji dawnych ziem Rzeczypospolitej. Zaskakuje szybkość działań cesarza mających na celu powołanie władz litewskich w porównaniu z podobnymi krokami w zaborze pruskim w 1806 r. Ale pamiętać należy, że Napoleon, zajmując kraj pozbawiony przez Rosjan całej administracji, musiał natychmiast powołać struktury, które pozwoliłyby wykorzystać zasoby Litwy w dalszych działaniach wojennych. Nie ma bezpośrednich źródeł pozwalających jednoznacznie określić zamierzenia cesarza Francuzów w sprawie polskiej w 1812 r. W próbie zarysowania obrazu planów Napoleona i jego działań w kwestii ogłoszonej 28 czerwca w Warszawie Konfederacji Generalnej i restytucji Królestwa Polskiego, miejsca w tych planach Księstwa Warszawskiego i Litwy można się opierać jedynie na poszlakach. Próbując odtworzyć zamiary Napoleona, pamiętać należy, że cesarz, w pierwszych planach rozstrzygnięcia konfliktu z Rosją zakładał, że Aleksander będzie bronił granic swego cesarstwa, nie dopuszczając do straty dawnych ziem Rzeczypospolitej wchodzących w skład jego imperium. Po opuszczeniu ziem litewskich przez armie Aleksandra, cesarz Francuzów nie wykazywał już zainteresowania Konfederacją Generalną, która w jego zamierzeniach miała charakter działania militarnego, a nie politycznego. Niepotrzebny był mu ruch powstańczy na ziemiach opanowanych przez oddziały francuskie, a nierealne było wywołania insurekcji na obszarach na wschód od Mińska.

W próbach odtworzenia planów cesarza dotyczących przyszłych losów Księstwa Warszawskiego i Litwy należy uwzględnić kolejny fakt – ten mianowicie, że Napoleon nie był pewien skali możliwego do osiągnięcia zwycięstwa nad Aleksandrem. Cesarz podczas swego panowania był bardziej pragmatykiem dostosowującym się do aktualnych uwarunkowań politycznych niż politykiem kierującym się w działaniu utartymi schematami. W jego polityce najważniejszą rolę odgrywała skuteczność, a nie sztywno przestrzegane reguły. W 1812 r. Napoleon nie miał sprecyzowanych projektów dotyczącej przyszłej Polski i Europy, po zwycięstwie nad Rosją. Niewątpliwie, cesarz Francuzów zakładał sukces, który pozwoliłby na odebranie Rosji części tzw. guberni polskich. Te nabytki terytorialne mogłyby się stać podstawą utworzenia Królestwa Polskiego, w którego skład weszłyby ziemie Księstwa Warszawskiego i zorganizowanej osobno w 1812 r. Litwy. Na pewno w planach Napoleona nie mieściła się koncepcja odbudowy Rzeczypospolitej w granicach sprzed pierwszego rozbioru. Pamiętać należy, że Napoleon był bardziej twórcą nowych organizmów politycznych, niż odtwórcą dawnych państw. Wyznania Napoleona na Świętej Helenie, że chciał odbudować Polskę jako państwo silne i niezależne nie odpowiadają jego wcześniejszym działaniom i w istocie służyły stworzeniu, przeznaczonego dla potomnych, przekonującego obrazu wielkości cesarza.

Nowe Królestwo Polskie - gdyby powstało - obejmowałoby jedynie ziemie Księstwa Warszawskiego i utworzone w 1812 r. departamenty: białostocki, grodzieński, wileński oraz miński. Rozwiązanie, jakim było utworzenie odrębnej Litwy, nie wynikało z chęci zadośćuczynienia separatyzmowi Litwinów. Nie było też odpowiedzią na politykę Aleksandra, łudzącego Litwinów w przededniu wojny planem restytucji Wielkiego Księstwa Litewskiego w unii z Rosją, ale stanowiło najracjonalniejsze tymczasowe rozwiązanie statusu zajętych obszarów dawnej Rzeczypospolitej. Pozwalało wszak realizować cel główny: wyzyskanie ich zasoby do kontynuacji działań militarnych, a zarazem umożliwiało, po zwycięskim zakończeniu wojny z Rosją, połączenie owych obszarów z Księstwem Warszawskim i stworzenie nowego organizmu politycznego, wpasowującego się w nowy układ sił w Europie, jaki powstałby po przegranej Aleksandra I. W tym kontekście warto podkreślić, że nowe państwo – Królestwo Polskie, miało powstać nie w drodze inkorporacji ziem litewskich do istniejącego już od 1807 r. Księstwa Warszawskiego, ale rozpocząć swój byt od połączenia dwóch tymczasowych tworów państwowych: istniejącego od kilku lat Księstwa Warszawskiego i wyzwolonej w 1812 r. Litwy. Korzyść byłaby obustronna: zarówno dla Napoleona, jak i dla Polaków oraz Litwinów. Cesarz Francuzów zyskiwałby państwo buforowe przeciwko Rosji – tak silne, by stanowić realną granicę Wielkiego Cesarstwa, a jednocześnie tak słabe, aby mieścić się w ramach tworzonego przez Napoleona w Europie systemu politycznego. Zbyt silna Polska i Litwa wymknęłyby się spod kontroli cesarza, a także z ram owego systemu. Dlatego, mimo zawartych z Austrią porozumień w sprawie Galicji, która mogła być przekazana nowemu Królestwu Polskiemu w zamian za prowincje illiryjskie administrowane przez Francję, cesarz wolał w Wilnie pominąć tę kwestię milczeniem. Jeśli zwarzyć na konstrukcję terytorialną nowego Królestwa Polskiego, obejmującego ziemie Księstwa Warszawskiego i czterech departamentów litewskich, przyłączenie do niego austriackiej Galicji nadmiernie zwiększałoby siłę państwa mieszczącego się w tak wyznaczonych granicach. Inkorporacja Galicji do nowego Królestwa wchodziłaby w grę jedynie wtedy, kiedy by skala nabytków terytorialnych kosztem Rosji (na przykład tylko departamenty wileński i część grodzieńskiego), okazała się za mała, by nowy twór państwowy mógł stanowić rzeczywisty bufor przeciwko imperium Aleksandra I. Dlatego do chwili ostatecznego zakończenia wojny Napoleon, który nie mógł sam sobie zamykać pola manewru politycznego, milczał w sprawie ostatecznego rozstrzygnięcia kwestii polskiej, odkładając ostateczne decyzje do czasu rokowań pokojowych. 

Najkorzystniejszą formułą było pozostawienie sprawy przyszłości Polski i Litwy kwestią otwartą, a rozwiązania, jakie cesarz zastosował na Litwie, w tym tymczasowy – nie przypadkiem podkreślony nawet w nazwie – charakter Komisji Rządu, sprawującej władzę nad zajętymi terenami czterech departamentów, nie zamykały drogi do realizacji każdego z możliwych wariantów ostatecznego rozstrzygnięcia relacji francusko-rosyjskich po wygranej przez Napoleona wojnie. Podkreślał to Hugues Maret książę Bassano w depeszy do ambasadora Pradta z 7 lipca z Wilna, pisząc, że Komisja Rządu Tymczasowego na Litwie jest takim samym prowizorycznym rozwiązaniem, jakim w 1807 r. była Komisja Rządząca na ziemiach zaboru pruskiego. W ramach tych założeń Napoleon nie rozważał wcielenia zajętych ziem Rzeczypospolitej, zagarniętych w wyników rozbiorów przez Rosję, do Księstwa Warszawskiego już w lipcu 1812 r., lecz wprowadził tymczasowe rozwiązanie – osobną organizację Litwy. Zajmując w marszu na wschód kolejne obszary Rosji, nie włączył do Litwy ziem guberni mohylewskiej i witebskiej, chociaż takie nadzieje żywili zwolennicy odbudowy potęgi terytorialnej dawnej Rzeczypospolitej. Ostatecznie, powołanie na obszarach tych dwóch guberni osobnej administracji, niezależnej od władzy Komisji Rządu Litwy, osobnej administracji, czyniło z nich jedynie kartę przetargową w przyszłych rokowaniach pokojowych z Aleksandrem I. Korzyścią dla Polaków i Litwinów byłaby odbudowa bytu państwowego, czyli Królestwa Polskiego, które wprawdzie nie obejmowałoby wszystkich ziem dawnej Rzeczypospolitej, ale niewątpliwie stanowiłoby wyraźną odmianę w stosunku do tymczasowego i połowicznego rozwiązania polegającego na utworzeniu Księstwa Warszawskiego – efektu kompromisów z Tylży. Polacy i Litwini odzyskiwaliby państwo terytorialnie słabsze niż Rzeczypospolita przed drugim rozbiorem, ale silniejsze niż po drugim rozbiorze. O realnej pozycji Królestwa Polskiego w Napoleońskiej Europie zadecydowałby wysiłek społeczeństwa w budowie jego potęgi ekonomicznej i militarnej oraz ta jego siła, którą zapewniałoby zastosowane w jego konstrukcji nowoczesne rozwiązania prawne, a także sprawny system administracyjny. I choć sprawa polska była dla Napoleona funkcją stosunków francusko-rosyjskich, to niewątpliwie, dzięki życzliwości cesarza Polacy i Litwini mogli żywić nadzieję na spełnienie w części swych aspiracji państwowych.

Wojna 1812 r. nie była „wojną polską”, jak zadeklarował cesarz Francuzów, lecz wojną z udziałem Polaków i Litwinów prowadzoną przeciwko Rosji. „Przede wszystkim Francja” – to stwierdzenie określało politykę Napoleona, która wykluczała poświęcenie interesów cesarstwa w imię realizacji innych celów. Na sprawę polską wpływał oczywiście stosunek cesarza do Rosji. Potwierdzają to wydarzenia 1812 r. Napoleon dążył wówczas do zasadniczego celu: korzystnego dla Francji rozstrzygnięcia konfrontacji z Rosją. Nie mógł zrobić niczego, co utrudniłoby osiągnięcie tego celu. Gdyby uznał niepodległość Polski w kształcie zgodnym z oczekiwaniami Polaków, uniemożliwiłby sobie zawarcie pokoju z Rosją, jeśliby nie odniósł decydującego zwycięstwa. Zasadniczą kwestią było dla Napoleona zaangażowanie się w sprawę polską dzięki samemu tylko biegowi wydarzeń. Odwlekał rozwiązanie kwestii Królestwa Polskiego do czasu zawarcia pokoju, zachowując w trakcie działań wojennych niezbędną  swobodę rozwiązań korzystnych w danym momencie.  Właściwym celem wojny, którą rozpoczął Napoleon, nie było zniszczenie Rosji. Tego celu nie mógł wszak osiągnąć, zważywszy na potencjał tego kraju, ale mógł zmusić ją do uznania porządku tylżyckiego, skierowanego przeciwko Anglii, co umożliwiłoby dokończenie procesu konsolidacji Wielkiego Cesarstwa. Byłoby to niemożliwe w razie restauracji Rzeczypospolitej, ponieważ łączyłoby się to ze zbyt wielkim kosztem, jaki musiałaby ponieść Rosja, a ta  tracąc większość zachodnich obszarów swego państwa, zachęcana w oporze przez Anglię, nigdy nie zechciałaby się poddać polityce francuskiej. Celem Napoleona było narzucenie Rosji pokoju zgodnego z interesami Francji.

Pamiętać jednak należy, że gdyby cesarz nie upatrywał korzyści dla Francji wynikających z odbudowy Polski, nie podjąłby się działań w tym kierunku. Nie tylko sytuacja polityczna zmuszała cesarza Francuzów do projektowania odbudowy Królestwa Polskiego. Niepoślednią rolę odgrywała przychylność (sentyment) dla Polaków, co dobrze świadczy o Napoleonie jako człowieku i polityku. Cesarz uwzględniłby zasługi i poświęcenie Polaków tak jak pamiętał o nich w 1807 r., tworząc Księstwo Warszawskie z ziem zaboru pruskiego i w 1809 r., znacząco powiększając jego terytorium o ziemie zaboru austriackiego. Napoleon doceniłby zapewne pomoc w 1812 r., nie zapominając o niej w czasie zawierania pokoju po zwycięskiej wojnie, tak jak nie zapomniał – w chwili klęski – o polskich oficerach i żołnierzach, gwarantując im powrót do kraju w 19. artykule traktatu abdykacyjnego w Fontainebleau 11 kwietnia 1814 r. 

 

Kalendarium

Recenzje

Ryszard Morawski, Adam Paczuski
Wojsko Księstwa Warszawskiego. Piechota, gwardie narodowe, weterani.

KARABELA D. Chojnacka, Warszawa 2013
Album "Wojsko Księstwa Warszawskiego. Piechota. Gwardie Narodowe. Weterani." (dalej jako "album o piechocie Księstwa Warszawskiego") prezentuje się znakomicie. Składa się z dwóch tomów w twardym etui. Jest to etui koloru granatowego, na której, z jednej strony znajduje się orzeł wojskowy Księstwa Warszawskiego z napisem "Woysko Polskie", z drugiej zaś strony - tenże orzeł z napisem "Pułk 5 Piechoty". Przypomnieć należy, iż podobnie wyglądała "klaserowa" okładka na dwa tomy "Ułanów Księstwa Warszawskiego", na której widniała z jednej strony pelta z orłem - czyli to, co znajdowało się na czapce ułańskiej, a z drugiej, blacha naczelna z pogonią, którą nosili ułani pułków sformowanych w 1812 roku na Litwie, a sama okładka była koloru ciemnej czerwieni. Dwa tomy tego najnowszego albumu wydawnictwa Karabela są koloru białego. Nieprzypadkowo zaczynam recenzję wieloletniego czytelnika serii albumowej od przedstawienia kolorów etui samych albumów ponieważ dobór kolorów z pewnością nie jest przypadkowy. Po prostu granat i biel to kolory najczęściej występujące w umundurowaniu piechoty Księstwa Warszawskiego. Poza tym są to również barwy narodowe po których, między innymi (oprócz charakterystycznych kształtem nakryć głowy - czapek) rozpoznawano wojsko polskie tego okresu. Biorąc pod uwagę powyższe (dygresja) doprawdy trudno zrozumieć oburzenie niektórych kibiców, gdy polska reprezentacja piłkarska zagrała w granatowych strojach, za co potem odsądzano piłkarzy od czci i wiary. A przecież granat to kolor doskonale komponujący się z bielą i czerwienią czy też amarantem (bo ten kolor wówczas nawet częściej niż czerwień utożsamiano z barwą narodową). Wiedziano o tym już w XIX wieku, a później, jak widać, zapomniano... więcej>>>