Nasza księgarnia

Książę Józef jako administrator

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

Książę Józef Poniatowski, aczkolwiek stanowi jedną z najpopularniejszych postaci w historji wojska polskiego, znany jest, zwłaszcza szerszemu ogółowi, jedynie jako wódz. Natomiast jego działalność w dziedzinie administracji jest naogół mało znana. Ta jednostronna do tej pory ocena ks. Józefa nie wynika jednak z przyczyn, odnoszących się specjalnie do jego osoby, a ma za przyczynę okoliczność natury ogólnej. Dotychczasowe bowiem badania dziejów wojskowości polskiej na administrację bądź nie zwracają wogóle uwagi, bądź uwzględniają ją tylko luźnie i dorywczo. Z tego względu brak narazie historji administracji wojskowej za czasów Rzeczypospolitej, powstania Kościuszki, Księstwa Warszawskiego, Królestwa Polskiego i powstań narodowych. W szczególności zaś odczuwa się brak dziejów administracji wojskowej w dobie Księstwa Warszawskiego, jako że warunki, w jakich ona powstawała, oraz stosunki, w których istniała, są bardzo zbliżone do tych, jakie my sami obecnie przeżywamy, względnie niedawno dopiero przeżywaliśmy.

W ramach tedy mych prac nad historją administracji w wojsku Księstwa Warszawskiego, przedstawiam w niniejszej pracy ks. Józefa, jako zwierzchnika wspomnianej administracji, a to w świetle tez i sądów, przemawiających za nim, jak i przeciw niemu. Posługiwałem się w tym względzie przedewszystkiem materjałami archiwalnymi oraz pracami, wyszczególnionemi na końcu niniejszej. A gdy na tej podstawie okazuje się, iż ks. Józef był dobrym administratorem, to do świetnych jego zasług, przybywa w naszej świadomości — nowa. Dał temu zresztą już współcześnie wyraz generał Sokolnicki, przemawiając w dniu 1 sierpnia 1814 r. nad zwłokami ks. Józefa, kiedy im w drodze z Lipska przez Warszawę na Wawel oddawano cześć w Poznaniu: „Radził, jak roztropny minister, czynił, jak gorliwy obywatel, walczył, jak niezgięty rycerz, poległ, jak człowiek honoru”.

Henryk Eile, Książę Józef jako administrator

Pamiętniki Wincentego Płaczkowskiego

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

Gwardyi naszej było tylko dwa szwadrony, to jest pięćset ludzi. Pierwszego szwadronu był szefem Tomasz Łubieński, a kapitanem Franciszek Łubieński, porucznikiem był Stanisław Rostworowski; drugim szwadronem dowodził Kozietulski. Pułkownik Krasiński mówi Napoleonowi, aby pozwolił Polakom otworzyć ten wąwóz. On przyjął tę ofiarę i rozkazał, aby nie całym szwadronem, tylko plutonami próbować ataku, bo przejście jest wązkie i więcej obok siebie koni maszerować nie może jak cztery, a wąwóz długi przeszło ćwierć mili hiszpańskiej i nie jest prowadzony prosto, skały zaś i góry wysokie; do tego. była mgła późnej jesieni 1808 roku 29 października.

Ze zaś drugi szwadron był przy Napoleonie na służbie, więc ten był komenderowany do ataku z porucznikiem Rudnickim. Szef wysyła pluton jeden; jak tylko przypuścili do wąwozu, nieprzyjaciel sypnął gęstym ogniem z armat, wszyscy zginęli tylko jeden podoficer i trębacz powrócili ale bez koni. Szef widząc że źle, a szwadron składał się z dwóch kompanij, czyli z ośmiu plutonów, komenderuje całą resztę pozostałego szwadronu i sam naprzód rusza; gdy nieprzyjaciel sypnął ogniem, padło prawie połowę ludzi i koni; pod szefem ubito konia i kontuzyi dostał w głowę. Kapitan Dziewanowski razem z koniem padł trupem, szef powrócił piechotą. Reszta szwadronu już niewracała, ale coraz dalej i wyżej wąwozem awansowali, nieustraszeni gęstym i ciągłym ogniem z armat i ręcznej broni sypanym.

Pamiętniki Wincentego Płaczkowskiego

Sulima Z., Polacy w Hiszpanii

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

Pierwszy żołnierz polski, który wkroczył do Hiszpanii w charakterze najezdcy, niestety! należał do pułku jazdy, niedawno uformowanej pod nazwą szwoleżerów gwardyi francuskiej, co na język polski przetłómaczono: pułk lekkokonny. Pułk ten przez dekret cesarski datowany w Finkenstein d. 6 kwietnia 1807 roku, sztyftował się w Warszawie, w koszarach mirowskich za Żelazną bramą, i naczelne nad nim dowództwo oddane zostało Wincentemu hr. Krasińskiemu. Składać się on miał z dwóch regimentów, po 500 koni każdy, czyli razem z tysiąca koni. Pierwszy regiment sformował się bardzo szybko, tak, że w ostatnich dniach września 1807 roku już był gotów. W regimencie było cztery szwadrony po 125 koni.

Tworzył on się kompaniami. Na szwadron szły dwie kompanie, ogółem więc było ośm kompanij. Szczególnym sposobem uformowała się najprzód kompania pierwsza i piąta, które stanowiły pierwszy szwadron. Ten był gotowy już d. 16-go czerwca 1807 roku i zaraz wyruszył z Warszawy pod wodzą szefa szwadronu Tomasza hr. Łubieńskiego; drugi pod Kozietulskim, trzeci pod Pawłem Jerzmanowskim, czwarty pod kapitanem Wincentym Radzimińskim.

Polacy w Hiszpanji (1808-1812) przez Zygmunta Sulimę

Polacy w Hiszpanji

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

Młodość moją przepędziłem w wojsku. Dużo rzeczy widziałem, wiele doświadczyłem, i to co spamiętać jestem w stanie, opisać za obowiązek wziąłem sobie. Służąc ciągle w pierwszym pułku ułanów legji Nadwiślańskiej, przezwanym później 7-ym szwoleżerów francuskich, odbyłem z nim kampanię hiszpańską od 1808 do 1812 roku. Jeżeli biorę pióro do ręki, czynię to, nie miłością własną powodowany, ale chęcią oddania należnej czci pamięci dowódzcom i współkolegom moim, którzy na polach bitew zginęli, lub oddawna zmarli, lub w ustroniu resztę dni swoich pędzą. Już nie jedno uczone pióro skreśliło historję wojen półwyspu na początku 19-go wieku odbytych, tak pod względem dziejów, jako też strategji; podczas tej długiej kampanji będąc tylko w jednym pułku, z jednego tylko punktu widziałem, i to tylko co widziałem, opisywać pragnę. Francuscy pisarze, skreślając wypadki wielkiej armji francuskiej, jeżeli mało wspominają o nas, niechże mi wolno będzie przypomnieć to, co zapomnianem było.

Pułk w którym służyłem, nazwany przez hiszpanów: „Los Infernos", słusznie wychwalany w rozkazach dziennych angielskich, któren za bitwę pod Albuhera miał być policzonym w poczet gwardji Napoleona: wielkie sobie imię zrobił w Hiszpanji.

Polacy w Hiszpanji. PAMIĘTNIK Kajetana Wojciechowskiego

Dywizja Gdańska w latach 1812 1813

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

Obrona Gdańska 1813 roku zamyka chlubną kartę dziejów polskiego oręża związanego z tą twierdzą. Oręż polski zdobył ją w 1807 roku, oręż polski bronił w 1813, a w międzyczasie pułki polskie stanowiły znaczną część garnizonu. Podczas samego oblężenia Polacy wyróżniali się niejednokrotnie. Przecież gen. Rapp przez wdzięczność i uznanie przywdziewał często mundur polski. Polacy na swych stanowiskach wytrwali do ostatka, nawet w ostatniej chwili, przenosząc śmierć nad niewolę, proponowali gen. Rappowi wypad z bronią w ręku i przedarcie się przez całe Niemcy do Cesarza. Stan moralny pułków polskich był bardzo wysoki, dowodem tego może być zestawienie dezerterów. Przez cały czas trwania oblężenia miał ich pułk 5. — 6, pułk 10. — 17, pułk 11. — 25, artyleria piesza — 1, saperzy — 1, artyleria konna ani jednego. Taki zaś np. pułk westfalski w tym samym czasie wykazał 49 dezerterów, czyli przy swoim o połowę niższym stanie miał ich prawie tyle, co wszystkie oddziały polskie razem wzięte.

Z żalem opuszczali Polacy Gdańsk. Łączyły ich z tym miastem rozliczne węzły, przyjaźni, znajomości, rodzinne. Szef batalionu Piotr Szembek, tak walecznie broniący Gdańska, służyć może za klasyczny przykład, on to bowiem w czasie swej służby wojskowej w Gdańsku ożenił się z gdańszczanką Beckówną. A niewątpliwie takich przykładów było więcej. Nie dziw, że żal ściskał serca żołnierzy polskich, gdy oddawali tę twierdzę w ręce Rosjan, od których rychło przeszła do Prusaków. Nie sądzili polscy żołnierze, że po latach Gdańsk znów wolnym miastem zostanie, a na Westerplatte przy polskim arsenale — polski żołnierz wartę pełnić będzie...

Staszewski J., Dywizja Gdańska w latach 1812 1813

Wojsko polskie na Pomorzu...

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

Gen. Dąbrowski, przedstawiając cesarzowi Napoleonowi swój plan zorganizowania armji polskiej, obejmował nim cały zabór pruski zagrabiony we wszystkich trzech rozbiorach. Plan organizacyjno-poborowy wymieniał departamenty pomorskie, tak przy formowaniu pułków regularnych, jak i przy zwoływaniu pospolitego ruszenia szlacheckiego. Dlatego też wyznaczając organizatorów wojskowych do wszystkich departamentów wyzwolonych z pod jarzma pruskiego, obok Wielkopolski, która odrazu cała na zew pod broń stanęła, przedewszystkiem zwrócił swą uwagę Dąbrowski na Pomorze. Za poradą Fiszera przeznaczał on na to odpowiedzialnie stanowisko gen. Amilkara Kosińskiego. Był to stary żołnierz zaprawiony w bojach kościuszkowskiej insurekcji, a przedewszystkiem w legjonach. Był to człowiek rzutki, energiczny i dość przedsiębiorczy, jednakże — ambitny aż do chorobliwości — niejednokrotnie nie dorastał do zadań, które mu wypadało spełniać. O swem przeznaczeniu wiedział już Kosiński 22 listopada 1806 r.; sam jednakowoż odebrał dyspozycje dopiero 24 i zaraz udaje się w drogę. Nieco wcześniej został wezwany do akcji hr. Fryderyk Skórzewski.

Do niego zwracał się Dąbrowski, ażeby pośpieszył do Bydgoszczy i zajął się zorganizowaniem władzy administracyjnej, dobierając do istniejących urzędów jako radców nadzorujących znanych ze swego patrjotyzmu Polaków. W akcji tej zresztą miał wziąć czynny udział Kosiński, któremu zalecono wedle wzorów poznańskich utworzyć władze administracyjne i założyć kadry wojskowe, rozwinąć te ostatnie w brygadę jazdy i brygadę piechoty...

Staszewski J., Wojsko polskie na Pomorzu i pod Gdańskiem w 1807 r.