Nasza księgarnia

Lwów w roku 1809

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

Dzień bowiem przedtem, tj. 27. maja o godzinie czwartej rano przyjechała poczta z Przemyśla i doniosła, że tuż za nią spieszy jakiś oddział polski do Lwowa. I w rzeczy samej w pół godziny później nadjechał porucznik Starzyński wraz z kilkunastoma żołnierzami polskimi. Jakkolwiek garstka żołnierzy przybyłych z tym porucznikiem była zbyt małą, wszystkich bowiem razem było tylko siedemnastu, mimo to jednak nikt nie poważył się na rogatce wzbraniać im wjazdu do miasta. Tak samo jak na rogatce, nie zatrzymano ich na żadnej z ulic, wjechali więc wprost na główną strażnicę (odwach). Wieść o przybyciu żołnierzy polskich rozniosła się niezwłocznie po całem mieście. A że nikt nie chciał być ostatnim, więc każdy co prędzej zrywał się z łóżka, ubierał i spieszył na powitanie. Nie zważano, że liczba przybyłych jest zbyt małą, nie pytano porucznika, czy to może forpoczty tylko, w uniesieniu patryotycznem zapomniano o tem wszystkiem, a każdy cisnął się, ażeby być najbliżej strażnicy, bo każdy chciał jak najprędzej przywitać tych, którzy przybyli nie w innym celu, jak w celu zaprowadzenia dawnego niepodległości porządku.

Zanim upłynęła godzina, a już tysiące mieszkańców Lwowa otoczyło strażnicę, na którą zajechał porucznik Starzyński z czternastoma konnymi grenadierami i dwoma ułanami. Niebawem odjechało sześciu grenadyerów; wysłał ich porucznik na krańce Lwowa i tam na rogatkach polecił stać na straży i nie wypuszczać nikogo z miasta...

Lwów w roku 1809 przez Stanisława Kunasiewicza

Gustaw Ochwicz, Rok 1809

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

A zatem polski teatr wojny w roku 1809 — to nie poboczny tylko plac boju, wojska operujące na nim — to nie zwykłe "detachements", mające odwrócić uwagę nieprzyjaciela lub wiązać jego siły, by umożliwić korzystne zapadnięcie decyzji na głównym terenie walki, lecz i widownia samodzielna, lecz samoistna armja, która sprowadzić miała rozstrzygnięcie już nie kampanji, nie wojny jakiej pojedynczej, ale całego szeregu tyloletnich potężnych zmagań starej Europy z najpotężniejszym z genjuszów wojennych, a to przez skutki natury politycznej, jakie wywołaćby musiały w razie powodzenia.

Strategja tkwić będzie zawsze w polityki sferze, gdyż „wojna jest polityki narzędziem, nosić winna jej charakter, mierzyć w inna jej miarą”. Wojny zaś celem absolutnym — powalenie przeciwnika, „zmuszenie go do spełnienia naszej woli”. Stąd płyną wszystkie konflikty, cały dualizm między polityką a strategją, gdy ta pierwsza ścieśnia granice działania militarnego, zwłaszcza w wojnach na kilka frontów, z kilkoma przeciwnikami. Tym jednak razem obie harmonizowały z sobą w zupełności, bo interes polityczny — przeciągnięcie Prus i Rosji na stronę koalicji — pozostawiał strategji jaknajszersze pole działania, wymagał wprost, należycie zrozumiany, zniszczenia wroga, zniszczenia młodej armji polskiej, odebrania jej wartości bojowej. W ten sens brzmiały też wskazówki generalissimusa austrjackiego, arcyksięcia Karola, w liście do dowódcy sił zbrojnych, przeznaczonych do ofenzywy na Księstwo, szwagra cesarskiego, arcyksięcia Ferdynanda d’Este.

Gustaw Ochwicz, Rok 1809

Napoleon w życiu prywatnym

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

„Napoleon nie był bogiem, ani potworem — powiada Artur Lévy w przedmowie do swego zajmującego dzieła — był tylko w całem znaczeniu tego wyrazu człowiekiem i nic ludzkiego nie mogło być obcem jego naturze. Wysoce rozwinięte przywiązanie do rodziny, dobroć, wdzięczność, zdolność do odczuwania cudźej doli — to były główne cechy jego charakteru.” Fakta, dotyczące rodziny i dziecinnych lat Napoleona, są tak ogólnie znane, że ich opowiadać nie będziemy w niniejszem sprawozdaniu, dotykając tylko pobieżnie, o ile się to okaże niezbędnem do uwydatnienia moralnej fizyonomii bohatera.

W dziecinnych latach Napoleona dwa rodzaje wrażeń wyryły się najgłębiej w jego duszy. Wypadki, jakie w owej epoce zdarzyły się na Korsyce, przejmowały go uwielbieniem dla Paoli’ego, głównego bohatera chwili, i rozpierały pierś jego młodocianą pragnieniem wielkich czynów; z drugiej strony przykład matki (Letycyi z domu Ramolino), kobiety wielkiego charakteru, znoszącej ze spokojem straty materyalne, będące następstwem zaburzeń w kraju, a przytem rządnej, zabiegłej, energicznej, przyczynił się niemało do wyrobienia w nim samym tychże zalet i właściwości.

Napoleon w życiu prywatnym

Napoleon I i jego kobiety

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

Dnia 1 stycznia 1807 r., cesarz, jadąc z Pułtuska do Warszawy, zatrzymał się dla zmienienia koni pojazdowych na stacyi pocztowej Błonie. Tłum ludzi oczekiwał przejazdu Napoleona, chcąc chociażby przelotnie ujrzeć rysy jego. Powóz się zatrzymał; wysiadł z niego generał Duroc i skierował się, torując sobie drogę wśród nagromadzonych ludzi, ku domowi pocztowemu. Gdy tam wszedł, wśród rozbcznych głosów, doszły jego uszów słowa wyrzeczone po francuzku: „Ah! monsieur, tirez-nous d’ici, et faites, que je puisse l’entrevoir un seul instant!“

Zatrzymał się i spostrzegł, źe mówiącemi były dwie panie, wyróżniające się wśród tłumu złożonego z chłopów i pospólstwa. Jedna z nich, właśnie ta która przemówiła, była jasnowłosą blondynką o niebieskich oczach, pełnych naiwności, a zarazem uczucia; młodziutka, prawie że dziecinna jej postać wyrażała wzruszenie sięgające najwyższego uniesienia. Delikatna jej cera płonęła rumieńcami zmięszania chwilowego. Nizkiego wzrostu, lecz niezwykle z ręcznej kibici, ubrana była skromnie, na głowie miała kapelusz z wielkim, czarnym welonem.

Napoleon I i jego kobiety

Listy Napoleona do Józefiny

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

Śmierć przerwała pasmo dni Józefiny w 1814 roku, w chwili, kiedy wypadki zaszłe we Francyi obudziły dawną nienawiść stronnictw. Nie dotknęły jej pociski niesprawiedliwości, których tak trudno było uniknąć w owych czasach namiętnych; grób otworzył jej schronienie, a dobre uczynki, odświeżone w pamięci wszystkich, zjednały jej powszechne wspomnienie czci i przywiązania. Wyszedł na świat pamiętnik Śtej Heleny. Z podziwieniem ujrzano w nim charakter Cesarzowej przeistoczony, a okoliczności, życia jej dotyczące, w fałszywych wystawione kolorach. Napoleon znał Józefinę; albo go więc nie zrozumiano, albo myśli jego mylnie oddano; błąd łatwy do popełnienia, gdzic idzie o zatrzymanie w pamięci, a następnie o przelanie na papier szczegółów szybkiey rozmowy, dla pojęcia której zaledwo wystarczyć zdoła całe natężenie umysłu.

Tak więc dzieło to, tkliwą i słodką kobietę wystawiło w postaci intrygantki. Włożono w usta Cesarza, ze zazdrość jej więcej pochodziła z rachub zimnej polityki, aniżeli z uczuć serca; że obok nieporządku i właściwej kreolkom rozrzutności, Józefina bez miary smakowała w przepychu; że małżeństwo Hortensyi było owocem jej intryg; że z obawy rozwodu odważyła się nastręczać mężowi wielki podstęp polityczny; że nakoniec idąc w ślady żony Henryka IV, chciała. po rozwodzie wrócić do dworu.

Listy Napoleona do Józefiny, t. 1

Listy Napoleona do Józefiny, t. 2

Ernest Łuniński, Berek Joselewicz

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

Berek dzielił niewątpliwie losy dzieci żydowskich z owego czasu, skazanych na przejście przez cheder i uczenie się ksiąg świętych. Światło dzienne ujrzał w Kretyndze, litewskiem miasteczku nad Okmianą, niegdyś własności nieśmiertelnego wodza Karola Chodkiewicza, a w okresie — o którym mowa — biskupa wileńskiego, Massalskiego i jego siostrzenicy Heleny, wydanej za francuskiego księcia Karola de Ligne. Massalski, choć wcale nie pierwszy w Rzeczpospolitej, władniejszy był od niejednego z książąt Rzeszy niemieckiej. Na żołdzie swoim utrzymywał pułk, zwerbowany z ochotników aż z poza Wogezów i z lekkiem sercem przegrywał w ciągu nocy po 100.000 dukatów. W pobliżu wielkopańskiego dworu w Kretyndze, a może i w niedalekich Werkach, spędził pacholęctwo Berek pod ojcowskim dachem, urządzając z rówieśnikami wieku zabawy w udaną wojaczkę, przyczem rozgramiał ich szabelkami, które wystrugiwał z drzewa. Snać fantazja ciągnęła go nie do łokcia, nie do miarki, lecz do zawodu ruchliwego.

Podrósłszy nieco przyjął obowiązek ujeżdżacza u współwyznawcy, handlarza końmi. Potem zajmował się faktorstwem na dworze Massalskiego. Używany przezeń do rozjazdów, zawadził o Brukselę i Paryż, widział dużo, nauczył się jako tako po francusku, nabył przedewszystkiem ogłady. Zagranicą rozbrzmiewały już nazwiska sławnych współplemiennych Berka, poety Lessinga, Zalkinda Hurwitza, tłómacza przy paryskiej Bibljotece Narodowej, Abrahama Sterna, nauczyciela Dybicza - Zabałkańskiego, wkońcu przybranego członka królewskiego towarzystwa Przyjaciół Nauk w Warszawie. Ten stan rzeczy musiał podziałać na umysłowość żądnego odznaczenia się człowieka.

Ernest Łuniński, Berek Joselewicz