Nasza księgarnia

Uwaga! Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

Bitwy pod Jeną i Auerstädt

Opublikowano w Mapy i plany bitew

Aby osiągnąć Łabę i oskrzydlić rozrzuconą w Turyngii armię pruską, należało najpierw sforsować rzekę Saalę, dopływ Łaby, a następnie utworzyć przyczółki na jej drugim brzegu. Najdogodniejsze miejsca znajdowały się w miejscowościach Koesen i Kahla. Pierwszą z nich obsadził Davout, a drugą Lannes i Augereau. Ci ostatni maszerując lewym brzegiem Saali wkroczyli do Jeny, a w dalszej kolejności osiągnęli Landgraffenberg. Wieczorem 13 października Napoleon wjechał do Jeny i z wysokości jednego z okolicznych wzgórz ujrzał potężną armię pruską księcia Hohenlohe, posuwającą się w drogę powrotną ku Weimarowi. Hohenlohe wiedział, że armia francuska wkroczyła do Jeny, ale nie przypuszczał, że prowadzi ją osobiście Napoleon z siłami głównymi. W nocy z 13 na 14 października pruski książę zatrzymał armię na drodze i niespodziewanie dla francuskiego cesarza postanowił wydać mu walną bitwę.
Napoleon sądził, że stoi naprzeciwko głównej armii pruskiej. Dlatego też skupił pod Jeną gros sił - korpusy Neya, Soulta, Lannes'a i Augereau oraz korpus Murata i gwardię cesarską - w sumie około 56 tysięcy żołnierzy. Natomiast korpus Davouta, który z Koesen przesunął się pod Naumburg, miał maszerować w kierunku Auerstädt, aby zajść nieświadomych Prusaków od tyłu. Dodatkowo korpus Bernadotte'a został skierowany w stronę Dornburga nad Saalą, posuwając się doliną rzeki wprost na Naumburg (gdzie stał Davout), miał uchwycić tamtejszy węzeł komunikacyjny prowadzący ku Lipskowi i Magdeburgowi. Ponieważ Bonaparte nie znał dokładnego położenia sił pruskich, polecił marszałkowi nasłuchiwanie odgłosu kanonady artyleryjskiej. Miało to być sygnałem, aby ruszyć na odsiecz samotnemu korpusowi Davouta.
Tymczasem armia pruska w momencie rozpoczynającej się kampanii wojennej daleka była od koncentracji, którą tak sprawnie i błyskawicznie przeprowadził Napoleon. Pod Eisenach, najdalej wysforowany na zachód, stał korpus gen. Gebharda von Blüchera, w okolicy Gothy - korpus gen. Ernsta von Ruchela zaś w centrum, pod Erfurtem - korpus księcia Karola Wilhelma Brunszwickiego. W sumie te trzy korpusy dawały pruskiemu księciu około 60,5-tysięczną armię. Najdalej na wschód, pod Jeną stacjonowała 45-tysięczna armia księcia Hohenlohe. Należy też pamiętać, że pod rozkazami księcia wirtemberskiego w Magdeburgu stał 20-tysięczny korpus, a na Śląsku w tamtejszych twierdzach rozlokowanych było około 25 tysięcy pruskich żołnierzy. Dowództwo pruskie rozporządzało więc mniej więcej 150-tysięczną armią, ale na skutek nieudolności i opieszałości, nie udało się Prusakom skoncentrować jej w jednym miejscu, tak że w bitwach generalnych w Turyngii biło się najwyżej 100 tysięcy żołnierzy pruskich.
Napoleon poinformowany o obecności pruskiej armii na drodze z Jeny do Weimaru, sądził początkowo, że ma do czynienia tylko z pruską forpocztą. Postanowił więc przyspieszyć bitwę już na ranek 14 października, obawiając się, że Prusacy mu uciekną. Gęsta mgła powodowała, że obie strony nie miały pojęcia, jakimi siłami dysponuje rywal. O godz. 6 rano korpusy Lannes'a i Augereau uderzyły na korpus Tauentziena, osłaniający armię księcia Hohenlohe od wschodu. Pozostawiony sam sobie korpus pruski po trzech godzinach zaciętej bitwy ustąpił kilka kilometrów na zachód, dając w ten sposób Napoleonowi pole, na którym mógł rozwinąć siły główne.
Tymczasem w okolicy Naumburga 26-tysięczny korpus Davouta przekroczył pod Koesen rzekę Soławę. Podchodząc pod miasteczko Hassenhausen, jego forpoczta - dywizja gen. Charlesa Gudina - natknęła się na korpus Blüchera. O miasteczko rozgorzały teraz ciężkie walki, w której Blücher chcąc odepchnąć Gudina, angażował stopniowo prawie cały korpus. Francuska piechota utrzymała się jednak do godz. 8.30, kiedy nadeszły posiłki - dywizja piechoty gen. Louisa Frianta i dywizja kawalerii gen. Jean Viallannesa. Blücher, który nie był w stanie sforsować potężnych czworoboków dywizji Gudina i Frianta musiał oddać pole i ustąpić na Eckartsbergę.
W okolicach Jeny Napoleon kontynuował natarcie, sukcesywnie rozwijając najlepsze dywizje z korpusów Soulta, Lannes'a, Augereau, Neya i Murata, całkowicie tym samym krepując ruchy księcia Hohenlohe. Na początek Soult wymierzył silny cios korpusowi gen. Hotzendorfa, odrzucając go na miasteczko Stobra. Forpoczta korpusu Neya, która nadeszła akurat na pole bitwy, z marszu uderzyła na korpus gen. Zeschwitza, powodując automatycznie generalną ofensywę reszty francuskich korpusów. Tauentzien doczekał się co prawda odsieczy od księcia Hohenlohe, ale pruskie przeciwnatarcie zostało przeprowadzone bardzo opieszale i nieudolnie. Sztywne linie piechoty pruskiej, posuwające się "schodami" ku liniom francuskim stanowiły idealny cel dla rozproszonych tyralier napoleońskich. Hohenlohe rozkazał, aby 25-tysięczny korpus gen. Grawerta przejął pałeczkę po krwawiącym korpusie Tauentziena. Nim jednak pomoc nadeszła, regimenty Tauentziena zostały już zdziesiątkowane i wyczerpane poczęły oddawać pole. W tej sytuacji książe wydał nowy rozkaz - cała armia miała ustąpić nieco do tyłu i obsadzić nowe linie obrony.


W międzyczasie trwała zaciekła bitwa o miasteczko Hassenhausen. Davout trzymał się mocno, wobec czego książę Karol Wilhelm Brunszwicki pchnął do natarcia kolejną dywizję - księcia orańskiego. W tym decydującym momencie około godz. 10 nadciągnęła z pomocą dywizja gen. Charlesa Moranda, która gwałtownym uderzeniem na bagnety odrzuciła pruską piechotę. Książę brunszwicki został śmiertelnie ranny. Komendę po nim przejął z konieczności sam Fryderyk Wilhelm III. Król sądząc, że korpus Davouta jest jedynie forpocztą sił głównych Napoleona, wydał czym prędzej rozkaz do odwrotu.
Tymczasem pod Jeną armia księcia Hohenlohe, jak zaczarowana trzymająca się taktyki fryderycjańskiej, przez dwie godziny stała nieporuszenie pod morderczym ogniem francuskiej artylerii, który raz za razem wyrywał w niej krwawe luki. Książę podjął próbę odbicia miasteczka Vierzehn - Heiligen z rąk korpusu Neya, jednak marszałek nie ustąpił ani o krok. W tej sytuacji Hohenlohe rozkazał podpalić je ogniem artyleryjskim. Kiedy dywizja gen. Louisa Saint - Hilaire'a należąca do korpusu Soulta poczęła obchodzić lewe skrzydło pruskie, książę ponownie dał sygnał do odwrotu na zachód.
Hohenlohe liczył jeszcze na pomoc 22-tysięcznego korpusu gen. Ernsta von Ruchela, stojącego pod Weimarem. Ruchel był jednak oddalony o 6 kilometrów, a tymczasem nadeszły kolejne posiłki francuskie w postaci dalszej części korpusu Neya oraz dywizji kirasjerów gen. Jeana Hautpola i dywizji dragonów gen. Kleina z korpusu Murata (ok. 3,5 tys. szabel). Gdy w końcu korpus Ruchela przybył na pole bitwy, armia księcia Hohenlohe była już rozbita. Jej lewe skrzydło zostało rozerwane przez ciężką konnicę Murata, a centrum zdziesiątkowane i odrzucone na zachód przez kombinowane uderzenia frontalne korpusów Lannes'a i Neya. Następnie Ney i Augereau odcięli i pochwycili w pułapkę saski korpus Tauentziena niedaleko urwiska Multhal. Sasi mogli zrobić tylko jedną rzecz - skapitulować. I tak też zrobili. Kiedy Ruchel nadszedł na pobojowisko, natychmiast spadło na niego uderzenie dywizji kirasjerów Saint - Hillaire'a. Z najwyższym trudem udało mu się na chwilę przyhamować francuskie natarcie. Kiedy jednak nadeszła dywizja dragonów Kleina los pruskiego korpusu dopełnił się. Zdziesiątkowany i rozbity został po prostu rozerwany na strzępy. O godz. 15 armia pruska, a raczej to co nie pozostało, rzuciła się do panicznej ucieczki, zaś godzinę później uciekinierzy dotarli do miasteczka Ilm, gdzie rozpoczęły się masowe kapitulacje przed francuskimi forpocztami konnymi, które ruszyły w pościg za rejterującymi Prusakami.
W tym samym czasie osamotniony Davout, widząc że armia pruska cofa się na rozkaz króla, uderzył na miasteczko Tauschwitz i Rehhausen, skąd odrzucił korpusy gen. Schmettau'a i Wartelnslebena, biorąc do niewoli pierwszy tysiąc pruskich żołnierzy. Fryderyk Wilhelm III miał jeszcze pod komendą korpus gen. Friedricha von Kalkreutha. Nim jednak ten ruszył się z miejsca od frontu uderzyła na niego dywizja Gudina, zaś piechota Frianta już rozpoczęła manewr oskrzydlający. W tych okolicznościach o godz. 16 król wydał rozkaz generalnego odwrotu w kierunku Weimaru, licząc na to, że następnego dnia ze świeżymi posiłkami księcia Hohenlohe (monarcha nic nie wiedział o Jenie), będzie mógł zrewanżować się Francuzom za tę porażkę. Wieczorem doszło jednak do smutnego spotkania pobitej armii króla i rozbitków z armii Hohenlohe. Jakakolwiek nadzieja prysła ostatecznie. Słynna niegdyś dyscyplina pruskiego żołnierza pękła jak bańka mydlana. Teraz każdy myślał tylko o ucieczce.
Przez cały ten czas korpus Bernadotte'a stał bezczynnie między Davoutem i Napoleonem. Mimo, że Bernadotte słyszał kanonadę artyleryjską nie udzielił pomocy marszałkowi, choć znajdował się tylko 10 kilometrów od pola bitwy. Wbrew rozkazowi cesarza. Gdyby to uczynił, klęska pruskiej armii byłaby całkowita, zaś straty francuskie dużo mniejsze. Dlaczego tego nie uczynił? Dlatego, że nie lubił Davouta i nie chciał, by ewentualne laury spadły na jego kolegę. Bernadotte nie stanął przed sądem polowym, chociaż powinien. Minęły już jednak czasy rewolucji, gdy za mniejsze przewinienia spadały generalskie głowy. Natomiast Napoleon pozazdrościł Davoutowi triumfu, przekraczającego nawet jego osiągnięcia spod Jeny. Cesarz stwierdził później, że bitwa pod Auerstädt była tylko częścią walnej bitwy pod Jeną. Wiemy oczywiście, że to nie prawda. Armia pruska została rozgromiona w dwóch równocześnie i niezależnie od siebie stoczonych bitwach.
Pod Jeną 56-tysięczna armia Napoleona rozbiła doszczętnie 72-tysięczną armię księcia Hohenlohe. Ponad 12 tysięcy Prusaków poległo lub zostało rannych, a przeszło 15 tysięcy pomaszerowało do francuskiej niewoli. Zdobycz wojenna była również imponująca - 200 armat i 30 sztandarów. Z kolei pod Auerstädt wiktoria Davouta była jeszcze bardziej przekonywująca, praktycznie bitwa ta przesądziła o losie wojny. Tutaj 28 tysięcy napoleońskich żołnierzy pokonało i zmusiło do odwrotu około 60 tysięcy żołnierzy pruskich - ponad 13 tysięcy poległych i rannych oraz przeszło 3 tysiące jeńców, a także 115 armat. Koszt jednak tej bitwy to trzecia część korpusu Davouta, głównie z racji bezczynności Bernadotte'a.
Bitwy pod Jeną i Auerstädt przesądziły o przebiegu kampanii jesiennej 1806 roku. Od tego momentu miał się rozpocząć pościg za rozbitą armią pruską, która będzie teraz kapitulować całymi regimentami i dywizjami. Po klęsce Austriaków pod Marengo w czerwcu 1800 roku, Bonaparte nie myślał nawet o pościgu z uwagi na przemęczenie armii (przecież prawie przegrał te bitwę), zaś w grudniu 1805 roku pod Austerlitz pokonani Rosjanie mogli ujść Napoleonowi, który nie odważył się na ryzykowany pościg 750 kilometrów od Renu. Teraz jednak, Ren był niedaleko, a armia francuska nie przemęczyła się specjalnie gromiąc Prusaków. W tej sytuacji cesarz mógł rzucić do największego w historii pościgu całą swoją armię, a przerażona Europa miała ujrzeć wojnę napoleońską w całej jej krasie.