Nasza księgarnia

Piotr Chrystianowicz Wittgensztein (1768-1843)

Opublikowano w Wrogowie Cesarza

Piotr Chrystianowicz Wittgensztein (wł. Peter Ludwig Adolf Wittgenstein-Zein-Berlenburg) wywodził się ze znanego pruskiego rodu. Syn generała-porucznika służącego za czasów carycy Katarzyny II, Chrystiana Ludwika Kazimira Wittgensteina-Zein-Berlenburga. Urodził się w Nieżynie (dzisiaj zachodniopomorskie). Wcześnie stracił matkę i wychowywał się w domu krewnego swojej macochy, ks. M. Sołtykowa. Służbę rozpoczął w 1781 r. w semionowskim pułku lejbgwardii, w 1789 został wachmistrzem w konnym pułku lejbgwardii. W 1793 r. wypromowany na majora i przydzielony do ukraińskiego pułku lekkokonnego. Działając w ramach korpusu generała Derfeldena wziął udział w tłumieniu powstania kościuszkowskiego w Polsce w 1794 r. Za odznaczenie się w bitwie pod Ostrołęką, w której zaatakował i zniszczył polską baterię odznaczony orderem Św. Jerzego 4 klasy, natomiast za uczestnictwo w szturmie i rzezi Pragi odznaczony Złotym Krzyżem. Polską kampanią Wittgenstein zakończył awansem na stopień podpułkownika. Służąc w korpusie W. Zubowa, walczył w wojnie z Persją. Uczestniczył w zajęciu Derbenta. Po zdobyciu twierdzy wysłany został do Petersburga z wieścią o jej zdobyciu. Od 1797 r. w rostowskim pułku huzarów. W 1798 r. pułkownik w achtyrskim pułku huzarów, następnie mianowany na generała-majora i w latach 1799-1801 dowódca mariupolskiego pułku huzarów. Od stycznia do kwietnia 1801 r. poza armią. Po powrocie przydzielony do jelizawietskiego pułku huzarów. W latach 1802-07 ponownie był dowódcą mariupolskiego pułku huzarów.
W kampanii 1805 r. w armii Kutuzowa - dowodził Brygadą Piechoty w 9DP.
Za odznaczenie się w czasie walk z francuską konnicą Murata pod Amstetten odznaczony orderem Św. Jerzego 3 klasy. Pod Wiszau na czele trzech pułków lekkiej kawalerii rozbił francuski oddział konnicy. Brał udział również w bitwach pod Sztrembergiem, Kreims i Austerlitz.
W armii mołdawskiej generała Michelsona wziął udział w pierwszej fazie wojny z Turcją 1806-07. Uczestnik zdobycia Chocimia.
W 1807 przeszedł do armii Bennigsena, w której został dowódcą awangardy w korpusie generała Essena i wziął udział w kampanii 1807. Walczył pod Ostrołęką, gdzie rozbił francuską kawalerię, za to odznaczony został orderem Św. Włodzimierza 3 klasy. 12 grudnia 1807 r. mianowany został na stopień generała-porucznika i na dowódcę huzarskiego pułku lejbgwardii. W armii finlandzkiej wziął udział w wojnie ze Szwecją 1808-09. W 1811 r. dowodził oddzielnym korpusem w rejonie Inflant i Estonii.
W kampanii 1812 dowodził I KP 1. Armii. Zadaniem jego było osłanianie Sankt- Petersburga i Nowogrodu oraz operowanie po obu brzegach Dźwiny przeciw korpusom francuskim znajdującym się na tym obszarze, które mogłyby przejść rzekę i zagrozić Petersburgowi i Nowogrodowi. Wyznaczono mu linię komunikacyjną na Siebierz, Psków i Nowogród. Natomiast jego przednia straż pod dowództwem Kulniewa stanęła pod Balinem.
Wittgenstein zorientowany, że WA idzie w kierunku Połocka, a pod Dzisną pozostawiono korpus Oudinota, nad dolną Dźwiną od Dynenburga po Rygę operuje korpus Macdonalda, powziął myśl śmiałego ataku na tyły WA. Postanowił przejść Dźwinę pod Drują i uderzyć na korpus Oudinota. Zaniechał tego, kiedy dowiedział się, że w tym rejonie również znajdują się korpusy Neya i Davouta, a korpus Macdonalda kieruję się w stronę Rzeżycy i Lucyna. Wittgenstein skoncentrował się pod Rosicą - 4 mile od Drui i 3km od Dryssy, wysuwając oddziały Helfreicha, Balcka i przednią straż w osłonę nad rzeka Swolną i dalej ku górnej Dryssie, powziął myśl zwrócenia się przeciw korpusowi Oudinota. Idąc na Kochanowicze i Klasice, chciał zastąpić drogę temu korpusowi kierującemu się w stronę Siebieża.
19 lipca odniósł zwycięstwo nad korpusem Oudinota pod Klajsticami, za co otrzymał order Św. Jerzego 2 klasy i order Św. Aleksandra Newskiego oraz coroczną dożywotnią rentę w wysokości 12000 rubli przyznaną po zakończeniu czynnej służby. Było to jego najświetniejsze zwycięstwo. Dzięki nocnemu przegrupowaniu i natarciu rozpoczętemu jeszcze przed świtem Wittgenstein zdobył cały obóz z wozami amunicyjnymi korpusu Oudinota i wziął do niewoli 900 Francuzów. Twarda i aktywna obrona pod Klajsticami i Jakubowem ocaliła Petersburg od grożącego mu oblężenia i zatrzymała natarcie Macdonalda na Rygę. Marszałek Oudinot zmuszony został nocnymi manewrowymi działaniami Wittgensteina do wycofania się do Połocka. W bitwach 18-19 i 20 lipca Francuzi w starciach z korpusem Wittgensteina stracili 10000 żołnierzy, w tym 2000 z nich dostało się do niewoli. Straty Wittgensteina podawane przez Rosjan wyniosły 4300 ludzi.
Po zwycięstwach pod Jakubowem i Klajsticami Wittgensteina ruszył w kierunku Hołowszczyzny, gdzie rozgromił kolejny raz oddziały Oudinota. Po tym stanął w Biełoje, bliski był owładnięcia całego brzegu Dźwiny między Połockiem a Dyneburgiem. Sam ranny z wojskiem bardzo osłabionym przez straty bojowe nie zdecydował się atakować silnego przeciwnika na ufortyfikowanej pozycji pod Połockiem. Skarżył się na brak amunicji, chciał uzupełnić luki w korpusie. Na wiadomość o zjawieniu się korpusu Macdonalda pod Dyneburgiem i przeprawie pod Kryżborkiem przesunął się w dół Dźwiny w okolicę Rosicy i Zamosza, zostawiając kawalerię w obserwacji pod Połockiem, zajął Dryssę i Druję. Tutaj powziął wiadomość, że część korpusu Macdonalda stoi w Kalkowniach, a druga część pod Dyneburgiem. Zamierzał uderzyć na nie i już rozpoczął budowę mostu na Drui. Tymczasem Wittgenstein dowiedział się, że Korpus Oudinota dostał posiłki i wyruszył w kierunku Dryssy. Jednocześnie Barcley zawiadomił go o podjętej ofensywie połączonych armii rosyjskich i wezwał, aby wspomógł natarcie na lewej flance. Wittgenstein zostawił jazdę, aby obserwowała ruchy Macdonalda, a on wraz z korpusem zasilonym przez oddziały rezerwowe ruszył w kierunku Połocka. Korpusem jego dowodził gen. D'Auvray, gdyż Witgenstein leczył ranę. Objął ponownie dowództwo 14 sierpnia, a 16 sierpnia rozpoczął pierwszą bitwę pod Połockiem. Bitwa ta trwająca do18 sierpnia zakończyła się klęską Wittgensteina zadaną przez francuskie korpusy Oudinota i Saint-Cyra. W wyniku tej porażki Wittgenstein wycofał się traktem siebierskim i dziśnieńskim.
Po bitwie pod Połockiem nastąpiła przerwa w działaniach nad Dźwiną. Bezczynność Saint-Cyra pozwoliła Wittgensteinowi przetrwać ciężki dla niego okres po przegranej bitwie. Utrzymał się o jeden przemarsz od Połocka pod Siwoszną nad Dryssą. Siły jego zrazu były o połowę słabsze od francusko-bawarskich, jednak z czasem narastały przez napływ nowych posiłków i oddziałów z Petersburga i Nowogrodu. Po tym napływie rezerw i po włączeniu do jego sił korpusu finlandzkiego miał 50 tys. ludzi pod bronią. Wyzyskując przewagę swojej jazdy prowadził wojnę szarpaną. 21 września jego oddziały rozbiły pod Kozianami 3p. lansjerów francuskich.
16 października 1812 r. rozpoczął ofensywę na Połock - trzema kolumnami przeciwko znajdującemu się tam korpusowi Saint-Cyra. Atak ten jednak, mimo że dobrze przygotowany, został powstrzymany przez Francuzów. Dopiero drugie jego natarcie 20 października zmusiło Francuzów do wycofania się za Dźwinę i oddania Połocka. Za ten czyn został mianowany na generała kawalerii. Straty Witgensteina były znaczne - 8 tys. ludzi, tyle samo co Saint-Cyr. Wittgenstein w czasie drugiej bitwy pod Połockiem wziął 2 tys. jeńców. Połączona ofensywa Korpusu Wittgensteina z korpusem finlandzkim przyczyniła się do rozdarcia lewego skrzydła WA. Po zwycięskiej bitwie pod Połockiem Wittgenstein zebrał swój korpus 30 października pod Czasnikami i rozpoczął natarcie na znajdujący się tu korpus Saint-Cyra, Oudinota i Victora. Wittgenstein przekroczył Dźwinę i 1 listopada dopadł korpusy marszałków pod Czasznikami. Zacięta bitwa nie zakończyła się rozstrzygnięciem, choć to Rosjanie pozostali na polu bitwy. Francuzi odeszli w stronę Czerei, zaś Wittgenstein, nie mając liczebnej przewagi, nie ryzykował, pozostając pod Czasznikami. Zgodnie z rozkazem kwatery głównej, obsadził linię Uły, od Lepla do jej ujścia do Dźwiny. Wittgenstein nie był już tak silny, jak na początku (jego armia stopniała do ok. 30 tysięcy). Wpływ na to miały nie tylko straty bitewne, ale również konieczność pozostawienia garnizonów w Połocku i Witebsku.
Wittgenstein, który przejściowo stracił Victora z oczu, pomaszerował na Barany, tylko 30 kilometrów w linii prostej od Studzianek. 25 listopada korpus Victora połączył się z siłami głównymi WA na drodze moskiewskiej. Następnego dnia Wittgenstein, zastanawiając się czy iść na Studzianki, czy na Borysów, wybrał to drugie rozwiązanie. Rosyjski generał uznał, że odskok Victora na Łosznicę odsłonił Studzianki, a więc Napoleon na pewno nie będzie się tam przeprawiał. Pozostał tylko Borysów. Wieczorem tego dnia forpoczta Wittgensteina spotkała się z korpusem Płatowa, strażą przednią Kutuzowa.
Wittgenstein uważał, że Napoleon chce forsować Berezynę, gdzieś pod Bobrujskiem, a ponieważ on ma rozkaz bronić linii rzeki Uły, nie może iść z odsieczą Cziczagowowi. W dodatku w razie bitwy Cziczagow i Kutuzow będą zbyt daleko, by mu pomóc. Siły główne WA były przez niego oceniane na 80 tys. żołnierzy, zaś połączone korpusy Victora i Oudinota na dalszych 40 tysięcy.
Przy jego 30 tys. Rosjan dalszy marsz musiał być ze wszech miar ostrożny. Oczywiście, w tej sytuacji utrata kontaktu bojowego z korpusami francuskimi była tylko kwestią czasu. W dodatku Wittgenstein nie zorientował się w porę, że 20 listopada odszedł Oudinot, zaś w cztery dni później opuścił go także Victor. Tak więc Rosjanie przez pewien czas maszerowali całkiem sami. 27 listopada Wittgenstein ruszył na Borysów. W drodze na Borysów nadeszły do niego informacje o francuskich mostach w Studziance. Po rozważeniu wariantów sytuacji: marsz na Studzianki i walna bitwa z Napoleonem lub marsz na Stary Borysów i odcięcie napoleońskiej forpoczty - korpusu Oudinota, marsz na Borysów, aby obejrzeć sobie bezludną panoramę rzeki - wybrał marsz na Stary Borysów. Spotkania z Napoleonem Wittgenstein się przestraszył, zaś w Starym Borysowie mógł liczyć na odsiecz forpoczty Kutuzowa - korpusy Płatowa i Jermołowa. Jednak obliczywszy, że Kutuzow może przybyć najszybciej w nocy, celowo zwolnił marsz, aby wyjść nad Berezynę razem z nim. To był błąd. Wittgenstein zmarnował tym samym szansę odcięcia, a może nawet rozbicia na lewym brzegu rzeki ariergardy WA - korpusów Davouta i księcia Eugeniusza. Nie mówiąc już o zagarnięciu masy maruderów.
Dopiero 27 listopada po południu forpoczta Wittgensteina - 5-tysięczna dywizja gen. Włastowa - wkroczyła do opuszczonego przez maruderów Starego Borysowa, po czym rozwinęła się na wzgórzach frontem ku miastu. Rosyjskie baterie całkowicie pokryły ogniem drogę do Borysowa. Na lewo od Włastowa stanął 12-tysięczny korpus Steinheila, idący za trzonem korpusu Wittgensteina. W samym Borysowie tymczasem stała francuska 12. dywizja piechoty gen. Louis Partouneaux (3,5 tys. piechoty i 0,5 tys. jazdy lekkokonnej) wydzielona z ariergardy korpusu Victora.
Z chwilą pojawienia się Włastowa w Starym Borysowie, dywizja Partouneaux, w obawie przed odcięciem, wymaszerowała z Borysowa w stronę Studzianki. Doszło do zaciętej bitwy z oddziałami Wittgensteina; szczególnie ciężkie walki toczyły się o folwark Stary Borysów. Klęska dywizji Partouneaux pod Borysowem opóźniła uderzenie Wittgensteina na Studzianki do następnego dnia. Przypuszczalnie poświęcenie 12. dywizji piechoty w Borysowie, miało uratować resztę WA podczas przeprawy przez Berezynę, a jednocześnie dać cesarzowi wolną rękę w spotkaniu z armią Cziczagowa. Niestety, francuski generał, chyba nie zrozumiał swojej roli kozła ofiarnego, i zamiast tkwić w Borysowie, postanowił przebić się do Studzianki. Po utracie tej dywizji Bonaparte chwilowo stracił przynętę. Rychło na lewy brzeg rzeki przeszła 26. dywizja piechoty gen. Hermanna Daendalsa (także z korpusu Victora), a w samej Studziance skoncentrowana została dywizja polska gen. Jean Girarda. Wittgenstein chwycił przynętę. Pojawienie się obu dywizji francuskich uznał za próbę odsieczy dla dywizji Partouneaux. Ponadto nie lubił Cziczagowa oraz bał się Napoleona, który sprytnie to wykorzystał, dając mu szansę wykazania się w bitwie z poświęconymi figurami.
Wittgenstein wybrał więc słabszego rywala (Victora), zaś Cziczagowa pozostawił samemu sobie. Bitwa ta zakończyła się dla Wittgensteina porażką. Bowiem ani nie rozbił Victora, ani nie udzielił pomocy armii Cziczagowa. Oddany na poświęcenie korpus Victora spisał się na medal, kupując cenne godziny na dalszą ewakuację WA. Francuzi stracili prawie 4,3 tys. poległych, rannych i jeńców, podczas gdy straty Rosjan oficjalnie nie przekroczyły 2 tys. żołnierzy, w tym 0,8 tys. poległych. W rzeczywistości mogły być jednak dwa razy wyższe. Przy przewadze sił 4:1 Wittgenstein nie musiał jednak liczyć się z każdym żołnierzem. Jednak jego tak nieudolne działanie spowodowało, że część WA zdołała przejść przez Berezynę.
Spod Berezyny ruszył w kierunku Litwy ku Niemenowi. Jego korpus idący ku Niemenowi liczył sobie 40 000 Po dotarciu 17 grudnia ruszył z Niemenowa w kierunku Kiejdan i zatrzymał się tutaj zgodnie z rozkazem Kutuzowa. Wyprawił naprzód oddział generała-adiutanta Kutuzowa zasilony przez straż przednią Włastowa, a w dół Niemna skierował mocny podjazd Dybicza, mianowanego właśnie na generała-majora. Kutuzow 20 grudnia był w Jurburgu, a 22 stanął w Tylży. Dybicz 20 grudnia był w Kołtynianach, skąd poszedł na Telsze, ale zawrócił, gdyż minął się z Macdonaldem i 25 grudnia ponownie stanął w Kołtynianach. Tego dnia Wittgenstein, w myśl decyzji cara żądającego ofensywy, bez wytchnienia ruszył spod Kiejdan na Czejkiszki i Wielonę. 28 grudnia Wittgenstein był już w J u r b u r g u, skąd wysłał list do Yorka, dowódcy korpusu pruskiego będącego już w Taurogach, gdzie spotkał się z Dybiczem w sprawie zawarcia konwencji, która by neutralizowała jego korpus. W liście tym Wittgenstein nakłaniał Yorka do podpisania konwencji i przejścia na stronę Rosji. W czasie kiedy trwały rokowania w Taurogach, Wittgensteina zdobył Królewiec. Stamtąd udał się na skrócone zimowe leża do Wielkopolski, by 11 marca (27 lutego) 1813 r. wkroczyć do Berlina.
W kampanii 1813, po śmierci feldmarszałka Kutuzowa, został dowódcą armii rosyjskiej i armii pruskiej, a u jego boku Dybicz został wtedy armijnym kwatermistrzem. W czasie kampanii saskiej 1813 nie potrafił jednak poradzić sobie z wielkimi masami wojsk. Został pokonany pod Luetzen, gdzie przypuszczając mylnie, że armia francuska tworzy długą kolumnę od Jeny do Lipska, chciał zaskoczyć jej flankę, skupiwszy swe oddziały pod osłoną nocy. Pomysł był trafny, wykonanie wypadło dużo gorzej. Przede wszystkim Wittgenstein chciał przed uderzeniem skoncentrować swoją armię, na co stracił zbyt dużo czasu. Następnie wskutek błędnych rozkazów, ta koncentracja sił zakończyła się dopiero w południe, zamiast o 7-ej rano. Na koniec, mając już większość sił do dyspozycji, zamiast korzystać z tego i otoczyć zaskoczony III korpus Neya, Wittgenstein zużył kolejno swe siły, rzucając je etapami przeciwko francuskim punktom oporu, a trzymając w odwodzie całą swoją potężną jazdę. Po kolejnej porażce pod Budziszynem odwołany ze stanowiska głównodowodzącego armią na rzecz Barcleya de Toly. Wittgenstein natomiast został dowódcą straży przedniej armii rosyjskiej, a następnie korpusu. Wykazał jednak dowodząc swoim korpusem osobistą odwagę pod Dreznem i Lipskiem, za co otrzymał "złotą szablę" z diamenetami i lawrami i austriacki wojskowy order Marii Teresy.
W kampanii 1814 dowodził korpusem i walczył pod Bar-sub-Aube - tam zostaje ranny, ale mimo odniesionej kontuzji pozostał na polu bitwy.
W 1818 mianowany na dowódcę 2 Armii za Bennigsena. W tym samym roku zostaje członkiem Rady Państwa, a w 1826 podczas koronacji Mikołaja I otrzymał dowództwo nad mariupolskim pułkiem huzarów i został mianowany na feldmarszałka . W pierwszej fazie wojny z Turcją 1828-29 głównodowodzący armią rosyjską. Zdobył Mohacz i Braiłowo oraz Warnę, za co otrzymuję order Św. Andrzeja Powołańca z diamentami. Jednak następnie został zastąpiony przez swego dawnego kwatermistrza - młodego i ambitnego Iwana Dybicza. Po tym afroncie wycofał się z politycznego życia i zaszył się w posiadłości w Kamieńcu Podolskim. W 1828 r. mianowany księciem, a w 1834 mianowany również księciem pruskiej korony. Żonaty był z Antuannetą Stanisławową Snarskają (1779-1855). z tego związku miał troje dzieci. Dwóch synów Lwa (1799-1866), pułkownika kawalerii, Georgija (1807-1857) oraz córkę Emilię (1801-1869), która była żoną Piotra Trubeckiego gubernatora Charkowskiej, smoleńskiej i Orłowskiej gubernii.
Zmarł 30 maja 1843 r. w Lemberg w Austrii.

Opracował: Andrzej Młynarczyk