Nasza księgarnia

Historia konsulatu i cesarstwa t. 11

Posted in Czytelnia

Pałac Tuileries wieczorem 20 Marca przedstawiał widowisko hałaśliwej i bezładnej radości, bez należnego dla miejsca uszanowania, i tak już zmniejszonego skutkiem rewolucji, oraz przypadkowego spotkania się osób, które nie widziały się już od roku i które nie spodziewały się spotkać w tym pałacu. Od czasu bowiem zaszłego przewrotu, obecni goście przestali myśleć o tym pałacu, a nawet rzadką mieli owych czasów zasługę, że unikali łask Burbonów; to też przyklaskiwano im teraz z zupełnem zapomnieniem o godności miejsca i władzcy, który tu przybył na mieszkanie. Z wielkiem zadowoleniem widziano pośród tych ściśniętych tłumów królowę Hiszpańską i królowę Hortensję. Ta ostatnia, jakośmy mówili, znalazłszy opiekę w cesarzu Aleksandrze, pozostała w Paryżu, gdzie wyjednała dla swych dzieci księstwo Saint-Leu.

Cesarz wylany dla wszystkich obecnych, był tylko dla niej surowym. — Pani w Paryżu! powiedział spostrzegając ją; pani jednej nie życzyłem sobie tu spotkać. — Pozostałam, odpowiedziała płacząc, aby otoczyć staraniami mą matkę. — Lecz po śmierci matki.... — Po tej śmierci znalazłam w cesarzu Aleksandrze opiekuna dla mych dzieci i zniewoloną byłam do zapewnienia im przyszłości!....— Pani dzieci!... Daleko lepiej byłoby dla nich znosić nędzę i wygnanie, aniżeli uciekać się do opieki cesarza Rossyjskiego. — Ależ, najjaśniejszy panie, czyż nie zezwoliłeś także, aby król Rzymski winien był szlachetności tego monarchy księstwo Parmy? — Nie odpowiadając nic na tak stanowcze dowodzenie, Napoleon dodał: A ten proces, któż go pani doradził?

A. THIERS, Historia konsulatu i cesarstwa t. 11