Nasza księgarnia

Jenerała Henryka Dąbrowskiego pamiętnik

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

Na początku roku 1796 wojska pruskie zajęły Warszawę która im przypadła według traktatu podziałowego, znoszącego zupełnie istnienie Polski. Dąbrowski wreszcie otrzymał pozwolenie udania się do Berlina, i w tym celu opuścił Warszawę, w dniu 19 Lutego. Król Pruski przyjął go życzliwie, zawiązał więc stosunki znajomości z ministrem Kaillardem i innym i agentami dyplomatycznemi Rzeczypos-politej francuzkiej. Celem głównym tych związków, było, zapewnić się czyli nie zostawało żadnej nadziei do odzyskania niepodległości jego ojczyzny, i czyli nota przedstawiona przez majora Forestiera była życzliwie przyjętą przez ministra, a wreszcie czyli jej osnowa może być wykonaną?

Dąbrowski z tamtąd udał się do Lipska i Drezna, z kąd pojechał do armii francuzkiej, gdzie przedstawił się jenerałowi: Jourdanowi. Tam poznał się on z jenerałem Kleberem, Bernadott’em, i Championetem, i udzielił im swego planu formacyi Legionów Polskich. Radzili mu wszyscy, aby w tym celu udał się do Paryża, i zaopatrzyli go w listy rekomendancyjne do tamecznego rządu. Usłuchał on ich rady, i dnia 9 Vendemiaire roku 5go przybył do Paryża. Czytając załączone tu pod Numerami 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8. 9, 10, 11, 12, 13, dowody, łatwo będzie można się przekonać, że ani Dąbrowski ani nikt z tych którzy brali udział w formacyi Legionów polskich, nie miał na widoku interesu osobistego; lecz że wszyscy bez wyjątku ożywieni byli jedynem pragnieniem pracowania i poświęcenia się dla sprawy przywrócenia bytu swojej nieszczęśliwej Ojczyźnie.

Jenerała Henryka Dąbrowskiego pamiętnik wojskowy Legionów Polskich

Jenerała Józefa Sułkowskiego życie i pamiętniki

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

Sułkowski Józef urodzony w Wielkopolsce około r. 1771, był synem naturalnym Franciszka księcia Sułkowskiego. Zaraz od młodości okazywał on wielkie naukowe zdolności; odebrał też bardzo troskliwe wychowanie, i z księciem Augustem Sułkowskim, stryjem swoim, zwiedził niemal wszystkie stolice Europy. W Wersalu był w wielkich łaskach u królowej Maryi Antoniny. Po roku 1786 wróciwszy z podróży wstąpił do wojska polskiego w Warszawie, i w stopniu podporucznika służył w pułku swego stryja. W czasie wyprawy wojennej w roku 1792 służył pod jenerałem Zabiełłą, i odznaczył się wielce w dniu 4 lipca przy obronie mostu pod Zelwą, gdzie 500 ludzi broniło przeprawy 6000 nieprzyjaciołom. Czyn ten zjednał mu dowództwo pułku. Gdy król Stanisław August przystąpił do Targowickiego rokoszu, Sułkowski udał się do Paryża, i przez wydział bezpieczeństwa publicznego jako pełniący obowiązki ambasadora przydany był poselstwu w Konstantynopolu. Gdy powstanie Kościuszki powołało na nowo Polaków do broni, opuścił Konstantynopol i przebrany przedarł się przez kraje austryackie do rodzinnej ziemi. Przybył jednak za późno, bo bitwa Maciejowicka zgotowała już smutny koniec powstaniu.

W roku 1794 udał się powtórnie do Paryża, zkąd jako kapitan posłany był do armii francuzkiej we Włoszech, i umieszczony w sztabie głównym Berthier’a. Wkrótce odznaczył się odebraniem nieprzyjacielskiej bateryi, za co Bonaparte mianował go swoim adjutantem; w tym stopniu towarzyszył mu w wyprawie do Egiptu. W drodze, gdy wielki mistrz kawalerów maltańskich nie pozwolił flocie francuzkiej wpłynąć do portu na wyspie Malcie, Sułkowski w nocy z dnia 11go czerwca 1798 r. na czele 500 karabinierów opanował wszystkie wybrzeża lewej strony, przymusił kawalerów do opuszczenia baterii przeznaczonych na obronę brzegów, i ścigał uciekających aż do murów fortecy. W czasie powstania w Kairze d. 21 października 1798 r. zamordowany został. Napoleon jedną warownię w Egipcie jego imieniem nazwał. Sułkowski oprócz ojczystego języka znał jeszcze języki angielski, niemiecki, włoski, francuzki, turecki i hebrajski. Pisał najwięcej w języku francuzkim a nawet poezye w formie pamiętników historycznych: napisał trzy listy o wyprawie włoskiej, a Hortenzyusz de St. Albin wydał w Paryżu r. 1832 pamiętniki jego pod tytułem: „Memoires historiques, politiques et militaires sur les revolutions de Pologne en 1792—1794, la Campagne d‘Italie en 1796—1797, l‘expedition du Tyrol et les campagnes d’Egipte 1798— 1799.“ Po wyprawie włoskiej zajmował się w Paryżu układaniem dzieła: „filozofia wojny“ którego jednak nie dokonał. Mianowany członkiem instytutu egipskiego, który Napoleon w Kairze założył, otrzymał zlecenie wypracowania słownika arabskiego który miał służyć Francuzom do łatwiejszego porozumienia się z Egipcyanami. Na brzegach Nilu w pobliżu Ferenel odkrył pomnik Izydy, a w ogrodzie tejże włości, hieroglifami okryte kamienie, których wykładem się trudnił. Za nadto wcześnie zakończył on swój żywot dla sławy wojennej i dla nauk; byłby bowiem niezawodnie w obydwóch przedmiotach do wysokiego doszedł stopnia.

Jenerała Józefa Sułkowskiego życie i pamiętniki

Księcia Eustachego Sanguszki pamiętniki

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

Pamiętnik, który w ręce publiczności oddajemy jest z wielu miar godnym uwagi, pomimo, że język jego i forma zewnętrzna, acz ile możności wygładzone, pewne trudności w czytaniu sprawią. Autor jego X. Eustachy Sanguszko, księcia Józefa Poniatowskiego i Kościuszki towarzysz broni, znanym jest wprawdzie w ogóle jako jedna z typowych swego czasu postaci, ale nie było sposobności poznać go bliżej i przydać jeden portret więcej do galeryi ludzi z pierwszego ćwierćwiecza naszego, którzy się coraz bardziej od dzisiajszego pokolenia oddalają.

Pamiętnik z całą szczerością i bezpretensyonalnością, bo dla własnej rodziny pisany, kilka listów i pism pozostałych podają obok rysów na tradycyi przechowanych dostateczny do tego materyał a właśnie zmierzch, w który postacie tak od nas niedalekie w obec znacznie zmienionego świata dzisiajszego zapadają, każe nam korzystać z sposobności, aby zrozumieć i ocenić już nie tylko za pomocą suchych dat biograficznych, ale za pomocą studyum psychologicznego, życie i działalność człowieka, który stoi w grupie współczesnych sobie jako figura, zajmująca rodem, majątkiem, zacnością osobistą, walecznością i barwą rycerską, niepospolite stanowisko...

Księcia Eustachego Sanguszki pamiętniki

Generał Józef Wielhorski

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

W Paryżu wszedł Wielhorski w ściślejsze stosunki z agentem rządu powstańczego Franciszkiem Barssem, z którym z czasem połączą go węzły obopólnej przyjaźni. Dlatego też, gdy radykalny odłam emigrantów zgrupowany w t. zw. Deputacji ignoruje osobę Barssa, Wielhorski wraz z innymi zacnymi ludźmi ogłaszają 20. lutego 1796 r. swe wystąpienie z Deputacji, którą uznano „za żadną i nieważną.” Odtąd nastał rozłam między lewicą emigracyjną, zohydzającą swych przeciwników i zamyślającą o wywołaniu rewolucji w Polsce, a prawicową Agencją, działającą rozważniej, uwzględniającą czynniki polityczne, zamierzającą utworzyć pierwej legjony na gruncie zagranicznym. W tej sprawie przedkładał zacny Wybicki liczne noty Dyrektorjatowi, w których proponował na dowódcę tych Legjonów gen. Wielhorskiego, z którym się był zaprzyjaźnił i którego zalety bardzo cenił. Sam Wielhorski także nadaremnie przedkładał plany zorganizowania korpusu posiłkowego z dezerterów austrjackich polskiej narodowości. Z takiemi projektami miał jeszcze rząd powstańczy wysłać generała dla pokierowania całą tą sprawą. Jednakowoż dopiero wsławionemu w wojnie insurekcyjnej gen. por. J. H. Dąbrowskiemu danem było urzeczywistnić te zamierzenia.

Wezwany przez Wybickiego Dąbrowski, życzliwie przyjęty przez rząd francuski, w czasie swego pobytu w Paryżu szczególnie upodobał sobie Wielhorskiego, którego chcąc mieć przy swej osobie, podobno pospłacał za niego długi i wezwał go do siebie, do Włoch. Opuszczał więc brygadjer Francję, wioząc do głównej kwatery Legjonowej głęboko skrywaną a zrodzoną u członków Agencji paryskiej myśl zwołania Sejmu Wielkiego do Medjolanu. Z końcem maja 1797 r. zjechał tam Wielhorski w otoczeniu innych świeżo przybyłych oficerów, gdzie też Dąbrowski przedstawił go Bonapartemu do nominacji na szefa legji pierwszej. Mimo knowań Sułkowskiego, nacz. wódz armji włoskiej w końcu nominację podpisał...

Juliusz Willaume, Generał Józef Wielhorski (1759 – 1817)

Polacy na San Domingo...

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

Z początku dobijano się o udział w wyprawie. Z Polaków pierwszy na ochotnika wpraszał się do sztabu Leclerc'a szef brygady Ludwik Dembowski, w październiku 1801, ale na razie nadaremnie. Natomiast jenerałowi Jabłonowskiemu powiodło się wyprzedzić rodaków na San Domingo. Pierwszy też z dowódców polskich śmiercią miał spłacić dług nieopatrzności narodowej. Zawsze zresztą luźny był jego związek z krajem ojczystym. [...] Wpisany na listę głównego sztabu czemprędzej chciał zaszczytu tego okazać się godnym. W połowie czerwca miał stawić się w Breście. W niespełna dwa miesiące zdążył na San Domingo. [...] Leclerc stosownie do zleceń ministerstwa wojny miał nadsyłane z pomocą luźne oddziały, zwłaszcza cudzoziemskie, wtłaczać w kadry bataljonów kolonjalnych lub zasilać nimi wcześniej przybyłe a przetrzebione w walkach i przez choroby. Zapytany o zdanie Jabłonowski w piśmie z 15 sierpnia 1802 zastrzegł się przeciw zupełnemu znamion narodowych zatarciu i dowodził, „że wtedy tylko legion z dawną swoją walecznością w obronie Francji na wyspie wystąpi, jeżeli dotychczasową swą odrębność, całość i darowane mu przez rząd rzeczypospolitej francuskiej sztandary zachowa": „Znam moich ziomków — mówił — i wiem najlepiej, co na podtrzymanie ich męstwa wpłynąć, a co ich zniechęcić może". [...]

Oficerowie na ogół poddali się biernie zrządzeniu losu, tak dla honoru broni jak dla niedostatku środków, który ich oddawna w okrutnej utrzymywał zależności. Wielu zresztą właśnie wtedy na wyższe posunięto stopnie. Żołnierz zbiegał, ale nie stawił oporu, kiedy wsadzano go na okręty; „w milczeniu i bez szemrania" złożył broń i mundury. Smutno było cudne żegnać Włochy albo i słodkie rozrywać węzły, które ten i ów w ostatniej jeszcze chwili małżeńskim umacniał związkiem. — Dla niejednego przecież miała i pewien urok tajemnicą osłonięta przyszłość, pełna przygód niezwykłych i wrażeń. „Nikt nie wie, gdzie jedziemy" — już z pokładu pisał rodzinie Józef Rogaliński. „Zdania o naszej wyprawie są tak podzielone, że po wszystkich częściach świata nam obiecują żeglugę... Żywność na naszym statku jest na trzy miesiące. Zdaje się zatym, że do Ameryki popłyniem." Nie dziwota, jeśli jakiś „młody chłopak" nasłuchawszy się za długiego w porcie pobytu opowiadań bajecznych pragnął „mało co straciwszy cudze zwiedzić kraje, a nawet i wyspy, które Krzysztof Kolomb odkrył"; „Widzieć wiele dziwów, murzynów nagich, murzynki, które swe piersi na plecy zarzucają, poznać co to są katrony, gryffy, mulatry . . . inne kolory ludzi różne od białych, wojażować po morzu, jeść ananasy w takiej liczbie jak kartofli w Polszcze, banany, figi, pataty …, kakau …, żółwie morskie, ostrzygi …”, oglądać „ryby latające, rakieny co ludzi chwytają, papugi różnych kolorów, małpy wszelkiego gatunku, żyzne równiny okryte laskami cukru, a góry roślinami kawy...

A. M. Skałkowski, Polacy na San Domingo 1802 – 1809

Falkowski J., Obrazy z życia...

COM_CONTENT_WRITTEN_BY on . Posted in Dzieje epoki napoleońskiej

Obrazy niniejsze ułożone są w najznaczniejszej części podług pamiętników rękopiśmiennych, listów i różnych dokumentów nieznanych, użyczonych mi przez kilka familii, które pozwoliły mi z nich użytkować jako z materyału historycznego, z tem zastrzeżeniem wszakże, że nie biorą żadnej solidarności z moim sposobem zapatrywania się na wypadki i ludzi, bądź z politycznego bądź z prywatnego stanowiska o czem mam sobie za obowiązek czytelników uprzedzić.

J. F.

Dzień 28 Listopada 1806 r. zostanie pamiętnym na wieczne czasy w podaniach ludu Warszawskiego, jako dzień odżycia, entuzyazmu, złotych nadziei; dzień, jakiemu podobny nie zabłysnął już więcej dla dawnej królów naszych stolicy, gdy upadły owe nadzieje, które wywołał. Od świtu zaczęła się ludność gromadzić na ulicach, którędy dowiedziano się, że przechodzić będzie jazda korpusu Davousta pod dowództwem Murata i w niedługim czasie tak je napełniła, że milicya miejska rady sobie dać nie mogła, aby utrzymać wolne przejście środkiem, a wszędzie okna, ganki, dachy, kominy nawet, były obsadzone widzami jakby loże i galerye w teatrze. Około południa cechy ze swojemi różnobarwnemi chorągwiami uszykowały się na czele tłumu po obu stronach ulicy Chłodnej. Nieco później ujrzano poczet jeźdźców na dzielnych koniach w mundurach dawnej kawaleryi narodowej, przerzynający się między falami ludu, który go przyjmował sykaniem, urąganiami, miejscami gwizdaniem. Byli to książę Józef i jego wierna drużyna. Synowiec królewski jechał naprzeciw Francuzów w charakterze naczelnika milicyi Warszawskiej i w tym dniu odbierał karę za swoje niepolskie obyczaje pod panowaniem Prusaków. Następnie ukazała się poważna deputacya obywateli miejskich, prowadzona przez Jana Małachowskiego [...] Francuzi zatrzymali się u rogatek. Jan Małachowski powitał francuzką mową szwagra Napoleona, który mu w krótkich słowach odpowiedział i hufce francuzkie ruszyły w miasto. Murat, wówczas w. książę Bergu i Kliwy postępował na czele, stępem, na białym koniu i w tym stroju na wpół teatralnym w którym się kochał; to jest w szubie zielonej aksamitnej ze złotemi pętlicami i kapeluszu aksamitnym czarnym z białemi strusiemi piórami. Obok niego jechał książę Józef. Następowały połączone obudwu orszaki, datej reszta brygady strzelców konnych jenerała Milhaud, której część weszła była w nocy do Warszawy i trzy dywizye dragonów jenerałów de Beaumont, Klein i Becker.

Obrazy z życia kilku ostatnich pokoleń w Polsce. tom 1

Obrazy z życia kilku ostatnich pokoleń w Polsce. tom 2

Obrazy z życia kilku ostatnich pokoleń w Polsce. tom 3

Obrazy z życia kilku ostatnich pokoleń w Polsce. tom 4

Obrazy z życia kilku ostatnich pokoleń w Polsce. tom 5