Nasza księgarnia

U boku Napoleona

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Recenzje

KiW
Guy C. Dempsey
U boku Napoleona. Jednostki cudzoziemskie w armii francuskiej w czasach Konsulatu i Cesarstwa 1799-1814

Książka i Wiedza, Warszawa 2005

U boku Napoleona "Sam Napoleon nigdy jasno nie wyjawił swej opinii w tej kwestii, chociaż wydaje się oczywiste, iż spośród jednostek cudzoziemskich najbardziej cenił Polaków i im też najbardziej ufał" - pisze Guy C. Dempsey kończąc przegląd jednostek cudzoziemskich, które biły się u boku Napoleona w okresie Konsulatu i Cesarstwa. Dobrze się więc stało, że wydana w 2002 r. w Londynie książka tegoż autora Napoleon's Mercenaries: Foreign Units in the French Army under the Consulate and Empire, 1799-1814 trafiła ostatnio również na rynek polski. Trafiła pod nieco zmienionym tytułem: U boku Napoleona. Jednostki cudzoziemskie w armii francuskiej w czasach Konsulatu i Cesarstwa 1799-1814, co również jest godne pochwały, bo raczej trudno sobie wyobrazić, by polski czytelnik - miłośnik epoki napoleońskiej - gładko "przełknął" określenie "najemnicy" w odniesieniu do 1. Pułku Szwoleżerów Gwardii Cesarskiej czy Legii Nadwiślańskiej.
Wydany nakładem Książki i Wiedzy wolumin Dempseya to swoisty słownik encyklopedyczny opisujący jednostki cudzoziemskie w armii francuskiej w latach 1799-1814 (uzupełniony również o okres stu dni) zawierający szczegółowe informacje na ich temat opracowane według szablonu: data utworzenia, okoliczności utworzenia, skład, dowódcy, historia operacyjna, dalsze losy, mundury i sztandar.
Guy C. Dempsey, autor takich pozycji jak: Napoleon's Army, 1807-14: As Depicted in the Prints of Aaron Martinet czy Napoleon's Soldiers: The Grand Army of 1807 Depicted in the Paintings of the Otto Manuscript, podjął w swej pracy ogromny trud zgromadzenia informacji na temat jednostek cudzoziemskich służących w armiach Napoleona, przedkładając je ponad "nudne cesarskie wojska francuskie" i - trzeba przyznać - wywiązał się z tego ambitnego zadania całkiem przyzwoicie. Zaprezentował w układzie alfabetycznym i dokładnie (mniej lub bardziej) opisał niemal sto jednostek cudzoziemskich, które znajdowały się na żołdzie francuskim, od najbardziej znanych Mameluków, polskich Szwoleżerów Gwardii i Legionu Irlandzkiego, do mało znanych i nieco egzotycznych Janczarów Syryjskich czy Saperów Jońskich. Książka nie obejmuje jednak jednostek armii sojuszniczych i zależnych od Francji. Dlatego ktoś, kto będzie szukał informacji o jednostkach neapolitańskich, westfalskich, bawarskich czy "hiszpańskich" pułkach Księstwa Warszawskiego może poczuć się rozczarowany. Z nieco innych względów Dempsey pominął np. Szwoleżerów Holenderskich, stwierdzając że wraz z włączeniem Holandii do Cesarstwa stali się oni - choć mimo woli - obywatelami Francji. No cóż, przyjęte kryteria są może nieco problematyczne, ale takie już prawo autora.
Suche informacje encyklopedyczne zawierające szczegóły organizacyjne i opis szlaku bojowego poszczególnych jednostek Dempsey wzbogacil barwnymi opisami z pamiętników, raportów czy listów z epoki, co daje bardzo ciekawą kompilację, czyniąc z tego specyficznego słownika całkiem przyjemną lekturę. Dowiadujemy się z niej m.in., że największy blamaż wśród wszystkich jednostek cudzoziemskich był dziełem Regimentu Pruskiego, który wyrzucił swój sztandar do rzeki Tag w Hiszpanii, że podczas kampanii 1812 r. 133 Hiszpanów z Regimentu Józefa Napoleona zmieniło kierunek marszu, a do próbującego ich zawrócić oficera zaczęli strzelać, że wśród żołnierzy Legionu Irlandzkiego, pod koniec jego istnienia najwięcej było... Węgrów, że gdy pułki szwajcarskie nie otrzymały na czas żołdu ogłosiły: "Nie ma pieniędzy, nie ma Szwajcarów". Wśród licznych ciekawostek, które przytacza Dempsey zdarzają się jednak potknięcia, np. największy wyczyn bojowy Chorwatów sytuuje on pod... Pułtuskiem w 1812 r.
Znaczącą część książki Dempsey poświęca oddziałom polskim walczącym u boku Napoleona. Oprócz wspomnianych już Szwoleżerów Gwardii i Legii Nadwiślańskiej są to m.in. Legion Polski Dąbrowskiego, Legia Naddunajska, Legia Polsko-Włoska, Legia Północna, Krakusi, Eklererzy a nawet efemeryda w rodzaju oddziału, który miał utworzyć w 1807 r. na Śląsku książę Jan Sułkowski. Wliczając w to Tatarów Litewskich liczba opisanych polskich oddziałów sięga kilkunastu. Żal tylko, że Dempsey w opisie polskich jednostek ilością popełnionych błędów nie ustępuje innym anglosaskim autorom. Żal tym bardziej, że w bardzo bogatej bibliografii powołuje się wielokrotnie na cenionych polskich autorów (m.in. Gembarzewski, Kirkor, Pachoński, Wielecki etc.). Cóż jednak znaczy nominowanie księcia Poniatowskiego marszałkiem... Francji czy szarża znanego bajkopisarza de Ségura na ostatnią baterię pod Somosierra wobec rozpropagowania wśród anglosaskich odbiorców tak licznych polskich jednostek i ich zasług? Kończąc utyskiwania nad "polską" częścią książki należy zwrócić uwagę na konsekwentne acz niefortunne stosowanie określenia "regimenty" w odniesieniu do polskich pułków, ale to należy już zrzucić na karb tłumaczenia.
Edytorsko książka jest bez zarzutu. Szkoda tylko, że polski Wydawca książki Dempseya nie zdecydował się na wzbogacenie jej o kolorowe ilustracje Martineta lub jeszcze lepiej Knötla. Jeden Mameluk, który pojawia się na okładce to zdecydowanie zbyt mało, by usatysfakcjonować miłośników barwy i broni.
Pojawienie się książki Guy C. Dempseya w Polsce, to znaczące wydarzenie dla miłośników epoki napoleońskiej. Obok Encyklopedii Wojen Napoleońskich Roberta Bieleckiego, to zdecydowanie najlepsze wydawnictwo słownikowo-encyklopedyczne na naszym rynku wydawniczym. Mimo pewnych niedociągnięć, o których wspomniano wyżej, U boku Napoleona... zawiera wiele użytecznych informacji i fascynujących szczegółów. To świetna lektura na długie zimowe wieczory i doskonały prezent gwiazdkowy zarówno dla zawodowego historyka, jak również fascynata empire'u. Wypada mieć nadzieję, że w obliczu kolejnych "okrągłych" rocznic napoleońskich, zarówno KiW, jak również inne wydawnictwa, częściej będą sięgały po książki dotyczące Napoleona i jego epoki.

Castiglione


Wydawnictwo: Książka i Wiedza
Wydanie I, 2005
Format 14,5 x 20,5 cm, 432 stron, twarda oprawa.
Cena detaliczna 58,00 PLN




KiW