Nasza księgarnia

Uwaga! Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

Nicolas Jean - de - Dieu Soult - książę Dalmacji (1769 - 1851)

Opublikowano w Marszałkowie Cesarstwa

Syn ubogiego notariusza, Mikołaj Jan Boży Soult, dzielny zawadiaka i straszliwy rabuś. W czasie wypraw wojennych postępował według maksymy: „Fais ce que tu dois, advienne que pourra”, co w jego nader dowolnym przekładzie brzmiało: „Bierz, co się da, niech się dzieje, co chce”. Nie był wybitnym strategiem i chociaż zdobył w Hiszpanii fortecę Badajoz, zaraz potem umiał jakoś tak zrobić, że przegrał bitwę pod Albuhera, chociaż według wszelkich zasad sztuki wojennej i zdrowego rozsądku winien był ją wygrać. Wellington słusznie zauważył, iż Soult umiał wyprowadzić swoich żołnierzy prawidłowo na plac boju, po czym już zupełnie nie wiedział, co z nimi dalej zrobić.
Hobby Soulta stanowiło budowanie pomników. Gdzie tylko mógł — budował pomniki. W Boulogne jego żołnierze tak długo zachwycali się budowanym przez swego marszałka pomnikiem, dopóki nie dowiedzieli się, że na pokrycie kosztów tej budowy nie łoży rząd, lecz oni sami — Soult co miesiąc potrącał im jedną dniówkę z żołdu. Od tej chwili pomnik zupełnie przestał im się podobać, a jeden z pułkowników zauważył:
— Gdyby do sławy dochodziło się tak łatwo, jak do pieniędzy, nasz marszałek byłby najsławniejszym człowiekiem świata.
Soult starał się nie zaniedbywać i sławy, gdyż był bardzo ambitny.Był to w ogóle najbardziej ambitny spośród marszałków Napoleona. Pierwszą ambicją Soulta było zostać piekarzem. W tym celu uciekł w młodości z wojska, ale rodzina nie pozwoliła mu zamienić prochu na mąkę i kazała wrócić do szeregu. Druga największa ambicja Soulta dotyczyła jego tytułu książęcego. Jak już zapewne zauważyłeś Czytelniku, Napoleon przyznawał swym marszałkom tytuły książęce albo z nazwami bitew, w których się odznaczyli, albo z nazwami prowincji Cesarstwa. Ci, którzy otrzymywali te drugie, byli wściekli, gdyż taki tytuł mógł budzić podejrzenie, iż nie odznaczyli się w żadnym boju. Soult wymarzył sobie, że zostanie księciem Austerlitz. Uważał, że ma do tego prawo, gdyż dowodząc centrum odegrał w tej bitwie czołową rolę. Ale, jak pamiętamy, Napoleon wygrał pod Austerlitz sam, za pomocą swych „uwiedzionych dzieci”, i nie zamierzał dzielić się tą chwałą z nikim. W rezultacie Soult otrzymał tytuł księcia Dalmacji i nigdy nie mógł tego przeboleć.
Wiele lat później, w roku 1826, Austriacy, których drażniło, że Francuz nosi tytuł z nazwą należącego do nich terytorium, anulowali mu owo księstwo Dalmacji. Wówczas cała Francja, od pucybutów do Wiktora Hugo, wpadła w szał i zatarg dyplomatyczny wisiał na włosku. Przerażony Wiedeń przypomniał sobie o największej życiowej ambicji Soulta i chcąc załagodzić namiętności ofiarował mu jako rekompensatę... wymarzony tytuł we wspaniałym brzmieniu: Soult-Austerlitz!
Była niegdyś taka chwila, że za ten tytuł Soult oddałby rękę, pół życia, wszystko, lecz jedyny człowiek, od którego Soult przyjąłby ten tytuł, nie żył już od prawie sześciu lat. Stary marszałek z pogardą odrzucił propozycję.
Tym gestem Soult zademonstrował swą wielkość. Bo oni wszyscy, cała ta banda łapserdaków, których Napoleon wydźwignął z rynsztoka na podium Europy, byli na swój sposób wielcy.

 

W. Łysiak, Cesarski poker

 

W pewnej chwili Napoleon zwrócił się do Soulta, ktorego korpus stał w środku i spytał: "Ile będziesz potrzebował czasu na zdobycie tamtego wzgórza?" "Dwadzieścia minut, Sire" - odparł Soult [...] W ciągu dwudziestu minut wzgórze zostało zdobyte i drugie arcydzieło taktyczne w historii wojen [...] skończone.

 

W przekonaniu Soulta zwycięstwo pod Austerlitz było jego wyłączną zasługą i dawał do zrozumienia, że jeśli kiedykolwiek będzie mowa o nadaniu mu jakiegokolwiek tytułu, to on nie miałby nic przeciwko temu, żeby został [...] księciem Austerlitz. [...] W 1826 roku [...] Soult stał się przedmiotem dyplomatycznego sporu. Rząd bowiem austriacki ni stąd, ni zowąd postanowił nie uznawać tytułów nadanych przez cesarza, a pochodzących od nazw miejscowości znajdujących się bądź na austriackim, bądź italskim terytorium. [...] Ofiarowano Soultowi zamiast tytułu księcia Dalmacji tytuł księcia Soult – Austerlitz. Była niegdyś chwila, gdy Nicolas Jean – de – Dieu – Soult oddałby swą prawą rękę za tytuł Soult – Austerlitz, lecz chwila ta minęła, i jedyny człowiek, od którego by Soult ten tytuł przyjął, już prawie od sześciu lat spoczywał w grobie.

 

Soult, któremu Burbonowie niedowierzali, został zaliczony do objętych amnestią [...] wrócił do Francji innym człowiekiem: surowym, dumnym i zimnym. "Pozwolisz sobie przedstawić kolegę spod Waterloo" - rzekł raz jeden z jego przyjaciół, wskazując towarzyszącego mu oficera. "Nie wiedziałem - odparł książę Dalmacji - że miałem pod Waterloo jakiegoś kolegę oprócz marszałka Neya".

 

A. G. Macdonnel, Napoloen i jego marszałkowie