Nasza księgarnia

Działania Piotra Strzyżewskiego w Galicji Wschodniej w czasie wojny polsko - austriackiej w 1809 roku

Posted in Monografie kampanii napoleońskich

Uwagi wstępne

Dzieje wojny polsko - austriackiej w 1809 roku dotąd jeszcze, mimo upływu tylu lat, nie są dokładnie i wszechstronnie zbadane i przedstawione. Te słowa najwybitniejszego znawcy tej wojny Bronisława Pawłowskiego w pewnej mierze zostały aktualne do dziś. Od ogłoszenia pierwszej i jak dotąd jedynej pełnej monografii kampanii 1809 w Polsce upłynęło już ponad 70 lat, a mimo to wiele jej epizodów, których z natury rzeczy i specyfiki pracy, jaką jest monografia, autor nie mógł w pełni opisać bądź wyjaśnić1, nie znalazło do dzisiaj swoich historyków. Jednym z nich jest niewątpliwie rajd ppłk Piotra Strzyżewskiego na ziemie Galicji Wschodniej.

Kliknij
Kliknij aby powiększyć


Wyprawa Strzyżewskiego nie doczekała się dotąd pełnego opracowania. Poza wspomnianą już monografią B. Pawłowskiego, pokrótce opisał ją Juliusz Falkowski2. Relację Romana Sołtyka należałoby raczej zaliczyć do źródeł pamiętnikarskich3. Pozycją z pogranicza opisu i wydawnictwa materiałów źródłowych jest Rys historyczny kampanii odbytej w roku 1809 w Księstwie Warszawskiem pod dowództwem księcia Józefa Poniatowskiego4. Sprawom organizacyjnym polskich władz i oddziałów wojskowych, położeniem i działaniom sił austriackich w Galicji w omawianym okresie, poświęcił swą pracę B. Pawłowski5. Stosunkowo niewiele pozostało materiałów źródłowych do dziejów wyprawy. Dowódca ppłk Piotr Strzyżewski pozostawił pamiętnik6. Kilkanaście stron swoich wspomnień wyprawie poświęcił wówczas podoficer 3 pułku ułanów (puł), potem podporucznik (ppor)13 pułku piechoty (pp) Roman Wybranowski7. Inny uczestnik działań Józef Marchocki skreślił kilkunastostronicowy pamiętnik dotyczący samej wyprawy8. Podobnie uczynił, wówczas ppor 8 puł Antoni Rozwadowski9. Parę zdań zawarł w swoich pamiętnikach Józef Reitzenheim10. Ciekawym przyczynkiem do dziejów wyprawy jest raport płk. Gabriela Rzyszczewskiego złożony do gen. Aleksandra Rożnieckiego - Inspektora Jazdy w Księstwie Warszawskim, datowany na 8 stycznia 1810 r. z Międzyrzeca. Raport przedstawia działania 5 pułku jazdy galicyjsko - francuskiej (później 12 puł) przeciw korpusowi naddniestrzańskiemu od m. lipca 1809 r. 11. Ze strony austriackiej gen.-mjr Bicking pozostawił Dziennik za okres od 26 maja do 18 lipca 1809. Pozostaje także oczywiście korespondencja pomiędzy arcyks. Ferdynandem, feldmarszałkiem (fldm)ks. Hohenlohe, fldm Merveldtem gen. Bickingiem gen. Kesslerem12.
Zadaniem niniejszego szkicu będzie zebranie i usystematyzowanie wiedzy dotyczącej działań wojskowych Strzyżewskiego, marszów, potyczek czy doprowadzenia do kapitulacji oddziału gen. Bickinga. Wobec sporych sprzeczności w pamiętnikach wydaje się być ważnym podjąć taką próbę13. Wyprawa Strzyżewskiego w dziejach całej wojny polsko - austriackiej 1809 roku jest oczywiście tylko jej niewielkim wycinkiem. Jednakże skutki tych działań zarówno w sferze militarnej jak i politycznej wydają się stosunkowo ważkie, na tyle ważkie, że zdaniem autora, warte bliższego ich poznania14.

Położenie ogólne po zdobyciu Zamościa

Zdobycie 18 maja Sandomierza i 20 maja Zamościa otworzyło Naczelnemu Wodzowi - ks. Józefowi Poniatowskiemu możliwości działania w tzw. Starej Galicji. Poniatowski był przeciwny zakrojonej na szerszą skalę akcji, obawiając się przeciwdziałania Ferdynanda. Austriacki VII korpus mimo porażki w Sandomierzu był nadal dostatecznie silny by stanowić zagrożenie dla szczupłych sił polskich. Dowódca austriacki, wbrew twierdzeniom upojonego zdobyciem Sandomierza gen. M. Sokolnickiego, nie zamierzał wycofywać się z Księstwa Warszawskiego, o czym świadczyła m. in. wyprawa na północ, zamierzająca do zdobycia Torunia i nawiązania współpracy z ciągle wahającymi się Prusami. W tej sytuacji ks. Józef, jeszcze przed zdobyciem Zamościa, 19 maja postanowił wysłać dwa oddziały w kierunku na Lwów oraz Jarosław i Leżajsk. Główne siły miały zatrzymać się w rejonie Sandomierza. O zamierzeniach tych poinformował marsz. Bernardotte'a15. 20 Maja w Ulanowie wydał odezwę do mieszkańców Galicji wzywając do wstępowania w szeregi wojsk polskich. By zaciągowi ochotniczemu nadać formy regularnej organizacji poboru i wyposażenia przyszłych oddziałów, wydał tego samego dnia instrukcję zgodnie, z którą każdy cyrkuł miał wystawić batalion piechoty i szwadron jazdy16. Rozkazami z 21 maja polecił gen. Kamieńskiemu wyruszyć z 6 puł i dwoma szwadronami 1 pułku strzelców konnych (psk) w kierunku na Lwów, zaś gen. Rożniecki z 2 puł i 5 psk oraz grupą ppłk. Włodzimierza Potockiego - trzy kompanie 8 pp i 4 działa, miał skierować się na Leżajsk i Jarosław. Ogólnie wydzielone siły miały za zadanie przerwać austriackie linie komunikacyjne między Krakowem a Lwowem. Pierwszy oddział - 16 strzelców z 5psk wszedł do Lwowa 27 maja rano a 28 -go wieczorem do miasta wkroczył oficjalnie gen. Rożniecki, mając u swego boku gen. Kamieńskiego na czele szwadronu 1 psk. Do miasta wkroczył też szwadron 3 puł, mający liczyć 300 ludzi i oddział piechoty, liczący 50 żołnierzy, najprawdopodobniej z 8 pp. Mieszkańcy miasta zgotowali wyzwolicielom entuzjastyczne przyjęcie. Miasto było wspaniale iluminowane. Dzwony biły do 12 - ej w nocy17. Rożniecki wbrew rozkazom Naczelnego Wodza rozpoczął organizację władz, wydawał odezwy i zarządzenia wojskowe18.
Licząc na łatwe zwycięstwo w Księstwie, dowództwo austriackie układając plany kampanii nie brało pod uwagę, aby działania wojenne mogły przenieść się na tereny dawnej Rzeczpospolitej anektowane przez Austrię w wyniku I i III rozbioru. Po prostu nie rozpatrywano takiej ewentualności. Najlepszym dowodem na to jest to, że kompletując korpusy armijne ogołocono całą Galicję ze wszystkich jednostek regularnych stojących garnizonami w miastach Galicji Wschodniej. Pozostawione garnizony stanowili w przeważającej mierze niewyszkoleni i nieostrzelani rekruci. Większe komendy stały jedynie w Krakowie, Tarnowie, Sandomierzu, Zamościu, Lublinie i Jarosławiu. Największy garnizon, liczący ok. 4 000 piechoty i jazdy, posiadał Lwów. Były to pojedyncze kompanie lub tzw. zakłady pułkowe ściągnięte tu m. in. z Tarnopola i Stanisławowa. W sumie siły austriackie, licząc w to załogę Zamościa, liczyły ok. 10 000 żołnierzy19 Komenderującym rezerwowym korpusem galicyjskim był fldm. por. ks. Hohenlohe - Ingelfingen, człowiek nieudolny, bojaźliwy, w końcu na mocy rozkazu arcyks. Ferdynanda 4 lipca zastąpiony przez dotychczasowego swego zastępcę fldm Merveldta20.
Widząc niepowodzenia wojsk austriackich w Księstwie, dowództwo we Lwowie zarządziło ewakuację zasobów pieniężnych, broni, amunicji, mąki, zboża i wszelkich innych zapasów z miejscowych magazynów. Dziennie wywożono nawet 300 fur. Mimo to do momentu wejścia do miasta oddziałów polskich spore części zapasów nie udało się wywieźć. Zajęcie Sandomierza, Zamościa, podjazdy polskiej kawalerii maszerującej na Jarosław, Lwów, czy Sokal wywołały przerażenie w głównej kwaterze cesarskiej we Lwowie. Hohenlohe był przekonany, ze nadchodzi cała polska armia z ks. Józefem, maszerując trzema kolumnami, z czego pierwsza miała iść przez Leżajsk, druga po linii Sokala, Krystynopola, Złoczowa, Brzeżan a trzecia przez Rzeszów, Jarosław, Sambor. Mając takie wyobrażenie o siłach i zamiarach polskich głównodowodzący zarządził opuszczenie Lwowa 24 maja rano. Oddział wydzielony gen. Kesslera opuścił Żółkiew dzień później, przechodząc jeszcze 26 - go przez Lwów. Austriacy wycofali się w kierunku na Stanisławów, chcąc utrzymać linię Dniestru i tym samym zamknąć drogę na Węgry i na Bukowinę21.
Nieudolność dowództwa austriackiego, słabość bojowa sił cesarskich spowodowały, iż wbrew zamiarom i intencjom ks. Józefa, podjazdy polskiej kawalerii z oddziałów mających dokonać demonstracji, przecięcia linii komunikacyjnych wroga, zaczęły zajmować coraz to większe obszary Galicji praktycznie bez walki, znosząc pozostałe drobne oddziałki nieprzyjaciela. Niesubordynacja i samowola organizacyjna Rożnieckiego paradoksalnie spotęgowała te możliwości. Jednym z oddziałów wkraczającym w tych dniach w granice Galicji był szwadron 3 pułku pod dowództwem ppłk. Piotra Strzyżewskiego.

O Piotrze Strzyżewskim i 3 pułku ułanów słów kilka

Dowódca wyprawy do Galicji Wschodniej Piotr Strzyżewski (vel Strzyżowski) urodził się w 1777 r. prawdopodobnie w Sandomierskiem. Ojcem był Jacek Strzyżewski - regent sądu pierwszej instancji Jurysdykcji Marszałkowskiej Koronnej. Wychowanek Szkoły Rycerskiej. Walczył w powstaniu kościuszkowskim. Zaciągnął się do 16 pp w stopniu chorążego. Później awansował na stopień porucznika. Brał udział w potyczkach swojego pułku walczącego na froncie nadnarwiańskim, pod Zegrzem, na Marymoncie i Czerniakowie. Po upadku powstania pozostał w Warszawie. Był stałym bywalcem warszawskiego towarzystwa, zwłaszcza kasztelanowej Lanckorońskiej. W 1806 w Poznaniu poznał Napoleona a nawet dostąpił zaszczytu krótkiej rozmowy. Prawdopodobnie pod jej wpływem wstąpił do pułku kawalerii krakowskiej Męcińskiego w stopniu szefa szwadronu. Organizował pułk w Żarkach. W dniu 1 kwietnia szwadron Strzyżewskiego został wcielony do 3 puł. Zdążył jeszcze wraz z pułkiem wziąć udział w walkach pod Wałami, Jedwabnem i Pasymem 13 kwietnia 1807 r. Po rozpoczęciu wojny 1809 roku wraz z innymi pułkami kawalerii skoncentrowany na południe od Warszawy. Wziął udział w bitwie pod Raszynem 19 kwietnia, podczas której doznał kontuzji głowy. W ofensywie na Galicję wraz ze swoim szwadronem w grupie gen. Pelletiera uczestniczył w blokadzie, a potem zdobyciu Zamościa. 15 Maja podszedł pod miasto i wziął udział w potyczkach pod murami twierdzy. W zdobyciu Zamościa bezpośrednio nie uczestniczył, stojąc w drugiej linii. Mimo to wyróżniony przez Pelletiera, co wywołało niezadowolenie płk. Brzechwy. Spod Zamościa ruszył do Galicji Wschodniej. Za zasługi w wyzwalaniu Galicji, organizacji wojska otrzymał 9 października 1809 roku stopień ppłk. z przydziałem do 14 pułku kirasjerów - jedynego takiego pułku w armii Księstwa warszawskiego. W dniu 20 kwietnia 1810 został przeniesiony do 16 puł. w 1811 ożenił się z Emmą Potocką, córką Seweryna Potockiego i Anny z Sapiehów. Ślub ten umocnił pozycję społeczną i towarzyską Strzyżewskiego. Przed rozpoczęciem wyprawy moskiewskiej, 13 maja 1812 r. został fligiel - adiutantem króla saskiego i księcia warszawskiego Fryderyka Augusta. W kampanii rosyjskiej wraz ze swoim pułkiem brał udział w bitwach pod Krasnem 14 lipca, Borodino 7 września, Czyrykowem 29 września, Medynią 25 października, Wiaźmą 3 listopada i w przeprawie przez Berezynę 26 - 28 listopada.. Dekretem Napoleona z 5 października 1812 został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Legii Honorowej. Za udział w wojnie 1812 roku Strzyżewski dekretem z 11 lutego 1813 r. otrzymał awans na stopień pułkownika i stanowisko szefa sztabu 1 Dywizji. Brak jest bliższych danych o działalności Strzyżewskiego w kampaniach lat 1813 - 1814. Po utworzeniu Królestwa Kongresowego Komisja Rządowa Wojny uchwałą z 16 października 1816 r. usunęła Strzyżewskiego z armii. Wycofał się wówczas z życia publicznego, osiadł w posagowym majątku żony w Jabłoni w Lubelskiem. Doprowadził majątek do kwitnącego stanu. Był szanowanym obywatelem, czego dowodem jest wybór Strzyżewskiego w 1844 r. na stanowisko sędziego pokoju w powiecie włodawskim. Życie rodzinne nie układało się. Z czasem żona coraz rzadziej bywała w rodowym majątku. Uważała, że popełniła mezalians, podpisując nawet swoje bilety wizytowe "La Comtesse Potocka, vulgairement dlta Strzyżewska". Dzieci ze związku z Emmą Potocką Strzyżewski nie miał. Umarł w 1854 r. Pod koniec życia zaczął spisywać pamiętniki22.

Kliknij
Kliknij aby powiększyć


Piotr Strzyżewski w 1807 r. został dowódcą jednego ze szwadronów 3 pułku ułanów. Pułk ten zaczął być formowany w 1806 roku w departamencie kaliskim jako jeden z dwóch pułków, formowanych z tzw. zaciągu dymowego i pospolitego ruszenia. Pułk początkowo pozostawał pod dowództwem organizatora powstania w kaliskiem płk. Biernackiego, następnie, 18 marca 1807 r. przeszedł pod komendę Wincentego Krasińskiego, późniejszego dowódcę 1 pułku szwoleżerów gwardii Napoleona, ale tylko nominalnie gdyż faktycznie dowództwa nigdy nie objął. Ostatecznie pułk objął płk. Józef Łączyński. Według raportu gen. Zajączka o stanie Legii kaliskiej z 28 stycznia 1807 r. pułk stacjonował w Sieradzu i liczył 620 ludzi i 465 koni. Jednocześnie w województwie krakowskim organizował pułk jazdy gen. Wojciech Męciński jako nominalnie 2 pułk kaliski. W jego skład wchodzili głównie mieszkańcy Małopolski. Według stanu na 28 stycznia 1807 pułk liczył 393 ludzi i koni. Ostatecznie część tego oddziału 1 kwietnia 1807 r. została wcielona do 3 pułku ułanów, druga do 4 pułku strzelców konnych.. Męciński zaś ostatecznie objął dowództwo 4 psk23. Oba pułki kaliskiej jazdy zostały przydzielone do Korpusu obserwacyjnego gen. Józefa Zajączka mającego za zadanie m. in. blokowanie twierdzy Grudziądz a potem stojąc nad Omulwią utrzymywał komunikację pomiędzy kwaterą główną Napoleona a korpusami francuskimi działającymi w tym rejonie. W ramach brygady gen. Stanisława Fiszera 3 puł w sile 300 szabel 13 kwietnia uczestniczył w działaniach w rejonie Jadwabnego, w potyczkach pomiędzy Waplewem a Pasymem24. Po zakończeniu wojny, pułk stacjonował w Wieluniu, Siewierzu, Dankowie i Mrzygłodzie25. Stan pułku wynosił 16 listopada 1807 r. 992 ludzi i 882 konie. Pułk oceniany był jako bardzo dobrze wyposażony i wzorowo wyszkolony26. Na początku wojny polsko - austriackiej 1809 roku pułk stał w Piasecznie. W czasie bitwy pod Raszynem występował w osłonie dział. Po opuszczeniu Warszawy uczestniczył w działaniach na prawym brzegu Wisły. Wydzielony szwadron Piotra Strzyżewskiego wszedł w skład grupy gen. Pelletierra i uczestniczył w zdobyciu Zamościa27. Później..., ale o tym poniżej.

Marsz spod Zamościa, wejście do Galicji i działania do 27 czerwca

Najprawdopodobniej już 21 maja Strzyżewski wraz ze swoim szwadronem ruszył na południe w kierunku na Sokal. To nadgraniczne miasteczko przyjęło życzliwie polski oddział. Zjechali okoliczni obywatele, młodzież zaciągała się do wojska. Szwadron został uzupełniony po stratach, jakie poniósł w dotychczasowych działaniach. Strzyżewski niedługo zabawił w Sokalu. Po krótkim wypoczynku ruszył na Lwów. Do stolicy Galicji przybył 27 lub 28 maja. Odział liczył ok. 300 ułanów28. Już następnego dnia szwadron wyruszył w dalszą drogę. Trudno jednoznacznie stwierdzić czy instrukcję odnośnie zadań, jakie nań nałożono otrzymał, stojąc jeszcze pod Zamościem, czy też instrukcji takiej udzielił dopiero Rożniecki podczas pobytu szwadronu we Lwowie29. Generalnie zadaniem Strzyżewskiego było znoszenie komend austriackie stacjonujących po cyrkułowych i pomniejszych miastach i miasteczkach Galicji, organizowanie władz na rzecz Księstwa Warszawskiego oraz organizacja nowych pułków piechoty i kawalerii30. Nowe władze miały być ustanawiane w cyrkułach złoczowskim, żółkiewskim, brzeżańskim, tarnopolskim i zaleszczyckim.
Ruszając ze Lwowa Strzyżewski skierował się na Busk, miasteczko położone w cyrkule złoczowskim. Po przemowach miejscowych notabli, w tym Tomasza Dąbskiego i krótkim odpoczynku, ruszył na Brody, gdzie zajął się organizacją miejscowych władz. Wezwał do siebie Kreis-kapitana ze Złoczowa, nakazując mu zdanie wszelkich dokumentów cyrkularnych. Prezesem rządu złoczowskiego mianował Tomasza Dąbskiego a wiceprezesem Kownackiego31. Ustanowił też komendanta placu pod kierunkiem, którego miano w Brodach organizować się szwadron kawalerii. Następnie Strzyżewski pospieszył na uczynione od obywateli wezwanie do Tarnopola32. Tutaj, podobnie jak w Brodach, nominował miejscowe władze cyrkułowe. Prezesem został Michał(?) Konopka a wiceprezesem Zabilski. W mieście miały być formowane batalion piechoty i szwadron jazdy. W Tarnopolu zgłosił się do Strzyżewskiego chorąży krzemieniecki Gabriel Rzyszczewski, wraz z 300 konnymi, który zaofiarował formowanie pułku kawalerii, którego chciał być dowódcą. Strzyżewski przystał na to, ale odesłał Rzyszczewskiego do kwatery głównej ks. Józefa by ten uzyskał stosowny patent od Naczelnego Wodza33. Prócz Rzyszczewskiego do Tarnopola ok. 10 czerwca przybyli wraz ze sformowanymi przez siebie oddziałami kawalerii hr. Marcin Tarnowski - 60 ludzi, Józef Dwernicki, który przywiódł 100 ochotników, hr. Adam Potocki ze 200 konnymi, hr. Dulski oraz Augustyn Trzecieski każdy ze 100 ludźmi. Organizacją piechoty miał w Tarnopolu zająć się Józef Marchocki. Miał być formowany batalion strzelców. W sumie oddział Strzyżewskiego liczył ok. 1200 ludzi nie licząc formującej się piechoty34. Do miasta zdążały powstania piesze i konne z cyrkułów Stryjskiego i Samborskiego..., zorganizowane przez kpt. Terleckiego35 Będąc w Tarnopolu, Strzyżewski otrzymał wiadomości, że gen. Bicking, który zajmował umocnioną pozycję w Zaleszczykach, zamierza ruszyć na to miasto, aby rozbić zbierające się tam polskie oddziały. Strzyżewski postanowił uprzedzić działania austriackiego generała. Pozostawił w mieście organizującą się piechotę pod dowództwem Marchockiego, pomniejsze oddziałki kawalerii odesłał do Brodów, aby tam pod dowództwem Rzyszczewskiego formowały pułk kawalerii. Koziebrodzki i Lanckoroński mieli organizować piechotę w regularny pułk przepisany instrukcjami poborowymi36. Strzyżewski wzmocniony nowo zaciężną jazdą, a także przybyłymi w ostatniej chwili: oddziałem kawalerii pod komendą, Rozwadowskiego - 200 koni, oddziałkiem strzelców pieszych Jerzego Hohendorfa, strzelcami dworskim byłego płk. Czosnowskiego oraz kilkuset chłopów zbrojnych w kosy, w sumie ok. 1500 ludzi37, po krótkim pobycie w Tarnopolu38, ruszył przeciwko Bickingowi. Poszedł w kierunku południowo - zachodnim chcąc wywołać powstanie w cyrkule brzeżańskim. Tamtejsi obywatele na wieść o nadchodzącym wojsku polskim uformowali szwadron kawalerii pod dowództwem Alojzego Cykowskiego, a zarządca dóbr książąt Lubomirskich Nowicki wystawił kompanię strzelców z dóbr Brzeżany39. Dalej Strzyżewski pomaszerował na Buczacz, a następnie prawdopodobnie przez Tłuste przybył do wsi Dźwiniacz, położonej ok. 1/2 mili od Zaleszczyk40.

Kliknij
Kliknij aby powiększyć


Zaleszczyki były ostatnim miastem galicyjskim leżącym po lewej stronie Dniestru. Przerzucony przez rzekę most otwierał komunikację z Czerniowcami, stolicą Bukowiny. Miasto było umocnione. Za okopami miasta stanął gen. Bicking, mając do dyspozycji cztery kompanie piechoty i ok. pół szwadronu huzarów. Bicking postanowił bronić miasta, gdyż umożliwienie Polakom przedarcia się na Bukowinę mogło zdezorganizować koncentrację oddziałów austriackich, a ponadto wiedział on o stanie ich wyszkolenia, morale, jak i rozproszenia na tych terenach41.
Stojąc obozem w Dźwinaczu, Strzyżewski wezwał okolicznych obywateli, spośród których wybrał prezesa miejscowego rządu w osobie Ignacego Szumlańskiego42. Do obozu ściągały kolejne oddziały ochotników. Przybył mjr Rzodkiewicz pospolitym ruszeniem umundurowanym i uzbrojonym na wzór kozacki. Z podobną grupą zjawił się niejaki Zaborowski43. Strzyżewski zdawał sobie sprawę, iż posiadanymi siłami nie zdoła zdobyć miasta. Stan wyszkolenia jego oddziałów pozostawiał jeszcze dużo do życzenia, a ponadto miał zdecydowanie za mało piechoty, aby móc pokusić się o szturm wałów. Niezrażony jednak postanowił niepokoić Bickinga ciągłymi napadami, alarmami i demonstracjami. W pewnej chwili wysłał do obozu przeciwnika parlamentarza, który w imieniu polskiego dowódcy zażądał kapitulacji Austriaków. Bicking, generał starej daty zwołał Radę Wojenną, która zdecydowaną większością głosów, w tym także Bickinga i mjr. Harnischera, odrzuciła polskie żądania44. Po odrzuceniu żądania kapitulacji Bicking z posiadanymi siłami, zwłaszcza piechotą wystąpił przed umocnienia miasta i podszedł pod sam Dźwinacz, w celu rozpoznania rzeczywistych sił polskich. W pierwszej linii wojsk polskich Strzyżewski ulokował pospolite ruszenie. Po bokach miała operować kawaleria. Zdecydowane działania polskie, celny ogień oraz manewry flankowe kawalerii, spowodowały, że po stracie kilku żołnierzy dowódca austriacki zarządził odwrót do miasta. W czasie tej potyczki sam omal nie został schwytany do niewoli, gdy polscy kawalerzyści rozbili eskortę generała złożoną z oddziału huzarów i tylko rączości swojego konia Bicking zawdzięczał ocalenie, pozostawiając wszakże na polu bitwy kapelusz, szarfę i szpadę, które to trofea kawalerzyści dostarczyli Strzyżewskiemu45. Widząc powodzenie swoich oddziałów i oceniwszy, że siły austriackie nie są aż tak silne, Strzyżewski postanowił zaatakować Zaleszczyki. W tym celu wysłał szefa szwadronu Lanckorońskiego na czele 30 ułanów z 3 pułku, 70 ochotników i 100 strzelców pieszych na prawy brzeg Dniestru. Zadaniem Lanckorońskiego było zaatakować miasto od strony południowej, podczas gdy Strzyżewski miał w tym samym czasie uderzyć frontalnie. Swoje siły Strzyżewski rozlokował w ten sposób, iż pierwszą linię stanowiło pospolite ruszenie, strzelcy piesi i konni ochotnicy drugą. Oddziały regularnej kawalerii rozlokował na obu skrzydłach.. Strzyżewski nie wiedział, że Bicking otrzymał w dniu poprzedzającym starcie, posiłki w postaci piechoty w sile 3 000 ludzi oraz dwóch dział, które nadeszły z Czerniowiec46.
Nastał świt 18 czerwca. Ok. 4.00 Lanckoroński przeprawił się z powierzonym oddziałem przez Dniestr i pomaszerował w kierunku wsi Świnice. Bicking, zaalarmowany pojawieniem się polskiego oddziału na swoich tyłach, wysłał przeciwko Lanckorońskiemu silną kolumnę. Austriacy natarli dość gwałtownie. Polski dowódca umiejętnie wycofywał swoich żołnierzy w kierunku zarośli, w których ukrył wcześniej strzelców pieszych. Ci celnym ogniem zaczęli razić kolumnę nieprzyjaciela. Bicking obawiając się, że polskie siły są znaczne i mogą zagrozić jego tyłom, przysłał znaczne posiłki, wobec których Lanckoroński zmuszony był ustąpić i przeprawić się z powrotem na lewy brzeg Dniestru. Ok. godz. 11.00 połączył się z siłami głównymi Strzyżewskiego.
Tymczasem na odcinku północnym trwały zażarte walki. Strzyżewski, usłyszawszy odgłosy walki za rzeką, uderzył na okopy austriackie wszystkimi siłami. Dobrze zorganizowana, wzmocniona artylerią obrona austriacka, odparła ataki polskie. Ogień artylerii spowodował ogromne zamieszanie w szeregach pospolitaków. Po niejakich stratach linie złamały się a żołnierze rozpierzchli się na wszystkie strony, niosąc wieści o klęsce pod Zaleszczykami. Strzyżewski manewrując kawalerią zapobiegł całkowitemu rozbiciu swojego ugrupowania. Wycofał się do Dźwiniacza, gdzie uporządkowywał swoje siły do wieczora. Austriacy pozostali w umocnieniach Zaleszczyk. W nocy z 18/19 czerwca Strzyżewski otrzymał wiadomości, z których wynikało, że ks. Józef wycofał się znad granic Galicji a zbliża się brygada gen Egermanna.. Widząc niepowodzenie swoich planów postanowił wycofać się do odległego o 15 mil Tarnopola. Wysłał rozkazy do J. Marchockiego, stojącego w Tarnopolu ze świeżo zorganizowanym batalionem strzelców, nakazując mu obsadzenie wszystkich rogatek i ściągnięcie z Brodów organizowanych tam oddziałów piechoty Koziebrodzkiego i jazdy Rzyszczewskiego. Rano 20 czerwca kolumna Strzyżewskiego rozpoczęła odwrót47.
Jedną z przyczyn niepowodzenia Strzyżewskiego pod Zaleszczykami mogło być rozproszenie polskich oddziałów w przeddzień walki. Prócz kolumny Lanckorońskiego, Strzyżewski wysłał pod Horodenkę oddział pod dowództwem por. Zakrzewskiego w sile 40 koni z 3 puł oraz kompanii piechoty komendy Jerzego Hohendorfa. Horodenka, miasteczko położone o 2 mile na południowy - zachód od Zaleszczyk obsadzona została przez kompanię piechoty i oddział kawalerii, pod dowództwem mjr. Harnischera. Strzyżewski powziął o tym wiadomości i postanowił znieść oddział austriacki. Zakrzewski wraz z podległą mu komendą przeprawił się przez Dniestr i pomaszerował ku Horedence. Udało się podejść pod miasteczko niemal niepostrzeżenie. Ułani w białych płaszczach, w czakach obciągniętych ceratą, z opuszczonymi lancami, z daleka wyglądali jak huzarzy austriaccy. Dowódca austriacki nie spodziewał się ujrzeć z tej strony polskich żołnierzy. Kompanie nieprzyjacielskie rozmieszczone były szyku jak do musztry. Polacy niespodziewanie i gwałtownie natarli na Austriaków, którzy zdołali wystrzelić zaledwie jedną salwę. Do niewoli wzięto 14 - tu, reszta wycofała się do pobliskich zabudowań dworskich, otoczonych wysokim płotem. Żołnierze polscy szybko wyłamali płot i szturmem zdobyli pozycje wroga. Niedługo potem ranny w nogę został mjr Harnischer. Wkrótce żołnierze austriaccy, w większości Polacy, zaczęli się poddawać. Walki wygasły. Łupem Zakrzewskiego i Hohendorfa padło sporo broni i amunicji oraz wyposażenia żołnierskiego. Najważniejszym jednak było to, że spora część jeszcze niedawno cesarskich, nie zdejmując nawet munduru, zasiliła szeregi wojska polskiego. Przeważająca większość żołnierzy austriackiego batalionu była, bowiem Polakami - Galicjanami, przymusowo wcielonymi do armii Franciszka II. Zwycięski oddział zawrócił do Dniestru, przeprawił się i połączył z ustępującą spod Zaleszczyk kolumną Strzyżewskiego.
Polacy ruszyli w stronę Tarnopola 20 czerwca rano. W Czortkowie zajęli magazyn tytoniu, który Strzyżewski rozkazał odtransportować do Brodów. Dalej, wzdłuż Seretu kolumna dotarła do Budzanowa, a 23 czerwca dotarła do Janowa. Tu Strzyżewski zarządził odpoczynek jednodniowy. Nazajutrz, 24 czerwca do obozu Strzyżewskiego dotarł Rozwadowski z 200 konnym oddziałem. W dniu 25 czerwca ruszono dalej. Trasa wiodła przez Trembowlę i Mikulińce. Stamtąd 27 czerwca Strzyżewski dotarł do Tarnopola.
Bicking, kiedy tylko zorientował się, że kolumna Strzyżewskiego wycofała się spod Zaleszczyk, nakazał natychmiastowy wymarsz swojego korpusu i rozpoczęcie pościgu za uchodzącymi Polakami48. Przez cały czas odwrotu próbował przeszkadzać marszowi i wyprzedzić Polaków na drodze do Tarnopola. W tym celu przeprawił się przez Seret w Janowie. Doszło do kilku utarczek kawalerii, zawsze zwycięskich dla polskich ochotników. Pod Tarnopolem Bicking zastał zerwany most na rzece, której brzegów strzegły dość rozległe nadbrzeżne bagna.
Tarnopol obsadzony był głównie przez piechotę. Kawalerię przeprowadził Strzyżewski poza miasto i zajął pozycję koło wsi Zagrobeli, na trakcie do Złoczowa, na północ od miasta nad stawem ciągnącym się w tym miejscu na przestrzeni ponad 2 mil, aż do wsi Białej49. Korpus austriacki zajął pozycje po drugiej stronie wsi, a w pałacu hr. Krosnowskiego Bicking założył swoją kwaterę. Na tak obranych stanowiskach Strzyżewski stał do 1 lipca. W tym czasie przybyła do miasta kompania 1 psk popd dowództwem kpt. Dzierzbickiego, wysłana ze Lwowa 21 czerwca50. Komendę nad całą kawalerią otrzymał Rozwadowski a piechotą mjr. Leopold Koziebrodzki51. Przez czas postoju pod Tarnopolem wojsko odpoczęło i zreorganizowane czekało dalszych działań.
Tym samym kończyła się pierwsza część wyprawy Piotra Strzyżewskiego do Wschodniej Galicji. Część bardzo udana, praktycznie pod każdym względem. Z niewielkim początkowo oddziałem udało się Strzyżewskiemu opanować praktycznie całą Galicję Wschodnią. Ustanowił wszędzie nowe - polskie władze cyrkularne. Przez cały czas organizował wojsko. Z każdym dniem jego siły rosły, aż wreszcie mógł się pokusić o zaatakowanie największego zgromadzonego korpusu austriackiego. Odwrót do Tarnopola odbył się w należytym porządku i Polacy nie odnieśli w jego trakcie praktycznie żadnych strat. Mając kilka dni wytchnienia mógł Strzyżewski spokojnie przygotować swoje oddziały do dalszej części kampanii, która miała zaowocować pięknymi przewagami nad orężem austriackim.

Działania ofensywne Strzyżewskiego i kapitulacja Bickinga pod Chmielówką

Wzmocniony i dobrze zorganizowany, mając ok. 1500 ludzi (bez pospolitego ruszenia), postanowił Strzyżewski zaatakować Bickinga. Pozycja, jaką zajmował miała spore walory obronne, jednakże nie nadawała się do wyprowadzenia natarcia. Była ciasna, ograniczona z jednej strony miastem z drugiej jeziorem. Strzyżewski postanowił pozornie się wycofać, chcąc wyciągnąć Bickinga na otwartą przestrzeń, gdzie mógł w pełni wykorzystać możliwości manewrowe swojej kawalerii. Bicking posiadający tylko niewielką ilość jazdy, w polu, bez umocnień miał utrudnione możliwości manewrowania a piechota narażona była na szarże kawalerii.
1 lipca, pozostawiwszy w Tarnopolu Marchockiego z jego piechotą oraz oddział jazdy Rozwadowskiego, ruszył przez Białą, okrążył jezioro i zajął stanowisko na drugim brzegu Seretu koło miasteczka Jezierna, 2 mile od Tarnopola, na wprost Zagrobeli. Widząc ustępujących Polaków, Bicking ok. 6.00 rano zaatakował miasto, usiłując wyprzeć broniącą go piechotę oraz jazdę. Piechota polska kontratakowała w rejonie cmentarza, kawaleria zaś uderzyła na lewe skrzydło ugrupowania nieprzyjaciela, rozbiła jego szyk i wzięła sporo jeńców. Kilkakrotne szturmy Austriaków zostały odparte przez oddziały polskie. Walki wygasły pod wieczór - ok. 19.0052. Straty walczących uczestnik walk oblicza na ok. 300 poległych i 400 zabranych do niewoli po stronie austriackiej i ok. 200 poległych obrońców, m. in. hr. Starzyński53. Po stronie polskiej wyróżnili się J. Marchocki, ppor. Zakrzewski, J. Dwernicki, Mamert Dłuski i wielu innych. Większość z "dystyngowanych w tej potyczce" została później odznaczona krzyżem Virtuti Militari54. Pod osłoną nocy obrońcy Tarnopola wycofali się i połączyli z głównym korpusem. Austriacy zajęli miasto i dotychczasowe pozycje polskie, a gen. Bicking zajął pałac w Zagrobli.
Od pochwyconego przez sierżanta 3 puł Jaszczułta żyda, dowiedział się Strzyżewski o kwaterowaniu austriackiego generała w pałacu. Chcąc wykorzystać nadarzającą się okazję rozkazał Jasztułtowi z 30 ułanami porwać generała z jego własnej kwatery. W nocy z 1 na 2 lipca sierż. Jaszczułt podszedł pod wieś. W okolicznym lasku zostawił 15 ułanów, a z pozostałymi przedostał się na tyły płacowego ogrodu, gdzie stała warta złożona z kilku huzarów. Austriacy nie obawiali się napadu z tej strony. Ułani bez jednego wystrzału zlikwidowali placówkę, a huzarów na rozkaz Jaszczułta odprowadzono do pobliskiego lasku. Stojący tam żołnierze mieli rozkaz wesprzeć Jaszczułta w przypadku gdyby ten został zaatakowany. Po zlikwidowaniu warty Jaszczułt dwóch ludzi pozostawił na warcie przy ogrodzie a z pozostałymi dwoma, Czyżykiem i trębaczem Borysiewiczem przeszedł przez ogród i zakradł się do kwatery Bickinga. Obudził go razem z jego szefem sztabu i grożąc śmiercią wyprowadził Austriaka do ogrodu i już miał odjeżdżać, gdy chęć zysku zawróciła go do domu. Postanowił zabrać jako zdobycz wojenną zegarek i pistolety generała. W domu natknął się na żołnierza austriackiego, podniósł alarm i uprowadzenie generała stało się niemożliwe. Oddział nad ranem wycofał się do sił głównych. Jedynym dowodem bytności Jaszczułta w kwaterze wroga była szpada generała, którą mu zabrał. Warto dodać, iż jednym z bohaterów tej eskapady był Roman Wybranowski55.
Nazajutrz 2 lipca do obozu Strzyżewskiego przybyło dwóch żołnierzy rosyjskich z litewskiego pp, którzy oświadczyli, że szukają dezerterów, a ich dowódca stacjonuje w pobliskim Zborowie. Zdawszy dowództwo mjr Rzodlkiewiczowi, Strzyżewski udał się do ks. Piotra Wołkońskiego, któremu zaproponował wspólne działanie przeciwko wojskom cesarskim. Rosyjski "sojusznik" odparł, że nie ma żadnych instrukcji od swoich przełożonych i poradził Strzyżewskiemu, aby ten udał się do głównej kwatery ks. Golicyna, naczelnego dowódcy korpusu rosyjskiego mającego współdziałać z ks. Józefem, znajdującej się w odległym o 20 mil Tarnowie. Widząc, że "sprzymierzeniec" ani myśli walczyć z Austriakami, Strzyżewski powrócił do swojej kwatery i zajął się przygotowaniem ataku na Tarnopol, na dzień następny. Tego dnia do obozu przybył Rzyszczewski z dwoma tysiącami kawalerii, piechoty oraz dwoma 1 - funtowymi armatkami, zabranymi z klasztoru Bazylianów w Poczajowie56.
3 lipca o świcie oddziały polskie zaatakowały Bickinga. Trzy kolumny posuwały się w kierunku Zagrobli. Pierwsza pod dowództwem Rozwadowskiego, szła od strony Tarnopola, druga samego Strzyżewskiego postępowała od Kutkowiec a trzecia od strony Janowa57. Zaatakowała jazda wspierana przez strzelców i ochotników. Generał austriacki ok. 9.00 wycofał się w kierunku południowym. Należy przypuszczać, że chciał połączyć się z Kesslerem w Brzeżanach lub mającym nadchodzić z południa Merveldtem. Przed wycofaniem się z Tarnopola, oddał je w ręce rosyjskie. Dowiedziawszy się o tym, Strzyżewski ruszył do Tarnopola z pułkiem jazdy Trzecieskiego i w sposób podobny do kapitulacji Krakowa i roli w tym Rosjan, roztrącając pikietę ułanów rosyjskich i rąbiąc zamkniętą przez nich rogatkę, wjechał na rynek. Dowódca rosyjski płk Wadbolski oświadczył Strzyżewskiemu, że Rosjanie pierwsi zajęli miasto. Wówczas Strzyżewski odparł, iż wie o tym, że pułk rosyjski wkroczył na życzenie Bickinga i miast współdziałać z oddziałem polskim, uratował i zasłonił odwrót nieprzyjaciela. W dalszej rozmowie z ks. Wołkońskim, Strzyżewski nie ustąpił i nakazał użycia siły w razie konieczności. Miasto zajął w imieniu cesarza Napoleona, zatykając na rogatkach orły francuskie. Zażądał zwrotu kluczy do magazynów. Dopiero wówczas oficjalnie uznał oddziały rosyjskie za sprzymierzone i nakazał wydanie im furażu. W rozkazie dziennym Strzyżewski wymienił wszystkich, którzy się odznaczyli. J. Dwernickiego mianował rotmistrzem w pułku jazdy A. Trzecieskiego, J. Hohendorfa kapitanem, a R. Wybranowskiego z 3 puł przeniósł w stopniu podporucznika do piechoty58. W zajętym mieście Strzyżewski ustanowił komendanta placu, którym został kpt Gosiewski. Zorganizowano szpitale polowe, w których umieszczono rannych. W mieście pozostawiono mniej zdolnych żołnierzy dopełnienia służby w polu, którzy mieli stanowić tymczasowy garnizon. Komendant placu we wszystkich kwestiach miał porozumiewać się z rosyjskim pułkownikiem. Magazyn pozostał we władaniu polskim59.

Kliknij
Kliknij aby powiększyć


24 czerwca na rozkaz arcyks. Ferdynanda, Hohenlohe ruszył w kierunku na Stanisławów. 27 czerwca Austriacy wyparli mały oddział polski i zajęli to miasto. Dwa dni później posunęli się dalej na Mariampol i zajęli go. Na tych pozycjach Austriacy pozostali przez kilka dni. Na polecenie gubernatora lwowskiego Wurmsera, Merveldt zamierzał utrzymać w swoich rękach tylko Stanisławów oraz Stryj i Niżniów, natomiast Bicking miał zająć Tłuste i Jezierzany, przy granicy rosyjskiej, a następnie oddać te miasta Rosjanom i wycofać się na Bukowinę60. Sam Merveldt ograniczył się do przemarszu do Tłumacza. Oddział Kesslera po przeprawieniu się przez Dniestr w Haliczu, zajął Brzeżany. Dalszy marsz powstrzymywał swoim demonstracjami szwadron Cykowskiego, którego działania stwarzały wrażenie, że Kessler ma przed sobą dużo poważniejsze siły aniżeli miało to miejsce w rzeczywistości61. Bicking, nie znając zamiarów Merveldta, opuszczając Tarnopol, ruszył na Mikulińce. Jego grupa liczyła ok. 600 żołnierzy piechoty, nieco kawalerii i 3 armaty62. Padały wówczas deszcze i stan dróg był bardzo zły. Korpus austriacki składał się niemal wyłącznie z piechoty. Nie będąc atakowany, swój marsz odbywał powoli. W drodze dowiedział się o zamiarach Merveldta. Poinformował przełożonego o swojej sytuacji i zmienił kierunek marszu na Skałat. Pomaszerował na wschód. Do Skałata wszedł ok. 6 lipca. W tym czasie przebył ok. 45 km63 Po wypoczynku w Skałacie, Bicking ok. 8 lipca ruszył w dalszą drogę na południe w kierunku na Grzymałów64. Po drodze zagarnął duży transport soli. Liczne wozy65 zaprzężone w woły spowolniły jego marsz jeszcze bardziej.
Merveldt dowiedział się o położeniu Bickinga 9 lipca i zaraz ruszył ze swym korpusem na północ, przez Monasterzyska na Dobropole, które zajął 11 lipca. Oddziały Kesslera, liczące ok. 3 000 ludzi, wezwane z Brzeżan, po przeprawieniu się przez Stryj doszły do Chmielówki. Forpoczty Kesslera znajdowały się w tym czasie o trzy dni marszu od oddziału Bickinga66. W tym samym dniu Merveldt dowiedział się o marszu Bickinga do Chorostkowa. Zamiast kontynuować marsz na zbliżenie z Bickingiem, Merveldt odszedł na Podhajce i Kutuzów, które zajął 13 lipca a następnie Brzeżany, 14 lipca. Wynikało to z nowych rozkazów Wurmsera, nakazujących na powrót zająć Brzeżany, ustanowić władze austriackie i oddać miasto Rosjanom. Bicking został pozostawiony sam sobie67.
Strzyżewski po uregulowaniu stosunków z Rosjanami w Tarnopolu, zorganizowaniu oddziałów tyłowych i szpitali, 6 lipca opuścił miasto i ruszył za uchodzącym Bickingiem. Nie posiadając bagażów, natomiast znacznie więcej kawalerii aniżeli korpus austriacki, maszerował szybciej w stosunku do nieprzyjaciela. W Grzymałowie Austriacy zatrzymali się na noc z 8 na 9 lipca na kolejny postój. 9 Lipca przed południem austriacki obóz zaatakowała polska jazda z pułku Rzyszczewskiego, a od strony Mikuliniec oddziały Strzyżewskiego.. Walki trwały niemal do wieczora. Żołnierze cesarscy odparli wszystkie ataki Polaków. Generał Bicking zdecydował się na pozostanie w Grzymałowie przez następny dzień68. Rano 11 lipca wyruszył do Chorostkowa69. W drodze był atakowany przez polskie podjazdy, co umożliwiło głównym siłom Strzyżewskiego wyprzedzenie Austriaków i podjęcie próby zagrodzenia im dalszej drogi przemarszu w samym Chorostkowie. Po dotarciu na miejsce grupę Bickinga, zaatakował Strzyżowski. Zażarte walki toczyły się o umocnione domy na skraju miasta. Szturmował je batalion strzelców Marchockiego. Po kilku próbach budynki podpalono i w ten sposób Polacy zdobyli umocnioną pozycję. W samym mieście usadowił się sam Bicking, osłonił się prowadzonymi wozami70. Strzyżewski zorientował się, że zdobycie takich przeszkód narazi oddział na niepotrzebne straty. Ponadto nie miał za wiele piechoty. Zdecydował wówczas odwrót do Grzymałowa, gdzie postanowił dać wypocząć wojsku. Podobną decyzję podjął dowódca austriacki, zostając w Chorostkowie przez cały następny dzień. Tu otrzymał rozkazy kierowanie się bądź na Romanówkę albo w kierunku na Chmielówkę. Bicking zdecydował marsz na Chmielówkę, spodziewając się tam połączyć z Kesslerem. O świcie 13 lipca Austriacy ruszyli w stronę Budzanowa. W Chorostkowie Bicking pozostawił w charakterze straży tylnej batalion piechoty. Marsz odbywał się powoli z racji prowadzonych wozów. Po minięciu Budzanowa, przeprawili się przez Seret i pomaszerowali do Chmielówki71. Kolumna dotarła na miejsce 14 wieczorem bądź 15 lipca rano. Bicking obsadził zabudowania Wieniawki, która jest częścią Chmielówki. Pozostałe siły zgromadził w obozie otoczonym zarekwirowanymi wozami z solą. Całość wzmocnił posiadanymi trzema armatami72.
Kolumna polska odpoczywała w rejonie Bodzanowa przez cały dzień 12 lipca.Awangarda korpusu złozona z kompanii strzelców konnych 1 pułku pod dowództwem kpt. Dzierzbickiego w liczbie 85 głów i 46 ułanów z 3 pułku por. Zakrzewskiego stała w Kluwińcach pół mili od Chorostkowa73. Następnego dnia ruszyła na Chrostków. W tym mieście Bicking pozostawił w charakterze straży tylnej batalion piechoty. Strzyżewski uderzył natychmiast na oddział austriacki i po krótkiej walce rozbił go74. Prosto spod Chrostkowa Polacy ruszyli za uchodzącą kolumną nieprzyjaciela75. Pod Chmielówkę oddziały polskie przybyły w dniu 15 lipca. Siły Austriaków trudne są do oszacowania, ale myślę, że nie przenosiły 300 do 400 piechoty oraz niewielki oddział kawalerii i trzy armaty76. Strzyżewski pod Chmielówkę dotarł z piechotą w sile ok. 300 ludzi. Kawaleria miała liczyć 500 jeźdźców. Posiadał nadto dwie armatki 1 - funtowe i jedną żelazną o nieco większym wagoniarze. Do obozu wkrótce przybył hr. Skarbek z Bursztyna, który przyprowadził oddział 700 strzelców. W sumie Strzyżewski posiadał ok. 2700 ludzi77.
O świcie 16 lipca piechota polska uderzyła na zabudowania Wieniawki i po zażartej walce wyparła stamtąd oddziały piechoty austriackiej. Straty austriackie wyniosły 20 poległych i ok. 100 jeńców. Kawaleria otoczyła obóz nieprzyjaciela. Wieniawkę obsadzili polscy strzelcy. Sytuacja oblężonych stała się dramatyczna. Utrata Wieniawki, spowodowała jednocześnie utratę źródła wody pitnej, jakim był miejscowy staw78. Pod wieczór Strzyżewski, za pośrednictwem parlamentarza przeciwnika, wezwał dowódcę austriackiego do poddania się. Bicking zaproponował, że skontaktuje się z Merveldtem. Na taką propozycję nie wyraził zgody Strzyżewski. Austriacki generał wytargował, aby Polacy pozwolili jego żołnierzom100 konewek wody z zajętego przez nich stawu. Strzyżewski przystał na to. Po odbytej naradzie w obozie austriackim, dumny generał propozycję kapitulacji odrzucił. Powodem takiej decyzji był zamiar Bickinga podjęcia w nocy z 16 na 17 lipca próby przebicia się przez polskie oblężenie i marsz do Podhajec w celu połączenia się z Merveldtem. Zamiar udaremnili Polacy, którzy podjęli nocny atak na nieprzyjacielski obóz79. Dzień 17 lipca upłynął pod znakiem wzajemnych utarczek oraz prób austriackich zdobycia wody, zwalczanych przez polskich strzelców. Austriakom dokuczał brak wody, żywności. Amunicja była na wyczerpaniu. Wzrastała liczba chorych na czerwonkę. Panowały upały80. Szwadron 3 puł pod dowództwem por. Zakrzewskiego stojący za wsią, na trakcie do Stanisławowa, wzmocniony komendą z pułku jazdy Rzyszczewskiego oraz dwoma plutonami 1psk z ppor. Kurowskim, zaatakował idący z odsieczą szwadron huzarów w sile 212 jeźdźców pod dowództwem rotmistrza Csibo. Polska jazda wykorzystując nienależytą ostrożność Austriaków i nie zachowanie stosownego szyku marszowego, uderzyła równie gwałtownie jak i niespodziewanie. Zaskoczeni huzarzy nie stawiali praktycznie żadnego oporu. Na żądanie Zakrzewskiego rotmistrz austriacki wydał przewożone przez siebie dokumenty, w tym korespondencję Merveldta do Bickinga, gdzie informował o wysłaniu szwadronu oraz radził wycofanie się do Mariampola. Wspominał także, iż stale jest niepokojony przez polskie oddziały z okolic Brzeżan81. Przejęte papiery natychmiast dostarczono Strzyżewskiemu. Ten od razu doniósł Bickingowi o rozbiciu szwadronu idącego na pomoc, przejęciu korespondencji Merveldta, jednocześnie wzywając go po raz kolejny do kapitulacji82. Dowódca austriacki poprosił o czas niezbędny do odbycia narady wojennej. Bicking nie widząc nadziei na odsiecz ze strony Merveldta, pozostając w położeniu praktycznie bez wyjścia 18 lipca rano przystąpił do rozmów. Tego samego dnia strony podpisały akt kapitulacji korpusu Bickinga. Na mocy aktu Austriacy mieli opuścić obóz i pod eskortą odprowadzeni do Czerniowiec na Bukowinie. Nadto dowódca austriacki zobowiązywał się nie walczyć przeciwko Francji lub jej sprzymierzeńcom do końca wojny. Korpus austriacki został częściowo rozbrojony, zatrzymując tylko 200 karabinów, z amunicją po 10 ładunków na każdy. Obowiązany był także zdać wszelkiego rodzaju wyposażenie, działa z amunicją, konie kawaleryjskie, za wyjątkiem 40-tu. Bagaże oficerskie i żołnierskie na wozach mogły być wyprowadzone83. Około godz. 15.00 oddziały austriackie zaczęły opuszczać obóz. Zapanowała wielka radość wśród Polaków, którzy natychmiast przejęli wyposażenie austriackie84. Nasi żołnierze dostawszy do rąk dobrą broń, lederwerki amunicję, mieli się za niezwyciężonych85.

Działania Strzyżewskiego po 18 lipca. Zakończenie wojny

Na drugi dzień po kapitulacji Bickinga, Strzyżewski ogłosił rozkaz dzienny, który dziękował wojsku za odwagę. Wymienił odznaczających się. Dowódcą artylerii mianował sierż. Jaszczułta86. Zaraz potem polski korpus ruszył w kierunku Mariampola nad Dniestrem gdzie Strzyżewski chciał się przeprawić i pomaszerować na Stanisławów. W tym czasie korpus Kesslera wykonał 20 lipca odwrót z Brzeżan przez Rohatyn do Halicza, gdzie przeprawił się przez Dniestr. Brzeżany wydane zostały Rosjanom. Stanisławów obsadził Merveldt, głównymi siłami, razem z brygadą gen. Egermanna, stając w rejonie Tłumacza. Łącznie liczyli ok. 8000 ludzi87. Tym samym Austriacy znacznie przeważali w stosunku do sił Strzyżewskiego. Mimo to polski dowódca pokusił się o zajęcie Stanisławowa. Po zajęciu Mariampola, 21 lipca wysłał szwadron 3 puł, szwadron nowego zaciągu kpt. Horodyńskiego oraz kompanię strzelców Józefa Marchockiego za Dniestr. Następnego dnia do kwatery Strzyżewskiego przybył kurier od Naczelnego Wodza kpt Erazm Sienkiewicz, przywożąc kopię układu o zawieszeniu broni. Natychmiast wysłał kpt Mamerta Dłuskiego88 jako parlamentarza do Merveldta, informując go o tym fakcie i proponując podpisanie układu, co do linii demarkacyjnej, mającej oddzielać oba wojska. Feldmarszałek austriacki kategorycznie odrzucił polskie propozycje. Zamierzał unieważnić kapitulację Bickinga, zarzucając Strzyżewskiemu zabór rzeczy osobistych żołnierzy. Korpusowi Bickinga nakazywał ponowne zorganizowanie się i obsadzenie Zaleszczyk. Oficjalnie powoływał się na brak wiadomości, co do zawarcia zawieszenia broni na głównym teatrze działań. Zażądał, aby Polacy wycofali się na lewy brzeg Dniestru i tylko pod wykonaniem tego warunku zgodził się na zawieszenie broni do 24 lipca. W przypadku niewykonania przez oddziały saskie powyższych warunków, groził wszczęciem działań wojennych. Polskiego parlamentarza zatrzymał w roli swoistego zakładnika. Strzyżewski odmówił żądaniom austriackiego feldmarszałka, powołując się na brak zgody swoich władz zwierzchnich w przedmiocie opuszczenia brzegu Dniestru. List tej treści Merveldt otrzymał 23 lipca rano. Nie bacząc na swoje wcześniejsze propozycje zaatakował oddziały polskie przeprawione na prawy brzeg Dniestru. Polacy, mimo zaciętej obrony zostali rozbici. Stu z nich trafiło do niewoli reszcie udało się przeprawić do sił głównych89.
Merveldt zajął pozycję na wprost Mariampola i zaczął ostrzeliwanie polskich stanowisk z dział. Strzyżewski, mając jedynie cztery zdobyczne armaty austriackie, praktycznie bez amunicji, mógł odpowiadać tylko wystrzelonymi przez Austriaków kulami, zebranymi na własnym przedpolu. Wśród walki doszła wiadomość o zawieszeniu broni90 Działania ustały. Strzyżewski powrócił do Tarnopola, przesuwając nad granicę rosyjską cztery formujące się pułki kawalerii w celu ostatecznego zorganizowania. Do zawarcia pokoju stanął Strzyżewski kwaterą w Monasterzyskach91.

Kliknij
Kliknij aby powiększyć


Z okazji urodzin Napoleona, 15 sierpnia miejscowi obywatele wydali wielki bal w Żółkwi, na który zaproszono prócz oficerów wojsk pozostających pod komendą gen. Kamieńskiego, ale także dowódcę korpusu wydzielonego Piotra Strzyżewskiego Do czasu zawarcia pokoju Strzyżewski, stacjonując w Monasterzyskach, zajął dwie fabryki tytoniu, które odesłał do Brodów i Zamościa. Dochody z tych fabryk przeznaczone były na spłatę wojska, któremu przy braku funduszów zalegał żołd zaległy92.
W wyniku ustaleń zawartych w akcie traktatu pokojowego z 14 października w Schönbrun, Napoleon chcąc wynagrodzić Rosję za udział w wojnie, przyznał jej we władanie tzw. Kraj Tarnopolski, w skład, którego wchodziły ziemie cyrkułów zaleszczyckiego, tarnopolskiego i brzeżańskiego wraz z 400 000 ludności. Ziemie te na mocy rozkazów Strzyżewski miał przekazać generałowi rosyjskiemu, Kochowskiemu, który natychmiast zażądał zdjęcia orłów francuskich, czemu Strzyżewski opierał się przez dłuższy czas. W końcu rosyjski generał wystawił straże a Strzyżewski odmaszerował do Brodów a po zakończeniu wojny do Księstwa Warszawskiego93. Rządy rosyjskie trwały tu do roku 1815, kiedy to na mocy uchwał Kongresu Wiedeńskiego, kraj ten powrócił pod panowanie Habsburgów94.

Zakończenie

Wyprawa Piotra Strzyżewskiego z militarnego punktu widzenia, w dziejach wojny 1809 roku była faktycznie zaledwie epizodem. Walczyły ze sobą stosunkowo niewielkie oddziały. Działania przebiegały gdzieś na peryferiach teatrów działań. Nawet zdobyte w trakcie działań ziemie musiały być w większości zwrócone sprzymierzeńcowi rosyjskiemu. Gdzie, zatem korzyści i dlaczego ta wyprawa warta jest bliższego poznania? Myślę, że korzyści wynikające z wyprawy Strzyżewskiego są wbrew pozorom bardzo wymierne. W chwili wymarszu spod Zamościa 21 maja, Strzyżewski dysponował ledwie jednym szwadronem kawalerii. W chwili zakończenia działań jego korpus liczył ok. 4000 piechoty i kawalerii. Zdobył cztery działa. Żołnierze byli należycie ubrani, wyekwipowani i uzbrojeni w efekty zdobyte na nieprzyjacielu. Sformowane oddziały stanowiły rdzeń w sumie trzech pułków jazdy, które potem weszły w skład armii Księstwa Warszawskiego. Dowódcy poszczególnych partii powstańczych stawali później na czele regularnych już pułków kawalerii. I tak na czele 2 puł galicyjsko - francuskiego, późniejszego 8 puł stanął Kazimierz Rozwadowski, 5 puł galicyjsko - francuskiego, późniejszego 12 puł Gabriel Rzyszczewski, 6 puł galicyjsko - francuskiego, późniejszego 15 puł Augustyn Trzecieski i na czele 7 puł galicyjsko - francuskiego, późniejszego 16 puł Marcin Tarnowski. Uformowany batalion piechoty zasilił późniejszy 13 pp, jako jego trzeci batalion95. Przez cały czas wyprawy nowo tworzone oddziały dawały stale przykłady męstwa i zapału. Świadczą o tym liczne przewagi uzyskane nad oddziałami nieprzyjacielskimi. Zaprawiony w boju żołnierz, wchodząc w skład armii narodowej stanowił jej mocne ogniwo, nie osłabiając ogólnej siły armii. Utworzone w Galicji Wschodniej pułki jazdy na ogól były dobrze wyszkolone i zaopatrzone, miały opinie dobrych pułków, które potwierdziły w działaniach wojny moskiewskiej 1812 roku96.
Korzyści polityczne wyprawy okazały się daleko skromniejsze. Wartością samą w sobie był a postawa ludności Galicji, tzw. Galicji Starej a więc ziem zagarniętych przez Austrie w I rozbiorze. Zapał przy tworzeniu władz cyrkularnych, duża ilość ochotników wstępująca do wojska, jest najlepszym tego dowodem.
Władze austriackie z chwilą rozpoczęcia wojny przeciwko Księstwu Warszawskiemu, w stosunku do Galicji popełniły grzech zaniechania. Planujący przebieg działań nie założyli w żadnym stopniu przeniesienia działań wojennych na te tereny, a tym bardziej marszu wojsk polskich tak daleko w głąb krajów cesarskich.. To, dlatego brak było praktycznie regularnych i wyszkolonych oddziałów wojska. Liczebność wojsk także nie odpowiadała potrzebom chwili. Władze cywilne nie wykazały odpowiedniej sprężystości i bez wsparcia wojskowego oddawały władzę nawet niewielkim komendom polskim.
Te wszystkie powody sprawiły, że zadanie Strzyżewskiego stawało się, łatwiejsze, co nie zmienia faktu, iż w trakcie działań Strzyżewski wykazał się dużymi zdolnościami organizacyjnymi, prężnością, przezornością i determinacją do osiągnięcia wyznaczonego celu.
Wyprawa Piotra Strzyżewskiego nie miała decydującego wpływu na przebieg i wynik wojny 1809 roku w Polsce. Niewątpliwie jednak przyczyniła się do osłabienia militarnego potencjału austriackiego i przez okres dwóch miesięcy wiązała kilkutysięczne siły, które nie mogły wziąć udziału w decydujących momentach działań w Księstwie Warszawskim.

PRZYPISY:
1. B. Pawłowski, Historia wojny polsko - austriackiej 1809 roku, Warszawa 1935, s. XIII.

2. Obrazy z życia kilku ostatnich pokoleń w Polsce, przez..., t. III, Poznań 1884.

3. Generał....., Kampania 1809 r. Raport o działaniach armii pozostającej pod rozkazami ks. J. Poniatowskiego podczas kampanii 1809 r., Warszawa 1906.

4. Z dopełnieniami obejmującymi urzędowe akta, rozkazy dzienne, korespondencye, mowy i poezje. Wydanie wznowione, Kraków 1905. Rys kampanii... i Raport o działaniach... R. Sołtyka to zdaje się to samo dzieło, choć w różnych tłumaczeniach. W oryginale praca Sołtyka ukazała się w języku francuskim w 1841 roku. Pod koniec XIX wieku anonimowy tłumacz przełożył ją na język polski w wydał w Krakowie. Drugie wydanie w 1905. Na potrzeby cyklu wydawniczego Biblioteka Dzieł Wyborowych ponownego tłumaczenia dokonała E. Leszczyńska i dzieło to ukazało się w Warszawie w 1906 roku, ale bez dodatku źródłowego. Według B. Pawłowskiego oba wymienione wydania to to samo opracowanie - pamiętnik Romana Sołtyka. Jeśli przyjąć to twierdzenie, to przyznać trzeba, że tłumaczenie z 1906 roku różni się znacznie od wydania wcześniejszego, choć oczywiście ogólna linia jest tożsama. Na potrzeby niniejszego szkicu pozwolę sobie korzystać z obu wydań w zależności od potrzeby chwili, co oczywiście będzie stosownie zaznaczone.

5. Z dziejów kampanii 1809 roku w Galicji Wschodniej, Księga pamiątkowa 50 - lecia Gimnazjum im. Jana Długosza we Lwowie, Lwów 1928, przedrukowana w zbiorze prac B. Pawłowskiego, Od Konfederacji Barskiej do powstania styczniowego, Warszawa 1962.

6. Biblioteka PAN Kraków, sygn. 1173. Pamiętnik obejmujący wydarzenia z lat 1794 - 1809, spisany pod koniec życia autora. Został opracowany i wydany w dwóch częściach w 1964 i 1977 roku. Ważniejsze pamiątki z czasów upłynnionych. Wspomnienia z lat 1794 - 1809. Opracowała, przypisami i wstępem opatrzyła R. Żurkowa, cz. I - II, " Rocznik Biblioteki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie ", R. X, 1964, Wrocław 1965: R. XXIII, 1977, Wrocław 1978.

7. Pamiętniki generała..... w dwóch tomach, Lwów 1882. Tu też zamieszczony tekst aktu kapitulacji gen. Wikinga pod Wieniawką z błędną datą 28 lipca 1809 r., t. II, s.163 - 165. R. Wybranowski (1789 - 1863), 2 V 1809 w 3 puł; 2 VII 1809 ppor 13 pp; 28 XI 1809 por; 1 I 1810 odzn. OrderemVM;1812 adiutant mjr 2pp, Smoleńsk, Borodino, Czyryków, Wiaźma; odzn. Krzyżem LH 2 X 1812; 1813 Wittenberg, Lipsk; 1815 - 30 w armii Król. Pol.;ppłk 6 ppl; 1831 Białołęka, od 25 II d-ca 6ppl, z II Korpusem gen. Ramorino przechodzi do Galicji;1848 gen. - mjr, d-ca gwardii we Lwowie.

8. Biblioteka PAN Kraków, rkps 7999. Podobnie jak pamiętniki Strzyżewskiego wydany w opracowaniu J. Krepiny, Relacja Józefa Marchockiegoo działalności oddziału Piotra Strzyżewskiego w kampanii galicyjskiej 1809 r., Rocznik Biblioteki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie, R. XXIII, 1977, Wrocław 1978. Józef Marchocki h. Ostoja (1776 -) przed 1809 prawdop. w armii duńskiej lub austriackiej; pocz. VI 1809 w oddz. Strzyżowskiego; organizuje bat. piechoty, Wieniawka, ranny, 14 1813 VII kpt 5 puł galic. - fr. (od 28 XII 1809 - 12 puł), odzn. Orderem VM; 1812 kpt 12 puł, 5 X 1812 odzn. LH; 1817 - 1830 kpt Korpusu Żandarmerii; 1831 oddz. powst. Podole, Zamiechów.

9. A. Rozwadowski, Pamiętniki, Ossolineum, rkps 7977/II. Fragmenty pamiętnika opublikował R.Bielecki w swoim wyborze źródeł do dziejów wojska polskiego w okresie wojen napoleońskich Dał nam przykład Bonaparte. Wspomnienia i relacje żołnierzy polskich 1796 - 1815, Kraków 1984, t. I s. 331 - 332, 334 - 336.

10. Galicja. Wyjątek z pamiętników .........., [w] Pamiętniki polskie zebrane przez K. Bronikowskiego, t. II, Przemyśl 1883.

11. Raport po raz pierwszy opublikowali O. Laskowski i B. Pawłowski w pracy Polska historia wojskowa, Warszawa 1928. Później został przedrukowany w emigracyjnej monografii pułku ułanów podolskich (Londyn 1982) a wznowionej przez wydawnictwo Ossolineum - Ułani podolscy. Dzieje pułku ułanów podolskich 1809 - 1947, pr. zbiorowa, Wrocław 1991, s. 8 - 11 (Raport Gabriela Rzyszczewskiego, pułkownika i dowódcy 12 Pułku Ułanów (b. 5 Pułku Jazdy Francusko - Galicyjskiej) do generała Rożnieckiego, Inspektora Jazdy w Ks. Warsz.).

12. Wszystkie te dokumenty złożone są w Kriegs - Archiv. w Wiedniu, sygn. 815, 816, 845, 846. Niestety nie miałem dostępu do tych archiwaliów. Z tego powodu będę zmuszony posiłkować się ustaleniami poczynionymi przez B. Pawłowskiego.

13. Wszyscy pamiętnikarze tej wyprawy spisywali swoje wspomnienia pod koniec życia, nieraz wiele lat po opisywanych wydarzeniach. Stąd, naturalną koleją rzeczy pewne fakty poprzestawiali, inne przedstawili ze swojego punktu widzenia, inne jeszcze pominęli, eksponując takie, o których pozostali nie wspominają. W pamiętnikach tych, ale i w opracowaniu B. Pawłowskiego brak np. zupełnie podawania choćby orientacyjnych odległości, jakie pokonywali uczestnicy zdarzeń. Rodzi to szereg nieścisłości, a nieraz i zafałszowań, gdy po obliczeniu odległości między np. miastami okazuje się,że odległość np. 45 km, kolumna wojska, głównie piechota, obciążona potężnym konwojem wozów z solą, zaprzężonych w woły, przeprawiając się w międzyczasie przez rzekę, pokonuje w niecały dzień. Dlatego też każdy przemarsz oddziałów najpierw przemierzałem na mapie, dostosowując wyniki pomiarów do wydarzeń. Przy pomiarach korzystałem z austriackiej mapy Galicji z 1790 roku oraz mapy zamieszczonej w dziele W. Tokarza, Wojna polsko - rosyjska 1830 i 1831, wyd. 2, Warszawa 1994, atlas map, szkic nr 18, Powstanie Wołynia, Podola i Ukrainy.

14. Materiały dotyczące organizacji władz polskich w zajmowanych cyrkułach galicyjskich znajdują się m.in. w Ossolineum w zespole pod sygn. 4312, zawierającą korespondencję gen. Kamieńskiego Kamieńskiego Strzyżowskiego.

15. Poniatowski do Bernardotte'go, Ulanów,19 maja, Korespondencja ks. Józefa Poniatowskiego z Francyą, wyd. A. Skałkowski, t. II, Poznań 1923, s. 138.

16. B. Pawłowski, Historia wojny..., s. 288 - 289.

17. B. Pawłowski, Lwów w 1809 r., Lwów 1909, s. 36 - 43.

18. B. Pawłowski, Lwów...., s., 46 - 52;B. Pawłowski, Z dziejów kampanii..., s. 211, 213 - 214 A. Rozwadowski, Pamiętniki, s. 331.Zarządzono, że płk Kazimierz Rozwadowski ma zająć się sformowaniem pułku jazdy z obwodów czortkowskiego i zaleszczyckiego. Był to późniejszy 2 pułk jazdy galicyjsko - francuskiej, a od 28 grudnia 1809 r. 8 puł.

19. B. Pawłowski, Historia wojny..., s. 295,; B. Pawłowski, Z dziejów kampanii..., s. 219.

20. B. Pawłowski, Historia wojny..., s. 492.

21. B. Pawłowski, Historia wojny..., s. 297; B. Pawłowski, Lwów..., s. 28 - 31.

22. J. Pachoński, Generał Franciszek Paszkowski 1778 - 1856, Warszawa 1982, s. 266 - 267; Encyklopedia Wojskowa, pod red. O. Laskowskiego, t. VII, Warszawa , s. 700.

23. B. Gembarzewski, Wojsko Polskie. Księstwo Warszawskie 1807 - 1814,Warszawa 1905, s. 139 - 140; B. Gembarzewski, Rodowody pułków polskich i oddziałów równorzędnych od r. 1717 do r. 1831, Warszawa 1925, s. 59;J. Albrecht, Z dziejów jazdy Księstwa Warszawskiego. Przyczynek historyczno- organizacyjny do lat 1806 - 1808, Waerszawa 1922; Lance do boju. Szkice historyczne do dziejów jazdy wielkopolskiej X wiek - 1945 r., pod. red. B. Polaka, Poznań 1986, s. 60.

24. Zajączek do Berthiera, Nidzica, 14 kwietnia 1807 [w] A. Skałkowski, O czweść imienia polskiego, Lwów 1908, s. 365; J. Staszewski, Wojsko polskie na Pomorzu w roku 1807, Gdańsk 1958, s. 254 - 255;

25. J. Albrecht, Z dziejów..., s. 44. Mrzygłód to dzisiejsza dzielnica Dąbrowy Górniczej.

26. J. Albrecht, Z dziejów..., s. 49. Raport gen. Niemojewskiego z lustracji pułku z 16 listopada 1807.

27. B. Pawłowski, W przededniu Raszyna, [w] tegoż, Od Konfedreacji Barskiej do powstania styczniowego, Warszawa 1962, s. 194 - 206; B. Pawłowski, Historia wojny..., passim.

28. Relacje Sołtyka (Kampania..., s. 194) Marchockiego (Relacja..., s. 14) czy Wybranowskiego (Pamiętniki..., t. I, s. 2) mówią, że Strzyżewski ruszył do Galicji ze Lwowa. Tę wersję przyjmuje także w swoich opracowaniach B. Pawłowski (Lwów..., s. 43; Historia Wojny..., s. 301, 491), wspominając jednakże, że szwadron przybył z Zamościa. O Lwowie w ogóle nie wspomina sam Strzyżewski (Ważniejsze pamiątki..., s. 190), twierdząc, że swój marsz zaczął spod Zamościa potem przeszedł przez Sokal, a następnie udał się do Buska. Moim zdaniem należy przyjąć, że oddział Strzyżewskiego ruszył spod Zamościa, wszedł do Sokala jako pierwszego nadgranicznego miasta a następnie przeszedł do Lwowa. Strzyżewski wspomina, że zakończywszy organizację władz w Brodach, dowiedziawszy się o wejściu Rożnieckiego do Lwowa, pospieszył tam w celu odebrania instrukcji. Z pamiętnika wynika, że pojechał sam pocztą, nakazując oddziałowi przejście do Złoczowa. (P. Strzyżewski, Ważniejsze pamiątki..., s. 191).

29. Myślę, że można przyjąć, iż instrukcji, co do dalszej marszruty, zadań a przede wszystkiem organizowania władz polskich i w dalszej kolejności nowych oddziałów wojska udzielił Strzyżewskiemu faktycznie Rożniecki podczas pobytu oddziału Strzyżewskiego we Lwowie 28 - 29 maja. Przemawia za tym to, że w chwili zdobycia Zamościa plany Poniatowskiego nie sięgały zajmowania wschodnich cyrkułów Galicji, natomiast styl i zakres instrukcji, jakie otrzymał Strzyżewski są tożsame z instrukcjami wydawanymi samowolnie przez Rożnieckiego po zajęciu Lwowa. Sam Strzyżewski wspomina o udzieleniu mu instrukcji przez Rożnieckiego, chociaż sytuuje to w innym czasie i okolicznościach, bo trudno przyjąć, że miał na myśli 28 - 29 maja, zważywszy na trasę marszu oddziału i odległości od poszczególnych miast a także datę przybycia pod Zaleszczyki. Zob. B. Pawłowski, Historia wojny..., s. 301 - 302, 491; P. Strzyżewski, Ważniejsze pamiątki..., s. 191; J. Marchocki, Relacja..., s. 13 - 14.

30. Podstawą organizacji wojska miała być uchwała Rady Stanu z 16 kwietnia, stanowiąca, że ustanowiony w departamencie naczelnik powstania wezwie " stan rycerski " do pospolitego ruszenia, organizowana będzie gwardia narodowa. Nadto każdy departament miał za zadanie organizować pułk strzelców. Zob. sesja 320, 16 kwietnia, Protokoły Rady Stanu Księstwa Warszawskiego, wyd. B. Pawłowski, T. Mencel, t. II, cz. 1, Toruń 1965, s. 231; K. Krzos, Z księciem Józefem w Galicji w 1809 roku, Warszawa 1967, s. 79. Nie należy zapominać o instrukcjach ks. Józefa z 21 maja, które wykorzystał Strzyżewski przy organizacji wojska w Tarnopolu. Organizatorami siły zbrojnej w poszczególnych cyrkułach zostali mianowani: w złoczowskim gen. mjr Kajetan Ożarowski (całkowicie bierny), stanisławowskiego, stryjskiego i samborskiego Antoni Wieniawski (podobnie jak Ożaeowski nic nie zrobił dla organizacji nowych oddziałów), brzeżańskiego były szef batalionu z Legionów Dąbrowskiego Ignacy Zawadzki a po nim kpt Poniński, żółkiewskiego były rtm Wincenty hr. Poletyłło. Zob. B. Pawłowski, Z dziejów kampanii..., s. 221.

31. P. Strzyżewski, Ważniejsze pamiątki..., s. 190 - 191; J. Marchocki, Relacja..., s. 15.R. Sołtyk, Kampania...., s. 194 a za nim J. Falkowski, Obrazy..., t. III, s. 204 Brodów w ogóle nie wymieniają, twierdząc, że Strzyżowski pomaszerował przez Zborów, Buczacz, Jazłowiec i Tłuste a stamtąd na Zaleszczyki gdzie stanął 8 czerwca. B. Pawłowski także nie wspomina o żadnym z tych miasteczek, poprzestając jedynie na ogólnym stwierdzeniu o wysłaniu Strzyżewskiego do powiatu złoczowskiego i dotarciu przez niego do granicy rosyjskiej. Bez wykazywania trasy marszu każe Strzyżewskiemu być pod Zaleszczykami już 3 czerwca (Historia wojny..., s. 491 - 492).

32. J. Marchocki wspomina, że z Brodów Strzyżewski pomaszerował dalej wzdłuż granicy rosyjskiej i dotarł aż do Wołoczysk. Wydaje się to mało prawdopodobne. Miasteczko to leżało na samej granicy z Rosją, na krańcach cyrkułu tarnopolskiego. Zważywszy na odległość dzielącą Wołoczyska od Brodów i położenie względem obu tych miast Tarnopola mało prawdopodobnym wydaje się być, aby Strzyżewski z całą komendą zapuścił się w tak odległe regiony, bez wyraźnego uzasadnienia, zwłaszcza, że powołania władz i organizację wojska w cyrkule tarnopolskim zamierzał dokonać w stolicy cyrkułu.. Poza tym sam Strzyżewski nic nie mówi o tym mieście, wyraźnie twierdząc, że z Brodów udał się do Tarnopola. Może ewentualnie jakiś drobny patrol z oddziału Strzyżewskiegp dotarł do Wołoczysk, ale raczej należy wykluczyć, aby to był sam Strzyżewski. O tej miejscowości nie wspomina żaden z pozostałych pamiętnikarzy ani historyków. Zob. J. Marchocki, Relacja...., s. 15.

33. P. Strzyżewski, Ważniejsze pamiątki..., s. 191.

34. J. Marchocki, Relacja..., s. 15 - 16; R. Wybranowski, Pamiętniki..., t. I, s. 3; R. Jankowski, Generał Dwernicki. Jego życie i działalność, Suwałki 1935, s. 4 pisze, że Dwernicki przyłączył się do Strzyżewskiego 10 czerwca, przyprowadzając oddział złożony z 80 ludzi. Nie precyzuje miejsca połączenia, mówiąc tylko o przekroczeniu przez niego Zbrucza i połączeniu ze Strzyżewskim. R. Sołtyk, Kampania...., s. 195 wspomina też o 10 czerwca i do oddziału Dwernickiego dodaje jeszcze oddział Trzecieskiego. Tak, więc możemy przyjąć, iż nastąpiło to w Tarnopolu.

35. R. Wybranowski, Pamiętniki..., t. I, s. 3; Rzyszczewski, Raport..., s 9.

36. J. Marchocki, Relacja..., s. 16 - 17; G. Rzyszczewski, Raport..., s. 9.

37. R. Wybranowski, Pamiętniki..., s. 3; J. Marchocki, Relacja..., s. 17. Stan grupy Strzyżewskiego nie wydaje się być zawyżony, jeśli uwzględnimy paruset chłopów i wszystkie przyłączone oddziały a także szwadron 3 puł Strzyżewskiego.

38. Wydaje się, że nie mógł to być pobyt dwutygodniowy, jak twierdzi J. Marchocki (Relacja..., s. 15) ponieważ przeczy temu kalendarz wydarzeń oraz przestrzenie dzielące wymieniane miasta i ówczesne możliwości komunikacyjne. Jeżeli przyjmiemy 29 maja jako datę opuszczenia Lwowa, to zważywszy na pokonany dystans i działania, jakie przedsięwziął Strzyżewski w poszczególnych miastach, data 10 czerwca jest możliwa jako dzień, kiedy jeszcze był w Tarnopolu i zarazem współgra z datą 18 czerwca jako dniem walk z Bikingiem pod, Zaleszczykami, którego już wcześniej niepokoił. Ale trudno uznać by w Tarnopolu mógł być aż dwa tygodnie. Należy pamiętać, że B. Pawłowski (Historia wojny..., s. 492) umiejscawia Strzyżewskiego pod Zaleszczykami już 3 czerwca, ale myślę, że przyjął inną trasę marszu, nieuwzględniającą pamiętników Strzyżowskiego.

39. R. Sołtyk, Kampania..., s. 194; J. Reitzenheim, Galicja..., s. 186; R. Wybranowski, Pamiętniki..., t. I, s. 2. P. Strzyżewski w cały swoim pamiętniku nie wspomina o przechodzie przez cyrkuł brzeżański. Pozostali pamiętnikarze umiejscawiają pobyt w tym cyrkule w innym czasie. Natomiast P. Strzyżewski nie wskazuje też żadnej trasy, jaką maszerował z Tarnopola do Zaleszczyk.

40. Z dotychczasowych wyliczeń wynika, że P. Strzyżewski przybył pod Zaleszczyki najpóźniej 15 czerwca. Zarówno sam Strzyżewski jak i Wybranowski czy Marchocki nie podają dat dziennych. Sołtyk w swojej relacji twierdzi, że do Dźwiniacza Polacy przybyli 8 czerwca a 18 - go miały nastąpić walki. Jeżeli przyjmiemy, że jeszcze 10 czerwca, Strzyżewski był w Tarnopolu, to uwzględniwszy przestrzeń, jaką przebył od Tarnopola do Zaleszczyk oraz fakt organizowania siły zbrojnej jeszcze Tarnopolu, wówczas należy przyjąć, że pod Zaleszczyki przybył ok. 15 czerwca. B. Pawłowski (Historia wojny..., s. 492),opierając się na dzienniku Bickinga, twierdzi, że już od 3 czerwca Strzyżewski niepokoił go w Zaleszczykach. Nie odbierając wiarygodności zapiskom austriackiego generała, można chyba przyjąć, że Polacy faktycznie niepokoili go, ale nie musiał to być sam Strzyżewski, a np. jedna z grup pospolitego ruszenia zorganizowanego na tych terenach przez mjr., Rzodkiewicza, która po przybyciu Strzyżewskiego pod Zaleszczyki połączyła się z nim.

41. B. Pawłowski, Historia wojny..., s. 492; R. Sołtyk, Kampania..., s. 194; P.Strzyżewski, Ważniejsze pamiątki..., s. 191 - 192

42. P. Strzyżewski, Ważniejsze pamiątki..., s. 192.

43. P. Strzyżewski, Ważniejsze pamiątki..., s. 192; J. Reitzenheim, Galicja..., s. 186; R. Sołtyk, Kampania..., s. 195. W sumie oblicza siły Strzyżewskiego na 250 kawalerzystów liniowych, 400 ochotników konnych, 300 strzelców pieszych oraz 4 000 pospolitego ruszenia, Inne dane co do kawalerii podaje J. Falkowski, Obrazy..., t. III, s. 205. Mówi o 100 ułanach 3 pułku, 150 jazdy galicyjskiej Cykowskiego, 400 jazdy podolskiej zza Zbrucza.

44. R. Wybranowski, Pamiętniki..., t. I, s. 3 - 4; P. Strzyżewski, Ważniejsze pamiątki..., s.193.

45. P. Strzyżewski, Ważniejsze pamiątki..., s. 192 - 193.; J. Marchocki, Relacja..., s. 17.

46. Rys historyczny..., s. 124 - 125.; R. Sołtyk, Kampania..., s. 195.

47. J. Falkowski, Obrazy..., t. III, s. 205 - 206;

48. Rozkazy do marszu za Polakami odebrał od Hohenlohe'go,, którego korpus stacjonował wówczas za Dniestrem. Zob. B. Pawłowski, Historia wojny..., s. 492.

49. J. Falkowski, Obrazy..., t. III, s. 206.

50. B. Gembarzewski, Wojsko polskie..., s. 137; G. Rzyszczewski, Raport..., s. 9.

51. A. Rozwadowski, Pamiętniki, s. 334.

52. J. Marchocki, Relacja..., s. 18; R. Wybranowski, Pamiętniki..., t. I, s. 10.

53. Co prawda żaden z pamiętnikarzy ani historyków nie podaje liczebności walczących oddziałów, jednak straty obu stron, zwłaszcza austriackie, podane przez J. Marchockiego (Relacja...., s. 18) są znacznie zawyżone. Z analizy bitew okresu napoleońskiego i strat osiąganych, podane liczby moim zdaniem wskazywałyby, że walczyły wojska o znacznej sile, być może nawet brygady czy dywizji piechoty, a takich ilości wojsk pod Tarnopolem raczej nie było.

54. J. Marchocki, Relacja..., s. 19.

55. R. Wybranowski, Pamietniki..., t. I, s. 6 - 9; P. Strzyżewski, Ważniejsze pamiątki..., cz. 2, s. 34 - 35, podaje nieco inne szczegóły eskapady, m. in. nie wspomina o wzięciu placówki austriackiej a jedynie o użyciu wobec nich fortela z białymi płaszczami polskich ułanów, mających udawać huzarów oraz szczegóły odwrotu z kwatery austriackiej i przyczyn nie uprowadzenia Bickinga; J. Marchocki, Relacja..., s. 20 - 21, podaje liczebność oddziałku Jaszczułta tylko na 8 ludzi. Kradzieży zegarka i munduru generalskiego miał dokonać kapral na rozkaz Jaszczułta; R. Sołtyk,...., s. 197; Rys historyczny..., s. 125. Wydarzenia owej nocy ponoć do reszty podkopały u Bickinga chęć walki.

56. P. Strzyżewski, Ważniejsze pamiątki..., cz. 2, s. 33; J. Marchocki, Relacja..., s. 21.

57. Ten kierunek ataku wydaje się być mniej prawdopodobny i pamiętnikarz podał go jedynie jako orientacyjny. Rosjanie mieli nadejść od strony Zborowa, Polacy atakowali głównie od strony wschodniej, tak, więc kierunek skąd atakowała ta grupa umiejscowiłbym bardziej na południowy - wschód aniżeli typowo na południe gdzie leży Janów.

58. P. Strzyżewski, Ważniejsze pamiątki..., cz. 2, s. 35 - 36; R. Wybranowski, Pamiętniki..., cz. 2, s. 11 - 12. Odnośnie przeniesienia autora do piechoty, batalion, do którego przystąpił po zakończeniu wojny wszedł w skład 13 pp; R. Sołtyk, Kampania..., s. 197 - 198.

59. P. Strzyżewski, Ważniejsze pamiątki..., cz. 2, s. 36; R. Wybranowski, Pamiętniki..., t. I, s. 12; J. Falkowski, Obrazy..., t. III, s. 207.

60. Rozkazy z 5 lipca. Korespondencję Merveldta do Bickinga, zawierającą owe rozkazy mieli przejąć Polacy i stąd Strzyżewski wiedział o dalszych zamiarach Austriaków. Zob. J. Marchocki, Relacja..., s. 21.

61. R. Sołtyk, Kampania..., s. 198; B. Pawłowski, Z dziejów kampanii..., s. 225.

62. B. Pawłowski, Historia wojny..., s. 494 podaje stan jazdy austriackiej w korpusie Bickinga na 600 ludzi. Moim zdaniem to dane mocno zawyżone. Przemawiają za tym dotychczasowe działania Bickinga, ich charakter, gdy nie podejmował praktycznie żadnych działań o charakterze kawaleryjskim, opierając się wyłącznie na działaniach piechoty.

63. B. Pawłowski, Historia wojny..., s. 493 mówi, że Bicking odszedł na południe. To pokrywa się z twierdzeniem Sołtyka (Kampania..., s. 198) i Strzyżewskiego (Ważniejsze pamiątki... , s. 36). Wybranowski i Marchocki mówią tylko o marszu na Grzymałów i Chorostków, chociaż Marchocki wspomina o przejętej korespondencji Merveldta do Bickinga, z której miało wynikać, że Bicking miał wycofywać się na Mariampol, co przynajmniej częściowo pokrywało by się z twierdzeniami Sołtyka o początkowym wymarszu na południe. Uwzględniwszy warunki atmosferyczne i drogowe, przyjąłem dzienny marsz Bickinga na ok. 15 km, co wydaje się być optymalnym, a i tak sprawia, iż takie tempo marszu nie było złe.

64. Odległy z kolei od Skałatu ok. 12 km. Celowo podaję te wszystkie odległości, bowiem patrząc na mapę wynika, że do Chmielówki, gdzie rozegrał się ostatni akt dramatu Bickinga, przy uwzględnieniu trasy przemarszu austriacki dowódca miał bardzo długą drogę i marsz tam zajął mu znacznie więcej czasu aniżeli sugerują to pamiętnikarze.

65. Miało ich być kilkadziesiąt. P. Strzyżewski, Ważniejsze pamiątki..., cz. 2, s. 36.

66. B. Pawłowski, Historia wojny..., s. 493; R. Sołtyk, Kampania..., s. 198.

67. B. Pawłowski, Historia wojny..., s. 493.

68. G. Rzyszczewski, Raport..., s. 9; B. Pawłowski, Historia wojny..., s. 494, podaje, że powodem pozostanie Bickinga pod Grzymałowem był zamiar wywiezienie magazynu z Czortkowa. Jak wykazuje mapa odległość z Grzymałowa do Czortkowa wynosi ok. 40 - tu km. Nie wydaje się zatem możliwe spełnienie tych zamiarów. Myślę, że prawdziwym powodem pozostania było po prostu zmęczenie prawie całodzienną walką i obawą przed dalszym nocnym marszem.

69. Odległego od Grzymałowa ok. 15 km.

70. J. Marchocki, Relacja..., s. 22. liczy straty austriackie na 80 zabitych i 200 jeńców, po stronie polskiej natomiast miało polec 10 żołnierzy a rannych było 30; G, Rzyszczewski, Raport..., s. 9. Straty jazdy polskiej ocenia na 25 ludzi i 27 koni.

71. G. Rzyszczewski, Raport..., s. 10. Według mapy z Chorostkowa do Budzanowa a stąd do Chmielówki jest ok. 45 km. Zważywszy na obciążenie kolumny austriackiej szeregiem ciężkich wozów, zaprzężonych w woły i konieczność przeprawy przez rzekę, choćby niewielką, należy przyjąć, że marsz trwał nie jeden dzień jak twierdzi Pawłowski (Historia wojny...,s. 494), ale co najmniej dwa.

72. R. Sołtyk, Kampania..., s. 198; P. Strzyżewski, Ważniejsze pamiątki..., cz.2, s. 36 - 37; J. Marchocki, Relacja..., s. 23.W tym czasie Kesslera nie było już w Chmielówce. Prawdopodobnie odmaszerował w kierunku Brzeżan, na połączenie z Merveldtem.

73. G. Rzyszczewski, Raport..., s. 9 - 10.

74. R. Sołtyk, Kampania..., s. 198.

75. G. Rzyszczewski, Raport..., s. 10.

76. B. Pawłowski, Historia wojny..., s. 494, podaje, że liczebność oddziałów cesarskich należy określić na 600 piechoty, trzy armaty oraz jazdy na 600 ludzi. Moim zdaniem, odnośnie kawalerii, to dane mocno zawyżone. Przemawiają za tym dotychczasowe działania Bickinga, a przede wszystkiem wydarzenia pod Chmielówką. Trudno uwierzyć żeby 600 jeźdźców schroniło się w taborze złożonym z wozów, nie mówiąc o braku wody i wzywaniu już wcześniej na pomoc przez Bickinga właśnie kawalerii, czy wreszcie niewykorzystanie przewagi liczebnej nad jazdą Strzyżewskiego (500 koni) i zdjęcie oblężenia. Odnośnie piechoty, uwzględniamy straty wynikające z walk pod Grzymałowem oraz Chrostkowem a także rozbity batalion ariergardy austriackiej w dniu 13 lipca.

77. B. Pawłowski, Historia wojny..., s. 494; R. Sołtyk, Kampania..., s. 198 - 199; J. Reitzenheim, Galicja. Wyjątek z...., s. 187; J. Falkowski, Obrazy..., t. III, s. 209; Strzyżewski, Marchocki ani Wybranowski nie wskazują jakichkolwiek liczb, mogących pomóc w ustaleniu liczebności walczących wojsk.

78. B. Pawłowski, Historia wojny..., s. 494; J. Marchocki, Relacja..., s. 23. Strzyżewski w ogóle nie wspomina o zdobyciu Wieniawki. Poprzestaje na otoczeniu obozu austriackiego. Podobnie Sołtyk. Wybranowski (Pamiętniki..., t. I, s. 13) nic nie mówi o walkach o Wieniawkę, ale potwierdza zajęcie przez polską piechotę zabudowań i stawu, którego czerpano wodę.

79. B. Pawłowski, Historia wojny..., s. 494; R. Wybranowski, Pamiętniki..., t. I, s. 14 - 15.P. Strzyżewski, Ważniejsze pamiątki..., cz. 2, s. 37 - 38; G. Rzyszczewski, Raport..., s. 11; A. Rozwadowski, Pamiętniki, s. 334. Wspomina o demonstracji polskiej mającej unaocznić Bickingowi nadejście posiłków dla Strzyżewskiego, a w rzeczywistości grupy chłopów z drągami oraz zaimprowizowane armaty z kłód drzewa na przodkach od wozów.

80. B. Pawłowski, Historia wojny..., s. 494; R. Sołtyk, Kampania..., s. 198 - 199; R. Wybranowski, Pamiętniki..., t. I, s. 13; J. Marchocki, Relacja..., s. 23 - 24. W czasie tych walk Marchocki miał zostać ranny w głowę.

81. R. Wybranowski, Pamiętniki..., t. I, s. 14; J. Marchocki, Relacja..., s. 24, B. Pawłowski, Historia wojny..., s. 494.

82. Strzyżewskiemu zależało na szybkiej kapitulacji Austriaków, bowiem obawiał się, że lada chwila nadejdzie Bickingowi z odsieczą cały korpus Merveldta, który był silniejszy od sił polskich.

83. Tekst kapitulacji podpisał, ze strony polskiej Strzyżewski, austriackiej zaś Bicking. Tylko te dwa podpisy widnieją na opublikowanym tekście aktu, zamieszczonego w Pamiętnikach R. Wybranowskiego, t. II, s. 163 - 164, w języku francuskim.. " Gazeta Warszawska " z 1 sierpnia 1809 roku zamieszcza tekst konwencji w języku polskim i pod nią widnieją cztery podpisy, Rzyszczewskiego, Stzryżewskiego, Rzodkiewicza oraz Józefa Wierzchowskiego. Po zakończeniu wojny, cesarz Franciszek II nakazał przeprowadzić dochodzenie przeciwko Bickingowi, mające wyjaśnić czy generał nie zaniedbał swoich obowiązkówi czy kapitulacja pod Chmielówka nie była aktem hańbiącym lub tchórzostwa.Wyrokiem z 19 kwietnia 1810 Sąd uwolnił jednak Bickinga od wszelkich zarzutów.. Nadworna Rada Wojenna 27 listropada 1810 r.zganiła natomiast Merveldta za zatajenie niektórych dokumentów w tej sprawie.

84. R. Sołtyk, Kampania..., s. 198 - 199.B. Pawłowski, Historia wojny..., s. 494 - 495; Rys historyczny..., s. 128; R. Wybranowski, Pamiętniki..., t. I, s. 15 - 16; J. Marchocki, Relacja..., s. 24 - 25; P. Strzyżewski, Ważniejsze pamiątki...., cz. 2, s. 39; J. Falkowski, Obrazy..., t. III, s. 210. Tu tekst raportu ks. Józefa do Napoleona z 23 czerwca w języku polskim. W raporcie tym ks. Józef zwycięstwo pod Chmielówka przypisał Rzyszczewskiemu, pomijając niemal całkowicie osobę i zasługi P. Strzyżewskiego. Rzyszczewski rzeczywiście miał znaczący udział w wydarzeniach, ale główno dowodzącym był jednak Strzyżewski i to jemu przypada zasługa zmuszenia do kapitulacji korpusu austriackiego.

85. R. Wybranowski, Pamiętniki..., t. I, s. 16.

86. R. Wybranowski, Pamiętniki..., t. I, s. 17. Wybranowski został przez Strzyżewskiego przedstawiony do złotego krzyża VM.

87. B. Pawłowski, Historia wojny..., s. 495; R. Sołtyk, Kampania..., s. 200.

88. W czasie wojny polsko - rosyjskiej 1831 r. dowodził brygadą kawalerii.

89. . Strzyżewski, Ważniejsze pamiątki...,, cz. 2, s. 40 - 44; J. Marchocki, Relacja..., s. 25 - 26; R. Wybranowski, Pamiętniki..., t. I, s. 18 - 19; R. Sołtyk, Kampania..., s. 200; B. Pawłowski, Historia wojny..., s. 495 - 496.

90. R. Wybranowski, Pamiętniki..., t. I, s. 19; P .Strzyżewski, Ważniejsze pamiątki..., cz. 2, s. 44 - 45

91. A. Rozwadowski, Pamiętniki, s. 335.

92. P. Strzyżewski, Ważniejsze pamiatki..., cz. 2, s. 46.

93. P. Strzyżewski, Ważniejsze pamiątki..., cz. 2, s. 46; R. Wybranowski, Pamiętniki..., t. I, s. 21; J. Leszczyński, Rządy rosyjskie w Kraju Tarnopolskim 1809 - 1815, Kraków 1903, s. 2 - 3. Rokowania cesyjne toczyły się jeszcze do marca 1810 r. kiedy to na mocy lwowskiego aktu cesji ostatecznie ustalono granice przyznanych ziem. Zob. J. Leszczyński, Rządy..., s. 5 - 46, 173; B. Pawłowski, Historia wojny..., s. 502.

94. J. Leszczyński, Rządy...,Wstęp S. Askenazego, s. XIII - XIV.

95. B. Gembarzewski, Wojsko polskie..., s. 100, 120 - 121, 150, 153 - 154 Nadanie pułkom kolejnych numerów w ramach armii Księstwa Warszawskiego nastąpiło na mocy dekretu Fryderyka Augusta z 7 grudnia 1809 r., a ogłoszonego 28 grudnia t.r.: K. Komaniecki, Pułk 12 ułanów 1809 - 1813, " Kawaleria ", nr 1(1), V 2000, s. 13; R. Wybranowski, Pamiętniki..., t. I, s. 20, 21 - 23; A. Rozwadowski, Pamiętniki, s. 335, mówi o wysiłku, włożonej pracy i środków pieniężnych przy organizacji i wyposażenia późniejszego 8 puł ze strony K. Rozwadowskiego oraz J. Horodyskiego i kasztelanowej Biekowskiej.

96. Oceny pułków J. Staszewski, Walki kawaleryjskie pod Mirem i Romanowem 1812 r, Warszawa 1934, s. 7 - 9. Nieco niższa ocena 15 puł wynika z braku należytej ilości koni w 1810 r. i występujących z tej przyczyny opóźnieniach w szkoleniu.

Jarosław Dudziński