Nasza księgarnia

Michaił Goleniszczew-Kutuzow (1745-1813)

Opublikowano w Wrogowie Cesarza

Książę Michał Illarionowicz Goleniszczew-Kutuzow, uczestnik wielu kampanii wojennych, był jedną z najbardziej interesujących postaci epoki i jednym z największych szczęśliwców. Pod Oczakowem kula karabinowa weszła mu w głowę przez jedną skroń, przewędrowała przez "sinus frontalis", uszkadzając po drodze oko, i wyszła drugą, nie odbierając życia. Od tej pory Kutuzow miał tylko jedno oko, lecz to w żadnym stopniu nie zmniejszyło jego zdolności spostrzegania ładnych buziaków. Byśmy lepiej mogli poznać tego wielbiciela swawolnych dam (Laszek w szczególności), kilka opinii o nim. Doktora Franka z roku 1809:
"Liczył on sześćdziesiąt cztery lata życia, był otyły i już zaczynał słabnąć na siłach. Wzrostu średniego, obejście miał grzeczne i doskonale mówił po francusku i po niemiecku. Nieustraszony na polu bitwy, był niezmiernie miły i uprzejmy w towarzystwie. Szczególnie lubił towarzystwo kobiet, dla których, pomimo podeszłego wieku, zawsze miał słabość (...) Otworzył on dla publiczności ogród przy swoim pałacu i nad bramą kazał umieścić napis: "Kto wchodzi do mego domu - robi mi zaszczyt; kto przychodzi do mego ogrodu - sprawia mi przyjemność".
Do tego ogrodu zwykł przychodzić po obiedzie sam Kutuzow, mając kieszenie pełne cukierków, które rozdawał dzieciom i ich bonom, szczególnie, jeżeli te ostatnie były przystojne. Niejedna kurtyzana korzystała z tego. Jedna z nich szczególnie zajęła sobą generała. Była tak niezwykle piękna, że nawet panie wileńskie zachwycały się nią, a p. Kutuzow nie wahał się przedstawić ją znajomym damom. Sam słyszałem, jak mówił do pani Bennigsenowej: "Czy widziała pani kiedy kobietę piękniejszą od Anety?", a potem: - "Chodź tu moja kochana, pokaż się pani baronowe j".
Ta osóbka znana była w Wilnie pod nazwą "0 s t r o b r a m s k i e j", ponieważ uprawiała swoje rzemiosło zamieszkawszy w bliskości obrazu Matki Boskiej, który to obraz ściągał mnóstwo pobożnych, a że znajdował się na bramie "0strej", przeto i Matka Boska na tym obrazie nazywała się Ostrobramską. Ta okoliczność dała powód do następującego qui pro quo. Ksiądz Lautrec, emigrant francuski, był obecny przy opisanej wyżej prezentacji Anetki i ma się rozumieć był bardzo zgorszony. Gdy wkrótce złożył wizytę pani Bennigsenowej, zastał ją wyszywającą złotem sukienkę do obrazu. Na pytanie dla kogo jest ona przeznaczona, pani Bennigsenowa odpowiedziała, że dla "0strobramskiej". Oburzenie księdza, który znał pod tym imieniem Anetkę, granic nie miało. "Ach pani - zawołał - jak można do tego stopnia posuwać pobłażliwość dla podobnych kreatur! (...) Jeżeli już p. Korsakow mało dbał o moralność, publicznie ukazując się w loży ze swymi dwiema córkami z nieprawego łoża, to p. Kutuzow poszedł jeszcze dalej, bywając w teatrze z kochanką i jej krewnymi. Publiczność sarkała...".
Równie blisko jak Frank znający Kutuzowa francuski emigrant w służbie rosyjskiej, hrabia Langeron, namalował taki konterfekt naczelnego wodza rosyjskiego:
"Trudno chyba bardziej być rozumnym od księcia Kutuzowa i posiadać jednocześnie mniej charakteru, umieć łączyć chytrość ze zręcznością, tak małe zdolności z brakiem poczucia moralnego. Przy tym niezwykła pamięć, duże wykształcenie, uprzejmość i elokwencja, nieco sztucznej dobroduszności, oto dodatnie cechy Kutuzowa. Natomiast wyłaziły z niego niepohamowana gwałtowność i chamstwo, gdy unosił się gniewem lub gdy mógł kogo potraktować z góry, za to umiał się mistrzowsko płaszczyć przed wybrańcami łaski carskiej; należy do tego jeszcze dodać skrajny egoizm i rozwiązłość oraz bezceremonialność w zdobywaniu pieniędzy, a będziemy mieli pełny obraz tego bitego lenia, któremu było zawsze wszystko jedno - napliewat!".
Z kolei Marian Kukiel wyraził następującą opinię o Kutuzowie w roku 1812: "Niegdyś bitny żołnierz, teraz starzec 67-letni, schorowany, zatyły, niezdolny na koniu się utrzymać, babiarz, włóczący za sobą dziewczęta po obozach, umysłowo zgnuśniały, lekkomyślny i skorumpowany, zresztą chytry jak Grek, o sprycie naturalnym Azjaty, a wykształceniu Europejczyka, przy tym wojnie tej w głębi duszy niechętny, wcale nie skłonny mierzyć się z Napoleonem, przez nieprawdopodobne zdarzenie miał być wodzem narodowym, następcą Suworowa, w przeciwieństwie do twardego, surowego, zaciętego żołnierza, jakim był Barclay".
Kukiel innym razem skrócił to i napisał o Kutuzowie:
"Sybaryta i rozpustnik, pozbawiony wszelkich zalet żołnierskich, ale z natury ostrożny i przebiegły". Była to półprawda. Wielką zaletą żołnierską grafa Goleniszczewa-Kutuzowa była chytra wytrwałość, ta - jak to sformułował Ambrose Bierce - "dziwna zaleta, która pozwala średniakowi odnieść sukces bez sławy". Wytrwałość i piekielne szczęście.
Tymi samymi zaletami - cierpliwością i szczęściem w grze - dysponował car, trzymający w dłoni figurę pod tytułem Kutuzow, i dlatego odniósł w roku 1812 ostateczny sukces - bez zwycięstwa i bez sławy.

Źródło: W. Łysiak, Cesarski poker