Historia konsulatu i cesarstwa t. 8
Podczas kiedy dokonywała się na północy Europy klęska bez przykładu, której opis podaliśmy wyżej, brzegi dalekie Atlantyku, spiekłe wybrzeża Hiszpanji były teatrem wypadków, mniej nadzwyczajnych wprawdzie, ale niezmiernie ważnych, jak wszystkie te, które wypływały z polityki zaborczej Napoleona, i dowodzące również wyraźnie szaleństwa tej polityki. Można było tam widzieć jasno wykazaną tę prawdę, o której wyżej wspomnieliśmy, że gdyby zamiast szukania zwycięztwa nad Europą w głębi Rossji, Napoleon trwał ciągle w zamiarze walczenia z nią na teatrze trudnym, ale wybranym przez niego: Półwyspu i Atlantyku, prowadząc do końca wojnę hiszpańską i blokadę lądową, zmusiłby bez wątpienia Anglję do ustąpienia, rozbroiłby jednocześnie Europę całą, jeśli nie na zawsze, to przynajmniej na wiele lat, i miałby tym sposobem dość czasu (przy pomocy światła rozumu), przynieść ze szczytu samej swej wielkości, niektóre ofiary, które uczyniłyby panowanie jego trwałem, czyniąc je znośnem. Potrzeba więc, nim przystąpimy do opisania zgubnych następstw wyprawy do Rossji, skreślić wypadki w Hiszpanji i Ameryce w roku 1812, jedne zgubne, drugie bezkorzystnie pomyślne, wszystkie pochodzące z jednej przyczyny, woli zmiennej i nieporządnej gienjuszu niezmiernego, ale bez żadnego wędzidła.

Kiedy Napoleon obrzydziwszy sobie wojnę hiszpańską, w tej właśnie chwili kiedy wytrwałość mogłaby naprawić jej wady, zamyślił zwrócić swe siły na północ, Wielka Brytanja zostawała jak widzieliśmy, w przykrem położeniu. Korzyści odniesione przez lorda Wellingtona, skutkiem naszych błędów, rozpogodziły wprawdzie nieco umysły w Anglji, ale doznawano tam z dnia na dzień coraz więcej przykrych skutków ograniczenia handlu, przewidywano z przestrachem koniec potęgi finansowej nie dość oszczędzanej, i myślano bezustannie o niebezpieczeństwie zagrażającym armji angielskiej, gdyby kiedykolwiek Napoleon zwrócił przeciw niej stanowisko działania.

