Nasza księgarnia

Uwaga! Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

Louis Nicolas Davout - książę Auerstädt i Eckmühl (1770 - 1823)

Opublikowano w Marszałkowie Cesarstwa

Ludwik Mikołaj Davout pochodził ze starej szlacheckiej rodziny burgundzkiej, w której tradycje żołnierskie były tak silne, iż mówiono: „Za każdym razem, kiedy rodzi się Davout, jedna szabla wychodzi z pochwy”. On także początkowo nie lubił Napoleona, aż do bitwy pod Abukirem w Egipcie. Po bitwie zaczął się na coś skarżyć, a wówczas Bonaparte wziął go pod ramię i wprowadził do namiotu. Nikt przy tej rozmowie nie asystował i nie wiadomo, w jaki sposób korsykański czarodziej uwiódł Burgundczyka. Faktem jest jednak, że po wyjściu z namiotu Davout stał się najwierniejszym sługą „boga wojny”. Jako jeden z nielicznych marszałków nie zdradził go w roku 1814 i jako jedyny nigdy nie uznał Burbonów. Macdonnell napisał o Davoucie: „Davout miał dziwny charakter. Był to człowiek zimny, twardy, wielki rygorysta, uparty i najzupełniej nieprzekupny. Łączył w sobie bezustanną dbałość o żołnierzy, którzy kochali go, lecz bali się go jak ognia, z nielitościwą surowością w stosunku do swoich oficerów, szczególnie pułkowników, gdy zaś został marszałkiem, do generałów, którzy nienawidzili go z całej duszy”. Tu trzeba wyjaśnić, dlaczego żołnierze „kochali go, lecz bali się jak ognia”. Bali się, albowiem za najmniejszy objaw braku dyscypliny, nie mówiąc już o rabunku i gwałcie, dostawało się w korpusie Davouta na pożegnanie kilka gramów ołowiu w głowę (powiadano, że „tam, gdzie jest Davout, kurczęta mogą bez obawy spacerować między koszarami”). A kochali dlatego, że był to jedyny korpus, w którym nigdy nie brakowało ani jednego sanitariusza czy kuchni polowej. Historycy twierdzą, iż Davout był „jedynym uczniem Napoleona” i że „jako jedyny pojmował głębię napoleońskich koncepcji strategicznych”, z czym trudno dyskutować. W swej najlepszej dyspozycji znajdował się Davout pod Auerstaedt i Eckmuhl, dzięki czemu otrzymał od cesarza tytuły księcia Auerstaedt i Eckmuhl. W mizernym raczej stopniu zrekompensowało mu to fakt, iż podczas piętnastu lat trwania epoki napoleońskiej zazdrosny Bonaparte stale usuwał go w cień mniej utalentowanych kolegów-marszałków, nie powierzając stanowisk odpowiadających zdolnościom Davouta. Davout, chociaż pod wszystkimi względami był przeciwieństwem „nędznika Ponte-Corvo”, miał — jak Bernadotte — tylko jednego przyjaciela. Przyjacielem Bernadotte'a był Ney, najodważniejszy, lecz i najbardziej naiwny z satelitów Napoleona. Przyjacielem Davouta był marszałek Oudinot, jedyny człowiek, z którym Davout był na „ty”, nawet w pismach oficjalnych. Kiedy w roku 1815, tuż przed Waterloo, Oudinot opowiedział się przeciw Napoleonowi, marszałek Davout, wówczas minister wojny, suchym, bezimiennym rozkazem polecił mu udać się do swoich dóbr i na zawsze zerwał przyjacielskie stosunki łączące go z Oudinotem od dwudziestu lat. Davout, chociaż dyskryminowany przez cesarza, nigdy nie uleczył się z pewnego rzadkiego, organicznego defektu: miał wyjątkowo mało pojemne serce — nie było w nim miejsca na dwie lojalności.

W. Łysiak, Cesarski poker

   W roku 1814, gdy większość jego kolegów skapitulowała już przed aliantami, bądź zdradziła Napoleona, Davout bronił się do ostatka w dalekim Hamburgu i kiedy oblegający donieśli mu o kapitulacji armii francuskiej i wezwali do złożenia broni, odparł pogardliwie: "Cesarz nie ma w zwyczaju przysyłać mi rozkazów za pośrednictwem rosyjskich oficerów!"

   Po powrocie z Elby Napoleon wezwał go do siebie i zaproponował stanowisko ministra wojny. Dyskryminowany przez 20 lat Davout odmówił. Wówczas Bonaparte podszedł do niego i powiedział cicho: "Słuchaj, oni wszyscy myślą, że działam w porozumieniu z cesarzem Austrii [...]. To nie prawda. Jestem sam przeciw całej Europie..." "Przyjmuje ministerium!" - przerwał Davout.

   Triumf sojuszników był niemal zupełny. Pozostawało tylko skończyć z jednym człowiekiem. Marszałek książę Eckmühl zajmował wciąż jeszcze stanowisko ministra wojny i żądał, aby udzielono amnestii wszystkim, niezależnie od wyznawanych przez nich w ciągu Stu Dni zapatrywań politycznych. Odmówiono mu [...]. Nie zrażony tym Davout ponowił żądanie. Wtedy polecono marszałkowi Macdonaldowi zobaczyć się z nim i dowiedzieć co on zamierza uczynić. "Rozporządzam 150 tys. bagnetów, 30 tys. szabel i 750 działami - powiedział Davout - jeśli amnestia nie zostanie udzielona przeprawię się przez Loarę i rozpocznę wojnę". [...] Wodzowie sojuszników podpisali żądaną amnestię i wtedy Davout złożył swoje ostatnie dowództwo. Marszałek książę Eckmühl i Auerstädt pozostał niezwyciężony do końca.

A. G. Macdonell, Napoleon i jego marszałkowie