Nasza księgarnia

Wspomnienia wojskowe Wojciecha Dobieckiego

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

Jenerale! Żądasz odemnie szkicu historycznego pułku 7go ułanów w służbie francuzkiej, któremu tak zaszczy¬tnie dowodziłeś, ale praca jest nad moje siły, ta bo nie tylko ż emi zupełnie brakuje potrzebnych materyałów, a lat kilka strawionych w tym pułku niewystarcza na dokładne opisanie sławnych czynów naszych kolegów, i oddanie sprawiedliwości zasługom i poświęceniu jakie w różnych stronach i klimatach dla Francyi łożyli, ale i pióra zdolniejszego.— Z tem wszystkiem nawykły speł¬niać starszego rozkazy, ile będzie w mój możności zadość im starać się będę uczynić.

W roku 1796 dnia 4go grudnia po bitwie Arcole jenerał porucznik wojsk polskich Jan Henryk Dąbrowski w Medyolanie, przedstawił projekt uformowania Legionu polskiego jenerałowi naczelnie komenderującemu wojska francuzkie we Włoszech Bonapartemu. — Za tego wodza pośrednictwem zawarł 5go miesiąca Nivose roku VI Rzeczypospolitej to jest 9go stycznia 1797 naszego kalendarza z ówczesnym rządem Lombardzkim o utrzymanie, ubranie, i uzbrojenia tego korpusu umowę. — W skutek której wydał pod dniem 20tym stycznia t. r. w czterech do Polaków językach odezwę zwołującą ich pod swe dowództwo — a 3go lutego już miał dwa bataliony 1127 głów wynoszące pod bronią. — Eliasz Tremon i Kosiński wyprawieni do Piemontu, Sabaudyi w głąb Francyi do zakładów jeńców wojennych ustawi¬znie znacznemi oddziałami rekrutów powiększej części dawnych żołnierzy wojska polskiego do Medyolanu nadsełali...

Wspomnienia wojskowe Wojciecha Dobieckiego

Książę Józef jako administrator

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

Książę Józef Poniatowski, aczkolwiek stanowi jedną z najpopularniejszych postaci w historji wojska polskiego, znany jest, zwłaszcza szerszemu ogółowi, jedynie jako wódz. Natomiast jego działalność w dziedzinie administracji jest naogół mało znana. Ta jednostronna do tej pory ocena ks. Józefa nie wynika jednak z przyczyn, odnoszących się specjalnie do jego osoby, a ma za przyczynę okoliczność natury ogólnej. Dotychczasowe bowiem badania dziejów wojskowości polskiej na administrację bądź nie zwracają wogóle uwagi, bądź uwzględniają ją tylko luźnie i dorywczo. Z tego względu brak narazie historji administracji wojskowej za czasów Rzeczypospolitej, powstania Kościuszki, Księstwa Warszawskiego, Królestwa Polskiego i powstań narodowych. W szczególności zaś odczuwa się brak dziejów administracji wojskowej w dobie Księstwa Warszawskiego, jako że warunki, w jakich ona powstawała, oraz stosunki, w których istniała, są bardzo zbliżone do tych, jakie my sami obecnie przeżywamy, względnie niedawno dopiero przeżywaliśmy.

W ramach tedy mych prac nad historją administracji w wojsku Księstwa Warszawskiego, przedstawiam w niniejszej pracy ks. Józefa, jako zwierzchnika wspomnianej administracji, a to w świetle tez i sądów, przemawiających za nim, jak i przeciw niemu. Posługiwałem się w tym względzie przedewszystkiem materjałami archiwalnymi oraz pracami, wyszczególnionemi na końcu niniejszej. A gdy na tej podstawie okazuje się, iż ks. Józef był dobrym administratorem, to do świetnych jego zasług, przybywa w naszej świadomości — nowa. Dał temu zresztą już współcześnie wyraz generał Sokolnicki, przemawiając w dniu 1 sierpnia 1814 r. nad zwłokami ks. Józefa, kiedy im w drodze z Lipska przez Warszawę na Wawel oddawano cześć w Poznaniu: „Radził, jak roztropny minister, czynił, jak gorliwy obywatel, walczył, jak niezgięty rycerz, poległ, jak człowiek honoru”.

Henryk Eile, Książę Józef jako administrator

Pamiętniki Wincentego Płaczkowskiego

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

Gwardyi naszej było tylko dwa szwadrony, to jest pięćset ludzi. Pierwszego szwadronu był szefem Tomasz Łubieński, a kapitanem Franciszek Łubieński, porucznikiem był Stanisław Rostworowski; drugim szwadronem dowodził Kozietulski. Pułkownik Krasiński mówi Napoleonowi, aby pozwolił Polakom otworzyć ten wąwóz. On przyjął tę ofiarę i rozkazał, aby nie całym szwadronem, tylko plutonami próbować ataku, bo przejście jest wązkie i więcej obok siebie koni maszerować nie może jak cztery, a wąwóz długi przeszło ćwierć mili hiszpańskiej i nie jest prowadzony prosto, skały zaś i góry wysokie; do tego. była mgła późnej jesieni 1808 roku 29 października.

Ze zaś drugi szwadron był przy Napoleonie na służbie, więc ten był komenderowany do ataku z porucznikiem Rudnickim. Szef wysyła pluton jeden; jak tylko przypuścili do wąwozu, nieprzyjaciel sypnął gęstym ogniem z armat, wszyscy zginęli tylko jeden podoficer i trębacz powrócili ale bez koni. Szef widząc że źle, a szwadron składał się z dwóch kompanij, czyli z ośmiu plutonów, komenderuje całą resztę pozostałego szwadronu i sam naprzód rusza; gdy nieprzyjaciel sypnął ogniem, padło prawie połowę ludzi i koni; pod szefem ubito konia i kontuzyi dostał w głowę. Kapitan Dziewanowski razem z koniem padł trupem, szef powrócił piechotą. Reszta szwadronu już niewracała, ale coraz dalej i wyżej wąwozem awansowali, nieustraszeni gęstym i ciągłym ogniem z armat i ręcznej broni sypanym.

Pamiętniki Wincentego Płaczkowskiego

Sulima Z., Polacy w Hiszpanii

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

Pierwszy żołnierz polski, który wkroczył do Hiszpanii w charakterze najezdcy, niestety! należał do pułku jazdy, niedawno uformowanej pod nazwą szwoleżerów gwardyi francuskiej, co na język polski przetłómaczono: pułk lekkokonny. Pułk ten przez dekret cesarski datowany w Finkenstein d. 6 kwietnia 1807 roku, sztyftował się w Warszawie, w koszarach mirowskich za Żelazną bramą, i naczelne nad nim dowództwo oddane zostało Wincentemu hr. Krasińskiemu. Składać się on miał z dwóch regimentów, po 500 koni każdy, czyli razem z tysiąca koni. Pierwszy regiment sformował się bardzo szybko, tak, że w ostatnich dniach września 1807 roku już był gotów. W regimencie było cztery szwadrony po 125 koni.

Tworzył on się kompaniami. Na szwadron szły dwie kompanie, ogółem więc było ośm kompanij. Szczególnym sposobem uformowała się najprzód kompania pierwsza i piąta, które stanowiły pierwszy szwadron. Ten był gotowy już d. 16-go czerwca 1807 roku i zaraz wyruszył z Warszawy pod wodzą szefa szwadronu Tomasza hr. Łubieńskiego; drugi pod Kozietulskim, trzeci pod Pawłem Jerzmanowskim, czwarty pod kapitanem Wincentym Radzimińskim.

Polacy w Hiszpanji (1808-1812) przez Zygmunta Sulimę

Polacy w Hiszpanji

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

Młodość moją przepędziłem w wojsku. Dużo rzeczy widziałem, wiele doświadczyłem, i to co spamiętać jestem w stanie, opisać za obowiązek wziąłem sobie. Służąc ciągle w pierwszym pułku ułanów legji Nadwiślańskiej, przezwanym później 7-ym szwoleżerów francuskich, odbyłem z nim kampanię hiszpańską od 1808 do 1812 roku. Jeżeli biorę pióro do ręki, czynię to, nie miłością własną powodowany, ale chęcią oddania należnej czci pamięci dowódzcom i współkolegom moim, którzy na polach bitew zginęli, lub oddawna zmarli, lub w ustroniu resztę dni swoich pędzą. Już nie jedno uczone pióro skreśliło historję wojen półwyspu na początku 19-go wieku odbytych, tak pod względem dziejów, jako też strategji; podczas tej długiej kampanji będąc tylko w jednym pułku, z jednego tylko punktu widziałem, i to tylko co widziałem, opisywać pragnę. Francuscy pisarze, skreślając wypadki wielkiej armji francuskiej, jeżeli mało wspominają o nas, niechże mi wolno będzie przypomnieć to, co zapomnianem było.

Pułk w którym służyłem, nazwany przez hiszpanów: „Los Infernos", słusznie wychwalany w rozkazach dziennych angielskich, któren za bitwę pod Albuhera miał być policzonym w poczet gwardji Napoleona: wielkie sobie imię zrobił w Hiszpanji.

Polacy w Hiszpanji. PAMIĘTNIK Kajetana Wojciechowskiego

Dywizja Gdańska w latach 1812 1813

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

Obrona Gdańska 1813 roku zamyka chlubną kartę dziejów polskiego oręża związanego z tą twierdzą. Oręż polski zdobył ją w 1807 roku, oręż polski bronił w 1813, a w międzyczasie pułki polskie stanowiły znaczną część garnizonu. Podczas samego oblężenia Polacy wyróżniali się niejednokrotnie. Przecież gen. Rapp przez wdzięczność i uznanie przywdziewał często mundur polski. Polacy na swych stanowiskach wytrwali do ostatka, nawet w ostatniej chwili, przenosząc śmierć nad niewolę, proponowali gen. Rappowi wypad z bronią w ręku i przedarcie się przez całe Niemcy do Cesarza. Stan moralny pułków polskich był bardzo wysoki, dowodem tego może być zestawienie dezerterów. Przez cały czas trwania oblężenia miał ich pułk 5. — 6, pułk 10. — 17, pułk 11. — 25, artyleria piesza — 1, saperzy — 1, artyleria konna ani jednego. Taki zaś np. pułk westfalski w tym samym czasie wykazał 49 dezerterów, czyli przy swoim o połowę niższym stanie miał ich prawie tyle, co wszystkie oddziały polskie razem wzięte.

Z żalem opuszczali Polacy Gdańsk. Łączyły ich z tym miastem rozliczne węzły, przyjaźni, znajomości, rodzinne. Szef batalionu Piotr Szembek, tak walecznie broniący Gdańska, służyć może za klasyczny przykład, on to bowiem w czasie swej służby wojskowej w Gdańsku ożenił się z gdańszczanką Beckówną. A niewątpliwie takich przykładów było więcej. Nie dziw, że żal ściskał serca żołnierzy polskich, gdy oddawali tę twierdzę w ręce Rosjan, od których rychło przeszła do Prusaków. Nie sądzili polscy żołnierze, że po latach Gdańsk znów wolnym miastem zostanie, a na Westerplatte przy polskim arsenale — polski żołnierz wartę pełnić będzie...

Staszewski J., Dywizja Gdańska w latach 1812 1813